drodzy koledzy co rozumiecie po przez słowo koleżeństwo w kole?? we własnym kole? bo padło takie pytanie do kolegów na zebraniu i nagle wszyscy zmilkli więc dziwi mnie to nie wiedzą czy niechą się przyznać do tego co wy sądzicie? darz bór
Koleżeństwo podstawa łowiectwa i prawidłowego funkcjonowania koła i całego PZŁ. To nie kolesiostwo i stronniczość grup. Nie można jednak wykorzystywać koleżeństwa w nieograniczony sposób i pamiętać,że błąd lub wykroczenie umyślne lub nie umyślne nie mogę oczekiwać pobłażliwości ze strony kolegów. Musimy pamiętać ,że za każdą niesubordynację czeka mnie współmierna do niej kara. I czuć się odpowiedzialnym za moje czyny nie szukając pobłażliwości u kolegów. Pomagać innym i dzielić się wiedzą i doświadczeniami. Brać udział w dyskusji i podnosić jej poziom. Wybaczać i zapominać nie słuszne uwagi i komentarze jednak w nich do końca poszukiwać prawdy . Korzystać z rad innych kolegów umiejąc je także komentować ale posiadając do tego nie podważalne argumenty. Dużo wyrozumiałości do innych. Darz Bór.
heh chodziło o to że co niektórzy mysliwi uznają taką zasade że nie każdy jest kolegą ja mam takiego delikwenta w kole że z każdym drze koty i mówi ze nie jest naszym kolegom on ma swoje grono kolegów i niechce z nikim innym sie kolegować dlatego tak napisalem troche z ironiom. darz bór
Koło to nie koncert życzeń i takie zachowania jak kolega tutaj opisuje są nie do zaakceptowania. Pisałem już o etyce i się pytam gdzie ona jest jeśli grupy podzielone nie mają chęci porozumienia. To jest właśnie częsty przypadek w kołach łowieckich. Moje pytanie jest następujące gdzie komisja etyki . I gdzie inni członkowie zaskakuje mnie brak reakcji innych członków co jest przejawem braku etyki,co się z tym wiąże nie przestrzegania Statutu PZŁ. Ale to tylko teoria. A co inni koledzy myślą na ten temat. Darz Bór.
nigdy nikt w to nie wnikzł tylko że to nrobi sie takie żenujące i do takiego stopnia dochodzi że zaczyna nam kolega a może nie kolega robić koło d... i myślimy zeby zgłosić go do rzecznika dyscyplinarnego aby go troche do porządku ustawił bo to co sie dziejeto jest karygodne ciekawy jestem czy może rzecznik ukarac go za niekoleżenstwo? jak nie to mamy jeszcze na niego kilka chaczykówale to innym razem...;) darz bór
nigdy nikt w to nie wnikzł tylko że to nrobi sie takie żenujące i do takiego stopnia dochodzi że zaczyna nam kolega a może nie kolega robić koło d... i myślimy zeby zgłosić go do rzecznika dyscyplinarnego aby go troche do porządku ustawił bo to co sie dziejeto jest karygodne ciekawy jestem czy może rzecznik ukarac go za niekoleżenstwo? jak nie to mamy jeszcze na niego kilka chaczykówale to innym razem...;) darz bór
Koleżeństwo ? , wspólnota interesów , przyjażń współpraca , a może kolesiostwo i ciemne sprawki , tu podkopać , tam zakopać , byle było moje na wierzchu . Osobiście straciłem wiarę w koleżeństwo , przyjaciół zdobywa się w dzieciństwie i na całe życie . Czy można nazwać kolegą gościa który wkłada palce do święconej wody co niedzielę , a następnie wydłubał by ci oczy tymi paluchami , mając z tego satysfakcje . Problem dotyczy szerszych kręgów społecznych , jednak w kołach to się widzi ze względu na hermetyczność środowiska , a może to ja mam takich kolegów , mam nadzieję że to się zmieni , pozbieramy tylko to co posialiśmy , więc trzeba się starać i nie patrzeć na niekoleżeńskość , może nasz przykład zachęci do przemyśleń .
Moźe zanim zaczniemy szukać "chaczyków" na kolegów, to weźmiemy się za ortografię.Trzeba też zastanowić się kto dla kogo jest niekoleżeński. Czy ten, który ma kilka haczyków, czy może ten z haczykami jest niekoleżeński.W ostatnich kilkunastu latach zbyt wielu cwaniaków kupiło sobie staż i egzaminy. Teraz myślą, że są myśliwymi. Błąd. To są buraki, nie myśliwi. Nie jest myśliwym ktoś, kto dopiero co zdał egzamin, a już głosi tezę, że trzeba wszystkich rencistów wypierd.... i przyjąć takich, jak on to wtedy koło nie będzie potrzebowało dewizowców, aby wiązać koniec z końcem. Co sądzić o człowieku, który mówi, że 15 maja o 23.30 strzelał dwa razy do dzika żerującego w uprawie?Dzień wcześniej siedziałem na tej samej ambonie i zszedłem o 21.30 bo nic nie widziałem. Nawet gdybym widział, to jak mógłbym strzelać, gdy ciemno jak u murzyna w du..Można strzelać z noktowizorem. Są tacy dla których "pusty" wyjazd w łowisko, to stracony dzień.Taki ma być kolegą???Na takich "kolegów" nie trzeba haczyków. Trzeba natomiast przy każdej okazji piętnować ich niewiedzę myśliwską, brak znajomości języka łowieckiego, a także na zbiorówkach nie patroszyć za nich. Strzelić potrafi każdy dupek. Nie potrafisz fachowo wypatroszyć, to co szukasz w naszym gronie?Niestety chwasty łatwo zadomowią się w ogrodzie. Pozbyć się ich jest bardzo trudno. Niekiedy wręcz jest to niemozliwe.Niestety jest tak, jak jest. Wielu chce zmian w łowiectwie. Rozpieprzyć PZŁ, bo to pozostałość komunistyczna. I co dalej?Mamy to, o co walczyła "Solidarność"???Nie. Mamy kapitalizm w najbardziej żarłocznym jej wydaniu. Już teraz możemy u "prywaciarzy" polować dewizowo. Jeden żąda za spudłowany strzał do byka 1650 zł.Tak, za SPUDŁOWANY strzał, a nie za postrzelonego byka. Rozwalić PZŁ, przejąć wszystko w prywatne ręce, a nie będziemy płacić 600, czy 1000zł rocznie składki do koła. Wtedy będzie to składka miesięczna.Jeżeli chciwus każe sobie płacić 1650zł za pudło do byka, to składka w "jego prywatnym" kole będzie conajmniej wynosiła 1000zł miesięcznie. Nie trzeba zapomnieć o wpisowym.Powiedzmy 25000zł. Nie wierzycie?DB!
