Tak się składa, że tereny, z których składają się nasze obwody, prawie zawsze do kogoś należą.(szczęśliwe Koła co mają 100% obszarów leśnych, lub swoich własnych (o ile w ogóle są takie?)). Różnorakie grupy ludności uskuteczniają na tej "wspólnej" przestrzeni zupełnie różne działania. My polujemy,(gospodarujemy łowiecko, to miejsce naszej pasji), dla rolników jest to część warsztatu pracy, dla "miastowych" relaks i odpoczynek, zbiór grzybów, wędkowanie itd.... Już sam fakt spotykania się tak różnorodnych potrzeb na ograniczonych terenach sprawia, że nikt nikomu nie jest obojętny. Temat stary, obrosła go długa broda stereotypów i sloganów, zarównao na rolników, turystów jaki i nas myśliwych. Ale nie warto specjalnie się tym zajmować. Postaram się powiedzieć konkretnie i obiektywnie o problemach, z którymi się zetknąłem i wydają mi się obiektywne.
no, choćby ... . taka rzecz, polowanie na bażanty, fajna sprawa, kilku Kolegów, psiaki zagajnik niedaleko wsi, kogutów też dostatek, ale jeden z Kolegów, zawsze uparcie twierdzi, że najlepszy śrut na wszystko to nr"2" lub "0" i tylko takim strzela. Skutek ,mało chwalebny... wszyscy mocno zdziwili się jak daleko od nich poleciały szyby w oknach. No chyba trudno będzie potem zacząć rozmowy z miejscowymi o pięknych tradycjach polskiego łowiectwa. Przypadek wcale nie taki odosobniony....
druga rzecz, na którą chyba najczęściej narzeka się na myśliwych jest sposób poruszania się w terenie. Może faktycznie nie koniecznie trzeba podjeżdżać terenówką na kaczuchy na przełaj przez zboża i inne rolnicze uprawy, aż na sam brzeg jeziorka. Jedni koledzy przejadą, a dziesięciu następnych spotka po nich wyzwiska, widły, gwoździe itp. Prawdą jest, że często reakcja jest nieadekwatna do rzeczywistych szkód(to już zupełnie inna sprawa), ale ludzie przywiązani do swojej własności tak właśnie reagują, postrzegając myśliwych jak intruzów. Moim zdaniem warto czasem rozważyć przejście kilkuset metrów gęsiego miedzą, lub skrajem pola, wzbudzi to namiastkę szacunku dla rolniczej pracy w oczach "rdzennej ludności" ,na pewno nie zaszkodzi.
Na kursie, mądrzy uczeni w piśmie i rachunkach Nemrodzi nauczali tak
" ... myśliwi są gośćmi w przyrodzie, sprawmy więc by byli to mili goście.."
to co tu napisałem nie ma zamiaru nikogo pouczać ani obrażać, myślę że wielu Kol. ma podobne problemy (np. spalone ambony, zniszczone podsypy itp... , i chyba nie zawsze są to akty bezmyślnego huligaństwa). Podzieliłem się tylko cząstką swoich spostrzeżeń, wiem, że w pogoni za czasem, gdy już wielu naszych Kol. wyrwie się do łowiska pochłoniętych pasją, nawet nie pomyśli o tym, że coś może przeszkadzać innym.
Przypadek pierwszy - bardzo oryginalny i odosobniony. To już jest sprawa dla prokuratora o ile miałaby miejsce.Myślę że nie jest Pan myśliwym bo historyjka jest tematem dla "pogromców mitów".Kolejne przypadki... opowieści o tym czego się robić nie powinno. Za chwilę dołożysz do tego tekst że myśliwych nie lubią bo nie mówią "dzień dobry", albo ze nie lubią bo "Wiesiek wyobracał córkę sołtysa z Brzezin"Takie przypadki można mnożyć a chyba nie w tym problem?
Panie Antoni, ludzie próbują coś powiedzieć, lepiej czy gorzej im to wychodzi, ale przy odrobinie życzliwości można odczytać ich intencje. Z drugiej strony jak się człowiek postara, to zawsze nie z tej to z tamtej strony "dowali".
