Witam znacie jakieś kawały myśliwskie lub jakieś śmieszne historie to wklejajcie :)"Mąż telefonuje z polowania do domu: - Kochanie, będę za dwie godziny w domu. Po powrocie żona pyta: - No i jak tam łowy? - Przez miesiąc nie będziemy kupować mięsa. - A co upolowałeś? Jelenia? - Nie. - Dzika ? - Nie. Przepiłem całą pensje.."
Na ławeczce przed blokiem rozmawia ze sobą dwóch starszych panów : -Jakie hobby miał pan w młodości? - pyta jeden z nich. *Kobiety oraz polowanie. - A na co pan polował? *Na kobiety!
W sklepie myśliwskim sprzedawca pyta Fąfarową:- Po co pani śrut? Przecież pani nie poluje. - Wepchnę go do cielęciny, a jak jeszcze posypię ją przyprawą do dziczyzny, to goście uwierzą, że mój maż w końcu coś upolował :D
Mama do Jasia:- Dlaczego chowasz strzelbę taty?- Żal mi dziewczynek. - Nie rozumiem... - Słyszałem, jak tata rozmawiał przez telefon z kolegą i mówił, że pójdą zapolować na dziewczynki...
David i John każdego roku jeździli na polowanie na jelenie. Las był tak gęsty, że wynajęli helikopter, żeby ich tam zabrał. Na koniec polowania przywołali helikopter, żeby zabrał ich i sześć jeleni, które ustrzelili. Pilot helikoptera spojrzał na łup:- Mogę wziąć tylko połowę waszej zdobyczy - powiedział - Sześć jeleni to będzie za dużo dla tego helikoptera.- W zeszłym roku helikopter zabrał sześć jeleni - powiedział David - I to był taki sam typ helikoptera, jak pana, a pogoda była podobna.Pilot uległ tym argumentom i wziął na pokład myśliwych i sześć jeleni. Helikopter nie mógł unieść takiego ładunku, ślizgał się po czubkach drzew przez milę i rozbił się w końcu na zboczu góry. Na szczęście nikomu nic się nie stało.- Wiesz, gdzie jesteśmy? - spytał John.- Tak - powiedział David - jakieś sto metrów od miejsca, w którym rozbiliśmy się zeszłym razem.
Myśliwy opowiada znajomym swoje wspomnienia zostatniego polowania:-Nagle wprost na mnie idzie sarna. Stanęła 10 metrówode mnie. Strzelam, ona ani drgnie. Strzelam drugi raz, trzeci...Strzeliłem 15 razy, a ona dalej stoi. I wiecie, dlaczego ona takstała? Bo była głucha jak pień!
Mnie się ten podoba. Myśliwi dyskutują o psach. - Wiesz, Heniu, większość psów przewyższa inteligencją swoich panów. - No ba - ja też mam takiego psa. :D :D I jeden niemyśliwski, ale też o psach i też bardzo go lubię. Facet gra w szachy ze swoim psem w parku (pewnie ten co wyżej), podchodzi do niego drugi i mówi: - ale pan ma mądrego psa, gra z panem w szachy. - Eee tam mądry, już drugi raz dostał mata :p Miłego dzionka życzę!
Ten jest dobry i na czasie. Kiedyś był na czasie i teraz też jest, tylko inaczej:Polak i Rosjanin strzelili jelenia na granicy. Rosjanin proponuje - podzielmy go po bratersku. Polak myśli myśli - a może lepiej po połowie...
Dla mnie de best jest ten:Dwaj myśliiwi na polowaniu. Nagle jedne pada, nie oddycha, zawał, wylew nie wiadomo co. Kolega wzywa pomoc przez komórkę. - Mój kolega nie żyje, co mam robić woła. - Niech się pan uspokoi, przede wszystkim proszę się upewnić, że kolega naprawdę nie żyje - słyszy ze słuchawki. Po chwili rozlega się strzał. - W porządku mówi do telefonu - i co dalej???:)
A to jest dobre na Rok Chopinowski.Podczas koncertu śpiewaczka mocno męczy chopinowskie - Ach gdybym ja byłaaaa ptaszkiem z tego gajuuu. Siedzący na sali myśliwy myśli (a gdybym ja miał swoją gęsiarę).