WitamJa tak naprawde wypowiedziałam sie może nie tematycznie w wątku broń dla kobiety-DIANY mysle że ujełam tam wszystko na temat koleżeństwa.Powiem Wam jedno wielu z Was wydaje się że skoro jestescie facetami to kobieta DIANA to dla Was zabawka i powód do śmiechu kiedy widzicie ja wpisaną w "zeszyt" natomiast dziwnym trafem przestajecie sie smiac kiedy w ów zeszycie obok diany wpisany jest gatunek strzelonej zwierzyny prawda? No i mamy pierwszy powód do złego traktowania koleżanki czy kolegi bo zamiast patrząc w ten zeszyt powiedzieć ooooo!!!! Gosia, Iga czy Zyta strzeliła ale superrr to mówicie ku....wa znowu ta pi...da trafiła. Itp itd. koleżeństwo to także wtedy kiedy kogoś sie nie lubi ale kiedy jest w potrzebie zwyczajnie sie mu pomaga tak po prostu bez podtekstu ani ukrytych celów. To tez wtedy kiedy nie mówimy źle o nikim i nie rzucamy plugawymi słowami a omijami je z daleka.Kazdy jest taki a nie inny, każdy jest człowiekiem, każdy ma serce, dłoń i usmiech-każdy inny a jednak usmiech. Nie musza mi sie podobac rude włosy mojego kolegi z koła ale szanuję go i ciesze sie kiedy strzela i pomagam zawsze kiedy tylko mogę a jak nie moge pomóc to prosze dalej aby ktos inny pomógł nie zostawiam na lodzie. KOLEŻEŃSTWO TO TEN coroczny OPŁATEK którego nie lubimy. A nie lubumy go dlatego, że gówno dla wielu on znaczy. Łamiesz sie a za plecami nóż wbijasz. Ja sie cieszę, że koeżanką jestem całą gębą a reszta niech sobie robi co chce. Koleżanką cała gęba nie znaczy, że błędów nie wytknę czy uwagi nie zwrócę. To robię zawsze ALE SZCZERZE PROSTO W OCZY A NIE ZA PLECAMI DO INNYCH " KOLEGÓW". Pozdrawiam db
Od niedawna jestem tutaj na portalu ale przyznam, że dziwnie czyta mi się wpisy koleżanki Małgosi- bukowisko, wiele w nich złości. Mam sporo doczynienia z polującymi Paniami , należę do Stowarzyszenia Polskie Diany i jakoś szczególnie nie rzuciło mi się w oczy, aby któraś z koleżanek miała, aż tak negatywne odczucia. Owszem czasami zdarzają się nieporozumienia ale daleko im do perfidnej złośliwości. Na własnym przykładzie mogę śmiało powiedzieć, że o wiele więcej doświadczyłam życzliwości i sympatii z racji tego ,że jestem kobietą , niż niechęci. Być może w czym innym jest problem koleżanki ?
W jednym z postów koleżanka pisała o swoich psach i padło zdanie "tylko sokoła mi brakuje ale kurs w Czempiniu i sokół będzie". Tak się składa, że byłam stażystką w OHZ Czempiń i jakoś nie zauważyłam, żeby tam sokoły rozdawali jak ciepłe bułeczki. Powiem więcej, miałam okazję i przyjemność poznać i spędzić trochę czasu z Czempińskim guru :) od sokołów Panem Henrykiem Mąką i myślę ,że tego rodzaju wpis wprawiłby go w zdumienie.
Darz Bór koleżance ale może trochę więcej wyczucia w tym co koleżanka pisze by sie przydało.
Nie bardzo rozumiem tego koncertu poboznych zyczen.Z tytulu bycia mysliwym i czlonkiem kola - tak czy inaczej definiowanej wspolnoty -wynika potrzeba jakiejs odrobniny poczucia solidarnosci. Inaczej to nie funkcjonuje.Chcialbym zwrocic uwage na jedno:paradoksalnie (prawie) wszyscy w powyzszych wypowiedziach jezdza po kolegach wlasnie -nikim innym."Co sądzić o człowieku, który mówi, że 15 maja o 23.30 strzelał dwa razy do dzika żerującego w uprawie?Dzień
wcześniej siedziałem na tej samej ambonie i zszedłem o 21.30 bo nic nie
widziałem. Nawet gdybym widział, to jak mógłbym strzelać, gdy ciemno
jak u murzyna w du.."Ja np. nie mam zielonego pojecia co takim sadzic.Moze ma lepsze oczy niz autor powyzszych slow ?, moze pogoda byla inna ?,moze ryzykowal zastrzeleniem nie tego co trza ?. Moze uzywal niedozwolonychustojstw - nie wiem.Z powyzszego wynika tylko, ze dwaj mysliwi byli na polowaniu, jeden cos strzelil ainny nie. Cala reszta czyli interpretacja jest "kolezenstwem".Jak w zyciu."Powiem Wam jedno wielu z Was wydaje się że skoro jestescie facetami to kobieta
DIANA to dla Was zabawka i powód do śmiechu kiedy widzicie ja wpisaną w
"zeszyt" natomiast dziwnym trafem przestajecie sie smiac kiedy w ów
zeszycie obok diany wpisany jest gatunek strzelonej zwierzyny prawda?"Mnie sie nic nie wydaje bo poluje z kilkoma kobietami (znam kilkanascie polujacych) i uwazam ze sa takimi samymi mysliwymi jaki inni (a nawet czasami troche lepszymi - dyscyplina, cierpliwosc itd.). Jedna strzela mniej inna wiecej. I co z tego ?.Jedyne co mi sie wydaje to to, ze bukowisko ma chyba troche kompleksow. "No i mamy pierwszy powód do złego traktowania koleżanki czy kolegi bo
zamiast patrząc w ten zeszyt powiedzieć ooooo!!!! Gosia, Iga czy Zyta
strzeliła ale superrr to mówicie ku....wa znowu ta pi...da trafiła. Itp
itd. "Albo mowi sie : "Kaziu, stasiu czy Bronek ten, ch... na kaczych nogach znowu pier....nal dzika."I co z tego ?
koleżanko bukowisko to nie jest tak pewnie niektórzy tak maja ale to nie są wtedy koledzy u mnie niema zadnej diany i szkoda bo ja chętnie poluje z dianami bo są szczere i powiedzą ci o co chodzi a nie tak jak inn kmłamliwi i chętni obrobić komuś tyłek miałem okazje polować z koleżanką moją i strzeliła pięknego odyńca ale naprawde nie zazdrościłem jej na moment nawet pogratulowałem jej i pomogłem ściągnąć jeszcze tacy co tak gadają to sa zazdrośni i chętni strzelać też zwierzyne a nie powinno tak być darz bór tym razem i dianom;)
WITAJ to nie koncert poboznych życzeń tylko zwyczajna PRAWDA. Bo tak właśnie jest a miejscami jeszcze gorzej. Wiem , poniewaz znam relacje kolegów i koleżanek na ten temat. Skupiłam się tu na kobietach byc może dlatego, że sama nią jestem. Dlatego odniosłam sie do kobiet jako płci niby słabszej;). Szanowny kolego nie wiem co to kompleksy, gdyż jestem jaka jestem i biore życie jakie jest. Jestem szczęśliwą kobietą, żoną, matką, treserką i spełnioną DIANĄ. Prosze czytac między wierszami. Uwagi koleżanki HORPYNA także skomentowałam ale bezpośrednio do Niej. Tu moge tylko napisać, że daleka jestem od obrażania Pana Mąki. Miałam tu na myśli zupełnie inną kwestię. Sokołów ani żadnych innych zwierzat nie można kupić nie wiem co tu sugeruje koleżanka. Oczywiście , że sokól mógłby być, ponieważ wystarcza tylko moje chęci i zapał aby zostac sokolnikiem. To był zarcik odnośnie mojej pasji, w której pragnę iść do przodu przez cały czas rozwijac się. Zaznaczyłam to między wierszami. Przykro mi, że tego nikt nie rozumie----noooo prawie nikt;))).Kocham Łowiectwo i wszystkim Nam życzę tego samego jak równiez poszanowania opinii innych na temat własnych i zapoznanych od kolegów przeżyć i odczuć, o których właśnie próbowałam tu napisać. Sami wiecie jak jest w Kołach łowieckich, w każdym są inni ludzie, każdy czlowiek jest inny. Dlatego są zapewne małe i większe zadry ale cóż nam pozostaje jak zaakceptować to wszystko? No chyba tylko jeszcze możemy spróbować naprawić troszeczke siebie samych -TO WSZYSTKO. Pozdrawiam Cie kolego serdecznie i niech Ci Bór Darzy!!