Panie Sajnas.Po ostatniej Pańskiej wypowiedzi stwierdzam że ta rozmowa nie ma sensu.Jeżeli zakłada Pan temat po to by "próbować coś powiedzieć" to ja uważam ze tracę czas na czytanie i rozmowę z Panem. Nie miałem pojęcia że to ma być forum dla ludzi próbujących mówić. Myślałem ze ma Pan jakieś przemyślenia w tym temacie którymi chce się Pan z tu obecnymi podzielić a nie pisze Pan po to by ćwiczyć pisanie.Żegnam... zniesmaczony :)PSTo może spróbuje Pan poćwiczyć myślenie? Nie przyszło Panu do głowy że winny takiego a nie innego postrzegania myśliwych jest system???
p. Antoni, prośba zobaczyć kto Panu odpowiada..... ja poćwiczę myślenie , a Pan czytanie, Fatycznie nie za bardzo kumam zarzuty P. Antoniego?
czy faktycznie napisałem coś by pouczać, obrażać kogoś? zrobiłem jakieś błędy w tekście? Przedstawione sytuacje są pozytywne? Można po prostu nie czytać, a tym bardziej nie pisać obraźliwych komentarzy, gdy temat nam się nie podoba i jest strata czasu.Nie zależy mi na polemice ani przekonywaniu kogokolwiek, ani na tym by każdemu tekst się podobał.
chodziło o to, (jak napisałem na początku posta) by Koledzy przedstawiali obiektywne,
konkretne sytuacje,które psują wizerunek łowictwa w oczach społeczeństwa(i chyba to są takie sytuacje (a może zasada "uderz w stół a norzyce się odezwą".. działa?)
No faktycznie trzeba ćwiczyć....Zarzuty?Przecież ja Panu niczego nie zarzucam.Obrażam? a czym ja Pana obraziłem? Pan jak widzę pojmujesz problem na zasadzie maja ludzie zły stosunek do myśliwych bo ktoś przejechał przez łąkę. Pan uważasz że to ma sens, a ja uważam ze to bez sensu.Bez względu czy przejadę przez łąkę czy też nie, niczego to nie zmieni.Właściciel łąki będzie miał pretensje do mnie lub do Koła a nie do PZŁ i Pana. Jak Pan dorośnie to Pan zrozumie że mieć inne poglądy to nie to samo co kogoś obrażać.No ale do tego trzeba dorosnąć.
no tak ... ja nigdzie nie napisłem, że czuję się przez P. obrażony, i dalej upieram się dla Pana na ćwiczeniu z czytania, wg mojego wątłego wg P. pomyślunku jest różnica między wypowiedzią nr 55444 gdzie rzeczowo przedstwia Pan swoje stanowisko (to rozumiem) a wypowiedzią nr 55446 gdzie nawet nie doczytawszy z kim Pan polemizuje zarzuca mi Pan np brak myślenia... (no głupota? to chyba może być troche obraźliwe, ale jak napisałem mam to w końcu kichy).W jednym się napewno z Panem zgadzam i zacytuję Pana jako "autorytet"(na zakończenie wątku.
"Po ostatniej Pańskiej wypowiedzi stwierdzam że ta rozmowa nie ma sensu."
KONIEC
no... zauważyłem na jednym bardzo srogim obliczu, maleńki uśmich w sieci, właściwie dwa :)
i chociaż tyle dobrego z tego pisania wyszło, (... w tym uśmichu kręci się też troszeczkę ironii :) )
Jak powiedziałem koniec już z tym,nic już nie piszę.....
Pozdrawam P. Antoniego
I bardzo źle że nie piszesz.Uważasz że myśliwi są źle odbierani bo źle robią...Myśliwi są źle odbierani bo nie maja szans na lepszy odbiór społeczny. Nie dzieje się tak bo zrobili ścieżkę w życie czy cokolwiek innego złego.Dzieje się tak bo taki jest układ, który się nazywa "Polski model łowiectwa"Żeby zmienić odbiór myśliwego trzeba zmienić ten układ.
