Reklama
  • Redakcja2012-05-15 01:59:19

    Koleżanki i koledzy,chciałbym poddać pod dyskusję ciekawy moim zdaniem temat w którym możemy wymienić poglądy i doświadczenia co do prowadzenia gospodarki naszych łowisk,ilości zwierzyny jaką gospodarujemy,szkód jakie ta zwierzyna wyrządza w uprawach rolnych,oraz sposobów ograniczania tych szkód.Sądzę,że każdy z nas może podzielić się częścią swojej wiedzy i jednocześnie czegoś się nauczyć.Na wstępie powiem,że ja zawodowo zajmuję się od 5-ciu lat zwalczaniem wszelakich szkód,nie tylko w uprawach rolnych,wyrządzanych przez zwierzynę łowną(nie mylcie z szacowaniem szkód),mam dość duża wiedzę praktyczną na ten temat,chętnie podzielę się jej częścią,jak również z chęcią czegoś nowego się nauczę.Zapraszam do dyskusji.Darz Bór

  • Redakcja 2012-05-15 15:56:58

    Szacowny Kolego Skalniaku, a więc wypada, by na bazie swojego doświadczenia i nabytej wiedzy praktycznej Sz. Kolega podzielił się z nami tą wiedzą, w sposób wskazujący na efekty zwalczania takich szkód, bo jak wiemy, jest to duży problem ekonom - finansowy dla kół łowieckich, dotyczący kosztów eksploatacyjnych wykorzystywania i gospodarowania łowiskiem/ obwodem. Otwarcie przez Kolegę tego wątku dla oczekiwanej dyskusji będzie najwłaściwszym sposobem na dyskusję, bo zostaną nakreślone ramy tej dyskusji,a więc zachęcam i z ciekawością oczekuje (my).

  • koser 2012-05-15 16:42:21

    Pojęcie szkód w uprawach rolnych powodowanych przez zwierzynę łowną jest określeniem/definicją stworzoną przez współczesnego człowieka dla własnych potrzeb. Dzika zwierzyna żyje w naturalnym środowisku przyrodniczym. Tam się odżywia, rozmnaża, przebywa.  Od lat całe obszary terenu są wykorzystywane rolniczo. Systematycznie ogranicza się obszary zadrzewione na rzecz upraw rolnych. My byśmy oczekiwali, żeby zwierzyna łowna żyła tylko w lecie i tam się jedynie odżywiała. Jest to założenie naiwne. Ale całe działanie polegające na niwelowaniu szkód rolniczych do tego się sprowadza. Pola uprawne się grodzi płotami, siatką. Wystawia się różne odstraszacze bardziej lub mniej skuteczne, dokarmia się zwierzynę w lesie. Uprawia się im specjalne poletka żerowe i.t.d. Redukuje się pogłowie przez odstrzał lub odłów. W ostateczności poluje się na nie na skraju lasu żeby nie właziły w szkodę. Całe to działanie sprowadza się do tego, żeby w okresie wegetatywnym dla roślin zwierzaki nie wyłaziły z lasu. A one są uparte i robią swoje. Lubią też pobierać nasze żarcie z pola jak również chować się w tym żarciu (n.p. dziki w kukurydzy) Ale pretensje do zwierzyny łownej mają nie tylko rolnicy ale również zarządcy lasu czyli leśnicy. Bo w lesie zwierzaki też są niegrzeczne i zjadają młody las (szkody w młodnikach przez jeleniowate). Czyli wszędzie źle. Domyślam się, że kol. Skalniak@ chciałby rozpocząć dyskusję o sposobach ograniczenia tych szkód przy jednoczesnej ochronie głównych sprawców czyli zwierzyny łownej. Czyli jakby zdefiniować receptę na problem o którym dyskutują myśliwi jak pamiętam od zawsze. Sam jestem ciekaw uwag koleżeństwa w tym temacie.