Wielkie DARZ BÓR KOLEGO!! Jednak są ludzie, którzy dedukcję mają wrodzoną a nie nabytą hihihi USMIECHU DLA WSZYSTKICH jest piekna pogoda, siapi deszczyk, dziki u Nas ruszyły w bulwy a rogacze z majowych pokosów na pola uprawne, księżyc za chwile pełną gębą będzie swiecił WIĘC DARZ BÓR niech Wam Knieja Darzy Koledzy i KoleŻanki.
Ja np. nie mam zielonego pojecia co takim sadzic. Moze ma lepsze oczy niz autor powyzszych slow ?, moze pogoda byla inna ?, moze ryzykowal zastrzeleniem nie tego co trza ?. Moze uzywal niedozwolonych ustojstw - nie wiem. Z powyzszego wynika tylko, ze dwaj mysliwi byli na polowaniu, jeden cos strzelil a inny nie. Cala reszta czyli interpretacja jest "kolezenstwem". Jak w zyciu. I O TO MI PRZECIEŻ TU CHODZIŁO
Widzę że zrobiło się w tym wątku gorąco. Szczerze podziwiam koleżankę Bukowisko za zapał i namietność do łowiectwa, za jej chęć zdobywania nowych doświadczeń. Tego się nie da kupić, albo to się ma albo nie. Nie rozumiem czemu niektóre osoby po jej wpisie tak ja zaatakowały...drodzy Koledzy i Koleżanki, z mojego odczucia mogę napisać, że dowody sympatii zdarzają się ze strony "Kolegów" równie często jak sytuacje nieprzyjemne. Koleżanka Bukowisko opisała w innym wątku, jak zareagowali jej koledzy po strzelbie na prośbę o pomoc przy transporcie. Wynika to niestety z natury co niektórych ludzi, którzy cieszą się gdy innemu coś nie wyjdzie. Taki syndrom psa ogrodnika. Ja nie mam ale ona też nie będzie miała. Co się na tym zyskuje? często się zastanawiam...co do sokoła, wiedziałam co Koleżanka Bukowisko ma na myśli, czasem należy czytać pomiędzy wierszami ;) Z głupimi kawałami i komentarzami niestety chyba każda z nas się spotyka, bądź spotkała. Nie ma się co czarować, nie wszyscy są na codzien tacy mili. Boli to i jest przykre, gdy ktoś celowo rzuca kłody pod nogi. Czasem trzeba coś ostrzej powiedzieć i nie bać się. Może koleżanka Horpyna miała dużo szczęścia i jej kariera myśliwego przebiega przez nikogo nie zakłócona..ale niestety nie zawsze tak jest. Osobiście znam wielu wspaniałych kolegów i przyjaciół którzy pomogli mi bardziej, niż ci tutaj na miejscu, w okręgu i kole, i pomagają mi bezinteresownie a szczególnie jedna osoba z tego forum. Ale najczęściej odbywa się to tak: siedź na tyłku i nie podskakuj a biada Tobie Niewiasto, gdy się w czymkolwiek okażesz mądrzejsza lub lepsza.A propos. My Diany powinnyśmy się trzymać razem i wspierać a nie atakować tak paskudnie. Nieładnie. Koleżance Bukowisko, innym Dianom i wszystkim zacnym przyjaznym Nemrodom, serdeczne Darz Bór!
Droga Walkirio :)Koleżanka Horpyna nie miała tyle szczęścia ,że jej kariera przebiegała łatwo prosto i przyjemnie.Na wszystko musiałam zapracować sobie sama , nikt mi nic nie podał na tacy , począwszy od stażu poprzez egzamin i teraz wyjścia do lasu na polowanie. Mam wsparcie jedynie w moim sasiedzie ,który jest Łowczym w kole, do którego staram sie o przyjęcie. To tylko dzieki Niemu mogłam jeździć na polowania. I uwierz mi korzystam z każdej okazji. Nawiązuje kontakty łowieckie tam gdzie mogę i wśród Dian i wśród myśliwych. Pamiętaj jednak ,że jest to forum i tutaj każdy ma prawo napisać swoje zdanie , póki co Nikt z nas ani nie obraził ani nie ubliżył niczym Koleżance Bukowisko.
Koleżanki i koledzy,chciałbym wam przedstawić przykład koleżeństwa jaki miał miejsce dzisiaj rano w moim kole,z góry przepraszam za niektóre słowa.Dzisiaj po 8 rano odebrałem tel.od kolegi Antoniego z prośbą o pomoc w znalezieniu postrzałka w rzepaku.Pojechałem w umówione miejsce oddalone od mojego domu o 50km.Pan Antoni ma 87lat i jest najstarszym myśliwym w kole,ja myślałem do tej pory,że tak zasłużonemu i wiekowemu koledze należy się pomoc od każdego z członków koła,a on mi mówi,że obdzwonił miejscowych kolegów i każdy mu odmówił wykręcając się jakimś gów..m.Dzika znalazł by byle burek,farbował obficie i leżał 80m od drogi w rzepaku,na upartego bez psa by go znalazł,a tak wiekowemu myśliwemu jak mój kolega Antoni należy się pomoc i szacunek,a koledzy w moim kole dali popis ku...a koleżeństwa jak szlak.sam sobie przyrzekłem,że jak jakiś zadzwoni z problemem,to ja im pomogę,ale taki im ku..a rachunek za koleżeńską pomoc wystawię,że im w buty pójdzie.DB
Kurcze przykro się czyta o takim zachowaniu .
Może faktycznie koledzy z którymi ja mam do czynienia są nieco inni pod tym względem.
