Obserwuję od jakiegoś czasu zjawisko, które miało miejsce pare lat temu. Mianowicie lochy maja bardzo dużą ilość młodych. Bywa, że przy jednej mamie biega po 17 pasiaków. Możemy sie spodziewać iście dziczej inwazji tak jak to było 4 lata temu. 3 dni temu mój mąż jechał autem, droga przez bukowy las ok godziny 15 spotkał 8 loch i każda miała przychówek rzedu nastu sztuk. Ja tez takie pociagi widziałam. Jak jest u Was? Napiszcie jakie macie spostrzeżenia na ten temat?
U kolegi na karmisku widzieliśmy płat o średnicy 1,5 metra gęsto zasiany małymi pasiakami. Myślę,że w tym roku będzie powyżej 100 procent przyrostu. A niech tam sobie maluchy rosną.
@bukowisko.....:) legendy to moze o Swietym. Tu raczej bilogia. Locha ma 8 sutek i taka z 17 warchlakamiwypada miedzy bajki wlozyc. Dzicza mama moze urodzic wiecej niz 8 warchlakowjednak szanse na przezycie kilku pierwszych tygodni ma maksymalnie 8 - 10.Ale to dluzsza historia. W kazdym badz razie - przy nastepnej okazji - dokladniejpoliczyc. Ilosc warchlakow jest w pierwszym rzedzie zalezna od wieku i kondycjizwierzecia. Mialem wczoraj/dzis przez poltorej godziny mozliwosc kontemplowaniatrzech dzikich mamus z "morzem" warchlakow. W rzeczywistosci bylo ich w sumieok 12 - 14 . 4 wieksze - ok 10 kg (moze ponad ?) Reszta kilkutygodniowa. Ten najwiekszyrozmiarami przychowek trzymal sie przy najwiekszej losze - ale tu chyba wilki zrobily swojezanim zwierzeta przeprowadzily sie na pola.Jednak niewazne - rowniez bez tych 17 warchlakow tegoroczny przyrost winien byclokalnie rzedu 200 %.......jesli nie wiecej (tak jak prawie wszedzie struktura plciowamiejscowej populacji dzika wykazuje nadmiar loch....)Zeby to "odkryc" wystarczy zerknac na strony Instytutu Badawczego Lesniczwa,gdzie podawany jest % owocowania debow i bukow w poszczegolnych regionach ilatach. W ub. roku mielismy do czynienia z urodzajem deba i bukwi - to byl tzw.rok nasienny. Wystarczy znac udzial tych gatunkow w lasach gdzie sie poluje by sobiewymalowac czy oszacowac stany dzika na przyszly sezon tj. wlasciwie tendencje,bo "stany" sa praktycznie nie do okreslenia.( Inwentaryzacyjny fetyszyzm pomija zdaje sie te zjawiska).Owe swinskie gorki w latach nasiennych maja specyficzny przebieg - z punktu widzeniapolowania. Na forach internetowych jesienia/zima ub. roku mozna bylo przczytac lamenty,ze stany dzika polecialy na leb, na szyje, ze kola ne wykonuja planow odstrzalu dzikow.W okolicach ze spora iloscia drzewostanow owocujacych dzik od konca wrzesnia znikaz pol - kukurydza jakby mniej interesujaca. Zwierzeta maja dosyc innego pokarmu.Rozkaldy spadaja - dziki sa mniej na nogach, nie potrzebuja daleko za pozywieniemwedrowac i tym samym narazac sie na kule. Gleboko w tylkach maja neciska.Im wiecej debow i bukow tym bardziej wyrazisty jest ten trend. Pustoszeja siedliskaborowe. Mozna odniesc wrazenie, ze dzikow jest mniej niz w poprzednich latach..Tymczasem zmniejsza sie tylko odstrzal. Szczegolnie gdy gro pozyskania przypada napolowania indywidalne. Dziki obrastaja w sadlo - przy lagodnej zimie az po listopad,grudzien przybierajac na wadze.Decydujaca po takim roku nasiennym jest wiosna - " w ciazy" jest pratycznie rzecz bioracwszystko co moze byc w ciazy. Jesli warunki atmosferyczne sprzyjaja - bedzie murowana"wysypka".Tyle w duzym uproszczeniu - tu odgrywaja tez role uprawy rolne i ich struktura -wystepowanie drzew nasiennych (na wschodzie Polski nie ma buka) czy tez obecnosckasztanowca badz debu czerwonego (ten owocuje corocznie). Dalej struktura wiekowaloch itd. itd.Wszystko ma tez praktyczny wymiar - w br. nie malbym, nie mam, absolutnie zadnego problemuz odstrzalem kilku czy kilkunastokilogramowego warchlaka - im wiecej, tym mniejproblemow w jesieni kiedy zwierzeta maja po 20 - 30 kg i MUSZA duzo zjesc -a zoledzi na jesien 2012 bedzie z pewnoscia mniej niz w ub. roku. Oszczedzaniemaluchow "zeby do jesieni urosly" wyjdzie na pewno niejednemu tak myslacemumysliwemu czy kolu bokiem (kieszenia).W tym kontekscie mozna sobie wyobrazic wartosc podniesionej u nas do rangiprzepisu "inwentaryzacji".....Ale to wyszystko "prostuje sie" z reguly po dwoch trzech sezonach - do nastepnej wysypki.pozdr
Liczyc poki co potrafię, mysle, że mój mąż także. Biologia owszem studiowałam pilnie na SGGW, MÓJ mąż także.Biologia biologią ale natura rzadzi sie swoimi prawami. Kazdy mysliwy wiedziec o tym powinien. Kazdy lesniczy i ja zarazem z autopsji to wie. Sa rejony gdzie nie ma buka ani debu, może za wyjatkiem kilku pojedynczych sztuk na poboczach dróg i mamy lochy także maja po nascie sztuk młodzieży. A zatem jednak warto siegnąć głębiej i uswiadomic sobie że odstępstwa sie zdarzaja. A koledze radze dobrze sie zastanowic zanim cokolwiek napisze, poniewaz daleka jestem od ubarwiania czegokolwiek no moze 15 lat temu cos bym dodała w rozmowie z kolegami i kolezankami aby podnieść atmosfere ale teraz jestem daleka od tego. Nie zamierzam sie z Toba kłócic ani za wszelka cene udowadniać. Wiem co widziałam i liczylam pare razy.Zamierzałam sie z Wami podzielic tym ewenementem jak widzę i usłyszec Wasze opinie na ten temat.Jesli chodzi o karme to owszem zgadzam sie to ma przeogromne znaczenie natomiast co do uwag na temat mojego rzekomego analfabetyzmu mówię nieee:)
Dobre :) podoba mi się coraz bardziej to co tu czytam :))
Niestety a może i stety poraz kolejny muszę się zgodzić z kolegą, jak to ktoś kiedyś powiedział " Praw natury Pan nie zmienisz" :)))
Koleżanka ma chyba tendencje do przesadyzmu:))
Czy ktoś próbował ocenić naukowo wpływ odżywiania się kukurydzą , i wpływ tak wysokoenergetycznej paszy na dzikie zwierzęta ? . W społeczeństwach rozwiniętych gdzie ziarno kukurydzy od lat jest stosowane w dietach ,dochodzi do degeneracji , mam na myśli wzrost i wagę , wszystko jest ściśle powiązane z dietą , nawet mnogość miotów . To moja teoria wynikająca z obserwacji , kukurydza jako dar Boga w kulturze Azteckiej , Inkaskiej , jest ziarnem cudownym , i zarazem obcym , być może Bóg nie stworzył jej dla Europy tak jak bananów . Miłego dnia i owocnych przemyśleń , a młodzież niech rośnie będą przednie polowania .
@pretesa takie badania odnosnie wplywu kukurydzy na populacje dzikow - wartosc energetyczna,dostepnosc itp. Wnioski odnosnie wplywu na rozrodczosc, stany, kondycje zwierzat.To nie jest zadna tajemnica czy nowosc.Kukurydza przedstawia w pewnym sensie "nowa jakosc" w naszych lowiskach -raz - wartosc pokarmowa, po drugie wydajnosci (ziarna) z hektara, po trzecie wreszcie -dostepnosc przez dluzszy okres czasu - ziarno kukurydzy nie kielkuje.W kwestii wplywu na zwierzeta w naszych szerokosciach - w ciagu kilkunastu kilkudziesieciulat od rozpoczecia masowych upraw kukurydzy nastepuje np. zauwazalny wzrost czegos,co sie nazywa "jakoscia osobnicza" jelenia np. Cos czego mysliwym nie udalo sieosiagnac wyrafinowana "selekcja".Jesli idzie o ortodoksyjne spojrzenie na kukurydze jako dzielo szatana z Hameryki, towarto ja porownac z Darem Bozym z tego samego regionu - czyli kartoflem,w stosunku do ktorego wielu zapomina, ze tez zza oceanu pochodzi.A sama kukurydza na naszych polach to inna para kaloszy, ktora warto ocenic nietylko w kontekscie Aztekow. Czy innych cawilizacji prekolumbijskich, ktore szlagtrafil nie z tego wzgledu, ze za duzo jej pozerano ale raczej z powodu braku tejze.
