Darz Bór koledzy! Nęcenie i zabijanie zdziczałych psów, co o tym sądzicie koledzy? Niestety ale spotkałem się z takimi przypadkami, czy to jest słuszne posunięcie?
Uważam taką sytuację za duże naginanie przepisów. Choć zaznaczam, że to tylko moje zdanie. Na taki wab przyjdą wszystkie psy z okolicy i te zdziczałe i te z nieszczelnych gospodarstw.Mnie martwią tylko zdziczałe (jako zdziczałe określam psy zaniedbane w grupach i charakterystycznie reagujące na zwierzęta z poza sfory) psy goniące zwierza. Doskonale wyćwiczone w polowaniu "zbiorowym" całą grupą.Cała masa wałęsających się psów, które w danym momencie nie zagrażają zwierzynie nie są dla mnie przedmiotem zainteresowania.Czemu winien wygłodniały psiak, którego chorzy ludzie wyrzucili z zagrody?Wiem, że to trudny temat. Osobiście zawsze w sytuacji pogoni za zwierzem oddaję 2 strzały na postrach. Jeśli nie zrezygnuje no to już nic się nie poradzi. Przykra sprawa. Pozdrawiam.DarzBór.
A gdzie tak jest napisane??? może wyjaśnisz bo jest natomiast jasno:w art. 6:
a) ust. 1 otrzymuje brzmienie:
„1. Zabrania się zabijania zwierząt, z wyjątkiem:
1) ...
2) ...
3) konieczności bezzwłocznego uśmiercenia,
4) działań niezbędnych do usunięcia poważnego zagrożenia sanitarnego ludzi lub zwierząt,
5) usuwania osobników bezpośrednio zagrażających ludziom lub innym zwierzętom, jeżeli nie jest możliwy inny
sposób usunięcia zagrożenia,
6) ...
Kolego przeczytaj jeszcze raz co sam napisałeś...5) usuwania osobników bezpośrednio zagrażających ludziom lub innym zwierzętom, jeżeli nie jest możliwy inny
sposób usunięcia zagrożenia,a możliwy sposób znajdzie się zawsze bo np mogłeś go złapać? (ja tak nie twierdze ale znajdą się tacy co zapewne tak uważać będą)Strzel psa zgłoś łowczemu i znając życie się zacznie...
bodzio a gdzie tak masz napisane?? jakieś poparcie w twoich przemyśleniach??mateusz skoro w danej chwili pies zagraża mnie lub zwierzęciu to ja będę się zastanawiał nad łapaniem go hahahah dobre... piszesz o profilaktyce a nie bezpośrednim działaniu...strzelasz psa w tych 3 przypadkach i co niby się może zacząć...trzeba z głową wszystko robić...PS>Dlaczego wszyscy piszą o tym ze ktoś tam zastrzelił psa a nie pisze się o tym ze tego psa tam nie powinno być albo nie powinien on się tak zachowywać!!!Ludzie ja się będę zastanawiał nad mozliwymi w danej chwili działaniami jak w lesie gdzie w pobliżu kilku kilometrów nie ma żadnych zabudowań i wyskoczy na mnie jakieś bydle z różowa kokardka na szyi!!! bang i jeszcze właściciel tej kokardki beknie a nie ja... obrońcy biednych piesków pewnie by mu dali rękę do gryzienia albo nogę i zaczęli z nim rozmawiać, śpiewać kołysanki albo wymyślać inne mądre rozwiązania...Nie twierdze że trzeba strzelać do wszystkich psów ale niekiedy nawet TRZEBA...Pies powinien mieć Pana który o niego dba a jaki dbający właściciel pozwoli gonić i zagryzać zwierzynę, jak powiedzieć o kimś kto wiedząc ze nie może psa w lesie spuszczać ze smyczy to robi!!! naraża go na różne zagrozenia nie tylko z rak mysliwych a jak napotka odynca i go po brzuszku pociągnie albo się w sidełko złapie to co wtedy??? czego wtedy będzie trzeba zakazać??PROBLEMEM NIE JEST ZE SIĘ STRZELA DO PSÓW TYLKO ICH OBECNOŚĆ TAM GDZIE ICH NIE POWINNO BYĆ...
strzelanie do psa który w danej chwili zagraża bezpośrednio życiu człowieka z punktu widzenia karno prawnego jest działaniem w stanie wyzszej konieczności. natomiast strzelanie do psa który przebywa w lesie lub innym miejscu a zachowaniem swoim zagraża żyjacemu innemu zwierzeciu to juz jest inna sprawa.myśliwi maja wydaną broń w CELU WYKONYWANIA POLOWANIA na zwierzyną łowną żaden pies nie należy do grupy zwierząt łownych więc dlatego napisałem że nie strzelamy do psów. odrębną nsprawą są psy zdziczałe-co to jest pies zdziczały to ja nie wiem. nawet najbardziej udomowiony pies porzucony ma instynkt zachowawczy i z głodu może atakować zwierzyne a le czy jest on zdziczały?inną sprawą jest temat zwalczania szkodnictwa łowieckiego psy agresywne w l,esie możnaby zaliczyć do szkodników. a z drughiej strony to ustawa określa jakie zwierze jest szkodnikiem łowieckim.wiec temat jest bardzo śliski na granicy prawa. jak ktoś lubi sie wychylać prosze bardzo, ale czasem należy zachować wstrzemiężliwość. Dlatego napisałem krótko "do psów nie strzelamy".
Darz Bór koledzy! Nęcenie i zabijanie zdziczałych psów, co o tym sądzicie koledzy? Niestety ale spotkałem się z takimi przypadkami, czy to jest słuszne posunięcie?