Wczoraj w drodze powrotnej z łowiska po wyjeździe na drogę z całkiem sporych wertepów moje autko odmówilo mi posłuszeństwa :( W przeciągu pół godziny na nasze wezwanie zjawiło się dwóch kolegów , jeden przyjechał z domu , drugi opuszczał właśnie stanowisko. Pomogli mi sholować autko na najbliższy zjazd, jeszcze fachowym męskim okiem sprawdzili czy aby na pewno się nie da jechać :)))) Po czym jeden z nich odwiózł mnie i mojego sąsiada pod sam dom. Pośmialiśmy się po drodze, powspominali ostatnie wpadki drogowe i umówili na kolejne polowanie:))
Serdeczne podziękowanie dla kolegi Andrzeja i Przemka :))
o kurczaki tak czytam i czytam to wszystko i hm mimo tego, że nie poluję jeszcze i jestem dopiero na stażu to szczerze powiedziawszy nigdy nie odczułam ze strony kolegów w kole żadnych uszczypliwości czy uwag odnośnie tego, że zamierzam wstąpić do PZŁ wręcz przeciwnie... ale ludzie są różni i może bukowisko trafiła na niewłaściwych? oprócz tego, że wszyscy w kole w którym poluje mój tata a ja odbywam staż są zachwyceni tym, ze będą mieli pierwszą Dianę w swoich szeregach to pamiętam, że zawsze słyszałam pytania kiedy zacznę polować jako jedyna która mogłaby przejąc "pałeczkę" po ojcu. W miarę możliwości staram się brać czynny udział w życiu koła w minionym sezonie polowań zbiorowych byłam na każdym uczestniczę w dokarmianiu, robieniu ambon, paśników i zawsze spotykam się ze szczerą radością na mój widok (i wzajemnie oczywiście) i dla mnie żadna bariera w relacji kobieta polująca i polujący mężczyzna nie istnieją. A po za tym kobiety przecież łagodzą obyczaje :)
Witaj:)Nie chodzi mi i nowo wstępującą Dianę tylko o kobietę, która poluje od ładnych paru lat i poluje z sukcesami. Tu cały szkopuł tkwił w zachowaniu moich kolegów.Nigdy nie była złośliwą osoba zawsze na zabraniach łagodzę spory. Także jest okJak wste[powałam do koła także była radość i zapewne jest nadal. Chodziło mi o zwykła ludzka zawiść, która niestety ale zdominowała kolegów, ktorzy nie chcieli mi pomóc. Udowodnilam może dzięki temu jak wiele jest w stanie zrobic kobieta.
Koleżeństwo w kole tak? Hm co to jest? ja np obserwuję cały czas relacje mojego taty i jego kolegów i napisze to co widzę:) koleżeństwo to radość mojego taty z sukcesu kolegi i na odwrót to telefon z życzeniami imieninowymi i świątecznymi, to wspólna współpraca, to wsparcie i uznanie to godzinne relacje z polowań i rozmowy to słowa "nie martw się nie od razu Rzym zbudowano" :) - do kolegi który nie ma jeszcze zbyt wielu sukcesów. to dobra rada to zwykłe przyjacielskie ciepło i te skrzące się oczy kiedy ktoś zadzwoni i chcę się umówić na zasiadkę. To wspólne fotografię z niezapomnianych polowań nasiąknięte emocjami i zapachem lasu wielokrotnie wspominane. koleżeństwo a może raczej przyjaźń? to świeczka na grobie zmarłego kolegi i refleksja... Jeśli któryś z kolegów popełni błąd to mówimy mu o tym i popieramy konsekwencje tego czynu bo przecież ślubując, że będzie się prawym myśliwym trzeba także reagować na niesubordynację innych, ale do wszystkiego trzeba mieć dystans i wytykając błędy robić to mądrze i z rozwagą i zrobić wszystko, żeby więcej kolega błędów nie popełniał... Wspierać go radą i doświadczeniem jeżeli żyjemy razem w jednej społeczności i łączy nas wspólna pasja a po za tym wszyscy jesteśmy dorośli to nie wyobrażam sobie tego, żeby nie móc się ze sobą dogadać wystarczy tylko wola i chęć...
Pobozne zyczenia koleżanki.W wielu Kołach tak nie jest niestety a dzielenie opłatkiem to raczej obowiązek niz przyjemność. Jeszcze wiele sie musisz nauczyć ale zycze Ci z całego serca aby tak Koleżeńska sielanka trwała u Ciebie całe życie. Uwierz nie wszędzie tak jest. Ja jestem miła, ponieważ taka mam naturę. Nikomu nie zawadzam i nie utrudniam, błędy i niesubordynację także wytykam. Tak powinno sie to odbywac. Tak dokładnie jak kolezanka opowiada,ale niestety pokolenie Naszych dziadów i rodziców zaczyna odchodzić a Nasze pokolenie i Twoje jest co raz gorsze. Zanika tradycja Łowiectwa Polskiego, zanika etyka i tym samym ginie wszystko to co powinno okalać Naszą piekna pasję. Gubi sie sen wyjścia wieczornego. Młody wsiada do terenówki i juz widzi dzika w bagazniku, nie słyszy ciszy, nioe słyszy szumu drzew i łanów zboża, nie czuje zapachów a słońce go nie żegna na dobranoc- nie interesuje to wszystko młodego mysliwego. Mysli tylko kiedy oddac strzał. Jest wiele takich przypadków oczywiscie sa wyjątki i oby takich wyjatków było co raz wiecej. Pisałam o tych szczerych gratulacjach z powodu strzelenia zwierza. Nawet nie pytaj jaka była reakcja. Zapomietałam jedno z tego formu I CO Z TEGO? jednego z kolegów No wybacz ale jezeli tak bedziemy podchodzic do problemu to nigdy nie wrócą czasy dobrej gospodarki łowieckiej ani czasy kiedy dzadek mój umawiał się z kolegą na zasiadkę, bo to było szczere i prawdziwe.
Nie pobożne bo widzę i opisuję jak jest u nas i zdaję sobie sprawę jak jest w innych kołach. Wychowana jestem w tradycji łowieckiej i poszanowania dla myślistwa dlatego będę robić wszystko, żeby podtrzymywać dobre i piękne zwyczaje;)
Nie pobożne bo widzę i opisuję jak jest u nas i zdaję sobie sprawę jak jest w innych kołach. Wychowana jestem w tradycji łowieckiej i poszanowania dla myślistwa dlatego będę robić wszystko, żeby podtrzymywać dobre i piękne zwyczaje;) Rozumiem i bardzo mnie to cieszy jednak dla wielu jest to pobożne zyczenie, ponieważ chcieliby aby było inaczej, chcieliby w końcu poczuc ten prawdziwy klimat ale nie jest im to dane więc co im pozostaje skoro czynna akcja nic nie daje, bycie biernym obserwatorem także jest męczące prawda? Ty kolezanko możesz ze swojej strony zrobic jak najwiecej aby ten klimat w Kole Twojego Ojca utrzymać, możesz dołozyc wszelkich starań i aby sie to udało, aby wielu z Ciebie brało przykład nie tylko teraz ale teraz i za dziesięć i dwadziescia lat. Wszystko przed Tobą. W moim obecnym Kole jest miło i sympatycznie ale tu tez zyję i pracuję i kocham to co robie więc nic nie jest w stanie zmącić klimatu , który w mężem wprowadzamy do Koła. Niestety jestem troszeczke;) starsza od Ciebie i widziałam nie jedno i nie do jednego Koła należę i proszeni jestesmy bardzo często i powiem tak tak jak każdy czowiek różni sie od siebie tak i Koła Łowieckie zawieraja w sobie inne klimaty, a te klimaty, ta atmosfere tworzą ludzie, którzy są w tym Kole. Cieszę się, że Twój Tato należy do tak idealnej grupy społecznej jakią jest Jego Koło Łowieckie. Cieszę sie, że macie w Nim członków tak szczerych , ciepłych i uprzejmych. Życze Ci wszystkiego najlepszego i oby tak dalej tak trzymaj.