Tak w katedrze Łowiectwa Pan dr Zarębski rozpoczał takowe badania. Ustalono do tej pory, że kukurydza lub jej brak w znacznym stopniu wpływa na kondycję i populację dzika zwłaszcza w miejscach typowo polnych gdzie brakuje drzew nasiennych typu buk, dąb czy kasztan. Zauwazono tam także znaczne przemieszczanie sie watach w poszukiwaniu nader łatwego i interesujacego dla nich pozywienia jakim jest kukurydza właśnie. Porównując posekcyjnie dzika bytujacego na żerowisku typowo polnym i dzika z połaci lesnej jednoznacznie można stwierdzic do czego sie przyczynia tzw. dobra karma, wysokoenergetyczna. Mioty stały się zdecydowanie wieksze, matki silniejsze, mleko pełniejsze. Wiecej zapewne byłoby takich badań ale niestety czytałam ostatnio , że brakuje na to pieniędzy. Ewenementy sie zdarzają naprawdę. Macie rację cieszyc sie trzeba z tego i tyle, pedraków mniej bedzie;)
W kontekscie dziczej wysypki i tego o czym pisze @bukowisko -problemiki zaczynaja sie w momencie gdy lany kukukurydzy (rzepaku) itd. przekraczajapewna graniczna wielkosc - migracja zwierzyny na pola w okresie letnim zawsze mialamiejsce lecz wspolczesne zmiany w powiazaniu z tematyka szkod sa nowa jakoscia.Jesli czytam wypowiedzi szanownych forumowiczow o "oszczedzaniu maluchow",zeby pozniej bylo do czego strzelac to wniosek sie nasuwa ze nikt z piszacych niemial przyjemnosci z wlasnej kieszeni placic za szkody wyrzadzane przez eksplodujacapopulacje dzika. Nie mozna naturalnie przesadzac i traktowac tego zwierzecia jakszkodliwego szczura czy innego karalucha ale z drugiej strony problemy istnieja.Mozliwosci zabezpieczenia upraw sa ograniczone - w niektorych wypadkach rowniezkontraproduktywne dla innych gatunkow. Ze szczelnie zagrodzonego pola nieskorzysta ani sarna ani nawet czasami zajac. Gro szkod ma miejsce w okresiewychowu mlodych na dodatek - mozliwosci odstrzalu jako srodka redukcji szkodsa ograniczone ze wzgledu na okresy ochronne. Powstaje kwestia - obserwujac zerujaca watahe zlozona z kilku loch z kilkunastoma warchlakamio wadze ponizej 10 kg - strzelic takiego - wyploszyc skutecznie watahe ?. - Cieszyc sie widokiem wcinajacych pszenice dzikow malujac sobie perspektywe atrakcyjnego jesiennego polowania na nieco wieksze zwierzaki ?.- Sprobowac je inaczej wyploszyc, wiedzac, ze najpozniej nazajutrz, a mozejuz za kilka godzin beda z powrotem delektowac sie ta pszenica ?Nie ma tu z mojego punktu widzenia optymalnego rozwiazania - kazde ma minusy.W obliczu niskich stanow dzika grzech strzelic takiego malucha....z wiadomych wzgledow.W innej sytuacji brak reakcji ze strony mysliwego swiadczy o braku odpowiedzialnosci....Wiaze sie z reperkusjami natury finansowej i nie tylko.....To chyba powinien kazdy we wlasnym zakresie rozstrzygac, w zaleznosciod lokalnych uwarunkowan.....Frazesy o pryncypialnym strzelaniu czy nie strzelaniu pozostana tylko frazesami.Rzeczywistosc nas dogoni w kazdym przypadku.....pozdr
Tak dokładnie wielko obszarowe uprawy kukurydzy i rzepaków sięgające nawet do ponad 100ha w jednym kawałku prowadza do braku stresu ze strony dzika, dostępu do ciągłego żeru a co za tym idzie dzik czuje sie tam bezpiecznie, jak wprowadzi sie tam wiosną to wyprowadza sie gdy z pól gina te uprawy. Nie mamy wpływu na wielkość zasiewów. Rolnicy w zasadzie także nie moga spodziewać się, że 20 mysliwych noc w noc od zasiewów poczynając bedzie warowac przy jego polu. Pomocne sa przecinki ale nie każdy Gospodarz to rozumie po co sie je robi. Tym bardziej jesli pole ma duzo hektarów.
A co tak naprawde zrobic jesli spotkamy takie "malutkie słodkie pasiaczki"? Wielu z Was i ja zawsze mam wątpliwość ale ostateczna decyzja w konsekwencji może sie wiązać z byc albo nie byc dla Koła.
Myslalam dzisiaj troche na temat tego i jak do mnie pisałeś.Zastanawiajacym dla mnie jest fakt dlaczego rzeczywiscie tyle młodych było przy jednej matce. Słyszałam kiedyś pewien wątek na wykładach jak i później juz w czasie pracy i od kolegów. Mianowicie na temat "omyłkowo" strzelonej lochy-mamy. Czy myslisz, że to mozliwe kolego Feldjaeger? Wiesz co mam na mysli prawda? Z jednej strony wiemy, że to całkiem prawdopodobne a z drugiej sama nie wiem. Kolezanka mówiła mi kiedyś , że tak sie u Nich w Lesnictwie stało ale i tak w efekcie końcowym musiała je dokarmiać. A ten przypadek musze zbadac dokładniej, byc może mam (Hubercie zachowaj) rację oby nie. Pozdr.
Mój dziadek mawiał , złodziej wszystkiego nie ukradnie , a zwierz nie zje , każdy jest potrzebny w ilości , i jakości danego czasu . Rolnik zawsze będzie narzekał , a tak naprawdę sam niekiedy więcej zniszczy , jak widzę poorane drogi śródpolne , zasiewy prawie w rowach melioracyjnych , te tzw opuchnięte hektary , to życzę smacznego dzikom .
@bukowiskoNie wiem. Rozne rzeczy sa mozliwe.Niewykluczone , ze osierocone warchlaki ciagna z kuzynami kuzynkami -lochy w watasze sa najczesciej spokrewnione. Jesli sa dostatecznie duze - nie sa zdanena mleko matki - to nie mozna wykluczyc, ze pozostana przy cioci czy babci.Przewaznie sa chyba odganianie przez inne dziki, obce watahy czy wrecz pozerane (?). Bylem swiadkiem czegos takiego w zwierzyncu, gdzie probowano podrzucic dwa ok. 6 tygodniowe warchlaki hodowanej tam watasze. Nie przezyly nawet jednego dnia. Na wolnosci to moze wygladac inaczej.Kiedys usilowalismy znalezc (z psem) powypadkowe sieroty( i ew. ranne zwierzeta). Wg relacji kierowcy, ktory przejechal jedna loche i warchlaka wypadla mu na droge wataha zlozona z dwoch loch i kilku warchlakow . Na drugi dzien sprawdzalismy to miejsce z psem, ktory podjal trop i prowadzil pareset metrow sladem watahy - wygladalo na to, ze przynajmniejna poczatku wszystkie dziki zostaly razem.pozdr
@jeszczerazbukowiskoJesli poszperac w literaturze - N. Hepp, C. Gangel - o strukturze "socjalnej" dzikato wg. naukowcow osierocone warchlaki pozostaja przy watasze po smierci lochy i maja duze szanse na przezycie nawet w okresie laktacji. Drugi aspekt totworzenie tzw. "przedszkoli" kiedy warchlaki kilku loch pozostaja pod opiekajednej a inne robia krotkie "rajdy" (w poszukiwaniu pozywienia z reguly) w czescilowiska, gdzie male warchlaki nie moga dotrzec, czy narazone sa na niebezpieczenstwo.Oba przypadki moga tlumaczyc kilkanascie warchlakow towarzyszacych jednejlosze, ktora z "biologicznych" przyczyn raczej nie jest rodzona mamusia calejdziatwy.pozdr
Brzytwa Ockhama, co?Tak czekałem, aż ktoś ośmieli się pomyśleć, że to pomyłka myśliwego, albo paru, a nie zmutowane dziki z podwójnym pakietem sutków. Swoją drogą, przy wysokiej trawie aż strach teraz polować w nocy (warchlaków nie widać). A doświetlać nie wolno.
Byłem kiedyś hodowcą prosiaczków i miałem taką maciorę u której miot miał nawet 18 prosiaków . Wtedy puszczało się je na dwie tury do ssania. Może i u dzików był taki dopelt.
no ja tez pracuje na chodowli świń i żadko kiedy zdarzasie żeby maciora miała 18 prosiaków bo maciory mają maxymalnie 16 sutkow oczywiście nie mówie ze tak nie było ;) całkiem możliwe ale u dzików raczej nie zdarzają sie takie duże mioty kolego nawet jeśli by tyle oprosiła to by ich nie wychowała az tyle sztuk podejrzewam
no maciory są takie duże ja jestem też rzeżnikiem to biłemtaką maciore 317 kg to moja największa hehe no a u dzikow to raczej nie jest możliwe bodziczy średni miot to jest 5-7 sztuk
Pewnie macie racje. Niestety echhh. Tak jak napisalam tak zrobiłam i sprawdziłam tą sprawę. Młode zbiły się w 3 grupy, dwie z nich są zdecydowanie mniejsze i odpychane, podgryzane, gonione. No stało się to czego nie chciałam dopuscic nawet do mysli. Strzelono ...2 lochy. W tej watasze chodzi mama ...duża mama pewnie ciotka tych młodych ja naprawde nie wiem jak to mozliwe ale rozmawiałam ze znajomymi i twierdzą, że owszem obca mama może wykarmic a w zasadzie podkarmiać obce młode. One sa takie chętne zycia, że na każdym kroku próbują ją z kazdej strony podejść. Mysle, że sobie teraz juz poradzą 2 z nich są łaciate to na szczęście chyba:) Jak byście nazwali to co sie stało? Ja nie mam słów. Pozdrawiam myśliwych.
Kol. Hopryna, dlaczego koleżanka Bukowisko ma mieć tendencję do przesadyzmu? Tym samym, można by koleżankę posadzić o nieuctwo z przyczyn nieznajomości "świata dzików". Przecież Kol.Bukowisko, ponad to, co widziała i przekazała na forum z wnioskiem, że można będzie się spodziewać dużego pogłowia dzików, nic więcej nie przekazała. Zaś wniosek o przesadyzm jest wyrazem, jakby, albo małej wiedzy, że lochy z młodymi łączą się w stada, albo młode dołączają do innych loch prowadzących w wypadku utraty swojej matki. W przyrodzie nic nie jest pewne Szanowna Koleżanko. Czyżby staż Koleżanki w Ośrodku PZŁ w Czempiniu poszedł na marne - to tak żartobliwie na koniec, by się wzajemnie szanować!
