Zauważyliście, że znowu jest podtrzymywana przez miedia nagonka na myśliwych w związku z zastrzeleniem psa berneńczyka w powiecie węgorzewskim? Ten wypadek faktycznie wygląda dramatycznie, ale nie wiem, jak można w sytuacji braku jakichkolwiek informacji na temat okoliczności zdarzenia, atakować wszystkich myśliwych - bo my wszyscy zapewne jesteśmy tu winni? Jak można tak uogólniać? Myśliwi też powinni podjąć jakieś zdecydowane kroki w celu budowy pozytywnego wizerunku w społeczeństwie. Nie wiem, jak to zrobić, ale ludzie powinni wiedzieć o nas więcej...
Znowu ? Czy jak zwykle ?Do tego trzeba sie przyzwyczaic. Choc perspektywicznie temat moze mysliwym "bokiemwyjsc". To jest kwestia powstawania stereotypow. Mechanizm jest prosty -media podchwytuja kazdy taki wypadek wg. motto dobry news to zly news.Dla przecietnego czytelnika, ktory z materia nie ma do czynienia grupa jest kojarzonawylacznie ze "zlymi newsami" i w ten sposob w pojeciu czytelnika dochodzi z czasemdo czegos w rodzaju odruchu Pawlowa. Mysliwy = Zlo.To sie przeklada czy moze przekladac z czasem na konkretne dzialania lub zachowania.Jak z tego dylematu wyjsc ?Trudno.dore zle newsy beda zawszeMozna w tych samych mediach kreowac " pozytywny wizerunek" - tj. premanentnieserwowac pozytywy. ( gdzies conajmniej 4 - 6 na jeden "zly" news) Z tym ze to sporo kosztuje. A dokarmianie zajaczkow zkolei nie jest az tak pasjonujacym tematem, zeby prasa o nim permanentnie pisala.Czy tez stale serwowala ckliwe widoki mysliwych z trombkami.Inna sprawa to wiedza i doswiadczenie czytelnika. Jesli ow czytelnikprzeczyta o okrutnych mordercach sarenek i nie koreluje to z jego osobistym doswiadczeniemi wiedza, ze sarenki zzeraja las w ktorym lubi zbierac grzyby -to ten dobry zly news nie przyczyni sie do powstania stereotypu.Np. w TVN byl kiedys krytyczny tekst na temat ambon przy przejsciach dla zwierzat.Zeby to "zneutralizowac" wypadaloby rzucic informacje na temat znaczenia przejscdla gospodarki lowieckiej - roli mysliwych przy ich lokalizacji itd. itd.Na przyklad. Choc nic takiego sie nie ukazalo, ani nie ukaze....
Trzeba robić swoje , psy są fajne , ale też mają swoje miejsce , w naszym kraju jest ich zdecydowanie zbyt wiele , a właściciele czworonogów nie mają pojęcia ile szkody czynią puszczając psa luzem w siedlisku dzikiej zwierzyny . Nie słyszałem o tym konkretnym przypadku , jednak to co obserwuję w swojej okolicy samo się prosi o interwencję , jak można patrzeć na pieski rozrywające kożlęta , czy ganiające za młodymi zającami , ku wielkiej uciesze ich INTELIGENTNYCH właścicieli .
Tak , psy są fajne ale się trochę długo gotują :)
Róbmy swoje , tak ale w granicach przyzwoitości , zdrowego rozsądku i przepisów prawa.
Ten konkretny przypadek zasługuje tylko na potępienie i wyciągnięcie najsurowszych konsekwencji. Widziałam kilkakrotnie kłusujące , zdziczałe psy i jest to bardzo przykry widok, tak jak widok oswojonych psów " igrających" z jeżem czy męczących małe zwierzęta, ale to nie jest wina psa ,tylko głupiego właściciela i tego powinno się ścigać i gnębić.
Rację miał kolega piszący o tym ,że niektórym za nas palec się zgina zbyt szybko, może w przypadkach wątpliwych lepszym rozwiązaniem byłoby zmuszenie odpowiednich służb do odłowienia psa. Znam przypadek odstrzelenia psa i wrzucenia Go do przydrożnego rowu , problem sie zrobił jak zaczęło śmierdzieć więc może na przyszłość lepiej unikać samemu robienia wokół siebie i nas smrodu.
Powiem uczciwie, że gdyby to się przytrafiło mojemu psu ,ścigałabym gnojka do końca Jego dni.
No tak, oczywiście nie chodzi mi o osąd tego konkretnego przypadku zabicia psa, bardzo możliwe, że wina strzelającego była bezdyskusyjna i w takiej sytuacji należy mu się surowa kara. Tylko nie mogę znieść pokutującego w społeczeństwie stereotypu, że myśliwi to banda barbarzyńców. I pomyśleć, że niegdyś było to zajęcie otoczone takim szacunkiem. Pewnie to bardzo trudne, a może nawet niewykonalne, ale jestem za - mimo wszystko - zburzeniem tego stereotypu. Może małymi, ale świadomymi i stale wykonanymi krokami kiedyś to się uda.
Bruno :) Wielu z nas by sobie życzyło aby ten wizerunek ulegał ciągłej poprawie.Jednak należy pamiętać ,że na ten wizerunek składają się również takie właśnie incydenty, śledzę tą sprawę i płakać się chce jak się czyta ,że skarbnik tego koła zamiast lepiej milczeć wypowiada się w i tak już drażliwej sprawie w niezrozumiały dla mnie sposób, tłumacząc ,że myśliwy ma prawo odstrzelić psa Ludzie publikują zdjęcia pięknego zadbanego berneńczyka z odstrzeloną połową pyska zakrwawioną połową ciała a ten za przeproszeniem pieprzy głupoty u naszych uprawnieniach.Reakcja koła powinna być natychmiastowa, inaczej możemy sie zaorać i tak nic nie zdołamy zmienić.
Mnie szczegolnie nie dziwi ze brak nam dobrego tzw pijaru ... w mediach jak sie mowi o mysliwych, mowi sie z reguly zle, nie widac poczynan ktore mialyby to zmienic bo chyba nie wiadomo kto mialby sie tym zajacW obecnej prasie mysliwskiej i w internecie strasza zdjecia panow usmiechających sie nad strzelonym wlasnie dzikiem.. dla kolegow mysliwych to jest byc moze fajne, ale biorac pod uwage przypadkowego widza ktory siega po gazetke w empiku ... zgroza!Ludzie edukuja sie przez media... bo brak im innego ogolno dostepnego zródła wiedzy. tylko jak to zmienic ?
Historia z tym berneńczykiem nie przysporzy nam sympatyków, ale nie wiem czy jest to jakieś znaczące w odbiorze wydarzenie.Myśliwi są złymi, krwiożerczymi zbrodniarzami i niestety chyba nikt nie ma pomysłu jak poprawić nasz PR. Podobna grupa hobbystyczna jaką są wędkarze ma bardzo duże poważanie społeczne. Wędkarze fotografują się ze złowionymi rybami biorąc je do ręki, gdzie skóra ryby ma wrażliwość podobną do tej jaką ma ludzkie oko i nikt się ich nie czepia. Do tego robią dużo mniej dla przyrody od myśliwych i pozyskują ryby dużo mniej humanitarnie niż myśliwi(no bo chyba każdy się zgodzi, że lepiej być zastrzelonym niż ciągnietym za gębę kilkanaście/dzieści metrów na haku). Jednak w odbiorze wędkarz to miły pan, który czesto z synem chodzi na ryby i zaszczepia mu w ten sposób miłość do przyrody. Myśle, że problem leży w tym, że myśliwych jest po prostu za mało i to że ktoś jest myśliwym nie jest czymś społecznie normalnym. A już wędkarzem tak bo wędkarzy jest 2mln, a myśliwych niestety tylko 100tyś na 38mln mieszkańców. Gdzie np we Francji są 2mln myśliwych na 66mln mieszkańców, a w krajach skandynawskich poluje chyba co dziesiąty dorosły facet.Najgorsze jest to, że wrogowie łowiectwa sieją nienawiść przeciw nam. W końcu jakiś nawiedzony obrońca zwierząt zrobi jakiemuś myśliwemu krzywdę, i tak się to skończy...PozdrawiamN
Nemrodus, to chyba kwestia psychologiczna ... i kwestia przyzwyczajenia bowiem z zabijaniem ryb obcujemy czesciej... ale czepie sie tych zdjec mimo to, bo chociaz sie z Toba zgdazam to widze po swoim synku ( 5 lat ) ze jak jedziemy czasem powedkowac to cierpienie ryby nie robi na nim wrazenia, a przywieziony z polowania dzik czy rogacz budzi w nim lek... nigdy nie zostawiam tez łowca czy braci na wierzchu chcac oszczedzic mu pewnych przykrych zdjec. Z czasem sie przywyczai, ale jeszcze nie teraz ... a rybki sam chce lowic i z prowizoryczna wedka siada nad brzegiem.znam osoby, ktore nie lubia widoku grillowanej ryby z glowa na talerzu!! dla nich to odrazajace i straszne spotkalam sie tez kilka z niezbyt madra teoria ze jakby mysliwy polowal " wlasnymi rekami " to byloby to sprawiedliwsze niz jak siedzi zaczajony ze strzelba ... Ludzie po prostu nie maja wiedzy !!
