Witam,nie ukrywam, iż konto na tym forum założyłem po to aby dowiedzieć się czegoś więcej na temat kół łowieckich i samych myśliwych. W mediach i w opinii publicznej myśliwi są przedstawiani zazwyczaj w negatywnym świetle. Chciałbym aby ktoś przedstawił mi jak to wygląda na prawdę. Czy myśliwi to bezduszni zabójcy zwierząt? Czy po prostu wykonują oni konieczną pracę? Zainteresowałem się tym tematem, gdyż jestem na etapie kupowania działki pod budowę domu. Jednak działka ta znajduje się w pobliżu terenów łowieckich. Jakieś 400m od działki znajduje się ambona strzelecka nie wiem czy dobrze nazwałem to, jeśli źle to przepraszam. Mam szereg wątpliwości, boję się, że po wybudowaniu domu cały czas będę skazany na słuchaniu strzałów, pisków i ryków zabijanych zwierząt. Może jakaś zabłąkana kula trafi mnie albo kogoś z mojej rodziny? Mam też kota i nie chciałbym aby ktoś go odstrzelił. Pytam, gdyż nie wiem jak to wygląda na prawdę. Mam nadzieję się tutaj czegoś dowiedzieć. Jeśli kogoś obraziłem to z góry przepraszam. Miejscowość nazywa się Krasice Cygańskie i jest tam budynek "Łosiówka", może ktoś z Was ma coś wspólnego z tym kołem łowieckim.Pozdrawiam i dziękuję za odpowiedź.
Witam Pana Z gory pragne zastrzec, ze niestety nie znam okolic o ktorych Pan piszejednak gratuluje wyboru lokalizacji pod przyszla sadybe, ktora z pewnoscia dysponujewalorami, z ktorych nie kazdy moze skorzystac - tj. codzienne czy prawie codziennewidoki - pobyt na lonie natury ze wszystkimi zaletami.W kwestii "bezdusznych mysliwych" proponowalbym zerkniecie do tematu"Do stazystow i nowowstepujacych" gdzie ma miejsce cos w rodzaju wewnatrzsrodowiskowejdyskusji o charakterze ideologicznej. Z mordem i bezdusznoscia w tle - chocrzecz na pozor poswiecona jest innej tematyce. Sadze, ze o paru aspektach tejmaterii, ktora Pana porusza mozna tam tez poczytac.Oddalone 400 domek i ambona - no coz. Zapewniam Pana, ze w takim ukladzie domekjest bardziej problematycznym dla siedzacych na owej ambonie niz ambonadla mieszkancow domku. Z reguly siedzacy na ambonie bardziej sie boi niz mieszkajacyw domku. Boi sie niebezpieczenstwa zaistnienia sytuacji w ktorej nastapi byc mozepotencjalne zagrozenie dla zdrowia mieszkancow czy tez uszkodzenia ich wlasnosci.Z tego wzgledu na Panskim miejscu bardziej obawialbym sie, ze trafi Pana piorunz jasnego nieba niz dojdzie do sytuacji w ktorej z owej ambony wyniknie jakieszagrozenie. Istniej prawdopodobienstwo zaistnienia obu sytuacji, jednakto drugie jest mniejsze.400 - metrow ? Powiedzialbym, ze w tych ukladach zarejestruje Pan byc mozestrzaly ale nic wiecej.Mozna na ten temat duzo pisac.....moze innym razem.W kwestii kota. Prosba - o ile nie sprawi trudnosci. Kicius bedzie polowac wokol domkuna ptaki, myszy itd. Jak kazdy inny kot. W zasadzie bedzie mial Pan nie tylko 400 metrowod domku od czasu do czasu morderce sarenk ale tez permanentnie pod dachem morderceskowronkow, slowikow, byc moze mlodych zajecy lub bazantow i kuropatw.Taka juz jego natura i nic na to nie poradzimy. Nie wypuszczac go na polowanie -znecanie sie nad zwierzakiem (dozywotni areszt) , ktoremu sie tez cos z walorow owej sadyby tez nalezy.Tutaj rozwiazaniem moze byc wysylanie kiciusa do ogrodka z dzwoneczkiem - np. integrowanymw obroze przeciw kleszczom, ktorych kotek w takich warunkach nawlecze zapewnesporo do domu, by podzielic sie nimi z Panskimi dziecmi i reszta rodziny.Ow dzwoneczek nie przez caly rok - bo kotu to tez dziala na nerwy - ale przynajmniejw okresie kiedy ptaki i inne stworzenia wychowuja mlode , latwe do schwytania.Jesienia - zima, kiedy kot lapie z reguly myszy - po konsumpcji ktorych nabawia siebablowca ( http://pl.wikipedia.org/wiki/B%C4%85blowica - kotki tez to roznosza -czesciej odrobaczac) moze sobie hasac jak mu sie podoba....Moze ow dzwoneczek przyczyni sie do tego, ze bedzie mial Pan w ogrodku slowika,moze jednego kosa wiecej. Ale to juz Panska sprawa.Strzelac do kotow nie wolno. Mysliwym tez.pozdrawiam
Witam,nie ukrywam, iż konto na tym forum założyłem po to aby dowiedzieć się czegoś więcej na temat kół łowieckich i samych myśliwych. W mediach i w opinii publicznej myśliwi są przedstawiani zazwyczaj w negatywnym świetle. Chciałbym aby ktoś przedstawił mi jak to wygląda na prawdę. Czy myśliwi to bezduszni zabójcy zwierząt? Czy po prostu wykonują oni konieczną pracę? Zainteresowałem się tym tematem, gdyż jestem na etapie kupowania działki pod budowę domu. Jednak działka ta znajduje się w pobliżu terenów łowieckich. Jakieś 400m od działki znajduje się ambona strzelecka nie wiem czy dobrze nazwałem to, jeśli źle to przepraszam. Mam szereg wątpliwości, boję się, że po wybudowaniu domu cały czas będę skazany na słuchaniu strzałów, pisków i ryków zabijanych zwierząt. Może jakaś zabłąkana kula trafi mnie albo kogoś z mojej rodziny? Mam też kota i nie chciałbym aby ktoś go odstrzelił. Pytam, gdyż nie wiem jak to wygląda na prawdę. Mam nadzieję się tutaj czegoś dowiedzieć. Jeśli kogoś obraziłem to z góry przepraszam. Miejscowość nazywa się Krasice Cygańskie i jest tam budynek "Łosiówka", może ktoś z Was ma coś wspólnego z tym kołem łowieckim.Pozdrawiam i dziękuję za odpowiedź.