Staż koleżanki nie poszedł na marne :) i proszę się nie obawiać mam dosyć mocno rozwinięte poczucie humoru, na własny temat również :)Ale co innego jest stwierdzenie występowania swego rodzaju anomalii polegającej na nadmiernej liczebności miotów - patrz post nr 1 i wyciągnięcie na podstawie tego stwierdzenia wniosku o dziczym wysypie. A co innego stwierdzenie , że na skutek nieprawidłowo wykonanego odstrzału osierocone warchlaki przyłączyły sie do innej lochy , najczęściej spokrewnionej ze swoją matką, co już anomalią nie jest.Zresztą po kilkunastu dniach nasza koleżanka przyznała rację kolegom , którzy próbowali Jej ten fakt wcześniej wytłumaczyć. Natomiast cykliczny wzrost liczebności dzika to osobna sprawa. Pozdrawiam Kolegę serdecznie
Liczebność dzika jest spora.Wczoraj miałam okazję zaobserwować 43 sztuki czarnego zwierza w poletku owsa mierzącym ok 2ha. Strzeliłam 2 przelatki. Tylko wczorajszego wieczora w Naszym Kole padło 6 dzików. Mogę śmiało napisać i tym samym potwierdzić DZICZY WYSYP:) Lochy także mają piękny przychówek czego dowodem są tak liczne mioty. Młode są w bardzo dobrej kondycji. Osierocone małe także nie źle sie trzymają, lubią drożdżówki:)Rozmawiałam z wieloma specjalistami w kwestii nadmiernych miotów i co usłyszalam?Jest to mozliwe. rzadko ale zdarza się, wtedy rolę matek wspomagających przejmują inne lochy z watahy niejednokrotnie mylone że mały ciążę urojoną z powodu 1 czy dwóch odciągniętych sutków.Mamy młodych zginęły w wypadku- stwierdzone naocznie po odkryciu swądu i znaleziska w przydrożnym rowie. Szczęście w nieszczęściu.
:))))
Jeśli mówimy ciągle o tych samych sierotkach to może niech koleżanka się zdecyduje co do powodu przedwczesnego zejścia z tego padołu pełnego łez ich mam :))
W poście z 22.06.2012 z godziny 23:13 napisała koleżanka , że strzelono dwie lochy a teraz ,że mamy zginęły w wypadku to w końcu jak było ?
Staram się dosyć uważnie czytać to, co jest tutaj napisane i nikt z nas nie kwestionuje , faktu ,że dzików jest coraz więcej , nawet u nas w obwodzie gdzie teren łowiska zmienia się i jest coraz bardziej zurbanizowany ( umiejscowiony jest na obrzeżach dużego miasta ) dzików nie było zbyt wiele a w tym roku musimy pilnować upraw , poletek nie zbyt dużych które jeszcze pozostały jako uprawne. Ale co innego kiedy twierdzimy ,że dzieje się to na skutek odstępstwa od naturalnych zachowań a co innego kiedy jest to składowa wielu czynników.
żeby nie być odsądzona od czci wiary :)
Pozdrawiam koleżankę z wyrazami najgłębszego szacunku :)
22.06.2012 napisałam swoje zdanie na ten temat. Okoliczności zejścia okazały się (szczęśliwe dla Łowców) inne. I to bez wahania przedstawiam na tutejszym forum. Pokazując tym samym moja szczerość i chęć podzielenia sie z Kolegami własnymi spostrzeżeniami zaobserwowanymi w Naszym Łowisku. Cieszę się, że stało się inaczej, że sprawa się wyjaśniła. Post napisałam pod wpływem emocji, które mną kierowały po tym jak zobaczyłam taaaka ilość młodych i to było szczere, tym bardziej, że rzadko sie to zdarza ba nawet bardzo rzadko. Później zaczęłam analizować całą sytuację i otwarcie o tym pisałam, żę obawiam sie jednak najgorszego i nie chcialam o tym nawet myslec poniewaz to jedna z najgorszych rzeczy, która moze spotkać myśliwego. Wiadomość albo myśl o tym, że ktoś strzelił lochę. Tezę o tym, że są dwie strzelone lochy wysunęłam na podstawie zaobserwowanych warchlaków i ich zachowania. Wydedukowałam, że nie ma ich mamy, że są osierocone.Niestety nie minęło od 22 czerwca aż tyle czasu.Będąc często w Łowisku mogłam odkryc co sie naprawdę stało i zajęło mi to troszeczkę czasu.Podejrzewam, że większość z Nas mysliwych w ogóle nie zainteresowałaby się tym faktem.
:)) No cóż emocje nie zawsze są dobrym doradcą, ale o ileż uboższe byłoby bez nich nasze życie :)
Zaręczam koleżance, że wśród braci myśliwskiej jest wielu takich obserwatorów :))
Sama od dwóch miesięcy usiłuję wytropić dwie kuny, które zadomowiły się w okolicy mojego domu :)) czekam kiedy się pojawią informacje o pogryzionych kablach w samochodach parkujących w okolicy ich bytowania. Nie wspomnę o tym ,że moja biedna psina na wieczornym spacerze musi chodzić na otoku co nie bardzo mu sie podoba :)))
Cieszę się, że Szanowna Horpyna nie wzięła mi tego za złe, ale na forum prowadząc, czy wypowiadając się, nie można o niczym wyrokować ani też lekceważyć innych, bo to wpływa na naszą komunikatywność i nieskrępowane dzielenie się spostrzeżeniami, bo to nas ubogaca.Oczywiście, że przyjmuję pozdrowienia i odwzajemniam się ! Moim zdaniem, istota sprawy nie wart jest tyle zamieszania.
:))))Jeśli mówimy ciągle o tych samych sierotkach to może niech koleżanka się zdecyduje co do powodu przedwczesnego zejścia z tego padołu pełnego łez ich mam :))Powiedz z czego ty kpisz tutaj, z tego, że małe prosiaki zostały same, że są cholernie silne i walczą o życie a może z tego, że nie rozumiesz, że ktoś po prostu pisze to co widzi i pisze prawdę o swoich obserwacjach i próbuje na ich podstawie dojść do tego co sie stało z ich matką. Czy to aż tak ciebie boli ?Pozwól , że ja bedę decydować kiedy mam się określać w tak ważnych dla zrozumienia sytuacji kwestiach. Skoro szukam, przyczyny, rozmyslam i dziele sie z mysliwymi na tym forum swoimi obawami to znaczy, że chcę aby to forum żyło. Jezeli piszę, że znalazłam martwe, rozkładajace sie lochy, to chyba jest jasne, że tym samym obaliłam swoją pierwszą teorie na temat strzelenia tych loch prawda?Analizowalam także mozliwość tak liczebnego miotu i nie tylko tutaj na tym forum ale również rozmawiając z kilkoma osobami kompetentnymi w tej dziedzinie, które potwierdziły, że jest to mozliwe i są zbadane naukowe takowe przypadki.Dlatego nie krytykuj, nie wysmiewaj i nie kpij a swój protekcjonalny, złosliwy i opryskliwy ton ukryty w wyrazach które wystukujesz z fałszywym usmieszkiem na twarzy zachowaj dla siebie albo poducz sie jeszcze troszeczkę.Kąsać próbujesz ale na mnie to nie działa. Więc szkoda twych wysiłków. I to nie tylko ja potwierdzam na tym forum. Dlatego schowaj do kieszeni uprzedzenia i to co Cie zrzera od środka i po prostu zwyczajnie prosze aby panii kolezanka dala mi spokój. No chyba, ze jej ton w stosunku do mojej osoby sie zmieni i tym samym uprzedzone podejście.
Ja ze swojej strony powiem tak, że mimo tego, ze na forum wypowiadają się i stażyści i młodzi myśliwi i nemrodzi z długim stażem to najważniejsze jest podejście do człowieka. Negujmy i dyskutujmy nie musimy za wszelka cenę dochodzić swoich racji bo i biologia i myślistwo jest tak złożone i często nie przewidywalne a nasze obserwację różne i odmienne. Dyskutujmy i szanujmy się nawzajem jesteśmy wszyscy dorośli więc darujmy sobie złośliwości i denne uwagi bo nie po to tu wszyscy jesteśmy aby "drzeć koty" :)
Też tak myślę Aniu. Pozdrawiam Cie serdecznie. Nie mozna byc czasami tylko biernym czytelnikiem. A zwłaszcza jesli ktos krytykuje każde Twoje zdanie nawet w tedy kiedy nie ma racji i zielonego pojecia o danym temacie.
Darz bórKoleżanki i Koledzy, pozwolę sobie zabrać głos w sprawie dzików jak i języka łowieckiego na tym forum.Otóż, czytam bardzo często koleżeństwa wpisy i widzę pewną niekonsekwencje.Post o języku łowieckim, większość zabierających głos pisali o poprawności i co, czytamy później o warchlakach jako prosiaki, sforę psów jako watahę itd. Oczywiście na początku przygody z łowiectwem można się mylić i nie jest to przestępstwo ale szanujmy to co zostało już od lat ustalone. Kolejna sprawa, post o "Koleżeństwie" co z tego że zgodnie stwierdzane jest o wzajemnym poszanowaniu skoro co krok widać wzajemne złośliwości. Czy to jest objaw koleżeństwa?Wracając do tematu, przekonany jestem, iż zwiększona populacja dzika spowodowana jeśt przede wszystkim większą ilością huczek (do niedawna jedna w roku a obecnie dwie a nawet trzy), dodatkowo co raz młodsze loszki biorą udział w huczce (często przelatki-loszki rzucają mioty dwu trzy warchlakowe). Kolejna przyczyna to dieta wysoko energetyczna i wysoko białkowa, to właśnie wpływa na szybsze dojrzewanie do rozrodu. To tylko takie moje delikatne dygresje.Darz bór wszystkim!!!