@MiraculumMnie szczegolnie nie dziwi ze brak nam dobrego tzw pijaru ... w mediach
jak sie mowi o mysliwych, mowi sie z reguly zle, nie widac poczynan
ktore mialyby to zmienic bo chyba nie wiadomo kto mialby sie tym zajacA co by bylo gdybys sie sam tym zajal - w miare swoich mozliwosci, moze nieco intensywniejniz do tej pory ?. To nie jest nawet zwiazane z jakims nakladem czasu i srodkow.Na przyklad tym:W obecnej prasie mysliwskiej i w internecie
strasza zdjecia panow usmiechających sie nad strzelonym wlasnie
dzikiem.. dla kolegow mysliwych to jest byc moze fajne, ale biorac pod
uwage przypadkowego widza ktory siega po gazetke w empiku ... zgroza!Czy rzeczywiscie zgroza ?Na czym polega zgroza zdjecia, obrazu kilku osob, ktore sie ciesza, ze udalo im polowanie, ze odniesli jakis sukces, ktory ilustruje zabite zwierze ?.Dlaczego obraz usmiechnietej ekspedientki ze sklepu miesnego ktorego tlostanowia czesci zabitych zwierzat - powieszone w kawalkach na hakach nascianie nie budzi takich emocji jak ten pierwszy z rechoczaca banda w zielonychkapelusikach z piorkami nad zwlokami innego zwierzecia ?Dlaczego tak jest ?. Z czego to wynika ?Bo przeciez tresc, ktora obrauja oba obrazki jest identyczna.Czy zastanawiales sie kiedys nad tym fenomenem ?Co ulegloby zmianie gdyby mysliwi z pierwszego zdjecia mieli grobowe miny,zdjeli kapelusze i na dodatek ubrani byli na czarno a nie na zielono ?Postaraj sie znalezc sam odpowiedz na te pytania. Dla siebie i dla owego "przypadkowegowidza z empiku". Byc moze dla innych tez. Ja nie znam uniwersalnej, "prawidlowej" odpowiedzi i nie wiem gdzie jej szukac. Nie wiem czy istnieje i jesli tak to zapewne dla kazdego inaczej brzmi....Jesli poswiecisz probie odpowiedzi na te pytania wiecej niz 5 minut to juz bedzie cos, co mozesz Ty sam zrobic na rzecz zmiany owego pijaru. Niby malo ale zawsze wiecej nizograniczenie sie do ubolewania, ze jest tak jak jest.Jesli bedziesz mial ochote to podzielisz sie z forumowiczami Twoimi rozwazaniamina temat owych pytan i odpowiedzi na nie.pozdr
Ja mam na to swoją teorię i swój sposób, faktycznie opinia o myśliwych jest stereotypowa i stawia nas w niezbyt dobrym świetle mimo błędu jednego myśliwego media uogólniają i wychodzi że wszyscy myśliwi to zło wcielone... można to zmienić choć jest trudno ja np mając ogromną ilość znajomych którzy rożnie reagują na moją pasję tłumacze wszystko od początku, o filarach myślistwa o etyce o okresach ochronnych o wszystkim może to głupie bo ileś tam osób to nie całe społeczeństwo a jednak na forach internetowych widzę, że naszego dobrego imienia nie bronią tylko sami członkowie pzł ale także ludzie korzy z łowiectwem nie maja zbyt wielę wspólnego... to kropla w morzu lecz dla mnie zawsze światełko w tunelu:) gorzej mim zdaniem jest z zielonymi niż ze "zwykłymi obywatelami" im za cholerę nie wytłumaczysz, że redukcja wilka czy lisa w takim stopniu aby zachować równowagę między gatunkową jest potrzebna mur beton normalnie... ale o czym tu mówić psedoekolodzy obrzucają nas błotem na forach, ale żaden nie ruszy się z przed komputera w zimny dzień grudniowy i nie pojedzie do lasu dokarmiać... z tym to akurat nie potrafię sobie poradzić.. a co do piesków hm fajne bo fajne ale jak pisaliście widok psów żywiących się małymi koźlętami czy zającami mnie osobiście bardzo denerwuję piszecie że ktoś powinien się tym zając gminy mają obowiązek reagowania na zgłoszenia o bezpańskich psach ba mają obowiązek wyłapywania takich psów ale robią to tylko po zgłoszeniach ponieważ koszt opłacenia osoby która zajmie się wyłapywaniem i koszt przetransportowania takiego psa do najbliższego schroniska sięga kilkuset do tysiąca złoty w zależności od odległości danej miejscowości od najbliższego schroniska...
Pies samotny, lub psy w watasze bez opiekuna w łowisku to psy POLUJĄCE. Pies nie wybiera sie do lasu na samotny spacer. Pies potrafi przejść i pogonic przez kilkanaście kilometrów w poszukiwaniu lub w pogoni za dzikim zwierzem. Pies polujący na widok mysliwego natychmiast ucieka, on wie, że robi źle, dlatego ucieka jego wzrok jest dziwny a on sam zachowuje sie jak zdziczały. Jesli takich psów jest więcej w grupie to zwierz nie ma szans lub praktycznie ma je bardzo małe. Gonia sarnę wiele kilometrów tak długo aż sarna pada, albo osaczaja ją i zagryzają zywcem. Nie powinno byc litosci nad takimi psami i pisze to otwarcie. Pies powinien byc w ogrodzeniu, w kojcu najlepiej a nie biegac po lesie. A jak juz Pan musi go zabrac do lasu to powinien zabrac dla psa, obrożę, kaganiec, smycz a dla siebie rozum i nie spuszczac psa w lesie.
Kol. bukowisko@ ma całkowitą rację. Można to uzupełnić. W kraju żyje około 7 milionów psów. Z tego około 650 tys. to psy rasowe. Z tego około 30% to psy myśliwskie. Ile z tych 30% poluje z myśliwym trudno powiedzieć.
Koleżanka bukowisko@ ma rację pisząc , że polujący burek ucieka przed człowiekiem w lesie. Widząc myśliwego ucieka jeszcze szybciej.
Natomiast rasowy pies myśliwski, który zbłąka się do lasu na widok człowieka przychodzi i nie ucieka.
A co do smyczy to też racja. Wiosną i latem w lesie na to otoku i już.
Ja raczej zgodziłabym się koleżanką Anną, dla człowieka nie związanego z łowiectwem określenie pies polujący , pies kłusujący jest określeniem abstrakcyjnym trudnym do wyobrażenia. Zdecydowana większość ludzi ma małe pojęcie o psach i ich zachowaniach w grupie w określonych warunkach. Stawianie sprawy na ostrzu noża i wygłaszanie tylko naszych racji w ten sposób nie przysporzy nam sympatyków, chociażby dlatego ,że zwykły człowiek nigdy nie widział i raczej mało prawdopodobne aby podczas jesiennego grzybobrania czy sporadycznych wizyt w lesie zobaczył i natknął się na psy kłusujące. Dlatego zgadzam się z koleżanką ,że zamiast głosić co nam wolno może lepiej zacząć od uświadamiania ludzi , najpierw wytłumacz to co nie zrozumiale a potem może znajdziesz zrozumienie dla swojego działania. Należy pamiętać ,że inaczej patrzą na nas ludzie mieszkający na wsi a inczej miastowi:) Koło z którym poluję wspólpracuje ze szkołami , wójtami gmin na terenie których są jego łowiska wizyty i nie jest to wspólpraca na papierze, pogadanki, wycieczki , wizyty w lesie u nas w łowisku sa na porzadku dziennym.