Hm dziękuję serdecznie tak jak mówisz wszystko przede mną chłonę wiedzę jak gąbka mam tysiące pomysłów pytań i odpowiedzi myślę że z moim podejściem i z ludźmi którzy mi towarzyszą stworzę kolejną niezapomnianą kartę historii polskiego myślistwa:) Niech Ci Bór Darzy bukowisko :)
drodzy koledzy co rozumiecie po przez słowo koleżeństwo w kole?? we własnym kole? bo padło takie pytanie do kolegów na zebraniu i nagle wszyscy zmilkli więc dziwi mnie to nie wiedzą czy niechą się przyznać do tego co wy sądzicie? darz bór
Koleżeństwo podstawa łowiectwa i prawidłowego funkcjonowania koła i całego PZŁ. To nie kolesiostwo i stronniczość grup. Nie można jednak wykorzystywać koleżeństwa w nieograniczony sposób i pamiętać,że błąd lub wykroczenie umyślne lub nie umyślne nie mogę oczekiwać pobłażliwości ze strony kolegów. Musimy pamiętać ,że za każdą niesubordynację czeka mnie współmierna do niej kara. I czuć się odpowiedzialnym za moje czyny nie szukając pobłażliwości u kolegów. Pomagać innym i dzielić się wiedzą i doświadczeniami. Brać udział w dyskusji i podnosić jej poziom. Wybaczać i zapominać nie słuszne uwagi i komentarze jednak w nich do końca poszukiwać prawdy . Korzystać z rad innych kolegów umiejąc je także komentować ale posiadając do tego nie podważalne argumenty. Dużo wyrozumiałości do innych. Darz Bór.
;) darz bór wszystkim kolegom;) nie kolegom nie ;)
;) darz bór wszystkim kolegom;) nie kolegom nie ;) Co kolega miał na myśli.
ja to zrozumiałem jako by darz bór było skierowane do kolegów myśliwych a nie zwykłych kolegów "z podwórka" , ale mogę się mylić . :)
heh chodziło o to że co niektórzy mysliwi uznają taką zasade że nie każdy jest kolegą ja mam takiego delikwenta w kole że z każdym drze koty i mówi ze nie jest naszym kolegom on ma swoje grono kolegów i niechce z nikim innym sie kolegować dlatego tak napisalem troche z ironiom. darz bór
Koło to nie koncert życzeń i takie zachowania jak kolega tutaj opisuje są nie do zaakceptowania. Pisałem już o etyce i się pytam gdzie ona jest jeśli grupy podzielone nie mają chęci porozumienia. To jest właśnie częsty przypadek w kołach łowieckich. Moje pytanie jest następujące gdzie komisja etyki . I gdzie inni członkowie zaskakuje mnie brak reakcji innych członków co jest przejawem braku etyki,co się z tym wiąże nie przestrzegania Statutu PZŁ. Ale to tylko teoria. A co inni koledzy myślą na ten temat. Darz Bór.
nigdy nikt w to nie wnikzł tylko że to nrobi sie takie żenujące i do takiego stopnia dochodzi że zaczyna nam kolega a może nie kolega robić koło d... i myślimy zeby zgłosić go do rzecznika dyscyplinarnego aby go troche do porządku ustawił bo to co sie dziejeto jest karygodne ciekawy jestem czy może rzecznik ukarac go za niekoleżenstwo? jak nie to mamy jeszcze na niego kilka chaczykówale to innym razem...;) darz bór
nigdy nikt w to nie wnikzł tylko że to nrobi sie takie żenujące i do takiego stopnia dochodzi że zaczyna nam kolega a może nie kolega robić koło d... i myślimy zeby zgłosić go do rzecznika dyscyplinarnego aby go troche do porządku ustawił bo to co sie dziejeto jest karygodne ciekawy jestem czy może rzecznik ukarac go za niekoleżenstwo? jak nie to mamy jeszcze na niego kilka chaczykówale to innym razem...;) darz bór
Koleżeństwo ? , wspólnota interesów , przyjażń współpraca , a może kolesiostwo i ciemne sprawki , tu podkopać , tam zakopać , byle było moje na wierzchu . Osobiście straciłem wiarę w koleżeństwo , przyjaciół zdobywa się w dzieciństwie i na całe życie . Czy można nazwać kolegą gościa który wkłada palce do święconej wody co niedzielę , a następnie wydłubał by ci oczy tymi paluchami , mając z tego satysfakcje . Problem dotyczy szerszych kręgów społecznych , jednak w kołach to się widzi ze względu na hermetyczność środowiska , a może to ja mam takich kolegów , mam nadzieję że to się zmieni , pozbieramy tylko to co posialiśmy , więc trzeba się starać i nie patrzeć na niekoleżeńskość , może nasz przykład zachęci do przemyśleń .
Moźe zanim zaczniemy szukać "chaczyków" na kolegów, to weźmiemy się za ortografię.Trzeba też zastanowić się kto dla kogo jest niekoleżeński. Czy ten, który ma kilka haczyków, czy może ten z haczykami jest niekoleżeński.W ostatnich kilkunastu latach zbyt wielu cwaniaków kupiło sobie staż i egzaminy. Teraz myślą, że są myśliwymi. Błąd. To są buraki, nie myśliwi. Nie jest myśliwym ktoś, kto dopiero co zdał egzamin, a już głosi tezę, że trzeba wszystkich rencistów wypierd.... i przyjąć takich, jak on to wtedy koło nie będzie potrzebowało dewizowców, aby wiązać koniec z końcem. Co sądzić o człowieku, który mówi, że 15 maja o 23.30 strzelał dwa razy do dzika żerującego w uprawie?Dzień wcześniej siedziałem na tej samej ambonie i zszedłem o 21.30 bo nic nie widziałem. Nawet gdybym widział, to jak mógłbym strzelać, gdy ciemno jak u murzyna w du..Można strzelać z noktowizorem. Są tacy dla których "pusty" wyjazd w łowisko, to stracony dzień.Taki ma być kolegą???Na takich "kolegów" nie trzeba haczyków. Trzeba natomiast przy każdej okazji piętnować ich niewiedzę myśliwską, brak znajomości języka łowieckiego, a także na zbiorówkach nie patroszyć za nich. Strzelić potrafi każdy dupek. Nie potrafisz fachowo wypatroszyć, to co szukasz w naszym gronie?Niestety chwasty łatwo zadomowią się w ogrodzie. Pozbyć się ich jest bardzo trudno. Niekiedy wręcz jest to niemozliwe.Niestety jest tak, jak jest. Wielu chce zmian w łowiectwie. Rozpieprzyć PZŁ, bo to pozostałość komunistyczna. I co dalej?Mamy to, o co walczyła "Solidarność"???Nie. Mamy kapitalizm w najbardziej żarłocznym jej wydaniu. Już teraz możemy u "prywaciarzy" polować dewizowo. Jeden żąda za spudłowany strzał do byka 1650 zł.Tak, za SPUDŁOWANY strzał, a nie za postrzelonego byka. Rozwalić PZŁ, przejąć wszystko w prywatne ręce, a nie będziemy płacić 600, czy 1000zł rocznie składki do koła. Wtedy będzie to składka miesięczna.Jeżeli chciwus każe sobie płacić 1650zł za pudło do byka, to składka w "jego prywatnym" kole będzie conajmniej wynosiła 1000zł miesięcznie. Nie trzeba zapomnieć o wpisowym.Powiedzmy 25000zł. Nie wierzycie?DB!