Myśliwy mówi do kolegi: - Podobno sprzedałeś swego psa myśliwskiego, którego tak bardzo lubiłeś? - Tak. Ostatnio był nie do wytrzymania. Ilekroć opowiadałem historie z moich polowań, kręcił przecząco łbem.
Myśliwy mówi do kolegi: - Podobno sprzedałeś swego psa myśliwskiego, którego tak bardzo lubiłeś? - Tak. Ostatnio był nie do wytrzymania. Ilekroć opowiadałem historie z moich polowań, kręcił przecząco łbem.Dobre! :-)
Choroba myśliwego...?Tak myślistwo to choroba, męczy bardziej niż wątrobaGdy się człowiek na nią zarazi, nawet lekarz nie poradziNie pomogą także zioła, gdy zew krwi do lasu wołaI choć w kościach coś mnie łamie i reumatyzm skręca ramięI choć w piersiach tchu brakuje, to myśliwy się szykuje:wkłada ciepłe kalesony, bo noc może być ze szronemi myśliwskie wdziewa łachy, bierze ciężkie sztucer w szafy,do kieszeni nóż, latarkę i na zapas kulek parkępod lornetką zgina szyję, wzdycha, sapie, ledwo żyjew jedna rękę bierze stołek, w drugą do podparcia kołek,jeszcze paskiem kurtkę ściska, przez drzwi z trudem się przeciska,i jak wielbłąd objuczony brnie z mozołem przez zagony.To nie koniec tej męczarni: noc jest czarna dzik tez czarny!Słychać jak ziemniaki chrupie, myśliwego mając w ...głębokim poważaniuSłucha dzika więc myśliwy i …. to starczy, jest szczęśliwy!Trwa to długo, bolą nogi, a że stoi pośród drogiStołek cicho więc rozkłada i z westchnieniem ulgi siadaA podpórka zapomniana, z trzaskiem spada na kolana!Słychać szpetną klątwę dzika, potem tętem i dzik znikaA myśliwy syczy: draniu!i... już jest po polowaniu!
Mama do Jasia:- Dlaczego chowasz strzelbę taty?- Żal mi dziewczynek.- Nie rozumiem...- Słyszałem, jak tata rozmawiał przez telefon z kolegą i mówił, że pójdą zapolować na dziewczynki...
a to znacie :Pewnego razu przyjechał nowobogacki myśliwy (no wiecie sprzętu kupa GPS-y noktowizory,kamery termowizyjne ,broni masa różnego kalibru fura jak marzenie wszystko z górnej półki )do Zakopca zapolować na niedźwiedzie ,zapytał kto może go podprowadzić ,okazało się że jest taki jeden mieszka w chałupie na zadupiu ,więc gostek jedzie się umówić ,z chałupiny wyłazi chłopisko jak dąb śliwowicy odór a za nim mały kundelek Reksio,gość wyłuskał o co chodzi że na niedźwiedzia chciał ,że ma sprzęt i kasę , baca zgodził się i kazał być skoro świt koło chałupy, gościowi polecił zabrać tylko dubeltówkę . Rano się spotykają baca wyłazi jeszcze wczorajszy a z nim ten mały kundelek i poszli w las tropić misia , gostkowi nie dawało spokoju jak to będzię wyglądało i pyta bace :Baco ,to ja taszczę te wszystkie sprzęty za ciężką kasę a wy mi każecie tylko ta dubeltówkę jak my tego niedźwiedzia upolujemy????a widzicie panocku to jet tak niedźwiedzia znojdziemy wy se to flinte nabijecie potem jo go zagonnie na smreka i wleze za nim, tak bede smreka trzonchoł aż niedźwiedź sleci a ten mały Reksio jest niewyżyty sexualnie i tego niedźwiedzia zadupcy na śmierć no dobra Baco to po co mi ta dubeltówka ???aaaaa widzicie!!!! bo jak by sie okazało że niedźwiedź bedzie szprytny i jo zlece to szybko trzeba Reksia zastrzelić !!!