Ja raczej zgodziłabym się koleżanką Anną, dla człowieka nie związanego z łowiectwem określenie pies polujący , pies kłusujący jest określeniem abstrakcyjnym trudnym do wyobrażenia. Zdecydowana większość ludzi ma małe pojęcie o psach i ich zachowaniach w grupie w określonych warunkach. Stawianie sprawy na ostrzu noża i wygłaszanie tylko naszych racji w ten sposób nie przysporzy nam sympatyków, chociażby dlatego ,że zwykły człowiek nigdy nie widział i raczej mało prawdopodobne aby podczas jesiennego grzybobrania czy sporadycznych wizyt w lesie zobaczył i natknął się na psy kłusujące. Dlatego zgadzam się z koleżanką ,że zamiast głosić co nam wolno może lepiej zacząć od uświadamiania ludzi , najpierw wytłumacz to co nie zrozumiale a potem może znajdziesz zrozumienie dla swojego działania. Należy pamiętać ,że inaczej patrzą na nas ludzie mieszkający na wsi a inczej miastowi:) Koło z którym poluję wspólpracuje ze szkołami , wójtami gmin na terenie których są jego łowiska wizyty i nie jest to wspólpraca na papierze, pogadanki, wycieczki , wizyty w lesie u nas w łowisku sa na porzadku dziennym. Pisałam o tym jak zachowuje sie pies POLUJACY, pisałam o tym jak powinien zachowywac sie właściciel psa kiedy juz zabiera go do lasu. Informowanie i uswiadamianie ludzi w tym zakresie to juz inny problem. Za każdym razem, kiedy sie ktos dziwi zachowaniu mysliwych uswiadamiamy ludzi na ten temat. Pokazujemy zwierzynę lesną w swietle bezbronnosci. Zielone szkoly, lekcje z przyrodą to w Naszej Lesniczówce normalność. Kwestia zgadzam czy nie zgadzam nie maoze dotyczyć mojej odpowiedzi na ten post, ponieważ napisałam jak psy sie zachowują kiedy maja zamiar polować, napisałam też o odpowiedzialności jaka spoczywa na właścicielu czworonoga, który go zabiera do lasu. Czytaj dobrze Horpyno. Stwierdziłam fakty. Racje ma tu wielu i Ania i Koser Ty także chociaż zauważyła u Ciebie tendencje do krytykowania mnie bez wzgledu na to co i do kogo piszę. Nie proszę Ciebie o komentowanie moich odpowiedzi dziecko. Ja w tym poscie nikogo nie oceniam stwierdziłam po prostu fakty. To forum czyta wielu laików w dziedzinie łowiectwa. Po skrócie opisałam jak sie zachowują nasze pupilki lub zwykłe podwórkowe burki kiedy dają dyla z podwórka do lasu lub kiedy zabieramy je bez otoku na spacer bądź z tego otoku puszczamy aby sobie pohasały. LUDZIE NIE MAJA POJĘCIA CO ROBIĆ I O TYM NALEŻY PISAC I MÓWIĆ I TO TEZ JEST RACJA ALE TEZ NALEŻY PISAC O TYM JA PIES SIE ZACHOWUJE KIEDY POCZUJE ZAPACH ZWIERZA. kOSER MA 100% RACJI pies dobry, ułozony, mysliwski podejdzie pod nogi, jest łagodny i oczekuje Naszej pomocy a psy polujące uciekają natychmiast. Dziękuję Koser, że po raz kolejny pokazujesz swoje doświadczenie. Darz Bór dla Ciebie.
Och... Może bez spiny? Fakt jest taki, że medialnie zawsze nas obrzuca błotem, Trzeba niwelować stereotypowe myślenie każdy ma na to swój sposób Koła propagują myśłistwo i pokazują jego zalety i ogromne znaczenie dla fauny i flory indywidualnie każdy tez ma jakiś tam sposób na walkę o dobre imię łowiectwa o swoim pisałam wyżej. Co do psów ja napisałam o tymże widok psów grasujących po lasach jest denerwujący bukowisko przedstawiła jak się zachowuja psy polujace i jak powinien sie zachować właściciel takiego psa będąc z nim w lesie. I wszystko się zgadza nie ma co wyznaczać racji i nie racji bo wszystkie napisane przez nas posty są konstruktywne a moją radą jest tylko to, żeby zanim zdecydujemy się odnieść do danego postu to wypadałoby go dokładnie przeczytać i zrozumieć... W każdym bądź razie radziłabym jeszcze bez spiny... Każdy pojawił się na tym portalu po to aby dyskutować wymieniać doświadczenia, dowiadywać się nowych rzeczy wiec dyskutujmy rozmawiajmy i dowiadujmy się!! Bo łowiectwo to pasja która powinna nas łączyć a nie dzielić...
Po pierwsze, chyba koleżanka jest przewrażliwiona na swoim punkcie , to forum dyskusyjne jedni się z czymś zgadzają drudzy nie i mają do tego prawo.
Po drugie używanie w stosunku do mojej osoby określenia " dziecko" jest nie tylko dalece niestosowne ale i niegrzeczne bo świadczy o tym , iż koleżanka zaczyna się odnosić do mnie protekcjonalnie i lekceważąco. Pomijam fakt, iż z pewnością jestem od koleżanki o ładnych kilka lat starsza ale o tym może koleżanka nie wiedzieć.
Po trzecie wątek rozpoczął sie od konkretnej sprawy , następnie przeszedł do postrzegania nas przez ludzi nie związnych z myślistwem w aspecie odstrzału psów W odniesieuniu do tej konkretnej sprawy, TEN pies nie miał nic wspólnego z psem zagubionym w lesie ani z psem polującym w watasze.
Po czwarte trudno nie zauważyć, że ma koleżanka skłonności do "wymądrzania się" ja natomiast uważam , że w tym temacie potrzebne jest raczej podejście delikatno- dydaktyczno-uświadamiające właśnie takie jak reprezentuje koleżanka Anna.
Po piąte ,skoro forum czytają ludzie nie związani z łowiectwem to jak mają się czuć kiedy radzimy im zabrać do lasu na spacer z psem - rozum ????
Albo kolejne zdanie " Nie powinno być litości nad takimi psami i pisze to otwarcie." jeśli takie stwierdzenie przeczyta to ktoś postronny to jak to odbierze ????
Bukowisko prosiłaś o komentarz mojego taty a wiec oto on: Uważam, że jak najbardziej Twoje obserwacje i sugestie są słuszne i prawdziwe. W czasie gdy jeszcze strzelanie do zdziczałych psów nie było kontrowersyjne i konfliktowe byłem świadkiem takiej sytuacji 5 psów zachowywało się strategicznie i polowało z pełnym rozmysłem i chęcią zagryzienia zająca polując "jak myśliwi z naganką" dwa napędzały zająca pod linię pozostałych trzech, które czekały aż te dwa tak zmęczą tego szaraka aby jego schwytanie i zagryzienie było skuteczne. po kilku nie udanych moich próbach odstrzelenia przynajmniej dwóch zachowywały się jak "przestępcy" uciekający z "miejsca zbrodni" po jakimś czasie udało mi się odstrzelić dwa najaktywniejsze i przewodzące psy i skończyły się incydenty z zagryzionymi zającami i sarnami. A zatem stwierdzenie czy pies spotkany w łowisku jest psem zdziczałym i polującym jest jak najbardziej możliwe tak jak wspomniałaś pies myśliwski czy też zwykły domowy który się zgubił zachowuje się inaczej.