Tak się składa, że tereny, z których składają się nasze obwody, prawie zawsze do kogoś należą.(szczęśliwe Koła co mają 100% obszarów leśnych, lub swoich własnych (o ile w ogóle są takie?)). Różnorakie grupy ludności uskuteczniają na tej "wspólnej" przestrzeni zupełnie różne działania. My polujemy,(gospodarujemy łowiecko, to miejsce naszej pasji), dla rolników jest to część warsztatu pracy, dla "miastowych" relaks i odpoczynek, zbiór grzybów, wędkowanie itd.... Już sam fakt spotykania się tak różnorodnych potrzeb na ograniczonych terenach sprawia, że nikt nikomu nie jest obojętny. Temat stary, obrosła go długa broda stereotypów i sloganów, zarównao na rolników, turystów jaki i nas myśliwych. Ale nie warto specjalnie się tym zajmować. Postaram się powiedzieć konkretnie i obiektywnie o problemach, z którymi się zetknąłem i wydają mi się obiektywne.
"Postaram się powiedzieć konkretnie i obiektywnie o problemach, z którymi się zetknąłem i wydają mi się obiektywne."No fajnie ale kiedy?
no, choćby ... . taka rzecz, polowanie na bażanty, fajna sprawa, kilku Kolegów, psiaki zagajnik niedaleko wsi, kogutów też dostatek, ale jeden z Kolegów, zawsze uparcie twierdzi, że najlepszy śrut na wszystko to nr"2" lub "0" i tylko takim strzela. Skutek ,mało chwalebny... wszyscy mocno zdziwili się jak daleko od nich poleciały szyby w oknach. No chyba trudno będzie potem zacząć rozmowy z miejscowymi o pięknych tradycjach polskiego łowiectwa. Przypadek wcale nie taki odosobniony....
druga rzecz, na którą chyba najczęściej narzeka się na myśliwych jest sposób poruszania się w terenie. Może faktycznie nie koniecznie trzeba podjeżdżać terenówką na kaczuchy na przełaj przez zboża i inne rolnicze uprawy, aż na sam brzeg jeziorka. Jedni koledzy przejadą, a dziesięciu następnych spotka po nich wyzwiska, widły, gwoździe itp. Prawdą jest, że często reakcja jest nieadekwatna do rzeczywistych szkód(to już zupełnie inna sprawa), ale ludzie przywiązani do swojej własności tak właśnie reagują, postrzegając myśliwych jak intruzów. Moim zdaniem warto czasem rozważyć przejście kilkuset metrów gęsiego miedzą, lub skrajem pola, wzbudzi to namiastkę szacunku dla rolniczej pracy w oczach "rdzennej ludności" ,na pewno nie zaszkodzi. Na kursie, mądrzy uczeni w piśmie i rachunkach Nemrodzi nauczali tak " ... myśliwi są gośćmi w przyrodzie, sprawmy więc by byli to mili goście.." to co tu napisałem nie ma zamiaru nikogo pouczać ani obrażać, myślę że wielu Kol. ma podobne problemy (np. spalone ambony, zniszczone podsypy itp... , i chyba nie zawsze są to akty bezmyślnego huligaństwa). Podzieliłem się tylko cząstką swoich spostrzeżeń, wiem, że w pogoni za czasem, gdy już wielu naszych Kol. wyrwie się do łowiska pochłoniętych pasją, nawet nie pomyśli o tym, że coś może przeszkadzać innym.
Przypadek pierwszy - bardzo oryginalny i odosobniony. To już jest sprawa dla prokuratora o ile miałaby miejsce.Myślę że nie jest Pan myśliwym bo historyjka jest tematem dla "pogromców mitów".Kolejne przypadki... opowieści o tym czego się robić nie powinno. Za chwilę dołożysz do tego tekst że myśliwych nie lubią bo nie mówią "dzień dobry", albo ze nie lubią bo "Wiesiek wyobracał córkę sołtysa z Brzezin"Takie przypadki można mnożyć a chyba nie w tym problem?
Panie Antoni, ludzie próbują coś powiedzieć, lepiej czy gorzej im to wychodzi, ale przy odrobinie życzliwości można odczytać ich intencje. Z drugiej strony jak się człowiek postara, to zawsze nie z tej to z tamtej strony "dowali".