Uważam taką sytuację za duże naginanie przepisów. Choć zaznaczam, że to tylko moje zdanie. Na taki wab przyjdą wszystkie psy z okolicy i te zdziczałe i te z nieszczelnych gospodarstw.Mnie martwią tylko zdziczałe (jako zdziczałe określam psy zaniedbane w grupach i charakterystycznie reagujące na zwierzęta z poza sfory) psy goniące zwierza. Doskonale wyćwiczone w polowaniu "zbiorowym" całą grupą.Cała masa wałęsających się psów, które w danym momencie nie zagrażają zwierzynie nie są dla mnie przedmiotem zainteresowania.Czemu winien wygłodniały psiak, którego chorzy ludzie wyrzucili z zagrody?Wiem, że to trudny temat. Osobiście zawsze w sytuacji pogoni za zwierzem oddaję 2 strzały na postrach. Jeśli nie zrezygnuje no to już nic się nie poradzi. Przykra sprawa. Pozdrawiam.DarzBór.
Obecnie jest zakaz strzelania psów i nie ma co dyskutować.Pozdrawiam DB
A gdzie tak jest napisane??? może wyjaśnisz bo jest natomiast jasno:w art. 6: a) ust. 1 otrzymuje brzmienie: „1. Zabrania się zabijania zwierząt, z wyjątkiem: 1) ... 2) ... 3) konieczności bezzwłocznego uśmiercenia, 4) działań niezbędnych do usunięcia poważnego zagrożenia sanitarnego ludzi lub zwierząt, 5) usuwania osobników bezpośrednio zagrażających ludziom lub innym zwierzętom, jeżeli nie jest możliwy inny sposób usunięcia zagrożenia, 6) ...
Kolego przeczytaj jeszcze raz co sam napisałeś...5) usuwania osobników bezpośrednio zagrażających ludziom lub innym zwierzętom, jeżeli nie jest możliwy inny sposób usunięcia zagrożenia,a możliwy sposób znajdzie się zawsze bo np mogłeś go złapać? (ja tak nie twierdze ale znajdą się tacy co zapewne tak uważać będą)Strzel psa zgłoś łowczemu i znając życie się zacznie...
do psów nie strzelamy- nawet tych"ździczałych"
bodzio a gdzie tak masz napisane?? jakieś poparcie w twoich przemyśleniach??mateusz skoro w danej chwili pies zagraża mnie lub zwierzęciu to ja będę się zastanawiał nad łapaniem go hahahah dobre... piszesz o profilaktyce a nie bezpośrednim działaniu...strzelasz psa w tych 3 przypadkach i co niby się może zacząć...trzeba z głową wszystko robić...PS>Dlaczego wszyscy piszą o tym ze ktoś tam zastrzelił psa a nie pisze się o tym ze tego psa tam nie powinno być albo nie powinien on się tak zachowywać!!!Ludzie ja się będę zastanawiał nad mozliwymi w danej chwili działaniami jak w lesie gdzie w pobliżu kilku kilometrów nie ma żadnych zabudowań i wyskoczy na mnie jakieś bydle z różowa kokardka na szyi!!! bang i jeszcze właściciel tej kokardki beknie a nie ja... obrońcy biednych piesków pewnie by mu dali rękę do gryzienia albo nogę i zaczęli z nim rozmawiać, śpiewać kołysanki albo wymyślać inne mądre rozwiązania...Nie twierdze że trzeba strzelać do wszystkich psów ale niekiedy nawet TRZEBA...Pies powinien mieć Pana który o niego dba a jaki dbający właściciel pozwoli gonić i zagryzać zwierzynę, jak powiedzieć o kimś kto wiedząc ze nie może psa w lesie spuszczać ze smyczy to robi!!! naraża go na różne zagrozenia nie tylko z rak mysliwych a jak napotka odynca i go po brzuszku pociągnie albo się w sidełko złapie to co wtedy??? czego wtedy będzie trzeba zakazać??PROBLEMEM NIE JEST ZE SIĘ STRZELA DO PSÓW TYLKO ICH OBECNOŚĆ TAM GDZIE ICH NIE POWINNO BYĆ...
strzelanie do psa który w danej chwili zagraża bezpośrednio życiu człowieka z punktu widzenia karno prawnego jest działaniem w stanie wyzszej konieczności. natomiast strzelanie do psa który przebywa w lesie lub innym miejscu a zachowaniem swoim zagraża żyjacemu innemu zwierzeciu to juz jest inna sprawa.myśliwi maja wydaną broń w CELU WYKONYWANIA POLOWANIA na zwierzyną łowną żaden pies nie należy do grupy zwierząt łownych więc dlatego napisałem że nie strzelamy do psów. odrębną nsprawą są psy zdziczałe-co to jest pies zdziczały to ja nie wiem. nawet najbardziej udomowiony pies porzucony ma instynkt zachowawczy i z głodu może atakować zwierzyne a le czy jest on zdziczały?inną sprawą jest temat zwalczania szkodnictwa łowieckiego psy agresywne w l,esie możnaby zaliczyć do szkodników. a z drughiej strony to ustawa określa jakie zwierze jest szkodnikiem łowieckim.wiec temat jest bardzo śliski na granicy prawa. jak ktoś lubi sie wychylać prosze bardzo, ale czasem należy zachować wstrzemiężliwość. Dlatego napisałem krótko "do psów nie strzelamy".
Pozdrawiam wszystkich mądrych Łowczych :-)Rozsądnych myśliwych też.Pozdrawiam.DarzBór.