Dodatkowo jeszcze dodam że ilość strzyków jest ograniczona, nawet jeśli ewentualnie miot liczebnie przekracza ilościowo liczbę strzyków najsłabsze warhalaki zdychają z głodu, Przyroda jest okrutna i nie da jej się oszukać.
Dyskusja polega na prezentowaniu swojego stanowiska przez strony , które biorą w niej udział. Możemy się z czymś zgadzać lub nie , możemy motywować swoje stanowisko w taki lub inny sposób. Nie widzę nic dziwnego w fakcie, iż jednej osobie nie odpowiadają poglądy i stanowisko drugiej osoby. Natomiast nie powinno się przekraczać w dyskusji pewnych granic dobrego smaku i taktu.Darz Bór !!
Poruszałam dokładnie to wszystko o czym kolega pisze.Poruszyłam także temat dzików ze względu na to co widziałam i co zaobserwowałam. Prostowałam natychmiast aby koledzy byli na bieżąco co się okazało w sprawie sierot.komentarze typu niech się koleżanka zdecyduje itp. sa wyjatkowo kierowane złosliwym podtekstem.Poluję od ponad 25 latmoje obserwacje tak jak Ania pisała są rózne od Waszych, ponieważ każdy jest inny i każda sytuacja w łowisku różni się od innych na pozór podobnych sytuacji. Wpływają na to różne czynniki: biologiczne, meteorologiczne, topograficzne, populacyjne, pokarmowe itp.Zgadzam sie z młodymi stazem ale tylko wtedy kiedy maja rację. Nie bedę tolerowac złośliwości wzgledem swojej osoby, ponieważ na nią nie zasłuzyłam. nikt nie będzie mi wmawiał co widziałam a czego nie, ponieważ wiem co widziałam i z czym miałam do czynienia i nie mam potrzeby ani kłamać ani przesadzać , ponieważ to nie tkwi w mojej naturze. Tak mnie wychowano, tak samo wychowano moich rodziców tez leśników i mysliwych i tak samo wychowałam swoje dzieci.Kwestie Języka Łowieckiego i jego kultury to dwa odrębne tematy jednak uzupelniajace sie na wzajem. Wataha czy sfora? Etymologicznie słowo „sfora” oznacza ‘smycz do prowadzenia dwóch psów gończych zapiętych w obroże’. Z tego właśnie bierze się jego ogólniejsza definicja.
Powszechnie sądzi się, że określenie sfora psów oznacza gromadę psów. Takie objaśnienie wyrazu sfora rzeczywiście znajdziemy w słownikach zarówno tych najnowszych (np.Uniwersalnym słowniku jezyka polskiego PWN pod red. Stanisława Dubisza), jak i tych starszych (np.Słowniku języka polskiego pod red. Witolda Doroszewskiego), tylko że jest to wtórne znaczenie omawianego słowa, przejętego zresztą z języka czeskiego (svora ’zwora, klamra, element łączący coś’) i pisanego wcześniej przez w (jako swora). Podstawowa definicja brzmi bowiem następująco (wedługSłownika języka łowieckiego PWN Stanisława Hoppego): sfora to ‘dwa psy gończe (np. ogary, charty), także dwa psy tej samej rasy, lecz różnej płci, prowadzone na jednej smyczy przypiętej do połączonych ze sobą obroży’ Jak to się zatem stało, że doszło do rozszerzenia semantycznego owego rzeczownika? Otóż na jednym otoku (czyli pasku służącym do przytrzymywania psa) albo dwóch bądź trzech otokach połączonych w jeden myśliwi prowadzili czasem nie dwa charty, ale cztery czy sześć; były to więc dwie sfory bądź trzy sfory chartów, ogarów, czyli w sumie... sporo psów, cała gromada. Nic dziwnego, że z czasem potocznie właśnie tak zaczęto rozumieć sforę i tylko dla polujących nie ulegało wątpliwości, że jeśli ktoś z nich przyszedł ze sforą psów, to na pewno ma koło siebie wyłącznie dwa czworonogi. Tak więc etymologicznie rzecz biorąc, sfora to dwa psy. Ale −okazuje się −i w tym wypadku doszło do znaczeniowego przesunięcia. Pierwotnie bowiem sfora była jedynie ‘smyczą, rzemieniem, sznurem do prowadzenia dwóch psów gończych zapiętych w obroże’. Mówiło się na przykład Wziąć psy na sforę; Spuścić ogary ze sfory; Zwoływać psy do sfory. Jak widać, od ‘dwóch obroży na jednej smyczy’ wzięło się później ogólne znaczenie sfory jako ‘pary psów w obrożach, prowadzonych na jednym otoku’, a następnie ‘gromady chartów, ogarów’. I moim zdaniem to właśnie znaczy sfora.:))))))Tak mnie nauczono i tego bede sie trzymać.
Natomiast wataha no cóż odnosić się do stada wilków, dzików i wszystkich innych ssaków, które po przekroczeniu dojrzałości płciowej opuszczają swoje rodzime stado w celu założenia swojego własnego stada.Wataha – grupa wilków lub dzików działająca razem, w szerszym znaczeniu termin odnoszony również do stada psów , likaonów lub jenotów[1] . Posiada określoną hierarchię wewnętrzną . Jest to zwykle grupa rodzinna składająca się z pary rodzicielskiej oraz młodych z jednego lub kilku miotów. Powiem szczerze poprawność stwierdzenia watahy co do psów zamieniłabym raczej na okreslenie raczej po prostu stado, gdyż w normalnych domowych warunkach psy nie zakładają stada( watah jak wilki) natomiast w warunkach kiedy opuszczaja człowieka albo na odwrót kiedy to człowiek je opuszcza założenie takiej grupy polującej STAŁEJ jest całkiem prawdopodobne.Mysle, że to ciekawy temat ale wymagajacy osobnego postu:)
O taką teorię Ci chodziło @ptasior? I usatysfakcjonowany teraz jesteś odsieczą dla koleżanki Horpyny? Zastanawia mnie dlaczego sama sobie nie poradziła? Doświadczenie lub jego brak robi swoje prawda? Tak jak prosiłam Horpynę.... Temat watahy kontra sfory uważam za zamknięty:) Niech Bór Darzy Ci obficie i wiele Łask knieja da:) Pozdrawiam Proszę także abyś teoretyczne wykłady zachował dla siebie skoro tak ci pomagaja. Łowiectwo żyje, zmienia się codziennie, codziennie wydarza sie cos nowego chociaz ciagle w tym samym łowisku, to pasja a jak nia nie jest to jest inne okreslenie na to, a teoria w tej dziedzinie to tylko teoria- uwierz.
W uzupełnieniu wypowiedzi kol. bukowisko@ mogę napisać, że w odniesieniu do chartów tak polskich jak i rosyjskich borzojów często używało się i używa słowa smycz chartów. Nawet jest takie powiedzenie - puścić charty ze smyczy-. Chodzi o kilka chartów i jedną smycz.
Dla przykładu film jak wyglądała smycz chartów na polowaniu. Tutaj polowanie na wilki. Polowanie Pathė Frėres.
http://www.youtube.com/watch?v=oneQ5XGrLHA
ad. bukowiskoZ odsieczą nikomu nie szedłem ponieważ nikt tu mojej pomocy nie potrzebował. Jedynie zwróciłem uwagę na pewne niedociągnięcia nie wskazując kto je popełnił. Ale widać na uderz w stół a nożyce się odezwą :)))))))))))))))))))Przytaczać teksy z wikipedii każdy potrafi lecz bardzo często w necie znajdują się babole i nie przyrównuj słownika języka polskiego do słownika języka łowieckiego, to całkiem inne dwa tematy. Weź pod uwagę że Hoppe nie jest pierwszym który napisał słownik łowiecki lecz jego praca oparta jest na twórczości Wiktora Kozłowskiego. Nie zapominaj o Krzemieniu, Jóźwiaku i innych osobistościach które na słownikami łowieckimi pracowały lub pracują. Powiem wprost, jak na te "25" stażu myśliwskiego to strasznie kulejesz z wiedzą o łowiectwie w ogólnym tego słowa znaczeniu i śmiem twierdzić że maksymalnie jako członek PZŁ przepolowałaś w pełni praw członka maks dwa lata.Koleżanka Horpyna jak widać nie wstydzi się dość krótkiego stażu łowieckiego, każdy od czegoś zaczynał a uczy się człowiek całe życie. Piszesz:"Natomiast wataha no cóż odnosić się do stada wilków, dzików i wszystkich
innych ssaków, które po przekroczeniu dojrzałości płciowej opuszczają
swoje rodzime stado w celu założenia swojego własnego stada." Czyli byk jelenia też żyje w watahach ? :))))))))))))))))))))))) Więcej Twoich "pomyłek" i bajek nie będę przytaczał bo nie w tym rzecz.Darz bór
Hahahah i własnie o to wychwycenie mi chodziło. Brawo. Echh chciałabym aby tak było, żeby mozna było cofnąć czas o 23 lata. Nie rozumiem co kolega tu mial na mysli. Wspominam to bardzo miło, mój Tatuś kochany śp. zawsze powtarzał, rwij słonko jabłka, póki soczyste i świerze:) Pamietam ile miałam siły, werwy. I ile nauki od Niego czerpałam. Mój dziadek to była encyklopedia łowiectwa:) Tęskinię za Nimi.Ojej co ja piszę przecież młoda całkiem jestem;) Pozdrawiam wszystkich
Szanowna koleżanko, niczym mnie nie przestraszyłaś, ani " nie zagięłaś " przestałam odpowiadać na Twoje posty ponieważ przekroczyłaś pewną granicę w dyskusji a mianowicie - wykazałaś brak kultury i poszanowania rozmówcy, zresztą już raz zwracałam Ci na to uwagę.Jak widać kłamstwo ma krótkie nogi :) Wszak Horpyna była wiedźmą :)
Obserwuję od jakiegoś czasu zjawisko, które miało miejsce pare lat temu. Mianowicie lochy maja bardzo dużą ilość młodych. Bywa, że przy jednej mamie biega po 17 pasiaków. Możemy sie spodziewać iście dziczej inwazji tak jak to było 4 lata temu. 3 dni temu mój mąż jechał autem, droga przez bukowy las ok godziny 15 spotkał 8 loch i każda miała przychówek rzedu nastu sztuk. Ja tez takie pociagi widziałam. Jak jest u Was? Napiszcie jakie macie spostrzeżenia na ten temat?