WitamJa tak naprawde wypowiedziałam sie może nie tematycznie w wątku broń dla kobiety-DIANY mysle że ujełam tam wszystko na temat koleżeństwa.Powiem Wam jedno wielu z Was wydaje się że skoro jestescie facetami to kobieta DIANA to dla Was zabawka i powód do śmiechu kiedy widzicie ja wpisaną w "zeszyt" natomiast dziwnym trafem przestajecie sie smiac kiedy w ów zeszycie obok diany wpisany jest gatunek strzelonej zwierzyny prawda? No i mamy pierwszy powód do złego traktowania koleżanki czy kolegi bo zamiast patrząc w ten zeszyt powiedzieć ooooo!!!! Gosia, Iga czy Zyta strzeliła ale superrr to mówicie ku....wa znowu ta pi...da trafiła. Itp itd. koleżeństwo to także wtedy kiedy kogoś sie nie lubi ale kiedy jest w potrzebie zwyczajnie sie mu pomaga tak po prostu bez podtekstu ani ukrytych celów. To tez wtedy kiedy nie mówimy źle o nikim i nie rzucamy plugawymi słowami a omijami je z daleka.Kazdy jest taki a nie inny, każdy jest człowiekiem, każdy ma serce, dłoń i usmiech-każdy inny a jednak usmiech. Nie musza mi sie podobac rude włosy mojego kolegi z koła ale szanuję go i ciesze sie kiedy strzela i pomagam zawsze kiedy tylko mogę a jak nie moge pomóc to prosze dalej aby ktos inny pomógł nie zostawiam na lodzie. KOLEŻEŃSTWO TO TEN coroczny OPŁATEK którego nie lubimy. A nie lubumy go dlatego, że gówno dla wielu on znaczy. Łamiesz sie a za plecami nóż wbijasz. Ja sie cieszę, że koeżanką jestem całą gębą a reszta niech sobie robi co chce. Koleżanką cała gęba nie znaczy, że błędów nie wytknę czy uwagi nie zwrócę. To robię zawsze ALE SZCZERZE PROSTO W OCZY A NIE ZA PLECAMI DO INNYCH " KOLEGÓW". Pozdrawiam db
Od niedawna jestem tutaj na portalu ale przyznam, że dziwnie czyta mi się wpisy koleżanki Małgosi- bukowisko, wiele w nich złości. Mam sporo doczynienia z polującymi Paniami , należę do Stowarzyszenia Polskie Diany i jakoś szczególnie nie rzuciło mi się w oczy, aby któraś z koleżanek miała, aż tak negatywne odczucia. Owszem czasami zdarzają się nieporozumienia ale daleko im do perfidnej złośliwości. Na własnym przykładzie mogę śmiało powiedzieć, że o wiele więcej doświadczyłam życzliwości i sympatii z racji tego ,że jestem kobietą , niż niechęci. Być może w czym innym jest problem koleżanki ? W jednym z postów koleżanka pisała o swoich psach i padło zdanie "tylko sokoła mi brakuje ale kurs w Czempiniu i sokół będzie". Tak się składa, że byłam stażystką w OHZ Czempiń i jakoś nie zauważyłam, żeby tam sokoły rozdawali jak ciepłe bułeczki. Powiem więcej, miałam okazję i przyjemność poznać i spędzić trochę czasu z Czempińskim guru :) od sokołów Panem Henrykiem Mąką i myślę ,że tego rodzaju wpis wprawiłby go w zdumienie. Darz Bór koleżance ale może trochę więcej wyczucia w tym co koleżanka pisze by sie przydało.
Nie bardzo rozumiem tego koncertu poboznych zyczen.Z tytulu bycia mysliwym i czlonkiem kola - tak czy inaczej definiowanej wspolnoty -wynika potrzeba jakiejs odrobniny poczucia solidarnosci. Inaczej to nie funkcjonuje.Chcialbym zwrocic uwage na jedno:paradoksalnie (prawie) wszyscy w powyzszych wypowiedziach jezdza po kolegach wlasnie -nikim innym."Co sądzić o człowieku, który mówi, że 15 maja o 23.30 strzelał dwa razy do dzika żerującego w uprawie?Dzień wcześniej siedziałem na tej samej ambonie i zszedłem o 21.30 bo nic nie widziałem. Nawet gdybym widział, to jak mógłbym strzelać, gdy ciemno jak u murzyna w du.."Ja np. nie mam zielonego pojecia co takim sadzic.Moze ma lepsze oczy niz autor powyzszych slow ?, moze pogoda byla inna ?,moze ryzykowal zastrzeleniem nie tego co trza ?. Moze uzywal niedozwolonychustojstw - nie wiem.Z powyzszego wynika tylko, ze dwaj mysliwi byli na polowaniu, jeden cos strzelil ainny nie. Cala reszta czyli interpretacja jest "kolezenstwem".Jak w zyciu."Powiem Wam jedno wielu z Was wydaje się że skoro jestescie facetami to kobieta DIANA to dla Was zabawka i powód do śmiechu kiedy widzicie ja wpisaną w "zeszyt" natomiast dziwnym trafem przestajecie sie smiac kiedy w ów zeszycie obok diany wpisany jest gatunek strzelonej zwierzyny prawda?"Mnie sie nic nie wydaje bo poluje z kilkoma kobietami (znam kilkanascie polujacych) i uwazam ze sa takimi samymi mysliwymi jaki inni (a nawet czasami troche lepszymi - dyscyplina, cierpliwosc itd.). Jedna strzela mniej inna wiecej. I co z tego ?.Jedyne co mi sie wydaje to to, ze bukowisko ma chyba troche kompleksow. "No i mamy pierwszy powód do złego traktowania koleżanki czy kolegi bo zamiast patrząc w ten zeszyt powiedzieć ooooo!!!! Gosia, Iga czy Zyta strzeliła ale superrr to mówicie ku....wa znowu ta pi...da trafiła. Itp itd. "Albo mowi sie : "Kaziu, stasiu czy Bronek ten, ch... na kaczych nogach znowu pier....nal dzika."I co z tego ?
koleżanko bukowisko to nie jest tak pewnie niektórzy tak maja ale to nie są wtedy koledzy u mnie niema zadnej diany i szkoda bo ja chętnie poluje z dianami bo są szczere i powiedzą ci o co chodzi a nie tak jak inn kmłamliwi i chętni obrobić komuś tyłek miałem okazje polować z koleżanką moją i strzeliła pięknego odyńca ale naprawde nie zazdrościłem jej na moment nawet pogratulowałem jej i pomogłem ściągnąć jeszcze tacy co tak gadają to sa zazdrośni i chętni strzelać też zwierzyne a nie powinno tak być darz bór tym razem i dianom;)
WITAJ to nie koncert poboznych życzeń tylko zwyczajna PRAWDA. Bo tak właśnie jest a miejscami jeszcze gorzej. Wiem , poniewaz znam relacje kolegów i koleżanek na ten temat. Skupiłam się tu na kobietach byc może dlatego, że sama nią jestem. Dlatego odniosłam sie do kobiet jako płci niby słabszej;). Szanowny kolego nie wiem co to kompleksy, gdyż jestem jaka jestem i biore życie jakie jest. Jestem szczęśliwą kobietą, żoną, matką, treserką i spełnioną DIANĄ. Prosze czytac między wierszami. Uwagi koleżanki HORPYNA także skomentowałam ale bezpośrednio do Niej. Tu moge tylko napisać, że daleka jestem od obrażania Pana Mąki. Miałam tu na myśli zupełnie inną kwestię. Sokołów ani żadnych innych zwierzat nie można kupić nie wiem co tu sugeruje koleżanka. Oczywiście , że sokól mógłby być, ponieważ wystarcza tylko moje chęci i zapał aby zostac sokolnikiem. To był zarcik odnośnie mojej pasji, w której pragnę iść do przodu przez cały czas rozwijac się. Zaznaczyłam to między wierszami. Przykro mi, że tego nikt nie rozumie----noooo prawie nikt;))).Kocham Łowiectwo i wszystkim Nam życzę tego samego jak równiez poszanowania opinii innych na temat własnych i zapoznanych od kolegów przeżyć i odczuć, o których właśnie próbowałam tu napisać. Sami wiecie jak jest w Kołach łowieckich, w każdym są inni ludzie, każdy czlowiek jest inny. Dlatego są zapewne małe i większe zadry ale cóż nam pozostaje jak zaakceptować to wszystko? No chyba tylko jeszcze możemy spróbować naprawić troszeczke siebie samych -TO WSZYSTKO. Pozdrawiam Cie kolego serdecznie i niech Ci Bór Darzy!!