  • Redakcja 2012-05-15 23:16:45

    W uprawach rolnych zwierzyna robiła szkody zawsze,ale nie na taką skale jak teraz,cofając się wstecz i patrząc na tereny bytowania zwierzyny kiedyś i dziś widzimy oczywiście dużą różnice,w miejscach gdzie kiedyś było zasiane zborze,czy rósł las,są zabudowania.Patrząc na las również da się zauważyć różnicę w postaci kilometrów siatki ogradzającej młodniki,kiedyś nie grodzili,las rósł,zwierzyna w nim była,ale było jej mniej.Pamiętam,jak obwody o powierzchni 10tyś ha miały plan dzika na poziomie 60 sztuk i to było trudne do wykonania,a teraz zabieramy,lub maksymalnie ograniczamy zwierzynie teren,w bardzo krótkim czasie podnieśliśmy plany o kilka set procent,a szkody rosną i zwierzyny przybywa.Kiedyś locha była lochą,a teraz ma 25kg i 4 warchlaki,kiedyś huczka była w jesieni,a teraz trwa cały rok.Gwałtowny wzrost populacji zwierzyny łownej wiąże się oczywiście ze wzrostem szkód i odszkodowań.Dlaczego tak się dzieje,każdy powinien odpowiedzieć sam sobie,ja tłumaczę to zaniedbaniami w gospodarce łowieckiej w przeszłości,a dokładniej mówiąc brak odpowiednich liczeń zwierzyny i zamrożone przez kilka lat plany,do tego dołączmy nagankę społeczeństwa na myśliwych i mamy to co mamy. W moim kole zaczęliśmy ograniczenie szkód 2 sezony temu,bo pomimo,że jesteśmy jednym z najbogatszych kół w okręgu i nie organizujemy polowań dewizowych,to wypłata odszkodowań zjadała nam część budżetu,którą można wydać na inny cel.Zrobiliśmy wiosenne liczenie zwierzyny,nie był on do końca rzetelny,ale dawał jakiś obraz populacji,zaczęliśmy rozmawiać z ludnością zamieszkującą na terenie obwodu,bo głównym czynnikiem zwiększenia szkód było wyrzucanie za płot wszelakich resztek,co ściągało zwierzynę,która po przekąsce pod płotem szła w kukurydze i pszenice aby dojeść,zwiększyliśmy ilość pasów zaporowych i oczywiście plan dostosowaliśmy do wyniku liczenia.Zaczęliśmy współpracować z rolnikami,bo ci są w stanie odpuścić część odszkodowania,jeżeli widzą chęć współpracy i pomocy z naszej strony.Rolnicy poszli na współpracę,w uprawach wykaszali pasu,przekazywali nam duże ilości karmy,a my pobudowaliśmy zwyżki wolno stojące łatwe do transportowania,porozstawialiśmy je i pilnowaliśmy pól.zaletą zwyżek jest to,że jest stabilna,podłoga jest na 2,5m,myśliwy czuje się jak na ambonie bez dachu,a jednocześnie są tak lekkie,że samemu można je przeciągnąć w inne miejsce.Skutkiem naszych działań,czyli dokarmiania w lesie i pilnowania pól było wyparcie dzików do lasu,gdzie miały co jeść.Szkody spadły 4-ro krotnie w pierwszym roku i jeszcze dwó krotnie w drugim.W tym roku zrobiliśmy duże liczenie wiosenne we współpracy z kołami ościennymi i na lato zaplanowaliśmy dwa liczenia metodą obserwacji porannej i wieczornej,na tej podstawie wynik wyjdzie dość dokładnie.Oprócz pilnowania i co za tym idzie odstrzału części zwierzyny robiącej szkody stosujemy jeszcze kilka innych metod walki ze szkodami,ale o tym w innym poście. Każdy z nas wstępując do grona braci łowieckiej zgodził sie przestrzegać pewnych zasad i jeżeli tych zasad przestrzega i obliguje kolegów w swoim otoczeniu do tego,to może dużo zdziałać,nie tylko ograniczyć szkody łowieckie,ale i w kole ograniczyć zgrzyty i kłótnie.Zwierzyna była pierwsza ,a my jesteśmy po to,aby gospodarować nią w odpowiedzialny sposób i tylko razem możemy to robić dobrze.Darz Bór

  • Reklama
  • koser 2012-05-16 09:31:07

    Uważnie przeczytałem co napisał kol Skalniak@. W/g mnie zaakcentował kilka fundamentalnych elementów całego zagadnienia. Po pierwsze chodzi o rzetelną inwentaryzację zwierzyny łownej w obwodzie. Uważam, że taka inwentura zwierzaków powinna się odbywać regularnie w dłuższym okresie czasu czyli minimum kilku lat. Ja mam świadomość, że łatwo to napisać natomiast przeprowadzenie takiej taksacji zwierzyny jest drogie, upierdliwe i stwarza trudności.  Na takie wyniki powinniśmy nałożyć spis pozyskanej zwierzyny w cyklach rocznych powiększony o szacowane ubytki naturalne, łowieckie, kłusownicze w tym przez bezpańskie burki i wyłonią się pierwsze ważne liczby. Kolejna sprawa to t.z. pojemność danego łowiska. Ta pojemność dla danego łowiska nie jest wartością stałą i jest określana pod wpływem różnych czynników. To też jest pole do dyskusji. Kol. Skalniak@ poruszył również sprawę współpracy pomiędzy użytkownikami terenu tutaj rolnikami, a myśliwymi z koła łowieckiego, które gospodaruje na danym terenie. To jest bardzo ważna sprawa. Współpraca i próba wspólnego rozwiązywania tematu danej szkody. Zawsze lepiej się bezpośrednio dogadać niż się spierać lub jeszcze gorzej włóczyć się po sądach bo takie przypadki często bywają. Próba miejscowego wzbogacenia bazy żerowej w lesie za pomocą poletek pasów zieleni, czy bezpośrednio wykładanie karmy się opłaca bo szkody spadają.