Bukowisko prosiłaś o komentarz mojego taty a wiec oto on: Uważam, że jak najbardziej Twoje obserwacje i sugestie są słuszne i prawdziwe. W czasie gdy jeszcze strzelanie do zdziczałych psów nie było kontrowersyjne i konfliktowe byłem świadkiem takiej sytuacji 5 psów zachowywało się strategicznie i polowało z pełnym rozmysłem i chęcią zagryzienia zająca polując "jak myśliwi z naganką" dwa napędzały zająca pod linię pozostałych trzech, które czekały aż te dwa tak zmęczą tego szaraka aby jego schwytanie i zagryzienie było skuteczne. po kilku nie udanych moich próbach odstrzelenia przynajmniej dwóch zachowywały się jak "przestępcy" uciekający z "miejsca zbrodni" po jakimś czasie udało mi się odstrzelić dwa najaktywniejsze i przewodzące psy i skończyły się incydenty z zagryzionymi zającami i sarnami. A zatem stwierdzenie czy pies spotkany w łowisku jest psem zdziczałym i polującym jest jak najbardziej możliwe tak jak wspomniałaś pies myśliwski czy też zwykły domowy który się zgubił zachowuje się inaczej.
Obie panie, i
pani Anna i pani "Bukowisko" mają rację. Z tych wypowiedzi należy
wyciągnąć odpowiednie wnioski i dalej zająć się problemem. Koleżanka
"Horpyna" podsumowując obie panie, pisze o współpracy z miejscowymi
władzami i ludnością, i to właśnie, moim zdaniem, jest prawidłowa droga do
rozwiązania naszych psich, i nie tylko, problemów. Tylko poprzez
uświadamianie i ciągłą edukację zjednamy sobie społeczeństwo. Zacząć jednak
trzeba od młodzieży, która w przyszłości będzie kształtować nasz wizerunek. Prowadzimy
podbnie jak w kole „Horpyny” częste spotkania z miescowymi, o czym już
wczesniej pisałem. Nawiązaliśmy również współpracę ze szkołami, co roku
organizujemy przy pomcy miejscowego proboszcza obchody „Hubertusa”, gdzie jest
Msza Święta, a po mszy spotkanie z miejscową ludnością, na którym jest podawana
jako poczęstunek, dziczyzna. Trwa to już kilka dobrych lat i wyobraźcie sobie,
że na tę uroczystość zjeżdżają ludzi także z okolicznych, niejednokrotnie dalekich
miejscowości. Jest to świetna okazja do pogawędki na temat łowiectwa i myśliwych.
Organizowane są także od czasu, do czasu ogniska i spotkania na wolnym
powietrzu, itp, itd. Wierzcie mi, że od momentu pierwszych spotkań skończyły
się, kiedyś wystepujące nagminnie, sprawy wałęsających się psów i kotów. Incydent
zastrzelenia berneńczyka będzie wielką plamą na naszym wizerunku. Mamy szczegułowe
przepisy w tym zakresie i czy się to komuś podoba czy nie, mamy obowiązek się
do nich dostosować i nie ma od tego tłumaczenia, że to, czy tamto. Niestety
wielu myśliwych za bardzo gorliwie podchodzi do likwidacji psów napotykanych w
polach i w lesie, nie bacząc na to, czy jest to pies mały, czy duży, czy jest
to pies zbłąkany, czy polujący, czy jest to pies rasowy, czy kundel. A każdy
myśliwy z krwi i kości doskonale potrafi rozpoznać czy spotkany pies jest psem
polującym, czy błąkającym się, bo zagubił się, lub co gorsze, został wyrzucony
przez wrednego pana. Kiedyś z kolegą natknęliśmy się w lesie na wyżła
uwiązanego do drzewa ..... drutem. Pies był skrajnie wyczerpany. Zabraliśmy to biedne
stworzenie do domu kolegi. Leczony był długo, pozostał w nim uraz lęku przed
człowiekiem. W końcu jednak stworzenie to doszło do siebie i okazało się być bardzo
dobrze ułożonym i świetnie spisującym się na polowaniach psem. Przygarnął go
kolega i miał z niego wielką pociechę. Wyobraźcie sobie, że kiedy przyjeżdżałem
go odwiedzić, to ten pies zawsze mnie witał z uśmiechem na swoim uroczym pysku,
tylko na mój widok dziwacznie wywijał górną wargę, wystawiając przednie zęby,
serdecznie się przy tym ze mną witając. Była to zawsze bardzo komiczna scena. To
tylko taka ciekowastka wrzucona dla urozmaicenia mojej wypowiedzi.
Dzisiaj już
wiem, że koło łowieckie koleżanki „Horpyny” jest prowadzone przez bardzo
doświadczonego i zasłużonego myśliwego jakim jest jej łowczy. I tu ukłon w
stronę Starszego Pana. Ciekawe i bardzo pouczające są artyykuły kolegi „Starego
Borsuka” także i w jego stronę uchylam „..... kapelusza” - właśnie takich myśliwych
nam potrzeba. Uczmy się od nich i pilnie słuchajmy co mają do powiedzenia, a na
pewno nie będziemy tego żałowali. „Darz Bór” - Jerzy
Lata mijają nieubłaganie. Wyjąć należałoby baterie z zegarków ale czas i tak bedzie płynął. Nie naleleży moim zdaniem ciagle tylko dumać jak "to było fajnie". Ludzie z pokolenia na pokolenie sie zmieniaja bo tak chce otaczający nas swiat. Model myślistwa z lat 60-tych --- 90-tych to juz historia. Młodych ludzi należących do PZŁ tak naprawde to nie interesuje jak było ale jak będzie-bo to przed nimi. Mysliwi ciągle są źle spostrzegani w społeczeństwie. Ale to wcale nie jest ich wina lecz całego systemu. Długo by o tym pisać, ale by coś zmienić to należało by wszystko zbużyć a nastepnie cegiełka po cegiełce wybudować na nowo. Lecz na to jeszcze nie czas, potrzeba zmiany pokoleń.
I w tym właśnie jest cały ambaras , aby umieć pewne rzeczy wypośrodkować , tradycja ma swój urok i jest w łowiectwie bardzo ważna ,ale trzeba umieć dostrzec jeszcze coś więcej niż tylko własne doświadczenie i wynikające z tego przeświadczenie o własnej nieomylności i jedynie słusznej drodze. Znam osobiście kilku wiekowych myśliwych z dużym doświadczeniem ale to nie przeszkadza im w otwarciu na zmiany i przyjmowania do wiadomości tego ,że wszystko się zmienia i łowiectwo również. O pewnych rzeczach typu : zamknięcie kół na nowych członków, wszędobylskie kumoterstwo czy chciażby uwagi odnośnie kształcenia przyszłych adeptów sztuki myśliwskiej, potrafią mówić otwarcie ,nawet jeśli ich głos jest krytyczny w stosunku do Naszych władz.
@bodzioporuszasz sie tutaj na bardzo sliskim i cienkim lodzie - spojrz na tfurczoscniejakiego feldjaegera....i reakcje na nia.Rzecz nie tylko w " konflikcie generacji", ktory zawsze w jakiejs formie ma i mial miejsce,czy burzeniu czegos, bo czasami moga byc trudnosci z odbudowa.Swiat sie odrobine zmienil - co niektorzy z trudnoscia przyjmuja do wiadomosci.W modzie sa rozne " - acje" - racjonalizacja. materializacja, globalizacja , ktore determinujadzisiejsze - spoleczne podejscie do okreslonych. Obrazowo piszac - wiele rzeczy stalo sie "towarem". Towarem jest tez "wizerunek lowiectwa" - to brzmi banalnie i przyziemnie ale tak jest. Wielu jest rozgoryczonych, ze ten "towar"nie idzie, ze reakcje klienta czyli spoleczenstwa na ow "towar" - zwane "postrzeganiem" sanegatywne - dlatego piszemy tu o nagonce na mysliwych.Recepty na ten "zle chodzacy" towar sa rozne - z jednej strony odwolanie sie do tradycji,sprawdzonych wzorow, przekaz w kontekscie osiagniec i zaslug lowiectwa w przeszlosciz drugiej strony ......- no wlasnie - rozwalic wszystko i budowac od nowa ?.Wszystko bedzie lepiej jak protagonisci "tradycji" - niewazne skad rodem - odejda w krainewiecznych lowow ?.Bo ja wiem ?Czasami wystarczy jak "sprzedawcy" po prostu sami dojda do wniosku ze pozolkly numerTrybuny Ludu nie jest odpowiednim opakowaniem dla oferowanego w XXI wieku towaru.Ale czy warto od razu rozwalac caly sklep ?