Wielkie DARZ BÓR KOLEGO!! Jednak są ludzie, którzy dedukcję mają wrodzoną a nie nabytą hihihi USMIECHU DLA WSZYSTKICH jest piekna pogoda, siapi deszczyk, dziki u Nas ruszyły w bulwy a rogacze z majowych pokosów na pola uprawne, księżyc za chwile pełną gębą będzie swiecił WIĘC DARZ BÓR niech Wam Knieja Darzy Koledzy i KoleŻanki.
Ja np. nie mam zielonego pojecia co takim sadzic. Moze ma lepsze oczy niz autor powyzszych slow ?, moze pogoda byla inna ?, moze ryzykowal zastrzeleniem nie tego co trza ?. Moze uzywal niedozwolonych ustojstw - nie wiem. Z powyzszego wynika tylko, ze dwaj mysliwi byli na polowaniu, jeden cos strzelil a inny nie. Cala reszta czyli interpretacja jest "kolezenstwem". Jak w zyciu. I O TO MI PRZECIEŻ TU CHODZIŁO
Widzę że zrobiło się w tym wątku gorąco. Szczerze podziwiam koleżankę Bukowisko za zapał i namietność do łowiectwa, za jej chęć zdobywania nowych doświadczeń. Tego się nie da kupić, albo to się ma albo nie. Nie rozumiem czemu niektóre osoby po jej wpisie tak ja zaatakowały...drodzy Koledzy i Koleżanki, z mojego odczucia mogę napisać, że dowody sympatii zdarzają się ze strony "Kolegów" równie często jak sytuacje nieprzyjemne. Koleżanka Bukowisko opisała w innym wątku, jak zareagowali jej koledzy po strzelbie na prośbę o pomoc przy transporcie. Wynika to niestety z natury co niektórych ludzi, którzy cieszą się gdy innemu coś nie wyjdzie. Taki syndrom psa ogrodnika. Ja nie mam ale ona też nie będzie miała. Co się na tym zyskuje? często się zastanawiam...co do sokoła, wiedziałam co Koleżanka Bukowisko ma na myśli, czasem należy czytać pomiędzy wierszami ;) Z głupimi kawałami i komentarzami niestety chyba każda z nas się spotyka, bądź spotkała. Nie ma się co czarować, nie wszyscy są na codzien tacy mili. Boli to i jest przykre, gdy ktoś celowo rzuca kłody pod nogi. Czasem trzeba coś ostrzej powiedzieć i nie bać się. Może koleżanka Horpyna miała dużo szczęścia i jej kariera myśliwego przebiega przez nikogo nie zakłócona..ale niestety nie zawsze tak jest. Osobiście znam wielu wspaniałych kolegów i przyjaciół którzy pomogli mi bardziej, niż ci tutaj na miejscu, w okręgu i kole, i pomagają mi bezinteresownie a szczególnie jedna osoba z tego forum. Ale najczęściej odbywa się to tak: siedź na tyłku i nie podskakuj a biada Tobie Niewiasto, gdy się w czymkolwiek okażesz mądrzejsza lub lepsza.A propos. My Diany powinnyśmy się trzymać razem i wspierać a nie atakować tak paskudnie. Nieładnie. Koleżance Bukowisko, innym Dianom i wszystkim zacnym przyjaznym Nemrodom, serdeczne Darz Bór!
Droga Walkirio :)Koleżanka Horpyna nie miała tyle szczęścia ,że jej kariera przebiegała łatwo prosto i przyjemnie.Na wszystko musiałam zapracować sobie sama , nikt mi nic nie podał na tacy , począwszy od stażu poprzez egzamin i teraz wyjścia do lasu na polowanie. Mam wsparcie jedynie w moim sasiedzie ,który jest Łowczym w kole, do którego staram sie o przyjęcie. To tylko dzieki Niemu mogłam jeździć na polowania. I uwierz mi korzystam z każdej okazji. Nawiązuje kontakty łowieckie tam gdzie mogę i wśród Dian i wśród myśliwych. Pamiętaj jednak ,że jest to forum i tutaj każdy ma prawo napisać swoje zdanie , póki co Nikt z nas ani nie obraził ani nie ubliżył niczym Koleżance Bukowisko.
Koleżanki i koledzy,chciałbym wam przedstawić przykład koleżeństwa jaki miał miejsce dzisiaj rano w moim kole,z góry przepraszam za niektóre słowa.Dzisiaj po 8 rano odebrałem tel.od kolegi Antoniego z prośbą o pomoc w znalezieniu postrzałka w rzepaku.Pojechałem w umówione miejsce oddalone od mojego domu o 50km.Pan Antoni ma 87lat i jest najstarszym myśliwym w kole,ja myślałem do tej pory,że tak zasłużonemu i wiekowemu koledze należy się pomoc od każdego z członków koła,a on mi mówi,że obdzwonił miejscowych kolegów i każdy mu odmówił wykręcając się jakimś gów..m.Dzika znalazł by byle burek,farbował obficie i leżał 80m od drogi w rzepaku,na upartego bez psa by go znalazł,a tak wiekowemu myśliwemu jak mój kolega Antoni należy się pomoc i szacunek,a koledzy w moim kole dali popis ku...a koleżeństwa jak szlak.sam sobie przyrzekłem,że jak jakiś zadzwoni z problemem,to ja im pomogę,ale taki im ku..a rachunek za koleżeńską pomoc wystawię,że im w buty pójdzie.DB
Kurcze przykro się czyta o takim zachowaniu . Może faktycznie koledzy z którymi ja mam do czynienia są nieco inni pod tym względem. Wczoraj w drodze powrotnej z łowiska po wyjeździe na drogę z całkiem sporych wertepów moje autko odmówilo mi posłuszeństwa :( W przeciągu pół godziny na nasze wezwanie zjawiło się dwóch kolegów , jeden przyjechał z domu , drugi opuszczał właśnie stanowisko. Pomogli mi sholować autko na najbliższy zjazd, jeszcze fachowym męskim okiem sprawdzili czy aby na pewno się nie da jechać :)))) Po czym jeden z nich odwiózł mnie i mojego sąsiada pod sam dom. Pośmialiśmy się po drodze, powspominali ostatnie wpadki drogowe i umówili na kolejne polowanie:)) Serdeczne podziękowanie dla kolegi Andrzeja i Przemka :))
o kurczaki tak czytam i czytam to wszystko i hm mimo tego, że nie poluję jeszcze i jestem dopiero na stażu to szczerze powiedziawszy nigdy nie odczułam ze strony kolegów w kole żadnych uszczypliwości czy uwag odnośnie tego, że zamierzam wstąpić do PZŁ wręcz przeciwnie... ale ludzie są różni i może bukowisko trafiła na niewłaściwych? oprócz tego, że wszyscy w kole w którym poluje mój tata a ja odbywam staż są zachwyceni tym, ze będą mieli pierwszą Dianę w swoich szeregach to pamiętam, że zawsze słyszałam pytania kiedy zacznę polować jako jedyna która mogłaby przejąc "pałeczkę" po ojcu. W miarę możliwości staram się brać czynny udział w życiu koła w minionym sezonie polowań zbiorowych byłam na każdym uczestniczę w dokarmianiu, robieniu ambon, paśników i zawsze spotykam się ze szczerą radością na mój widok (i wzajemnie oczywiście) i dla mnie żadna bariera w relacji kobieta polująca i polujący mężczyzna nie istnieją. A po za tym kobiety przecież łagodzą obyczaje :)
Witaj:)Nie chodzi mi i nowo wstępującą Dianę tylko o kobietę, która poluje od ładnych paru lat i poluje z sukcesami. Tu cały szkopuł tkwił w zachowaniu moich kolegów.Nigdy nie była złośliwą osoba zawsze na zabraniach łagodzę spory. Także jest okJak wste[powałam do koła także była radość i zapewne jest nadal. Chodziło mi o zwykła ludzka zawiść, która niestety ale zdominowała kolegów, ktorzy nie chcieli mi pomóc. Udowodnilam może dzięki temu jak wiele jest w stanie zrobic kobieta.