Panie Sajnas.Po ostatniej Pańskiej wypowiedzi stwierdzam że ta rozmowa nie ma sensu.Jeżeli zakłada Pan temat po to by "próbować coś powiedzieć" to ja uważam ze tracę czas na czytanie i rozmowę z Panem. Nie miałem pojęcia że to ma być forum dla ludzi próbujących mówić. Myślałem ze ma Pan jakieś przemyślenia w tym temacie którymi chce się Pan z tu obecnymi podzielić a nie pisze Pan po to by ćwiczyć pisanie.Żegnam... zniesmaczony :)PSTo może spróbuje Pan poćwiczyć myślenie? Nie przyszło Panu do głowy że winny takiego a nie innego postrzegania myśliwych jest system???
p. Antoni, prośba zobaczyć kto Panu odpowiada..... ja poćwiczę myślenie , a Pan czytanie, Fatycznie nie za bardzo kumam zarzuty P. Antoniego? czy faktycznie napisałem coś by pouczać, obrażać kogoś? zrobiłem jakieś błędy w tekście? Przedstawione sytuacje są pozytywne? Można po prostu nie czytać, a tym bardziej nie pisać obraźliwych komentarzy, gdy temat nam się nie podoba i jest strata czasu.Nie zależy mi na polemice ani przekonywaniu kogokolwiek, ani na tym by każdemu tekst się podobał. chodziło o to, (jak napisałem na początku posta) by Koledzy przedstawiali obiektywne, konkretne sytuacje,które psują wizerunek łowictwa w oczach społeczeństwa(i chyba to są takie sytuacje (a może zasada "uderz w stół a norzyce się odezwą".. działa?)
No faktycznie trzeba ćwiczyć....Zarzuty?Przecież ja Panu niczego nie zarzucam.Obrażam? a czym ja Pana obraziłem? Pan jak widzę pojmujesz problem na zasadzie maja ludzie zły stosunek do myśliwych bo ktoś przejechał przez łąkę. Pan uważasz że to ma sens, a ja uważam ze to bez sensu.Bez względu czy przejadę przez łąkę czy też nie, niczego to nie zmieni.Właściciel łąki będzie miał pretensje do mnie lub do Koła a nie do PZŁ i Pana. Jak Pan dorośnie to Pan zrozumie że mieć inne poglądy to nie to samo co kogoś obrażać.No ale do tego trzeba dorosnąć.
no tak ... ja nigdzie nie napisłem, że czuję się przez P. obrażony, i dalej upieram się dla Pana na ćwiczeniu z czytania, wg mojego wątłego wg P. pomyślunku jest różnica między wypowiedzią nr 55444 gdzie rzeczowo przedstwia Pan swoje stanowisko (to rozumiem) a wypowiedzią nr 55446 gdzie nawet nie doczytawszy z kim Pan polemizuje zarzuca mi Pan np brak myślenia... (no głupota? to chyba może być troche obraźliwe, ale jak napisałem mam to w końcu kichy).W jednym się napewno z Panem zgadzam i zacytuję Pana jako "autorytet"(na zakończenie wątku. "Po ostatniej Pańskiej wypowiedzi stwierdzam że ta rozmowa nie ma sensu." KONIEC
Upssss.Faktycznie wyłapałeś za kolegę, przepraszam :) Ale na dobra sprawę ... chyba nie ma za co? :)
no... zauważyłem na jednym bardzo srogim obliczu, maleńki uśmich w sieci, właściwie dwa :) i chociaż tyle dobrego z tego pisania wyszło, (... w tym uśmichu kręci się też troszeczkę ironii :) ) Jak powiedziałem koniec już z tym,nic już nie piszę..... Pozdrawam P. Antoniego
I bardzo źle że nie piszesz.Uważasz że myśliwi są źle odbierani bo źle robią...Myśliwi są źle odbierani bo nie maja szans na lepszy odbiór społeczny. Nie dzieje się tak bo zrobili ścieżkę w życie czy cokolwiek innego złego.Dzieje się tak bo taki jest układ, który się nazywa "Polski model łowiectwa"Żeby zmienić odbiór myśliwego trzeba zmienić ten układ.