Zauważyliście, że znowu jest podtrzymywana przez miedia nagonka na myśliwych w związku z zastrzeleniem psa berneńczyka w powiecie węgorzewskim? Ten wypadek faktycznie wygląda dramatycznie, ale nie wiem, jak można w sytuacji braku jakichkolwiek informacji na temat okoliczności zdarzenia, atakować wszystkich myśliwych - bo my wszyscy zapewne jesteśmy tu winni? Jak można tak uogólniać? Myśliwi też powinni podjąć jakieś zdecydowane kroki w celu budowy pozytywnego wizerunku w społeczeństwie. Nie wiem, jak to zrobić, ale ludzie powinni wiedzieć o nas więcej...
Znowu ? Czy jak zwykle ?Do tego trzeba sie przyzwyczaic. Choc perspektywicznie temat moze mysliwym "bokiemwyjsc". To jest kwestia powstawania stereotypow. Mechanizm jest prosty -media podchwytuja kazdy taki wypadek wg. motto dobry news to zly news.Dla przecietnego czytelnika, ktory z materia nie ma do czynienia grupa jest kojarzonawylacznie ze "zlymi newsami" i w ten sposob w pojeciu czytelnika dochodzi z czasemdo czegos w rodzaju odruchu Pawlowa. Mysliwy = Zlo.To sie przeklada czy moze przekladac z czasem na konkretne dzialania lub zachowania.Jak z tego dylematu wyjsc ?Trudno.dore zle newsy beda zawszeMozna w tych samych mediach kreowac " pozytywny wizerunek" - tj. premanentnieserwowac pozytywy. ( gdzies conajmniej 4 - 6 na jeden "zly" news) Z tym ze to sporo kosztuje. A dokarmianie zajaczkow zkolei nie jest az tak pasjonujacym tematem, zeby prasa o nim permanentnie pisala.Czy tez stale serwowala ckliwe widoki mysliwych z trombkami.Inna sprawa to wiedza i doswiadczenie czytelnika. Jesli ow czytelnikprzeczyta o okrutnych mordercach sarenek i nie koreluje to z jego osobistym doswiadczeniemi wiedza, ze sarenki zzeraja las w ktorym lubi zbierac grzyby -to ten dobry zly news nie przyczyni sie do powstania stereotypu.Np. w TVN byl kiedys krytyczny tekst na temat ambon przy przejsciach dla zwierzat.Zeby to "zneutralizowac" wypadaloby rzucic informacje na temat znaczenia przejscdla gospodarki lowieckiej - roli mysliwych przy ich lokalizacji itd. itd.Na przyklad. Choc nic takiego sie nie ukazalo, ani nie ukaze....
Trzeba robić swoje , psy są fajne , ale też mają swoje miejsce , w naszym kraju jest ich zdecydowanie zbyt wiele , a właściciele czworonogów nie mają pojęcia ile szkody czynią puszczając psa luzem w siedlisku dzikiej zwierzyny . Nie słyszałem o tym konkretnym przypadku , jednak to co obserwuję w swojej okolicy samo się prosi o interwencję , jak można patrzeć na pieski rozrywające kożlęta , czy ganiające za młodymi zającami , ku wielkiej uciesze ich INTELIGENTNYCH właścicieli .
Tak , psy są fajne ale się trochę długo gotują :) Róbmy swoje , tak ale w granicach przyzwoitości , zdrowego rozsądku i przepisów prawa. Ten konkretny przypadek zasługuje tylko na potępienie i wyciągnięcie najsurowszych konsekwencji. Widziałam kilkakrotnie kłusujące , zdziczałe psy i jest to bardzo przykry widok, tak jak widok oswojonych psów " igrających" z jeżem czy męczących małe zwierzęta, ale to nie jest wina psa ,tylko głupiego właściciela i tego powinno się ścigać i gnębić. Rację miał kolega piszący o tym ,że niektórym za nas palec się zgina zbyt szybko, może w przypadkach wątpliwych lepszym rozwiązaniem byłoby zmuszenie odpowiednich służb do odłowienia psa. Znam przypadek odstrzelenia psa i wrzucenia Go do przydrożnego rowu , problem sie zrobił jak zaczęło śmierdzieć więc może na przyszłość lepiej unikać samemu robienia wokół siebie i nas smrodu. Powiem uczciwie, że gdyby to się przytrafiło mojemu psu ,ścigałabym gnojka do końca Jego dni.
No tak, oczywiście nie chodzi mi o osąd tego konkretnego przypadku zabicia psa, bardzo możliwe, że wina strzelającego była bezdyskusyjna i w takiej sytuacji należy mu się surowa kara. Tylko nie mogę znieść pokutującego w społeczeństwie stereotypu, że myśliwi to banda barbarzyńców. I pomyśleć, że niegdyś było to zajęcie otoczone takim szacunkiem. Pewnie to bardzo trudne, a może nawet niewykonalne, ale jestem za - mimo wszystko - zburzeniem tego stereotypu. Może małymi, ale świadomymi i stale wykonanymi krokami kiedyś to się uda.
Bruno :) Wielu z nas by sobie życzyło aby ten wizerunek ulegał ciągłej poprawie.Jednak należy pamiętać ,że na ten wizerunek składają się również takie właśnie incydenty, śledzę tą sprawę i płakać się chce jak się czyta ,że skarbnik tego koła zamiast lepiej milczeć wypowiada się w i tak już drażliwej sprawie w niezrozumiały dla mnie sposób, tłumacząc ,że myśliwy ma prawo odstrzelić psa Ludzie publikują zdjęcia pięknego zadbanego berneńczyka z odstrzeloną połową pyska zakrwawioną połową ciała a ten za przeproszeniem pieprzy głupoty u naszych uprawnieniach.Reakcja koła powinna być natychmiastowa, inaczej możemy sie zaorać i tak nic nie zdołamy zmienić.
Mnie szczegolnie nie dziwi ze brak nam dobrego tzw pijaru ... w mediach jak sie mowi o mysliwych, mowi sie z reguly zle, nie widac poczynan ktore mialyby to zmienic bo chyba nie wiadomo kto mialby sie tym zajacW obecnej prasie mysliwskiej i w internecie strasza zdjecia panow usmiechających sie nad strzelonym wlasnie dzikiem.. dla kolegow mysliwych to jest byc moze fajne, ale biorac pod uwage przypadkowego widza ktory siega po gazetke w empiku ... zgroza!Ludzie edukuja sie przez media... bo brak im innego ogolno dostepnego zródła wiedzy. tylko jak to zmienic ?
Historia z tym berneńczykiem nie przysporzy nam sympatyków, ale nie wiem czy jest to jakieś znaczące w odbiorze wydarzenie.Myśliwi są złymi, krwiożerczymi zbrodniarzami i niestety chyba nikt nie ma pomysłu jak poprawić nasz PR. Podobna grupa hobbystyczna jaką są wędkarze ma bardzo duże poważanie społeczne. Wędkarze fotografują się ze złowionymi rybami biorąc je do ręki, gdzie skóra ryby ma wrażliwość podobną do tej jaką ma ludzkie oko i nikt się ich nie czepia. Do tego robią dużo mniej dla przyrody od myśliwych i pozyskują ryby dużo mniej humanitarnie niż myśliwi(no bo chyba każdy się zgodzi, że lepiej być zastrzelonym niż ciągnietym za gębę kilkanaście/dzieści metrów na haku). Jednak w odbiorze wędkarz to miły pan, który czesto z synem chodzi na ryby i zaszczepia mu w ten sposób miłość do przyrody. Myśle, że problem leży w tym, że myśliwych jest po prostu za mało i to że ktoś jest myśliwym nie jest czymś społecznie normalnym. A już wędkarzem tak bo wędkarzy jest 2mln, a myśliwych niestety tylko 100tyś na 38mln mieszkańców. Gdzie np we Francji są 2mln myśliwych na 66mln mieszkańców, a w krajach skandynawskich poluje chyba co dziesiąty dorosły facet.Najgorsze jest to, że wrogowie łowiectwa sieją nienawiść przeciw nam. W końcu jakiś nawiedzony obrońca zwierząt zrobi jakiemuś myśliwemu krzywdę, i tak się to skończy...PozdrawiamN
Nemrodus, to chyba kwestia psychologiczna ... i kwestia przyzwyczajenia bowiem z zabijaniem ryb obcujemy czesciej... ale czepie sie tych zdjec mimo to, bo chociaz sie z Toba zgdazam to widze po swoim synku ( 5 lat ) ze jak jedziemy czasem powedkowac to cierpienie ryby nie robi na nim wrazenia, a przywieziony z polowania dzik czy rogacz budzi w nim lek... nigdy nie zostawiam tez łowca czy braci na wierzchu chcac oszczedzic mu pewnych przykrych zdjec. Z czasem sie przywyczai, ale jeszcze nie teraz ... a rybki sam chce lowic i z prowizoryczna wedka siada nad brzegiem.znam osoby, ktore nie lubia widoku grillowanej ryby z glowa na talerzu!! dla nich to odrazajace i straszne spotkalam sie tez kilka z niezbyt madra teoria ze jakby mysliwy polowal " wlasnymi rekami " to byloby to sprawiedliwsze niz jak siedzi zaczajony ze strzelba ... Ludzie po prostu nie maja wiedzy !!