U kolegi na karmisku widzieliśmy płat o średnicy 1,5 metra gęsto zasiany małymi pasiakami. Myślę,że w tym roku będzie powyżej 100 procent przyrostu. A niech tam sobie maluchy rosną.
@bukowisko.....:) legendy to moze o Swietym. Tu raczej bilogia. Locha ma 8 sutek i taka z 17 warchlakamiwypada miedzy bajki wlozyc. Dzicza mama moze urodzic wiecej niz 8 warchlakowjednak szanse na przezycie kilku pierwszych tygodni ma maksymalnie 8 - 10.Ale to dluzsza historia. W kazdym badz razie - przy nastepnej okazji - dokladniejpoliczyc. Ilosc warchlakow jest w pierwszym rzedzie zalezna od wieku i kondycjizwierzecia. Mialem wczoraj/dzis przez poltorej godziny mozliwosc kontemplowaniatrzech dzikich mamus z "morzem" warchlakow. W rzeczywistosci bylo ich w sumieok 12 - 14 . 4 wieksze - ok 10 kg (moze ponad ?) Reszta kilkutygodniowa. Ten najwiekszyrozmiarami przychowek trzymal sie przy najwiekszej losze - ale tu chyba wilki zrobily swojezanim zwierzeta przeprowadzily sie na pola.Jednak niewazne - rowniez bez tych 17 warchlakow tegoroczny przyrost winien byclokalnie rzedu 200 %.......jesli nie wiecej (tak jak prawie wszedzie struktura plciowamiejscowej populacji dzika wykazuje nadmiar loch....)Zeby to "odkryc" wystarczy zerknac na strony Instytutu Badawczego Lesniczwa,gdzie podawany jest % owocowania debow i bukow w poszczegolnych regionach ilatach. W ub. roku mielismy do czynienia z urodzajem deba i bukwi - to byl tzw.rok nasienny. Wystarczy znac udzial tych gatunkow w lasach gdzie sie poluje by sobiewymalowac czy oszacowac stany dzika na przyszly sezon tj. wlasciwie tendencje,bo "stany" sa praktycznie nie do okreslenia.( Inwentaryzacyjny fetyszyzm pomija zdaje sie te zjawiska).Owe swinskie gorki w latach nasiennych maja specyficzny przebieg - z punktu widzeniapolowania. Na forach internetowych jesienia/zima ub. roku mozna bylo przczytac lamenty,ze stany dzika polecialy na leb, na szyje, ze kola ne wykonuja planow odstrzalu dzikow.W okolicach ze spora iloscia drzewostanow owocujacych dzik od konca wrzesnia znikaz pol - kukurydza jakby mniej interesujaca. Zwierzeta maja dosyc innego pokarmu.Rozkaldy spadaja - dziki sa mniej na nogach, nie potrzebuja daleko za pozywieniemwedrowac i tym samym narazac sie na kule. Gleboko w tylkach maja neciska.Im wiecej debow i bukow tym bardziej wyrazisty jest ten trend. Pustoszeja siedliskaborowe. Mozna odniesc wrazenie, ze dzikow jest mniej niz w poprzednich latach..Tymczasem zmniejsza sie tylko odstrzal. Szczegolnie gdy gro pozyskania przypada napolowania indywidalne. Dziki obrastaja w sadlo - przy lagodnej zimie az po listopad,grudzien przybierajac na wadze.Decydujaca po takim roku nasiennym jest wiosna - " w ciazy" jest pratycznie rzecz bioracwszystko co moze byc w ciazy. Jesli warunki atmosferyczne sprzyjaja - bedzie murowana"wysypka".Tyle w duzym uproszczeniu - tu odgrywaja tez role uprawy rolne i ich struktura -wystepowanie drzew nasiennych (na wschodzie Polski nie ma buka) czy tez obecnosckasztanowca badz debu czerwonego (ten owocuje corocznie). Dalej struktura wiekowaloch itd. itd.Wszystko ma tez praktyczny wymiar - w br. nie malbym, nie mam, absolutnie zadnego problemuz odstrzalem kilku czy kilkunastokilogramowego warchlaka - im wiecej, tym mniejproblemow w jesieni kiedy zwierzeta maja po 20 - 30 kg i MUSZA duzo zjesc -a zoledzi na jesien 2012 bedzie z pewnoscia mniej niz w ub. roku. Oszczedzaniemaluchow "zeby do jesieni urosly" wyjdzie na pewno niejednemu tak myslacemumysliwemu czy kolu bokiem (kieszenia).W tym kontekscie mozna sobie wyobrazic wartosc podniesionej u nas do rangiprzepisu "inwentaryzacji".....Ale to wyszystko "prostuje sie" z reguly po dwoch trzech sezonach - do nastepnej wysypki.pozdr
Liczyc poki co potrafię, mysle, że mój mąż także. Biologia owszem studiowałam pilnie na SGGW, MÓJ mąż także.Biologia biologią ale natura rzadzi sie swoimi prawami. Kazdy mysliwy wiedziec o tym powinien. Kazdy lesniczy i ja zarazem z autopsji to wie. Sa rejony gdzie nie ma buka ani debu, może za wyjatkiem kilku pojedynczych sztuk na poboczach dróg i mamy lochy także maja po nascie sztuk młodzieży. A zatem jednak warto siegnąć głębiej i uswiadomic sobie że odstępstwa sie zdarzaja. A koledze radze dobrze sie zastanowic zanim cokolwiek napisze, poniewaz daleka jestem od ubarwiania czegokolwiek no moze 15 lat temu cos bym dodała w rozmowie z kolegami i kolezankami aby podnieść atmosfere ale teraz jestem daleka od tego. Nie zamierzam sie z Toba kłócic ani za wszelka cene udowadniać. Wiem co widziałam i liczylam pare razy.Zamierzałam sie z Wami podzielic tym ewenementem jak widzę i usłyszec Wasze opinie na ten temat.Jesli chodzi o karme to owszem zgadzam sie to ma przeogromne znaczenie natomiast co do uwag na temat mojego rzekomego analfabetyzmu mówię nieee:)
Dobre :) podoba mi się coraz bardziej to co tu czytam :)) Niestety a może i stety poraz kolejny muszę się zgodzić z kolegą, jak to ktoś kiedyś powiedział " Praw natury Pan nie zmienisz" :))) Koleżanka ma chyba tendencje do przesadyzmu:))
Czy ktoś próbował ocenić naukowo wpływ odżywiania się kukurydzą , i wpływ tak wysokoenergetycznej paszy na dzikie zwierzęta ? . W społeczeństwach rozwiniętych gdzie ziarno kukurydzy od lat jest stosowane w dietach ,dochodzi do degeneracji , mam na myśli wzrost i wagę , wszystko jest ściśle powiązane z dietą , nawet mnogość miotów . To moja teoria wynikająca z obserwacji , kukurydza jako dar Boga w kulturze Azteckiej , Inkaskiej , jest ziarnem cudownym , i zarazem obcym , być może Bóg nie stworzył jej dla Europy tak jak bananów . Miłego dnia i owocnych przemyśleń , a młodzież niech rośnie będą przednie polowania .
@pretesa takie badania odnosnie wplywu kukurydzy na populacje dzikow - wartosc energetyczna,dostepnosc itp. Wnioski odnosnie wplywu na rozrodczosc, stany, kondycje zwierzat.To nie jest zadna tajemnica czy nowosc.Kukurydza przedstawia w pewnym sensie "nowa jakosc" w naszych lowiskach -raz - wartosc pokarmowa, po drugie wydajnosci (ziarna) z hektara, po trzecie wreszcie -dostepnosc przez dluzszy okres czasu - ziarno kukurydzy nie kielkuje.W kwestii wplywu na zwierzeta w naszych szerokosciach - w ciagu kilkunastu kilkudziesieciulat od rozpoczecia masowych upraw kukurydzy nastepuje np. zauwazalny wzrost czegos,co sie nazywa "jakoscia osobnicza" jelenia np. Cos czego mysliwym nie udalo sieosiagnac wyrafinowana "selekcja".Jesli idzie o ortodoksyjne spojrzenie na kukurydze jako dzielo szatana z Hameryki, towarto ja porownac z Darem Bozym z tego samego regionu - czyli kartoflem,w stosunku do ktorego wielu zapomina, ze tez zza oceanu pochodzi.A sama kukurydza na naszych polach to inna para kaloszy, ktora warto ocenic nietylko w kontekscie Aztekow. Czy innych cawilizacji prekolumbijskich, ktore szlagtrafil nie z tego wzgledu, ze za duzo jej pozerano ale raczej z powodu braku tejze.