Witam:DPolski myśliwy wyjechał na Syberię zapolować na niedźwiedzia!Nagle słychać strzały!!! Myśliwy podchodzi do upolowanego niedźwiedzia, patrzy i się pyta myśliwego który go zastrzelił?:-Gryzzli???-Niet Strelali!!:)
Zenon Kurołapka spod Sanoka wybrał się na polowanie. Przez pomyłkę zabrał papierosy syna. Do śniadania ustrzelił dwie żyrafy, kangura i dwugłowego smoka.
Witam kochani! Tą historię opowiedział mi mój tata, a działo się to jakieś 25 lat temu mój śp dziadek najbardziej upodobał sobie polowania na kaczki być może ze względu na bliskość rzeki i pracę z psem tego nie wiem w każdym bądź razie pewnego sierpniowego dnia wybrał się na kaczki ze swoją towarzyszka łowów (wyżłem szorstkowłosym o imieniu Diana) działo się to w czasach kiedy kacze zloty były naprawdę imponujące a lufy grzały się od wystrzałów. Dzień był piękny a nadchodzący wieczór był wytchnieniem od upału i żaru lejącego się z nieba. Wszystko zapowiadało się dobrze entuzjazm rósł w miarę upływającego czasu. Gdy dziadek dotarł na miejsce czekając z Dianą na pierwsze kaczki nie spodziewał się, że akurat dziś nie będzie miał zbyt pewnej ręki i dobrego refleksu. Po przylocie kucharki kaczki zlatywały często i gęsto ale dziadziusz jakoś trafić nie mógł do żadnej Jedno PUDŁO...... drugie PUDŁO... a Diana skamląc i panosząc się okazywała swoją dezaprobatę... A dziadek później opowiadał, że wstyd mu było przed wierna psiną, w każdym bądź razie zła passa nie ustępowała irytacja i Diany i dziadka rosła ale u Diany osiągnęła apogeum szczeknęła dwa razy oznajmując swoją rezygnację i zawinęła się do domu. dziadek nie kryjąc swojej irytacji po pierwszą i jedyna strzeloną kaczkę tego wieczoru musiała wejść do wody sam gdy wrócił do domu zastał Dianę rozciągnięta na schodach a ona obrażona nie raczyła nawet łba podnieść dziadek natomiast skwitował to tak ;"masz rację kochana wstyd jak to mówią jedna paczka jedna kaczka"
"...szedłem z łukiem na kaczki i wystrzeliłem na kaczkę, a wtem zabiłem i kaczora podle niej; a szukając strzały znalazłem szczukę tak wielką przy brzegu, której ona strzała przez łeb przebiegała. A one strzałę nalazłem, w wierzbie utknęła; gdym ją wyrwał, rzucił się miód z onej wierzby, bo tam pszczoły od kilku lat nosiły. A nie chcąc onego miodu wypuścić, chciałem trawy urwać, zatkać - i porwałem zająca za uszy, który tam był usnął. A myśląc, co z nim czynić, uderzyłem go o ziemię i potłukłem kuropatwy, które tam siedziały anim ich widział." Kijas, J., Facecje staropolski. Kraków 1951, s. 28.