Witam Pana Z gory pragne zastrzec, ze niestety nie znam okolic o ktorych Pan piszejednak gratuluje wyboru lokalizacji pod przyszla sadybe, ktora z pewnoscia dysponujewalorami, z ktorych nie kazdy moze skorzystac - tj. codzienne czy prawie codziennewidoki - pobyt na lonie natury ze wszystkimi zaletami.W kwestii "bezdusznych mysliwych" proponowalbym zerkniecie do tematu"Do stazystow i nowowstepujacych" gdzie ma miejsce cos w rodzaju wewnatrzsrodowiskowejdyskusji o charakterze ideologicznej. Z mordem i bezdusznoscia w tle - chocrzecz na pozor poswiecona jest innej tematyce. Sadze, ze o paru aspektach tejmaterii, ktora Pana porusza mozna tam tez poczytac.Oddalone 400 domek i ambona - no coz. Zapewniam Pana, ze w takim ukladzie domekjest bardziej problematycznym dla siedzacych na owej ambonie niz ambonadla mieszkancow domku. Z reguly siedzacy na ambonie bardziej sie boi niz mieszkajacyw domku. Boi sie niebezpieczenstwa zaistnienia sytuacji w ktorej nastapi byc mozepotencjalne zagrozenie dla zdrowia mieszkancow czy tez uszkodzenia ich wlasnosci.Z tego wzgledu na Panskim miejscu bardziej obawialbym sie, ze trafi Pana piorunz jasnego nieba niz dojdzie do sytuacji w ktorej z owej ambony wyniknie jakieszagrozenie. Istniej prawdopodobienstwo zaistnienia obu sytuacji, jednakto drugie jest mniejsze.400 - metrow ? Powiedzialbym, ze w tych ukladach zarejestruje Pan byc mozestrzaly ale nic wiecej.Mozna na ten temat duzo pisac.....moze innym razem.W kwestii kota. Prosba - o ile nie sprawi trudnosci. Kicius bedzie polowac wokol domkuna ptaki, myszy itd. Jak kazdy inny kot. W zasadzie bedzie mial Pan nie tylko 400 metrowod domku od czasu do czasu morderce sarenk ale tez permanentnie pod dachem morderceskowronkow, slowikow, byc moze mlodych zajecy lub bazantow i kuropatw.Taka juz jego natura i nic na to nie poradzimy. Nie wypuszczac go na polowanie -znecanie sie nad zwierzakiem (dozywotni areszt) , ktoremu sie tez cos z walorow owej sadyby tez nalezy.Tutaj rozwiazaniem moze byc wysylanie kiciusa do ogrodka z dzwoneczkiem - np. integrowanymw obroze przeciw kleszczom, ktorych kotek w takich warunkach nawlecze zapewnesporo do domu, by podzielic sie nimi z Panskimi dziecmi i reszta rodziny.Ow dzwoneczek nie przez caly rok - bo kotu to tez dziala na nerwy - ale przynajmniejw okresie kiedy ptaki i inne stworzenia wychowuja mlode , latwe do schwytania.Jesienia - zima, kiedy kot lapie z reguly myszy - po konsumpcji ktorych nabawia siebablowca ( http://pl.wikipedia.org/wiki/B%C4%85blowica - kotki tez to roznosza -czesciej odrobaczac) moze sobie hasac jak mu sie podoba....Moze ow dzwoneczek przyczyni sie do tego, ze bedzie mial Pan w ogrodku slowika,moze jednego kosa wiecej. Ale to juz Panska sprawa.Strzelac do kotow nie wolno. Mysliwym tez.pozdrawiam