Pewnie słyszeliście o sprawie psa Floriana, który biegając po łowisku padł ofiarą myśliwych. Wszytko przez to, że odstrzał psów i kotów u nas w kraju to coś normalnego. Ja uważam, ze to głupota, której powinno się zakazać. Sam bym sie wściekł, gdyby ktoś zabił mojego ukochanego psa, nie mówiąc już o tym, co bym zrobił sprawcy... Moim zdaniem nieważne czy pies bega po drodze czy po łowisku - i tak powinien być zakaz. Jak koledzy myślicie? DB
zgadzam się z kolegą absolutnie ale jak tą kwestię inaczej rozwiązać? Będzie kolega biegał po łowisku i sam te psy wyłapywał?a może przygarnie kolega wszystkie burki do domu i da im wikt i opierunek?dla mnie głupotą i totalnym brakiem odpowiedzialności jest to że ludzie puszczają psa luzem w łowisku.A tak poważnie pewnie można by temu problemowi zaradzić gdyby prawo w Polsce było egzekwowane a poza tym najważniejsza jest kontrola nad rozrodem psów hodowlą powinni się zajmować wyłącznie profesjonalni hodowcy(tu uprzedzam dyskusję o tym że ceny psów były by wysokie ,wiem to ale pies nie jest zabawką na trzy miesiące i jest wart swojej ceny nawet jeśli kosztuje sporo) każdy pies trafiający do sprzedaży a nie przeznaczony do rozrodu i co za tym idzie dalszej hodowli powinien być bezwzględnie sterylizowany pod karą sankcji finansowej.Pewnie w tym naszym dziwnym kraju nigdy tak nie będzie no może na stare lata się doczekam ale pomażyć zawsze można...
faktem jest że psy są wielkim problemem , niestety w swej długiej łowieckiej praktyce widzę że myśliwi szczególnie młodzi są w strzelaniu do burków nieco nadgorliwi.Sam strzeliłem ich kilkadziesiąt ale trzeba miec zdrowy rozsądek i pewnośc że piesek kłusuje a do tego nie wystarczy jednorazowa obserwacja często psy strzelane są koło domów dróg co jest flustrujące dla właścicieli i najważniejsze prawdziwy psi kłusownik pracuje w grupie z reguły w nocy lub rano ucieka od człowieka i nie jest go łatwo podejśc
I tu zgadzam się z "Rafałkiem" w zupełności. najpierw trzeba rozpoznać a dopiero potem strzelać. Nie każdy pies biegający w terenie jest kłusownikiem. Aby z psami kłusownikami zrobić porządek należy na nie zapolować wczesnym rankiem kiedy schodzą z nocnych łowów do swoich siedzib. Sami organizowaliśmy takie polowania z dobrym rezultatem. W pojedynkę bardzo trudno jest cokolwiek takim psiakom zrobić. Są bardzo nieufne i bardzo czujne. Najlepszym sposobem jest dobre rozstawienie kilku myśliwych na ścieżkach prowadzących do wsi i po kłopocie. Ale należy pamiętać aby zrobić to etycznie i bez rozgłosu.
Nie powinni wprowadzac tego zakazu to bedzie strach w lesie przed dzikimi psami, w mojej okolicy bląkaja sie takie psy glodne i nie wiadomo co maja w zamiarze moga nawet pogrysc niewinnych ludzi.Sam bylem swidkiem jakies 2 lata temu jak lesniczy strzelał do błakajacych sie 2 psów lecz niestety spudlował a one uciekły teraz widuje je biegajace po łąkach.
Nie rozumiem sformułowania "Pies padł ofiarą myśliwych biegając po łowisku". Nie padł ofiarą, tylko został słusznie odstrzelony bo nie powinien biegać po łowisku. Ofiarą staje się zwierzyna którą taki pies napotka. A kolega który rzucił ten temat, łowiectwo zna chyba tylko od strony teoretycznej.Darz Bór.
Pies padł ofiarą hmm pies to tylko zwierzę za które był jest i będzie odpowiedzialny właściciel..i on odpowiada za to gdzie pies przebywa i co robi większość myśliwych ma swoje psy, i każdy jest do swojego czworonoga przywiązany. jeśli pies dostał "kulkę" biegając po łowisku to pytanie co on tam robił.. człowiek jako istota nadrzędna nad psem powinien sprawować nad nim pieczę, ma obowiązek go pilnować. zabrzmi brutalnie ale myśliwskie psy w lesie i na polowaniu pracują wszystkie pozostałe są potencjalnym zagrożeniem dla zwierzyny leśnej lub nosicielem chorób, a najczęściej i jedno i drugie
więcej szkody wyżądzą pseudo-myśliwi niż psy. najlepiej zgonić na psy że saren nie ma zimy też były srogie plany niewykonane a sarny jak nbyły tak są i będą. sarna uzupełnia się w łowisku.
Trudno się odnieść do do poziomu szkód wyrządzanych przez pseudo-myśliwych. Bo nie wiadomo kto to czy co to są ci pseudo-myśliwi.
Natomiast wiadomo, że u nas w kraju żyje ponad 7000000 psów, a w tym tylko około 600000 psów rasowych. Czyli około 5,5 miliona to kundle. I większość z nich nie ma zdefiniowanego właściciela czyli de facto są to wielskie psy bezpańskie.
Opierając się na tym co napisała Walkiria@, że to nie piesek jest winny tylko jego właściciel za to, że zagryza zwierzynę to jest sprawa patowa. Nie ma właściciela więc nie ma winnego. Błędne koło.