pewnego dnia myśliwy wybrał się na łowy ustawiał się na wszystko co wyjdzie no i po chwili wyleciała kukułka no to ten myśliwy strzela i drugiego dnia to samo wiec kukułka sie wkurzyła i poszła do sądu no i myśliwemu przychodzi ze sądu żeby się wstawił myśliwy przyjeżdza i sąd pyta kukułke co do myśliwego mówiła zeeeeeeeeeby kukukurwwwwaaaa nie strzelał
Początkujący myśliwy tłumaczy swojemu sąsiadowi:- Nie ma bardziej chytrych zwierząt od lisa. Wczoraj przezcały dzień tropiłem jednego lisa, a gdy w końcu gozastrzeliłem, okazało się, że to pies!Myśliwy przechwala się przed kolegami swoja pewna ręką i niezawodnym okiem.Aby zademonstrować swoje umiejętności strzeleckie, strzela do przelatującej gęsi.Gęś leci dalej.- Koledzy cud, cud! - woła do kolegów - pierwszy raz w życiuwidzę lecąca martwą gęś!Myśliwy pyta swego kolegę:- Jak ty to robisz, że na upolowanych przez ciebie kaczkachnigdy nie widać śladów postrzału!- Zawsze bardzo delikatnie naciskam spust strzelby!Dwaj myśliwi przechwalają się:- Czy wiesz, że ostatnio w Afryce z odległości 500 metrów jednym strzałem położyłem trupem słonia?- A ja ostatnio płynąc przez Morze Koralowe własnoręcznie udusiłem wieloryba!- Tak, tak...A skoro już mowa o morzu... Czy słyszałeś coś o Morzu Martwym?- Oczywiście.- To właśnie ja z bratem zabiliśmy je![url=http://powerprice.pl/folia-stretch-c242.html]stretch folia[/url]
No to i ja coś napisze....Historyjka prosto z polowania ;) Po celnym strzale nasz nieustraszony myśliwy, na miejscu, obrabia zwierzynę. W tle słychać nawoływania grzybiarza który zaplątał się nie tam gdzie powinien.- Zbyszeeeekkkkk!!!!No nic, nasz myśliwy kończy sprawę, nóż ociekający z krwi, on sam w nielepszej kondycji wizualnej. W końcu całą noc biegał po lesie. - Zbyszeeeekkkkk!!!!Lekko zdenerwowany myśliwy doszedł do wniosku że i tak już dziś nic ze strzelania nie będzie, bo się pałętają jakieś matołki :) Więc wkłada truchło do worka, zakłąda broń na ramię i z ręką na rękojeści potężnego ukrwawionego noża wychodzi na przecinkę. Staje oko w oko z grzybiarzem któremu kolejne:- Zbyszeeeeeeee.......zastygło w gardle.Nasz myśliwy będąc mistrzem ciętej riposty tako rzecze patrząc na nóż:- Nie ma już żadnego Zbyszka.....No i do pasztetu jeszcze koszyk grzybów, rzucony przez bladego jak ściana grzybiarza dołożył do zdobyczy.
Witam znacie jakieś kawały myśliwskie lub jakieś śmieszne historie to wklejajcie :)"Mąż telefonuje z polowania do domu: - Kochanie, będę za dwie godziny w domu. Po powrocie żona pyta: - No i jak tam łowy? - Przez miesiąc nie będziemy kupować mięsa. - A co upolowałeś? Jelenia? - Nie. - Dzika ? - Nie. Przepiłem całą pensje.."
Na ławeczce przed blokiem rozmawia ze sobą dwóch starszych panów : -Jakie hobby miał pan w młodości? - pyta jeden z nich. *Kobiety oraz polowanie. - A na co pan polował? *Na kobiety!
Początkujący myśliwy przed swoim pierwszym polowaniempyta gajowego:-Dlaczego naszych naganiaczy nie ma tak długo?-Żegnają się ze swoimi rodzinami!
W sklepie myśliwskim sprzedawca pyta Fąfarową:- Po co pani śrut? Przecież pani nie poluje. - Wepchnę go do cielęciny, a jak jeszcze posypię ją przyprawą do dziczyzny, to goście uwierzą, że mój maż w końcu coś upolował :D
Mama do Jasia:- Dlaczego chowasz strzelbę taty?- Żal mi dziewczynek. - Nie rozumiem... - Słyszałem, jak tata rozmawiał przez telefon z kolegą i mówił, że pójdą zapolować na dziewczynki...
David i John każdego roku jeździli na polowanie na jelenie. Las był tak gęsty, że wynajęli helikopter, żeby ich tam zabrał. Na koniec polowania przywołali helikopter, żeby zabrał ich i sześć jeleni, które ustrzelili. Pilot helikoptera spojrzał na łup:- Mogę wziąć tylko połowę waszej zdobyczy - powiedział - Sześć jeleni to będzie za dużo dla tego helikoptera.- W zeszłym roku helikopter zabrał sześć jeleni - powiedział David - I to był taki sam typ helikoptera, jak pana, a pogoda była podobna.Pilot uległ tym argumentom i wziął na pokład myśliwych i sześć jeleni. Helikopter nie mógł unieść takiego ładunku, ślizgał się po czubkach drzew przez milę i rozbił się w końcu na zboczu góry. Na szczęście nikomu nic się nie stało.- Wiesz, gdzie jesteśmy? - spytał John.- Tak - powiedział David - jakieś sto metrów od miejsca, w którym rozbiliśmy się zeszłym razem.