@MiraculumMnie szczegolnie nie dziwi ze brak nam dobrego tzw pijaru ... w mediach jak sie mowi o mysliwych, mowi sie z reguly zle, nie widac poczynan ktore mialyby to zmienic bo chyba nie wiadomo kto mialby sie tym zajacA co by bylo gdybys sie sam tym zajal - w miare swoich mozliwosci, moze nieco intensywniejniz do tej pory ?. To nie jest nawet zwiazane z jakims nakladem czasu i srodkow.Na przyklad tym:W obecnej prasie mysliwskiej i w internecie strasza zdjecia panow usmiechających sie nad strzelonym wlasnie dzikiem.. dla kolegow mysliwych to jest byc moze fajne, ale biorac pod uwage przypadkowego widza ktory siega po gazetke w empiku ... zgroza!Czy rzeczywiscie zgroza ?Na czym polega zgroza zdjecia, obrazu kilku osob, ktore sie ciesza, ze udalo im polowanie, ze odniesli jakis sukces, ktory ilustruje zabite zwierze ?.Dlaczego obraz usmiechnietej ekspedientki ze sklepu miesnego ktorego tlostanowia czesci zabitych zwierzat - powieszone w kawalkach na hakach nascianie nie budzi takich emocji jak ten pierwszy z rechoczaca banda w zielonychkapelusikach z piorkami nad zwlokami innego zwierzecia ?Dlaczego tak jest ?. Z czego to wynika ?Bo przeciez tresc, ktora obrauja oba obrazki jest identyczna.Czy zastanawiales sie kiedys nad tym fenomenem ?Co ulegloby zmianie gdyby mysliwi z pierwszego zdjecia mieli grobowe miny,zdjeli kapelusze i na dodatek ubrani byli na czarno a nie na zielono ?Postaraj sie znalezc sam odpowiedz na te pytania. Dla siebie i dla owego "przypadkowegowidza z empiku". Byc moze dla innych tez. Ja nie znam uniwersalnej, "prawidlowej" odpowiedzi i nie wiem gdzie jej szukac. Nie wiem czy istnieje i jesli tak to zapewne dla kazdego inaczej brzmi....Jesli poswiecisz probie odpowiedzi na te pytania wiecej niz 5 minut to juz bedzie cos, co mozesz Ty sam zrobic na rzecz zmiany owego pijaru. Niby malo ale zawsze wiecej nizograniczenie sie do ubolewania, ze jest tak jak jest.Jesli bedziesz mial ochote to podzielisz sie z forumowiczami Twoimi rozwazaniamina temat owych pytan i odpowiedzi na nie.pozdr
Ja mam na to swoją teorię i swój sposób, faktycznie opinia o myśliwych jest stereotypowa i stawia nas w niezbyt dobrym świetle mimo błędu jednego myśliwego media uogólniają i wychodzi że wszyscy myśliwi to zło wcielone... można to zmienić choć jest trudno ja np mając ogromną ilość znajomych którzy rożnie reagują na moją pasję tłumacze wszystko od początku, o filarach myślistwa o etyce o okresach ochronnych o wszystkim może to głupie bo ileś tam osób to nie całe społeczeństwo a jednak na forach internetowych widzę, że naszego dobrego imienia nie bronią tylko sami członkowie pzł ale także ludzie korzy z łowiectwem nie maja zbyt wielę wspólnego... to kropla w morzu lecz dla mnie zawsze światełko w tunelu:) gorzej mim zdaniem jest z zielonymi niż ze "zwykłymi obywatelami" im za cholerę nie wytłumaczysz, że redukcja wilka czy lisa w takim stopniu aby zachować równowagę między gatunkową jest potrzebna mur beton normalnie... ale o czym tu mówić psedoekolodzy obrzucają nas błotem na forach, ale żaden nie ruszy się z przed komputera w zimny dzień grudniowy i nie pojedzie do lasu dokarmiać... z tym to akurat nie potrafię sobie poradzić.. a co do piesków hm fajne bo fajne ale jak pisaliście widok psów żywiących się małymi koźlętami czy zającami mnie osobiście bardzo denerwuję piszecie że ktoś powinien się tym zając gminy mają obowiązek reagowania na zgłoszenia o bezpańskich psach ba mają obowiązek wyłapywania takich psów ale robią to tylko po zgłoszeniach ponieważ koszt opłacenia osoby która zajmie się wyłapywaniem i koszt przetransportowania takiego psa do najbliższego schroniska sięga kilkuset do tysiąca złoty w zależności od odległości danej miejscowości od najbliższego schroniska...
Pies samotny, lub psy w watasze bez opiekuna w łowisku to psy POLUJĄCE. Pies nie wybiera sie do lasu na samotny spacer. Pies potrafi przejść i pogonic przez kilkanaście kilometrów w poszukiwaniu lub w pogoni za dzikim zwierzem. Pies polujący na widok mysliwego natychmiast ucieka, on wie, że robi źle, dlatego ucieka jego wzrok jest dziwny a on sam zachowuje sie jak zdziczały. Jesli takich psów jest więcej w grupie to zwierz nie ma szans lub praktycznie ma je bardzo małe. Gonia sarnę wiele kilometrów tak długo aż sarna pada, albo osaczaja ją i zagryzają zywcem. Nie powinno byc litosci nad takimi psami i pisze to otwarcie. Pies powinien byc w ogrodzeniu, w kojcu najlepiej a nie biegac po lesie. A jak juz Pan musi go zabrac do lasu to powinien zabrac dla psa, obrożę, kaganiec, smycz a dla siebie rozum i nie spuszczac psa w lesie.
Kol. bukowisko@ ma całkowitą rację. Można to uzupełnić. W kraju żyje około 7 milionów psów. Z tego około 650 tys. to psy rasowe. Z tego około 30% to psy myśliwskie. Ile z tych 30% poluje z myśliwym trudno powiedzieć. Koleżanka bukowisko@ ma rację pisząc , że polujący burek ucieka przed człowiekiem w lesie. Widząc myśliwego ucieka jeszcze szybciej. Natomiast rasowy pies myśliwski, który zbłąka się do lasu na widok człowieka przychodzi i nie ucieka. A co do smyczy to też racja. Wiosną i latem w lesie na to otoku i już.
Ja raczej zgodziłabym się koleżanką Anną, dla człowieka nie związanego z łowiectwem określenie pies polujący , pies kłusujący jest określeniem abstrakcyjnym trudnym do wyobrażenia. Zdecydowana większość ludzi ma małe pojęcie o psach i ich zachowaniach w grupie w określonych warunkach. Stawianie sprawy na ostrzu noża i wygłaszanie tylko naszych racji w ten sposób nie przysporzy nam sympatyków, chociażby dlatego ,że zwykły człowiek nigdy nie widział i raczej mało prawdopodobne aby podczas jesiennego grzybobrania czy sporadycznych wizyt w lesie zobaczył i natknął się na psy kłusujące. Dlatego zgadzam się z koleżanką ,że zamiast głosić co nam wolno może lepiej zacząć od uświadamiania ludzi , najpierw wytłumacz to co nie zrozumiale a potem może znajdziesz zrozumienie dla swojego działania. Należy pamiętać ,że inaczej patrzą na nas ludzie mieszkający na wsi a inczej miastowi:) Koło z którym poluję wspólpracuje ze szkołami , wójtami gmin na terenie których są jego łowiska wizyty i nie jest to wspólpraca na papierze, pogadanki, wycieczki , wizyty w lesie u nas w łowisku sa na porzadku dziennym.