Tak w katedrze Łowiectwa Pan dr Zarębski rozpoczał takowe badania. Ustalono do tej pory, że kukurydza lub jej brak w znacznym stopniu wpływa na kondycję i populację dzika zwłaszcza w miejscach typowo polnych gdzie brakuje drzew nasiennych typu buk, dąb czy kasztan. Zauwazono tam także znaczne przemieszczanie sie watach w poszukiwaniu nader łatwego i interesujacego dla nich pozywienia jakim jest kukurydza właśnie. Porównując posekcyjnie dzika bytujacego na żerowisku typowo polnym i dzika z połaci lesnej jednoznacznie można stwierdzic do czego sie przyczynia tzw. dobra karma, wysokoenergetyczna. Mioty stały się zdecydowanie wieksze, matki silniejsze, mleko pełniejsze. Wiecej zapewne byłoby takich badań ale niestety czytałam ostatnio , że brakuje na to pieniędzy. Ewenementy sie zdarzają naprawdę. Macie rację cieszyc sie trzeba z tego i tyle, pedraków mniej bedzie;)
W kontekscie dziczej wysypki i tego o czym pisze @bukowisko -problemiki zaczynaja sie w momencie gdy lany kukukurydzy (rzepaku) itd. przekraczajapewna graniczna wielkosc - migracja zwierzyny na pola w okresie letnim zawsze mialamiejsce lecz wspolczesne zmiany w powiazaniu z tematyka szkod sa nowa jakoscia.Jesli czytam wypowiedzi szanownych forumowiczow o "oszczedzaniu maluchow",zeby pozniej bylo do czego strzelac to wniosek sie nasuwa ze nikt z piszacych niemial przyjemnosci z wlasnej kieszeni placic za szkody wyrzadzane przez eksplodujacapopulacje dzika. Nie mozna naturalnie przesadzac i traktowac tego zwierzecia jakszkodliwego szczura czy innego karalucha ale z drugiej strony problemy istnieja.Mozliwosci zabezpieczenia upraw sa ograniczone - w niektorych wypadkach rowniezkontraproduktywne dla innych gatunkow. Ze szczelnie zagrodzonego pola nieskorzysta ani sarna ani nawet czasami zajac. Gro szkod ma miejsce w okresiewychowu mlodych na dodatek - mozliwosci odstrzalu jako srodka redukcji szkodsa ograniczone ze wzgledu na okresy ochronne. Powstaje kwestia - obserwujac zerujaca watahe zlozona z kilku loch z kilkunastoma warchlakamio wadze ponizej 10 kg - strzelic takiego - wyploszyc skutecznie watahe ?. - Cieszyc sie widokiem wcinajacych pszenice dzikow malujac sobie perspektywe atrakcyjnego jesiennego polowania na nieco wieksze zwierzaki ?.- Sprobowac je inaczej wyploszyc, wiedzac, ze najpozniej nazajutrz, a mozejuz za kilka godzin beda z powrotem delektowac sie ta pszenica ?Nie ma tu z mojego punktu widzenia optymalnego rozwiazania - kazde ma minusy.W obliczu niskich stanow dzika grzech strzelic takiego malucha....z wiadomych wzgledow.W innej sytuacji brak reakcji ze strony mysliwego swiadczy o braku odpowiedzialnosci....Wiaze sie z reperkusjami natury finansowej i nie tylko.....To chyba powinien kazdy we wlasnym zakresie rozstrzygac, w zaleznosciod lokalnych uwarunkowan.....Frazesy o pryncypialnym strzelaniu czy nie strzelaniu pozostana tylko frazesami.Rzeczywistosc nas dogoni w kazdym przypadku.....pozdr
Tak dokładnie wielko obszarowe uprawy kukurydzy i rzepaków sięgające nawet do ponad 100ha w jednym kawałku prowadza do braku stresu ze strony dzika, dostępu do ciągłego żeru a co za tym idzie dzik czuje sie tam bezpiecznie, jak wprowadzi sie tam wiosną to wyprowadza sie gdy z pól gina te uprawy. Nie mamy wpływu na wielkość zasiewów. Rolnicy w zasadzie także nie moga spodziewać się, że 20 mysliwych noc w noc od zasiewów poczynając bedzie warowac przy jego polu. Pomocne sa przecinki ale nie każdy Gospodarz to rozumie po co sie je robi. Tym bardziej jesli pole ma duzo hektarów.
A co tak naprawde zrobic jesli spotkamy takie "malutkie słodkie pasiaczki"? Wielu z Was i ja zawsze mam wątpliwość ale ostateczna decyzja w konsekwencji może sie wiązać z byc albo nie byc dla Koła.
Myslalam dzisiaj troche na temat tego i jak do mnie pisałeś.Zastanawiajacym dla mnie jest fakt dlaczego rzeczywiscie tyle młodych było przy jednej matce. Słyszałam kiedyś pewien wątek na wykładach jak i później juz w czasie pracy i od kolegów. Mianowicie na temat "omyłkowo" strzelonej lochy-mamy. Czy myslisz, że to mozliwe kolego Feldjaeger? Wiesz co mam na mysli prawda? Z jednej strony wiemy, że to całkiem prawdopodobne a z drugiej sama nie wiem. Kolezanka mówiła mi kiedyś , że tak sie u Nich w Lesnictwie stało ale i tak w efekcie końcowym musiała je dokarmiać. A ten przypadek musze zbadac dokładniej, byc może mam (Hubercie zachowaj) rację oby nie. Pozdr.
Mój dziadek mawiał , złodziej wszystkiego nie ukradnie , a zwierz nie zje , każdy jest potrzebny w ilości , i jakości danego czasu . Rolnik zawsze będzie narzekał , a tak naprawdę sam niekiedy więcej zniszczy , jak widzę poorane drogi śródpolne , zasiewy prawie w rowach melioracyjnych , te tzw opuchnięte hektary , to życzę smacznego dzikom .
@bukowiskoNie wiem. Rozne rzeczy sa mozliwe.Niewykluczone , ze osierocone warchlaki ciagna z kuzynami kuzynkami -lochy w watasze sa najczesciej spokrewnione. Jesli sa dostatecznie duze - nie sa zdanena mleko matki - to nie mozna wykluczyc, ze pozostana przy cioci czy babci.Przewaznie sa chyba odganianie przez inne dziki, obce watahy czy wrecz pozerane (?). Bylem swiadkiem czegos takiego w zwierzyncu, gdzie probowano podrzucic dwa ok. 6 tygodniowe warchlaki hodowanej tam watasze. Nie przezyly nawet jednego dnia. Na wolnosci to moze wygladac inaczej.Kiedys usilowalismy znalezc (z psem) powypadkowe sieroty( i ew. ranne zwierzeta). Wg relacji kierowcy, ktory przejechal jedna loche i warchlaka wypadla mu na droge wataha zlozona z dwoch loch i kilku warchlakow . Na drugi dzien sprawdzalismy to miejsce z psem, ktory podjal trop i prowadzil pareset metrow sladem watahy - wygladalo na to, ze przynajmniejna poczatku wszystkie dziki zostaly razem.pozdr
@jeszczerazbukowiskoJesli poszperac w literaturze - N. Hepp, C. Gangel - o strukturze "socjalnej" dzikato wg. naukowcow osierocone warchlaki pozostaja przy watasze po smierci lochy i maja duze szanse na przezycie nawet w okresie laktacji. Drugi aspekt totworzenie tzw. "przedszkoli" kiedy warchlaki kilku loch pozostaja pod opiekajednej a inne robia krotkie "rajdy" (w poszukiwaniu pozywienia z reguly) w czescilowiska, gdzie male warchlaki nie moga dotrzec, czy narazone sa na niebezpieczenstwo.Oba przypadki moga tlumaczyc kilkanascie warchlakow towarzyszacych jednejlosze, ktora z "biologicznych" przyczyn raczej nie jest rodzona mamusia calejdziatwy.pozdr
Brzytwa Ockhama, co?Tak czekałem, aż ktoś ośmieli się pomyśleć, że to pomyłka myśliwego, albo paru, a nie zmutowane dziki z podwójnym pakietem sutków. Swoją drogą, przy wysokiej trawie aż strach teraz polować w nocy (warchlaków nie widać). A doświetlać nie wolno.
Byłem kiedyś hodowcą prosiaczków i miałem taką maciorę u której miot miał nawet 18 prosiaków . Wtedy puszczało się je na dwie tury do ssania. Może i u dzików był taki dopelt.
no ja tez pracuje na chodowli świń i żadko kiedy zdarzasie żeby maciora miała 18 prosiaków bo maciory mają maxymalnie 16 sutkow oczywiście nie mówie ze tak nie było ;) całkiem możliwe ale u dzików raczej nie zdarzają sie takie duże mioty kolego nawet jeśli by tyle oprosiła to by ich nie wychowała az tyle sztuk podejrzewam
Miała tyle kolego i to nie w jednym miocie rasy ostroucha a miała ze 200 kg. A u dzików to nie jest pewnie możliwe .
no maciory są takie duże ja jestem też rzeżnikiem to biłemtaką maciore 317 kg to moja największa hehe no a u dzikow to raczej nie jest możliwe bodziczy średni miot to jest 5-7 sztuk
Pewnie macie racje. Niestety echhh. Tak jak napisalam tak zrobiłam i sprawdziłam tą sprawę. Młode zbiły się w 3 grupy, dwie z nich są zdecydowanie mniejsze i odpychane, podgryzane, gonione. No stało się to czego nie chciałam dopuscic nawet do mysli. Strzelono ...2 lochy. W tej watasze chodzi mama ...duża mama pewnie ciotka tych młodych ja naprawde nie wiem jak to mozliwe ale rozmawiałam ze znajomymi i twierdzą, że owszem obca mama może wykarmic a w zasadzie podkarmiać obce młode. One sa takie chętne zycia, że na każdym kroku próbują ją z kazdej strony podejść. Mysle, że sobie teraz juz poradzą 2 z nich są łaciate to na szczęście chyba:) Jak byście nazwali to co sie stało? Ja nie mam słów. Pozdrawiam myśliwych.
Kol. Hopryna, dlaczego koleżanka Bukowisko ma mieć tendencję do przesadyzmu? Tym samym, można by koleżankę posadzić o nieuctwo z przyczyn nieznajomości "świata dzików". Przecież Kol.Bukowisko, ponad to, co widziała i przekazała na forum z wnioskiem, że można będzie się spodziewać dużego pogłowia dzików, nic więcej nie przekazała. Zaś wniosek o przesadyzm jest wyrazem, jakby, albo małej wiedzy, że lochy z młodymi łączą się w stada, albo młode dołączają do innych loch prowadzących w wypadku utraty swojej matki. W przyrodzie nic nie jest pewne Szanowna Koleżanko. Czyżby staż Koleżanki w Ośrodku PZŁ w Czempiniu poszedł na marne - to tak żartobliwie na koniec, by się wzajemnie szanować!