Myśliwy opowiada znajomym swoje wspomnienia zostatniego polowania:-Nagle wprost na mnie idzie sarna. Stanęła 10 metrówode mnie. Strzelam, ona ani drgnie. Strzelam drugi raz, trzeci...Strzeliłem 15 razy, a ona dalej stoi. I wiecie, dlaczego ona takstała? Bo była głucha jak pień!
Mnie się ten podoba. Myśliwi dyskutują o psach. - Wiesz, Heniu, większość psów przewyższa inteligencją swoich panów. - No ba - ja też mam takiego psa. :D :D I jeden niemyśliwski, ale też o psach i też bardzo go lubię. Facet gra w szachy ze swoim psem w parku (pewnie ten co wyżej), podchodzi do niego drugi i mówi: - ale pan ma mądrego psa, gra z panem w szachy. - Eee tam mądry, już drugi raz dostał mata :p Miłego dzionka życzę!
Ten jest dobry i na czasie. Kiedyś był na czasie i teraz też jest, tylko inaczej:Polak i Rosjanin strzelili jelenia na granicy. Rosjanin proponuje - podzielmy go po bratersku. Polak myśli myśli - a może lepiej po połowie...
Dla mnie de best jest ten:Dwaj myśliiwi na polowaniu. Nagle jedne pada, nie oddycha, zawał, wylew nie wiadomo co. Kolega wzywa pomoc przez komórkę. - Mój kolega nie żyje, co mam robić woła. - Niech się pan uspokoi, przede wszystkim proszę się upewnić, że kolega naprawdę nie żyje - słyszy ze słuchawki. Po chwili rozlega się strzał. - W porządku mówi do telefonu - i co dalej???:)
A to jest dobre na Rok Chopinowski.Podczas koncertu śpiewaczka mocno męczy chopinowskie - Ach gdybym ja byłaaaa ptaszkiem z tego gajuuu. Siedzący na sali myśliwy myśli (a gdybym ja miał swoją gęsiarę).
Myśliwy mówi do kolegi: - Podobno sprzedałeś swego psa myśliwskiego, którego tak bardzo lubiłeś? - Tak. Ostatnio był nie do wytrzymania. Ilekroć opowiadałem historie z moich polowań, kręcił przecząco łbem.
Myśliwy mówi do kolegi: - Podobno sprzedałeś swego psa myśliwskiego, którego tak bardzo lubiłeś? - Tak. Ostatnio był nie do wytrzymania. Ilekroć opowiadałem historie z moich polowań, kręcił przecząco łbem.Dobre! :-)
Choroba myśliwego...?Tak myślistwo to choroba, męczy bardziej niż wątrobaGdy się człowiek na nią zarazi, nawet lekarz nie poradziNie pomogą także zioła, gdy zew krwi do lasu wołaI choć w kościach coś mnie łamie i reumatyzm skręca ramięI choć w piersiach tchu brakuje, to myśliwy się szykuje:wkłada ciepłe kalesony, bo noc może być ze szronemi myśliwskie wdziewa łachy, bierze ciężkie sztucer w szafy,do kieszeni nóż, latarkę i na zapas kulek parkępod lornetką zgina szyję, wzdycha, sapie, ledwo żyjew jedna rękę bierze stołek, w drugą do podparcia kołek,jeszcze paskiem kurtkę ściska, przez drzwi z trudem się przeciska,i jak wielbłąd objuczony brnie z mozołem przez zagony.To nie koniec tej męczarni: noc jest czarna dzik tez czarny!Słychać jak ziemniaki chrupie, myśliwego mając w ...głębokim poważaniuSłucha dzika więc myśliwy i …. to starczy, jest szczęśliwy!Trwa to długo, bolą nogi, a że stoi pośród drogiStołek cicho więc rozkłada i z westchnieniem ulgi siadaA podpórka zapomniana, z trzaskiem spada na kolana!Słychać szpetną klątwę dzika, potem tętem i dzik znikaA myśliwy syczy: draniu!i... już jest po polowaniu!