Ja raczej zgodziłabym się koleżanką Anną, dla człowieka nie związanego z łowiectwem określenie pies polujący , pies kłusujący jest określeniem abstrakcyjnym trudnym do wyobrażenia. Zdecydowana większość ludzi ma małe pojęcie o psach i ich zachowaniach w grupie w określonych warunkach. Stawianie sprawy na ostrzu noża i wygłaszanie tylko naszych racji w ten sposób nie przysporzy nam sympatyków, chociażby dlatego ,że zwykły człowiek nigdy nie widział i raczej mało prawdopodobne aby podczas jesiennego grzybobrania czy sporadycznych wizyt w lesie zobaczył i natknął się na psy kłusujące. Dlatego zgadzam się z koleżanką ,że zamiast głosić co nam wolno może lepiej zacząć od uświadamiania ludzi , najpierw wytłumacz to co nie zrozumiale a potem może znajdziesz zrozumienie dla swojego działania. Należy pamiętać ,że inaczej patrzą na nas ludzie mieszkający na wsi a inczej miastowi:) Koło z którym poluję wspólpracuje ze szkołami , wójtami gmin na terenie których są jego łowiska wizyty i nie jest to wspólpraca na papierze, pogadanki, wycieczki , wizyty w lesie u nas w łowisku sa na porzadku dziennym. Pisałam o tym jak zachowuje sie pies POLUJACY, pisałam o tym jak powinien zachowywac sie właściciel psa kiedy juz zabiera go do lasu. Informowanie i uswiadamianie ludzi w tym zakresie to juz inny problem. Za każdym razem, kiedy sie ktos dziwi zachowaniu mysliwych uswiadamiamy ludzi na ten temat. Pokazujemy zwierzynę lesną w swietle bezbronnosci. Zielone szkoly, lekcje z przyrodą to w Naszej Lesniczówce normalność. Kwestia zgadzam czy nie zgadzam nie maoze dotyczyć mojej odpowiedzi na ten post, ponieważ napisałam jak psy sie zachowują kiedy maja zamiar polować, napisałam też o odpowiedzialności jaka spoczywa na właścicielu czworonoga, który go zabiera do lasu. Czytaj dobrze Horpyno. Stwierdziłam fakty. Racje ma tu wielu i Ania i Koser Ty także chociaż zauważyła u Ciebie tendencje do krytykowania mnie bez wzgledu na to co i do kogo piszę. Nie proszę Ciebie o komentowanie moich odpowiedzi dziecko. Ja w tym poscie nikogo nie oceniam stwierdziłam po prostu fakty. To forum czyta wielu laików w dziedzinie łowiectwa. Po skrócie opisałam jak sie zachowują nasze pupilki lub zwykłe podwórkowe burki kiedy dają dyla z podwórka do lasu lub kiedy zabieramy je bez otoku na spacer bądź z tego otoku puszczamy aby sobie pohasały. LUDZIE NIE MAJA POJĘCIA CO ROBIĆ I O TYM NALEŻY PISAC I MÓWIĆ I TO TEZ JEST RACJA ALE TEZ NALEŻY PISAC O TYM JA PIES SIE ZACHOWUJE KIEDY POCZUJE ZAPACH ZWIERZA. kOSER MA 100% RACJI pies dobry, ułozony, mysliwski podejdzie pod nogi, jest łagodny i oczekuje Naszej pomocy a psy polujące uciekają natychmiast. Dziękuję Koser, że po raz kolejny pokazujesz swoje doświadczenie. Darz Bór dla Ciebie.
Och... Może bez spiny? Fakt jest taki, że medialnie zawsze nas obrzuca błotem, Trzeba niwelować stereotypowe myślenie każdy ma na to swój sposób Koła propagują myśłistwo i pokazują jego zalety i ogromne znaczenie dla fauny i flory indywidualnie każdy tez ma jakiś tam sposób na walkę o dobre imię łowiectwa o swoim pisałam wyżej. Co do psów ja napisałam o tymże widok psów grasujących po lasach jest denerwujący bukowisko przedstawiła jak się zachowuja psy polujace i jak powinien sie zachować właściciel takiego psa będąc z nim w lesie. I wszystko się zgadza nie ma co wyznaczać racji i nie racji bo wszystkie napisane przez nas posty są konstruktywne a moją radą jest tylko to, żeby zanim zdecydujemy się odnieść do danego postu to wypadałoby go dokładnie przeczytać i zrozumieć... W każdym bądź razie radziłabym jeszcze bez spiny... Każdy pojawił się na tym portalu po to aby dyskutować wymieniać doświadczenia, dowiadywać się nowych rzeczy wiec dyskutujmy rozmawiajmy i dowiadujmy się!! Bo łowiectwo to pasja która powinna nas łączyć a nie dzielić...
Po pierwsze, chyba koleżanka jest przewrażliwiona na swoim punkcie , to forum dyskusyjne jedni się z czymś zgadzają drudzy nie i mają do tego prawo. Po drugie używanie w stosunku do mojej osoby określenia " dziecko" jest nie tylko dalece niestosowne ale i niegrzeczne bo świadczy o tym , iż koleżanka zaczyna się odnosić do mnie protekcjonalnie i lekceważąco. Pomijam fakt, iż z pewnością jestem od koleżanki o ładnych kilka lat starsza ale o tym może koleżanka nie wiedzieć. Po trzecie wątek rozpoczął sie od konkretnej sprawy , następnie przeszedł do postrzegania nas przez ludzi nie związnych z myślistwem w aspecie odstrzału psów W odniesieuniu do tej konkretnej sprawy, TEN pies nie miał nic wspólnego z psem zagubionym w lesie ani z psem polującym w watasze. Po czwarte trudno nie zauważyć, że ma koleżanka skłonności do "wymądrzania się" ja natomiast uważam , że w tym temacie potrzebne jest raczej podejście delikatno- dydaktyczno-uświadamiające właśnie takie jak reprezentuje koleżanka Anna. Po piąte ,skoro forum czytają ludzie nie związani z łowiectwem to jak mają się czuć kiedy radzimy im zabrać do lasu na spacer z psem - rozum ???? Albo kolejne zdanie " Nie powinno być litości nad takimi psami i pisze to otwarcie." jeśli takie stwierdzenie przeczyta to ktoś postronny to jak to odbierze ????
o kurczaki... :( nie fajnie... szkoda...
Bukowisko prosiłaś o komentarz mojego taty a wiec oto on: Uważam, że jak najbardziej Twoje obserwacje i sugestie są słuszne i prawdziwe. W czasie gdy jeszcze strzelanie do zdziczałych psów nie było kontrowersyjne i konfliktowe byłem świadkiem takiej sytuacji 5 psów zachowywało się strategicznie i polowało z pełnym rozmysłem i chęcią zagryzienia zająca polując "jak myśliwi z naganką" dwa napędzały zająca pod linię pozostałych trzech, które czekały aż te dwa tak zmęczą tego szaraka aby jego schwytanie i zagryzienie było skuteczne. po kilku nie udanych moich próbach odstrzelenia przynajmniej dwóch zachowywały się jak "przestępcy" uciekający z "miejsca zbrodni" po jakimś czasie udało mi się odstrzelić dwa najaktywniejsze i przewodzące psy i skończyły się incydenty z zagryzionymi zającami i sarnami. A zatem stwierdzenie czy pies spotkany w łowisku jest psem zdziczałym i polującym jest jak najbardziej możliwe tak jak wspomniałaś pies myśliwski czy też zwykły domowy który się zgubił zachowuje się inaczej.