  • wojtas17 2012-05-16 15:07:43

    hehehe no dobrze można współpracować z rolnikami co chcą współpracować a sa tacy w wiekszośći którym zalezy tylko na odszkodowaniu i co myślicie koledzy że tak chetnie chca wsółpracowac?? raczej nie a jak z nimi dogadac sie kolego niby co mam mu iść zboże kosic czy jak wyobrarzasz sobie?? już nawe dzików niechca w podziekowaniu i z prośba o dogadanie sie sa tacy którym nie przetłumaczysz a co z tych kabrioletów my w swzonie robimy ok 50-80 kabrioletów i ustawiamy je ale co to daje jak z 0 członków poluje ty;ko czynnie 20 to co przecież cżlowiek sie nie rozdwoi i nie bedzie siedział w 2 sektorach na raz na pilnowania nie wszyscy też przyjda chodzby przymusowe nawet bo nie pasuje im z pracą ityle na ten temat jak sie ma mało dzików w obw. to można  opowiedać jak jest łatwo ale jak nie da sie wsółpracować z rolnikami a zwierzyny przybywa coraz więcej bo wiadomo jest to zwierzyna wędrowna ja nie zgadzam sie do końca z teoria kol. skalniaka jest coś w tym ale w większości sytuacji nie jest to praktyczne darz bór.

  • Redakcja 2012-05-17 02:12:26

    Kolego wojtas,mam prośbę,przeczytaj dokładnie i ze zrozumieniem mój post,tak samo zrób ze swoim wpisem i wywnioskuj wtedy gdzie leży sedno winy wysokich odszkodowań.Za pasy wykoszonego zboża my rolnikom wypłacamy odszkodowanie,regularnie poluje maksymalnie 10 myśliwych,ale żeby takie przedsięwzięcie walki ze szkodami przyniosło pożądany efekt musimy połączyć kilka czynników,jeżeli rolnik nie chce współpracować,to niestety ale rozmawiamy z nim tylko na papierze,bo w sadzie liczą się tylko dokumenty,a nie słowo.Polowanie i odstrzał dzików jest nieodzownym elementem walki ze szkodami.Preparaty typu hukinol nie odstraszają dzików tylko ludzi,naprawdę dużo lepszy efekt dają najzwyklejsze perfumy.W kole zaczynając walkę ze szkodami musicie zacząć od samych siebie,napiszcie odpowiednie uchwały,żeby kolega nie musiał się rozdwajać,wprowadźcie je w życie,bo w momencie gdy wszyscy zaczniecie mówić jednym głosem,to ograniczenie szkód będzie łatwiejsze i przyniesie jakiś efekt.

  • jozef-piekarz 2013-05-17 18:11:59

    Jeżeli chodzi o odszkodowania za szkody łowieckie (czytaj pieniądze) to zawsze i na każdym etapie postępowania powinno się rozmawiać na papierze. Mam tu na myśli pisemne zgłoszenie przez rolnika szkody łowieckiej, pisemny protokół szacowania szkody łowieckiej wstępny i ostateczny. Na koniec likwidacja szkody łowieckiej czy wypłata odszkodowania - wszystko ładnie podpisane przez obie strony. Inaczej w nawale różnych spraw za chwilę nie pamięta się rzeczy, które były tak oczywiste, że nie chciało się zapisywać. Chodzi tu między innymi o daty, czy rozmiar szkody łowieckiej. Na tym tle powstają potem niepotrzebne różnice zdań i konflikty. Można temu łatwo zapobiec pokazując zainteresowanemu papier z jego podpisem. Wszelkie formularze związane ze szkodami łowieckimi można znaleźć między innymi na stronie http://kotwice pasowe.pl w zakładce SZKODY ŁOWIECKIE Polecam tę stronę, a nie inne, ponieważ podane tam informacje są rzeczowe i konkretne. Można podawać adres do niej rolnikom, jako źródło potrzebnych formularzy. Jak rolnicy będą szukać sami np. formularza zgłoszenia szkody łowieckiej czy formularza pełnomocnictwa z pewnością znajdą je na wielu stronach różnych kółek rolniczych, w otoczeniu formularzy ostatecznego przedsądowego wezwania do zapłaty, czy gotowego pozwu sądowego, a podświadomie nabuzowani takimi podprogowymi impulsami stają się odporni na  wszelkie argumenty i wydaje im się, że szkoda łowiecka to wygrana w totolotka - jest niespodziewana i odmienia życie na lepsze.

  • Reklama


Reklama
Reklama