Mama do Jasia:- Dlaczego chowasz strzelbę taty?- Żal mi dziewczynek.- Nie rozumiem...- Słyszałem, jak tata rozmawiał przez telefon z kolegą i mówił, że pójdą zapolować na dziewczynki...
a to znacie :Pewnego razu przyjechał nowobogacki myśliwy (no wiecie sprzętu kupa GPS-y noktowizory,kamery termowizyjne ,broni masa różnego kalibru fura jak marzenie wszystko z górnej półki )do Zakopca zapolować na niedźwiedzie ,zapytał kto może go podprowadzić ,okazało się że jest taki jeden mieszka w chałupie na zadupiu ,więc gostek jedzie się umówić ,z chałupiny wyłazi chłopisko jak dąb śliwowicy odór a za nim mały kundelek Reksio,gość wyłuskał o co chodzi że na niedźwiedzia chciał ,że ma sprzęt i kasę , baca zgodził się i kazał być skoro świt koło chałupy, gościowi polecił zabrać tylko dubeltówkę . Rano się spotykają baca wyłazi jeszcze wczorajszy a z nim ten mały kundelek i poszli w las tropić misia , gostkowi nie dawało spokoju jak to będzię wyglądało i pyta bace :Baco ,to ja taszczę te wszystkie sprzęty za ciężką kasę a wy mi każecie tylko ta dubeltówkę jak my tego niedźwiedzia upolujemy????a widzicie panocku to jet tak niedźwiedzia znojdziemy wy se to flinte nabijecie potem jo go zagonnie na smreka i wleze za nim, tak bede smreka trzonchoł aż niedźwiedź sleci a ten mały Reksio jest niewyżyty sexualnie i tego niedźwiedzia zadupcy na śmierć no dobra Baco to po co mi ta dubeltówka ???aaaaa widzicie!!!! bo jak by sie okazało że niedźwiedź bedzie szprytny i jo zlece to szybko trzeba Reksia zastrzelić !!!
Witam:DPolski myśliwy wyjechał na Syberię zapolować na niedźwiedzia!Nagle słychać strzały!!! Myśliwy podchodzi do upolowanego niedźwiedzia, patrzy i się pyta myśliwego który go zastrzelił?:-Gryzzli???-Niet Strelali!!:)
Zenon Kurołapka spod Sanoka wybrał się na polowanie. Przez pomyłkę zabrał papierosy syna. Do śniadania ustrzelił dwie żyrafy, kangura i dwugłowego smoka.
Witam kochani! Tą historię opowiedział mi mój tata, a działo się to jakieś 25 lat temu mój śp dziadek najbardziej upodobał sobie polowania na kaczki być może ze względu na bliskość rzeki i pracę z psem tego nie wiem w każdym bądź razie pewnego sierpniowego dnia wybrał się na kaczki ze swoją towarzyszka łowów (wyżłem szorstkowłosym o imieniu Diana) działo się to w czasach kiedy kacze zloty były naprawdę imponujące a lufy grzały się od wystrzałów. Dzień był piękny a nadchodzący wieczór był wytchnieniem od upału i żaru lejącego się z nieba. Wszystko zapowiadało się dobrze entuzjazm rósł w miarę upływającego czasu. Gdy dziadek dotarł na miejsce czekając z Dianą na pierwsze kaczki nie spodziewał się, że akurat dziś nie będzie miał zbyt pewnej ręki i dobrego refleksu. Po przylocie kucharki kaczki zlatywały często i gęsto ale dziadziusz jakoś trafić nie mógł do żadnej Jedno PUDŁO...... drugie PUDŁO... a Diana skamląc i panosząc się okazywała swoją dezaprobatę... A dziadek później opowiadał, że wstyd mu było przed wierna psiną, w każdym bądź razie zła passa nie ustępowała irytacja i Diany i dziadka rosła ale u Diany osiągnęła apogeum szczeknęła dwa razy oznajmując swoją rezygnację i zawinęła się do domu. dziadek nie kryjąc swojej irytacji po pierwszą i jedyna strzeloną kaczkę tego wieczoru musiała wejść do wody sam gdy wrócił do domu zastał Dianę rozciągnięta na schodach a ona obrażona nie raczyła nawet łba podnieść dziadek natomiast skwitował to tak ;"masz rację kochana wstyd jak to mówią jedna paczka jedna kaczka"
"...szedłem z łukiem na kaczki i wystrzeliłem na kaczkę, a wtem zabiłem i kaczora podle niej; a szukając strzały znalazłem szczukę tak wielką przy brzegu, której ona strzała przez łeb przebiegała. A one strzałę nalazłem, w wierzbie utknęła; gdym ją wyrwał, rzucił się miód z onej wierzby, bo tam pszczoły od kilku lat nosiły. A nie chcąc onego miodu wypuścić, chciałem trawy urwać, zatkać - i porwałem zająca za uszy, który tam był usnął. A myśląc, co z nim czynić, uderzyłem go o ziemię i potłukłem kuropatwy, które tam siedziały anim ich widział." Kijas, J., Facecje staropolski. Kraków 1951, s. 28.