Staż koleżanki nie poszedł na marne :) i proszę się nie obawiać mam dosyć mocno rozwinięte poczucie humoru, na własny temat również :)Ale co innego jest stwierdzenie występowania swego rodzaju anomalii polegającej na nadmiernej liczebności miotów - patrz post nr 1 i wyciągnięcie na podstawie tego stwierdzenia wniosku o dziczym wysypie. A co innego stwierdzenie , że na skutek nieprawidłowo wykonanego odstrzału osierocone warchlaki przyłączyły sie do innej lochy , najczęściej spokrewnionej ze swoją matką, co już anomalią nie jest.Zresztą po kilkunastu dniach nasza koleżanka przyznała rację kolegom , którzy próbowali Jej ten fakt wcześniej wytłumaczyć. Natomiast cykliczny wzrost liczebności dzika to osobna sprawa. Pozdrawiam Kolegę serdecznie
Liczebność dzika jest spora.Wczoraj miałam okazję zaobserwować 43 sztuki czarnego zwierza w poletku owsa mierzącym ok 2ha. Strzeliłam 2 przelatki. Tylko wczorajszego wieczora w Naszym Kole padło 6 dzików. Mogę śmiało napisać i tym samym potwierdzić DZICZY WYSYP:) Lochy także mają piękny przychówek czego dowodem są tak liczne mioty. Młode są w bardzo dobrej kondycji. Osierocone małe także nie źle sie trzymają, lubią drożdżówki:)Rozmawiałam z wieloma specjalistami w kwestii nadmiernych miotów i co usłyszalam?Jest to mozliwe. rzadko ale zdarza się, wtedy rolę matek wspomagających przejmują inne lochy z watahy niejednokrotnie mylone że mały ciążę urojoną z powodu 1 czy dwóch odciągniętych sutków.Mamy młodych zginęły w wypadku- stwierdzone naocznie po odkryciu swądu i znaleziska w przydrożnym rowie. Szczęście w nieszczęściu.
:)))) Jeśli mówimy ciągle o tych samych sierotkach to może niech koleżanka się zdecyduje co do powodu przedwczesnego zejścia z tego padołu pełnego łez ich mam :)) W poście z 22.06.2012 z godziny 23:13 napisała koleżanka , że strzelono dwie lochy a teraz ,że mamy zginęły w wypadku to w końcu jak było ? Staram się dosyć uważnie czytać to, co jest tutaj napisane i nikt z nas nie kwestionuje , faktu ,że dzików jest coraz więcej , nawet u nas w obwodzie gdzie teren łowiska zmienia się i jest coraz bardziej zurbanizowany ( umiejscowiony jest na obrzeżach dużego miasta ) dzików nie było zbyt wiele a w tym roku musimy pilnować upraw , poletek nie zbyt dużych które jeszcze pozostały jako uprawne. Ale co innego kiedy twierdzimy ,że dzieje się to na skutek odstępstwa od naturalnych zachowań a co innego kiedy jest to składowa wielu czynników. żeby nie być odsądzona od czci wiary :) Pozdrawiam koleżankę z wyrazami najgłębszego szacunku :)
22.06.2012 napisałam swoje zdanie na ten temat. Okoliczności zejścia okazały się (szczęśliwe dla Łowców) inne. I to bez wahania przedstawiam na tutejszym forum. Pokazując tym samym moja szczerość i chęć podzielenia sie z Kolegami własnymi spostrzeżeniami zaobserwowanymi w Naszym Łowisku. Cieszę się, że stało się inaczej, że sprawa się wyjaśniła. Post napisałam pod wpływem emocji, które mną kierowały po tym jak zobaczyłam taaaka ilość młodych i to było szczere, tym bardziej, że rzadko sie to zdarza ba nawet bardzo rzadko. Później zaczęłam analizować całą sytuację i otwarcie o tym pisałam, żę obawiam sie jednak najgorszego i nie chcialam o tym nawet myslec poniewaz to jedna z najgorszych rzeczy, która moze spotkać myśliwego. Wiadomość albo myśl o tym, że ktoś strzelił lochę. Tezę o tym, że są dwie strzelone lochy wysunęłam na podstawie zaobserwowanych warchlaków i ich zachowania. Wydedukowałam, że nie ma ich mamy, że są osierocone.Niestety nie minęło od 22 czerwca aż tyle czasu.Będąc często w Łowisku mogłam odkryc co sie naprawdę stało i zajęło mi to troszeczkę czasu.Podejrzewam, że większość z Nas mysliwych w ogóle nie zainteresowałaby się tym faktem.
:)) No cóż emocje nie zawsze są dobrym doradcą, ale o ileż uboższe byłoby bez nich nasze życie :) Zaręczam koleżance, że wśród braci myśliwskiej jest wielu takich obserwatorów :)) Sama od dwóch miesięcy usiłuję wytropić dwie kuny, które zadomowiły się w okolicy mojego domu :)) czekam kiedy się pojawią informacje o pogryzionych kablach w samochodach parkujących w okolicy ich bytowania. Nie wspomnę o tym ,że moja biedna psina na wieczornym spacerze musi chodzić na otoku co nie bardzo mu sie podoba :)))
Cieszę się, że Szanowna Horpyna nie wzięła mi tego za złe, ale na forum prowadząc, czy wypowiadając się, nie można o niczym wyrokować ani też lekceważyć innych, bo to wpływa na naszą komunikatywność i nieskrępowane dzielenie się spostrzeżeniami, bo to nas ubogaca.Oczywiście, że przyjmuję pozdrowienia i odwzajemniam się ! Moim zdaniem, istota sprawy nie wart jest tyle zamieszania.
:))))Jeśli mówimy ciągle o tych samych sierotkach to może niech koleżanka się zdecyduje co do powodu przedwczesnego zejścia z tego padołu pełnego łez ich mam :))Powiedz z czego ty kpisz tutaj, z tego, że małe prosiaki zostały same, że są cholernie silne i walczą o życie a może z tego, że nie rozumiesz, że ktoś po prostu pisze to co widzi i pisze prawdę o swoich obserwacjach i próbuje na ich podstawie dojść do tego co sie stało z ich matką. Czy to aż tak ciebie boli ?Pozwól , że ja bedę decydować kiedy mam się określać w tak ważnych dla zrozumienia sytuacji kwestiach. Skoro szukam, przyczyny, rozmyslam i dziele sie z mysliwymi na tym forum swoimi obawami to znaczy, że chcę aby to forum żyło. Jezeli piszę, że znalazłam martwe, rozkładajace sie lochy, to chyba jest jasne, że tym samym obaliłam swoją pierwszą teorie na temat strzelenia tych loch prawda?Analizowalam także mozliwość tak liczebnego miotu i nie tylko tutaj na tym forum ale również rozmawiając z kilkoma osobami kompetentnymi w tej dziedzinie, które potwierdziły, że jest to mozliwe i są zbadane naukowe takowe przypadki.Dlatego nie krytykuj, nie wysmiewaj i nie kpij a swój protekcjonalny, złosliwy i opryskliwy ton ukryty w wyrazach które wystukujesz z fałszywym usmieszkiem na twarzy zachowaj dla siebie albo poducz sie jeszcze troszeczkę.Kąsać próbujesz ale na mnie to nie działa. Więc szkoda twych wysiłków. I to nie tylko ja potwierdzam na tym forum. Dlatego schowaj do kieszeni uprzedzenia i to co Cie zrzera od środka i po prostu zwyczajnie prosze aby panii kolezanka dala mi spokój. No chyba, ze jej ton w stosunku do mojej osoby sie zmieni i tym samym uprzedzone podejście.
Ja ze swojej strony powiem tak, że mimo tego, ze na forum wypowiadają się i stażyści i młodzi myśliwi i nemrodzi z długim stażem to najważniejsze jest podejście do człowieka. Negujmy i dyskutujmy nie musimy za wszelka cenę dochodzić swoich racji bo i biologia i myślistwo jest tak złożone i często nie przewidywalne a nasze obserwację różne i odmienne. Dyskutujmy i szanujmy się nawzajem jesteśmy wszyscy dorośli więc darujmy sobie złośliwości i denne uwagi bo nie po to tu wszyscy jesteśmy aby "drzeć koty" :)
Też tak myślę Aniu. Pozdrawiam Cie serdecznie. Nie mozna byc czasami tylko biernym czytelnikiem. A zwłaszcza jesli ktos krytykuje każde Twoje zdanie nawet w tedy kiedy nie ma racji i zielonego pojecia o danym temacie.
Darz bórKoleżanki i Koledzy, pozwolę sobie zabrać głos w sprawie dzików jak i języka łowieckiego na tym forum.Otóż, czytam bardzo często koleżeństwa wpisy i widzę pewną niekonsekwencje.Post o języku łowieckim, większość zabierających głos pisali o poprawności i co, czytamy później o warchlakach jako prosiaki, sforę psów jako watahę itd. Oczywiście na początku przygody z łowiectwem można się mylić i nie jest to przestępstwo ale szanujmy to co zostało już od lat ustalone. Kolejna sprawa, post o "Koleżeństwie" co z tego że zgodnie stwierdzane jest o wzajemnym poszanowaniu skoro co krok widać wzajemne złośliwości. Czy to jest objaw koleżeństwa?Wracając do tematu, przekonany jestem, iż zwiększona populacja dzika spowodowana jeśt przede wszystkim większą ilością huczek (do niedawna jedna w roku a obecnie dwie a nawet trzy), dodatkowo co raz młodsze loszki biorą udział w huczce (często przelatki-loszki rzucają mioty dwu trzy warchlakowe). Kolejna przyczyna to dieta wysoko energetyczna i wysoko białkowa, to właśnie wpływa na szybsze dojrzewanie do rozrodu. To tylko takie moje delikatne dygresje.Darz bór wszystkim!!!