Bukowisko prosiłaś o komentarz mojego taty a wiec oto on: Uważam, że jak najbardziej Twoje obserwacje i sugestie są słuszne i prawdziwe. W czasie gdy jeszcze strzelanie do zdziczałych psów nie było kontrowersyjne i konfliktowe byłem świadkiem takiej sytuacji 5 psów zachowywało się strategicznie i polowało z pełnym rozmysłem i chęcią zagryzienia zająca polując "jak myśliwi z naganką" dwa napędzały zająca pod linię pozostałych trzech, które czekały aż te dwa tak zmęczą tego szaraka aby jego schwytanie i zagryzienie było skuteczne. po kilku nie udanych moich próbach odstrzelenia przynajmniej dwóch zachowywały się jak "przestępcy" uciekający z "miejsca zbrodni" po jakimś czasie udało mi się odstrzelić dwa najaktywniejsze i przewodzące psy i skończyły się incydenty z zagryzionymi zającami i sarnami. A zatem stwierdzenie czy pies spotkany w łowisku jest psem zdziczałym i polującym jest jak najbardziej możliwe tak jak wspomniałaś pies myśliwski czy też zwykły domowy który się zgubił zachowuje się inaczej.
Obie panie, i pani Anna i pani "Bukowisko" mają rację. Z tych wypowiedzi należy wyciągnąć odpowiednie wnioski i dalej zająć się problemem. Koleżanka "Horpyna" podsumowując obie panie, pisze o współpracy z miejscowymi władzami i ludnością, i to właśnie, moim zdaniem, jest prawidłowa droga do rozwiązania naszych psich, i nie tylko, problemów. Tylko poprzez uświadamianie i ciągłą edukację zjednamy sobie społeczeństwo. Zacząć jednak trzeba od młodzieży, która w przyszłości będzie kształtować nasz wizerunek. Prowadzimy podbnie jak w kole „Horpyny” częste spotkania z miescowymi, o czym już wczesniej pisałem. Nawiązaliśmy również współpracę ze szkołami, co roku organizujemy przy pomcy miejscowego proboszcza obchody „Hubertusa”, gdzie jest Msza Święta, a po mszy spotkanie z miejscową ludnością, na którym jest podawana jako poczęstunek, dziczyzna. Trwa to już kilka dobrych lat i wyobraźcie sobie, że na tę uroczystość zjeżdżają ludzi także z okolicznych, niejednokrotnie dalekich miejscowości. Jest to świetna okazja do pogawędki na temat łowiectwa i myśliwych. Organizowane są także od czasu, do czasu ogniska i spotkania na wolnym powietrzu, itp, itd. Wierzcie mi, że od momentu pierwszych spotkań skończyły się, kiedyś wystepujące nagminnie, sprawy wałęsających się psów i kotów. Incydent zastrzelenia berneńczyka będzie wielką plamą na naszym wizerunku. Mamy szczegułowe przepisy w tym zakresie i czy się to komuś podoba czy nie, mamy obowiązek się do nich dostosować i nie ma od tego tłumaczenia, że to, czy tamto. Niestety wielu myśliwych za bardzo gorliwie podchodzi do likwidacji psów napotykanych w polach i w lesie, nie bacząc na to, czy jest to pies mały, czy duży, czy jest to pies zbłąkany, czy polujący, czy jest to pies rasowy, czy kundel. A każdy myśliwy z krwi i kości doskonale potrafi rozpoznać czy spotkany pies jest psem polującym, czy błąkającym się, bo zagubił się, lub co gorsze, został wyrzucony przez wrednego pana. Kiedyś z kolegą natknęliśmy się w lesie na wyżła uwiązanego do drzewa ..... drutem. Pies był skrajnie wyczerpany. Zabraliśmy to biedne stworzenie do domu kolegi. Leczony był długo, pozostał w nim uraz lęku przed człowiekiem. W końcu jednak stworzenie to doszło do siebie i okazało się być bardzo dobrze ułożonym i świetnie spisującym się na polowaniach psem. Przygarnął go kolega i miał z niego wielką pociechę. Wyobraźcie sobie, że kiedy przyjeżdżałem go odwiedzić, to ten pies zawsze mnie witał z uśmiechem na swoim uroczym pysku, tylko na mój widok dziwacznie wywijał górną wargę, wystawiając przednie zęby, serdecznie się przy tym ze mną witając. Była to zawsze bardzo komiczna scena. To tylko taka ciekowastka wrzucona dla urozmaicenia mojej wypowiedzi. Dzisiaj już wiem, że koło łowieckie koleżanki „Horpyny” jest prowadzone przez bardzo doświadczonego i zasłużonego myśliwego jakim jest jej łowczy. I tu ukłon w stronę Starszego Pana. Ciekawe i bardzo pouczające są artyykuły kolegi „Starego Borsuka” także i w jego stronę uchylam „..... kapelusza” - właśnie takich myśliwych nam potrzeba. Uczmy się od nich i pilnie słuchajmy co mają do powiedzenia, a na pewno nie będziemy tego żałowali. „Darz Bór” - Jerzy
Lata mijają nieubłaganie. Wyjąć należałoby baterie z zegarków ale czas i tak bedzie płynął. Nie naleleży moim zdaniem ciagle tylko dumać jak "to było fajnie". Ludzie z pokolenia na pokolenie sie zmieniaja bo tak chce otaczający nas swiat. Model myślistwa z lat 60-tych --- 90-tych to juz historia. Młodych ludzi należących do PZŁ tak naprawde to nie interesuje jak było ale jak będzie-bo to przed nimi. Mysliwi ciągle są źle spostrzegani w społeczeństwie. Ale to wcale nie jest ich wina lecz całego systemu. Długo by o tym pisać, ale by coś zmienić to należało by wszystko zbużyć a nastepnie cegiełka po cegiełce wybudować na nowo. Lecz na to jeszcze nie czas, potrzeba zmiany pokoleń.
I w tym właśnie jest cały ambaras , aby umieć pewne rzeczy wypośrodkować , tradycja ma swój urok i jest w łowiectwie bardzo ważna ,ale trzeba umieć dostrzec jeszcze coś więcej niż tylko własne doświadczenie i wynikające z tego przeświadczenie o własnej nieomylności i jedynie słusznej drodze. Znam osobiście kilku wiekowych myśliwych z dużym doświadczeniem ale to nie przeszkadza im w otwarciu na zmiany i przyjmowania do wiadomości tego ,że wszystko się zmienia i łowiectwo również. O pewnych rzeczach typu : zamknięcie kół na nowych członków, wszędobylskie kumoterstwo czy chciażby uwagi odnośnie kształcenia przyszłych adeptów sztuki myśliwskiej, potrafią mówić otwarcie ,nawet jeśli ich głos jest krytyczny w stosunku do Naszych władz.
@bodzioporuszasz sie tutaj na bardzo sliskim i cienkim lodzie - spojrz na tfurczoscniejakiego feldjaegera....i reakcje na nia.Rzecz nie tylko w " konflikcie generacji", ktory zawsze w jakiejs formie ma i mial miejsce,czy burzeniu czegos, bo czasami moga byc trudnosci z odbudowa.Swiat sie odrobine zmienil - co niektorzy z trudnoscia przyjmuja do wiadomosci.W modzie sa rozne " - acje" - racjonalizacja. materializacja, globalizacja , ktore determinujadzisiejsze - spoleczne podejscie do okreslonych. Obrazowo piszac - wiele rzeczy stalo sie "towarem". Towarem jest tez "wizerunek lowiectwa" - to brzmi banalnie i przyziemnie ale tak jest. Wielu jest rozgoryczonych, ze ten "towar"nie idzie, ze reakcje klienta czyli spoleczenstwa na ow "towar" - zwane "postrzeganiem" sanegatywne - dlatego piszemy tu o nagonce na mysliwych.Recepty na ten "zle chodzacy" towar sa rozne - z jednej strony odwolanie sie do tradycji,sprawdzonych wzorow, przekaz w kontekscie osiagniec i zaslug lowiectwa w przeszlosciz drugiej strony ......- no wlasnie - rozwalic wszystko i budowac od nowa ?.Wszystko bedzie lepiej jak protagonisci "tradycji" - niewazne skad rodem - odejda w krainewiecznych lowow ?.Bo ja wiem ?Czasami wystarczy jak "sprzedawcy" po prostu sami dojda do wniosku ze pozolkly numerTrybuny Ludu nie jest odpowiednim opakowaniem dla oferowanego w XXI wieku towaru.Ale czy warto od razu rozwalac caly sklep ?