Koleżeństwo w kole tak? Hm co to jest? ja np obserwuję cały czas relacje mojego taty i jego kolegów i napisze to co widzę:) koleżeństwo to radość mojego taty z sukcesu kolegi i na odwrót to telefon z życzeniami imieninowymi i świątecznymi, to wspólna współpraca, to wsparcie i uznanie to godzinne relacje z polowań i rozmowy to słowa "nie martw się nie od razu Rzym zbudowano" :) - do kolegi który nie ma jeszcze zbyt wielu sukcesów. to dobra rada to zwykłe przyjacielskie ciepło i te skrzące się oczy kiedy ktoś zadzwoni i chcę się umówić na zasiadkę. To wspólne fotografię z niezapomnianych polowań nasiąknięte emocjami i zapachem lasu wielokrotnie wspominane. koleżeństwo a może raczej przyjaźń? to świeczka na grobie zmarłego kolegi i refleksja... Jeśli któryś z kolegów popełni błąd to mówimy mu o tym i popieramy konsekwencje tego czynu bo przecież ślubując, że będzie się prawym myśliwym trzeba także reagować na niesubordynację innych, ale do wszystkiego trzeba mieć dystans i wytykając błędy robić to mądrze i z rozwagą i zrobić wszystko, żeby więcej kolega błędów nie popełniał... Wspierać go radą i doświadczeniem jeżeli żyjemy razem w jednej społeczności i łączy nas wspólna pasja a po za tym wszyscy jesteśmy dorośli to nie wyobrażam sobie tego, żeby nie móc się ze sobą dogadać wystarczy tylko wola i chęć...
Pobozne zyczenia koleżanki.W wielu Kołach tak nie jest niestety a dzielenie opłatkiem to raczej obowiązek niz przyjemność. Jeszcze wiele sie musisz nauczyć ale zycze Ci z całego serca aby tak Koleżeńska sielanka trwała u Ciebie całe życie. Uwierz nie wszędzie tak jest. Ja jestem miła, ponieważ taka mam naturę. Nikomu nie zawadzam i nie utrudniam, błędy i niesubordynację także wytykam. Tak powinno sie to odbywac. Tak dokładnie jak kolezanka opowiada,ale niestety pokolenie Naszych dziadów i rodziców zaczyna odchodzić a Nasze pokolenie i Twoje jest co raz gorsze. Zanika tradycja Łowiectwa Polskiego, zanika etyka i tym samym ginie wszystko to co powinno okalać Naszą piekna pasję. Gubi sie sen wyjścia wieczornego. Młody wsiada do terenówki i juz widzi dzika w bagazniku, nie słyszy ciszy, nioe słyszy szumu drzew i łanów zboża, nie czuje zapachów a słońce go nie żegna na dobranoc- nie interesuje to wszystko młodego mysliwego. Mysli tylko kiedy oddac strzał. Jest wiele takich przypadków oczywiscie sa wyjątki i oby takich wyjatków było co raz wiecej. Pisałam o tych szczerych gratulacjach z powodu strzelenia zwierza. Nawet nie pytaj jaka była reakcja. Zapomietałam jedno z tego formu I CO Z TEGO? jednego z kolegów No wybacz ale jezeli tak bedziemy podchodzic do problemu to nigdy nie wrócą czasy dobrej gospodarki łowieckiej ani czasy kiedy dzadek mój umawiał się z kolegą na zasiadkę, bo to było szczere i prawdziwe.
Nie pobożne bo widzę i opisuję jak jest u nas i zdaję sobie sprawę jak jest w innych kołach. Wychowana jestem w tradycji łowieckiej i poszanowania dla myślistwa dlatego będę robić wszystko, żeby podtrzymywać dobre i piękne zwyczaje;)
Nie pobożne bo widzę i opisuję jak jest u nas i zdaję sobie sprawę jak jest w innych kołach. Wychowana jestem w tradycji łowieckiej i poszanowania dla myślistwa dlatego będę robić wszystko, żeby podtrzymywać dobre i piękne zwyczaje;) Rozumiem i bardzo mnie to cieszy jednak dla wielu jest to pobożne zyczenie, ponieważ chcieliby aby było inaczej, chcieliby w końcu poczuc ten prawdziwy klimat ale nie jest im to dane więc co im pozostaje skoro czynna akcja nic nie daje, bycie biernym obserwatorem także jest męczące prawda? Ty kolezanko możesz ze swojej strony zrobic jak najwiecej aby ten klimat w Kole Twojego Ojca utrzymać, możesz dołozyc wszelkich starań i aby sie to udało, aby wielu z Ciebie brało przykład nie tylko teraz ale teraz i za dziesięć i dwadziescia lat. Wszystko przed Tobą. W moim obecnym Kole jest miło i sympatycznie ale tu tez zyję i pracuję i kocham to co robie więc nic nie jest w stanie zmącić klimatu , który w mężem wprowadzamy do Koła. Niestety jestem troszeczke;) starsza od Ciebie i widziałam nie jedno i nie do jednego Koła należę i proszeni jestesmy bardzo często i powiem tak tak jak każdy czowiek różni sie od siebie tak i Koła Łowieckie zawieraja w sobie inne klimaty, a te klimaty, ta atmosfere tworzą ludzie, którzy są w tym Kole. Cieszę się, że Twój Tato należy do tak idealnej grupy społecznej jakią jest Jego Koło Łowieckie. Cieszę sie, że macie w Nim członków tak szczerych , ciepłych i uprzejmych. Życze Ci wszystkiego najlepszego i oby tak dalej tak trzymaj.
Hm dziękuję serdecznie tak jak mówisz wszystko przede mną chłonę wiedzę jak gąbka mam tysiące pomysłów pytań i odpowiedzi myślę że z moim podejściem i z ludźmi którzy mi towarzyszą stworzę kolejną niezapomnianą kartę historii polskiego myślistwa:) Niech Ci Bór Darzy bukowisko :)