*staropolskie
pewnego dnia myśliwy wybrał się na łowy ustawiał się na wszystko co wyjdzie no i po chwili wyleciała kukułka no to ten myśliwy strzela i drugiego dnia to samo wiec kukułka sie wkurzyła i poszła do sądu no i myśliwemu przychodzi ze sądu żeby się wstawił myśliwy przyjeżdza i sąd pyta kukułke co do myśliwego mówiła zeeeeeeeeeby kukukurwwwwaaaa nie strzelał
Początkujący myśliwy tłumaczy swojemu sąsiadowi:- Nie ma bardziej chytrych zwierząt od lisa. Wczoraj przezcały dzień tropiłem jednego lisa, a gdy w końcu gozastrzeliłem, okazało się, że to pies!Myśliwy przechwala się przed kolegami swoja pewna ręką i niezawodnym okiem.Aby zademonstrować swoje umiejętności strzeleckie, strzela do przelatującej gęsi.Gęś leci dalej.- Koledzy cud, cud! - woła do kolegów - pierwszy raz w życiuwidzę lecąca martwą gęś!Myśliwy pyta swego kolegę:- Jak ty to robisz, że na upolowanych przez ciebie kaczkachnigdy nie widać śladów postrzału!- Zawsze bardzo delikatnie naciskam spust strzelby!Dwaj myśliwi przechwalają się:- Czy wiesz, że ostatnio w Afryce z odległości 500 metrów jednym strzałem położyłem trupem słonia?- A ja ostatnio płynąc przez Morze Koralowe własnoręcznie udusiłem wieloryba!- Tak, tak...A skoro już mowa o morzu... Czy słyszałeś coś o Morzu Martwym?- Oczywiście.- To właśnie ja z bratem zabiliśmy je![url=http://powerprice.pl/folia-stretch-c242.html]stretch folia[/url]
No to i ja coś napisze....Historyjka prosto z polowania ;) Po celnym strzale nasz nieustraszony myśliwy, na miejscu, obrabia zwierzynę. W tle słychać nawoływania grzybiarza który zaplątał się nie tam gdzie powinien.- Zbyszeeeekkkkk!!!!No nic, nasz myśliwy kończy sprawę, nóż ociekający z krwi, on sam w nielepszej kondycji wizualnej. W końcu całą noc biegał po lesie. - Zbyszeeeekkkkk!!!!Lekko zdenerwowany myśliwy doszedł do wniosku że i tak już dziś nic ze strzelania nie będzie, bo się pałętają jakieś matołki :) Więc wkłada truchło do worka, zakłąda broń na ramię i z ręką na rękojeści potężnego ukrwawionego noża wychodzi na przecinkę. Staje oko w oko z grzybiarzem któremu kolejne:- Zbyszeeeeeeee.......zastygło w gardle.Nasz myśliwy będąc mistrzem ciętej riposty tako rzecze patrząc na nóż:- Nie ma już żadnego Zbyszka.....No i do pasztetu jeszcze koszyk grzybów, rzucony przez bladego jak ściana grzybiarza dołożył do zdobyczy.