Dodatkowo jeszcze dodam że ilość strzyków jest ograniczona, nawet jeśli ewentualnie miot liczebnie przekracza ilościowo liczbę strzyków najsłabsze warhalaki zdychają z głodu, Przyroda jest okrutna i nie da jej się oszukać.
Dyskusja polega na prezentowaniu swojego stanowiska przez strony , które biorą w niej udział. Możemy się z czymś zgadzać lub nie , możemy motywować swoje stanowisko w taki lub inny sposób. Nie widzę nic dziwnego w fakcie, iż jednej osobie nie odpowiadają poglądy i stanowisko drugiej osoby. Natomiast nie powinno się przekraczać w dyskusji pewnych granic dobrego smaku i taktu.Darz Bór !!
Poruszałam dokładnie to wszystko o czym kolega pisze.Poruszyłam także temat dzików ze względu na to co widziałam i co zaobserwowałam. Prostowałam natychmiast aby koledzy byli na bieżąco co się okazało w sprawie sierot.komentarze typu niech się koleżanka zdecyduje itp. sa wyjatkowo kierowane złosliwym podtekstem.Poluję od ponad 25 latmoje obserwacje tak jak Ania pisała są rózne od Waszych, ponieważ każdy jest inny i każda sytuacja w łowisku różni się od innych na pozór podobnych sytuacji. Wpływają na to różne czynniki: biologiczne, meteorologiczne, topograficzne, populacyjne, pokarmowe itp.Zgadzam sie z młodymi stazem ale tylko wtedy kiedy maja rację. Nie bedę tolerowac złośliwości wzgledem swojej osoby, ponieważ na nią nie zasłuzyłam. nikt nie będzie mi wmawiał co widziałam a czego nie, ponieważ wiem co widziałam i z czym miałam do czynienia i nie mam potrzeby ani kłamać ani przesadzać , ponieważ to nie tkwi w mojej naturze. Tak mnie wychowano, tak samo wychowano moich rodziców tez leśników i mysliwych i tak samo wychowałam swoje dzieci.Kwestie Języka Łowieckiego i jego kultury to dwa odrębne tematy jednak uzupelniajace sie na wzajem. Wataha czy sfora? Etymologicznie słowo „sfora” oznacza ‘smycz do prowadzenia dwóch psów gończych zapiętych w obroże’. Z tego właśnie bierze się jego ogólniejsza definicja.
Powszechnie sądzi się, że określenie sfora psów oznacza gromadę psów. Takie objaśnienie wyrazu sfora rzeczywiście znajdziemy w słownikach zarówno tych najnowszych (np.Uniwersalnym słowniku jezyka polskiego PWN pod red. Stanisława Dubisza), jak i tych starszych (np.Słowniku języka polskiego pod red. Witolda Doroszewskiego), tylko że jest to wtórne znaczenie omawianego słowa, przejętego zresztą z języka czeskiego (svora ’zwora, klamra, element łączący coś’) i pisanego wcześniej przez w (jako swora). Podstawowa definicja brzmi bowiem następująco (wedługSłownika języka łowieckiego PWN Stanisława Hoppego): sfora to ‘dwa psy gończe (np. ogary, charty), także dwa psy tej samej rasy, lecz różnej płci, prowadzone na jednej smyczy przypiętej do połączonych ze sobą obroży’ Jak to się zatem stało, że doszło do rozszerzenia semantycznego owego rzeczownika? Otóż na jednym otoku (czyli pasku służącym do przytrzymywania psa) albo dwóch bądź trzech otokach połączonych w jeden myśliwi prowadzili czasem nie dwa charty, ale cztery czy sześć; były to więc dwie sfory bądź trzy sfory chartów, ogarów, czyli w sumie... sporo psów, cała gromada. Nic dziwnego, że z czasem potocznie właśnie tak zaczęto rozumieć sforę i tylko dla polujących nie ulegało wątpliwości, że jeśli ktoś z nich przyszedł ze sforą psów, to na pewno ma koło siebie wyłącznie dwa czworonogi. Tak więc etymologicznie rzecz biorąc, sfora to dwa psy. Ale −okazuje się −i w tym wypadku doszło do znaczeniowego przesunięcia. Pierwotnie bowiem sfora była jedynie ‘smyczą, rzemieniem, sznurem do prowadzenia dwóch psów gończych zapiętych w obroże’. Mówiło się na przykład Wziąć psy na sforę; Spuścić ogary ze sfory; Zwoływać psy do sfory. Jak widać, od ‘dwóch obroży na jednej smyczy’ wzięło się później ogólne znaczenie sfory jako ‘pary psów w obrożach, prowadzonych na jednym otoku’, a następnie ‘gromady chartów, ogarów’. I moim zdaniem to właśnie znaczy sfora.:))))))Tak mnie nauczono i tego bede sie trzymać.
Natomiast wataha no cóż odnosić się do stada wilków, dzików i wszystkich innych ssaków, które po przekroczeniu dojrzałości płciowej opuszczają swoje rodzime stado w celu założenia swojego własnego stada.Wataha – grupa wilków lub dzików działająca razem, w szerszym znaczeniu termin odnoszony również do stada psów , likaonów lub jenotów[1] . Posiada określoną hierarchię wewnętrzną . Jest to zwykle grupa rodzinna składająca się z pary rodzicielskiej oraz młodych z jednego lub kilku miotów. Powiem szczerze poprawność stwierdzenia watahy co do psów zamieniłabym raczej na okreslenie raczej po prostu stado, gdyż w normalnych domowych warunkach psy nie zakładają stada( watah jak wilki) natomiast w warunkach kiedy opuszczaja człowieka albo na odwrót kiedy to człowiek je opuszcza założenie takiej grupy polującej STAŁEJ jest całkiem prawdopodobne.Mysle, że to ciekawy temat ale wymagajacy osobnego postu:)
O taką teorię Ci chodziło @ptasior? I usatysfakcjonowany teraz jesteś odsieczą dla koleżanki Horpyny? Zastanawia mnie dlaczego sama sobie nie poradziła? Doświadczenie lub jego brak robi swoje prawda? Tak jak prosiłam Horpynę.... Temat watahy kontra sfory uważam za zamknięty:) Niech Bór Darzy Ci obficie i wiele Łask knieja da:) Pozdrawiam Proszę także abyś teoretyczne wykłady zachował dla siebie skoro tak ci pomagaja. Łowiectwo żyje, zmienia się codziennie, codziennie wydarza sie cos nowego chociaz ciagle w tym samym łowisku, to pasja a jak nia nie jest to jest inne okreslenie na to, a teoria w tej dziedzinie to tylko teoria- uwierz.
Temat uważam za zamknięty Darz Bór kochani:)
W uzupełnieniu wypowiedzi kol. bukowisko@ mogę napisać, że w odniesieniu do chartów tak polskich jak i rosyjskich borzojów często używało się i używa słowa smycz chartów. Nawet jest takie powiedzenie - puścić charty ze smyczy-. Chodzi o kilka chartów i jedną smycz. Dla przykładu film jak wyglądała smycz chartów na polowaniu. Tutaj polowanie na wilki. Polowanie Pathė Frėres. http://www.youtube.com/watch?v=oneQ5XGrLHA
ad. bukowiskoZ odsieczą nikomu nie szedłem ponieważ nikt tu mojej pomocy nie potrzebował. Jedynie zwróciłem uwagę na pewne niedociągnięcia nie wskazując kto je popełnił. Ale widać na uderz w stół a nożyce się odezwą :)))))))))))))))))))Przytaczać teksy z wikipedii każdy potrafi lecz bardzo często w necie znajdują się babole i nie przyrównuj słownika języka polskiego do słownika języka łowieckiego, to całkiem inne dwa tematy. Weź pod uwagę że Hoppe nie jest pierwszym który napisał słownik łowiecki lecz jego praca oparta jest na twórczości Wiktora Kozłowskiego. Nie zapominaj o Krzemieniu, Jóźwiaku i innych osobistościach które na słownikami łowieckimi pracowały lub pracują. Powiem wprost, jak na te "25" stażu myśliwskiego to strasznie kulejesz z wiedzą o łowiectwie w ogólnym tego słowa znaczeniu i śmiem twierdzić że maksymalnie jako członek PZŁ przepolowałaś w pełni praw członka maks dwa lata.Koleżanka Horpyna jak widać nie wstydzi się dość krótkiego stażu łowieckiego, każdy od czegoś zaczynał a uczy się człowiek całe życie. Piszesz:"Natomiast wataha no cóż odnosić się do stada wilków, dzików i wszystkich innych ssaków, które po przekroczeniu dojrzałości płciowej opuszczają swoje rodzime stado w celu założenia swojego własnego stada." Czyli byk jelenia też żyje w watahach ? :))))))))))))))))))))))) Więcej Twoich "pomyłek" i bajek nie będę przytaczał bo nie w tym rzecz.Darz bór
Hahahah i własnie o to wychwycenie mi chodziło. Brawo. Echh chciałabym aby tak było, żeby mozna było cofnąć czas o 23 lata. Nie rozumiem co kolega tu mial na mysli. Wspominam to bardzo miło, mój Tatuś kochany śp. zawsze powtarzał, rwij słonko jabłka, póki soczyste i świerze:) Pamietam ile miałam siły, werwy. I ile nauki od Niego czerpałam. Mój dziadek to była encyklopedia łowiectwa:) Tęskinię za Nimi.Ojej co ja piszę przecież młoda całkiem jestem;) Pozdrawiam wszystkich
AAA odnosnie encyklopedii internetowej. To właśnie jest teoria i to chciałam tu ukazać.
Szanowna koleżanko, niczym mnie nie przestraszyłaś, ani " nie zagięłaś " przestałam odpowiadać na Twoje posty ponieważ przekroczyłaś pewną granicę w dyskusji a mianowicie - wykazałaś brak kultury i poszanowania rozmówcy, zresztą już raz zwracałam Ci na to uwagę.Jak widać kłamstwo ma krótkie nogi :) Wszak Horpyna była wiedźmą :)