Dawniej jak taki kundel goniący zająca trafił w łowisku na mnie lub innego myśliwego to miał przesrane. Dziś jak myśliwy w takiej sytuacji przeszkodzi kundlowi to on będzie miał przesrane.
Jak zaczynałem polować to przygarnełem z pieska znalazłem go w łowisku. Był to ok 10 letni kundelek. Po trzech latach mi zdedchł ale dwa lata śmigał po farbie lepiej od psów po szkołach. Dziś mam 4 pieski ale gdybym spotkał w lesie wałęsającego się kundelka to zamiast do niego strzelać sprawdziłbym co potrafi.Czasem warto się zastanowić zanim się zabije.
Kto by miał serce strzelać do szczeniaka.. którego albo ktoś porzucił albo jesli nie miał właściciela, przypadkiem znalazł się w lesie. szczeniak nie zaatakuje sarny. ale jak napisał kolega Kusy64 polujące dorosłe bezpanskie psy nie mają prawa bytu na łowisku
pojęcie bezpański lub zdziczały pieś? pożucony tak ale taki w lesie nie przeżyje roku. psy w łowisku są to psy z sąsiednich wiosek. robi się zdjęcie przekazxuje do strazy miejskiej, oni rozpytuja soltysów dają mandat i koniec.po co zabijać.
Równie dobrze to t.z. straż miejska może robić zdjęcia, a później zrobić wystawę fotograficzną u sołtysa. Tylko my jesteśmy myśliwymi mamy zajmować się ochroną zwierząt łownych co wynika z ustawy o prawie łowieckim, a nie kółkiem fotograficznym.
Kol. napisał, że "pozucony" pies nie przeżyje w lesie roku. Tylko ten porzucony przez ten rok też musi coś jeść. Jeżeli przemnoży się to przez te miliony o których pisałem poprzednio to jest ogromna góra mięsa straconego dla gospodarki. Rodzi się pytanie - czy stać nas jako Związek na taką coroczną stratę?
Jeżeli ktoś tak kocha kundelki to można sobie zaadoptować ze schroniska lub chodzić tam regularnie je dokarmiać i głaskać. To bardzo pozytywna skłonność ale nie w łowisku!
Jeżeli ktoś mówi że pies nie przeżyje roku w lesie to nie orientuje się w temacie. Bezpańskie psy dają sobie w lesie radę równie dobrze jak inne drapieżniki. W latach 80-tych ub. wieku mój ojciec odstrzelił dużą sukę polującą na sarny. Poszedł po tropach żeby zobaczyć skąd ona przyszła i dotarł do gniazda ślepych jeszcze szczeniaków pod leśnym wykrotem. Gdyby ta suka była udomowiona to nie rodziła by w środku lasu. Szczeniaki na pewno przez kilka tygodni byłyby "rozkosznymi psiakami", a potem stadem psów mordującym w lesie wszystko co da się złapać.Wielokrotnie w lesie widziałem psy, które na widok człowieka uciekały z daleka jak dzika zwierzyna, a gdy się zawabiło kniazieniem zająca biegły jak oszalałe do wabiącego. Nikt mnie nie przekona że bezpańskie lub inne kłusujące psy są w Polsce problemem marginalnym. Nawet podwórkowy kundel machający ogonem na widok każdego człowieka gdy wyjdzie do lasu przemienia się w dzikiego drapieżnika - zwłaszcza gdy znajdzie się w stadzie. Pies bez właściciela nie chodzi do lasu na spacery, tylko w całkiem innym celu. A mentalność większości rolników mieszkających przy lesie jest taka: Nie trzeba psa karmić, bo jak będzie głodny to sobie coś w lesie złapie - sam słyszałem kiedyś te słowa wypowiadane przez chłopa.A uganianie się z aparatem za psami polującymi po łowisku narażało by nas na śmieszność. Pomijając to że niełatwo takiego psa podejść na strzał, a co dopiero żeby zrobić mu zdjęcie, zwłaszcza o zmroku.Nie jestem zwolennikiem zabijania psów (mam psa), ale jestem za bezwzględną likwidacją szkodników łowieckich, w tym kłusujących psów również.Darz bór.
moim zdaniem problem jest poważny i wymaga pewnych czynności prawnych i ich egzekucji.obowiązkowo powinno się czipować psy .pozwoliło by to namierzać właścicieli wałesających psów i ich karanie. zapłaci jeden drugi informacja popłynie w Polskę i każdy właściciel psa pięć razy się zastanowi nim puści psa bez nadzoru
Tylko kto zapłaci za ponad 6 milionów czipów (chodzi o kundle bo rasowe mają identyfikacje)?
Dalej jak nawet ktoś wyłoży ileś tam milionów złotych na tą akcję to kto w łowisku będzie łapał te polujące kundle i sprawdzał w ewidencji personalia, kto będzie odstawiał kundla do schroniska czy na policję, później je żywił i kto za to zapłaci, a dokładnie kto skredytuje wykonanie akcji? Bo później to można próbować odzyskać koszty ale najpierw ktoś musi wyłożyć pieniążki.
Przez lata problem rozwiązywał uniwersalny śrut nr.2 lub V-max f.Hornady.
to by mogło zdac egzamin w przypadku miast gdzie nikt się nie może wykręcic od faktu ze ma psa. jest to łatwiejsze do udowodnienia, ale na wsiach gdzie rżadko który właściciel ma dwa psy - bo z reguły więcej - to nie przejdzie. Zaden bauer nie wyda pieniędzy na czipowanie swoich psów, a tym bardziej przychowku najczęściej nieplanowanego i niechcianego. żaden się też nie przyzna ze to jego pies, chyba tylko do tych co wiszą na łancuchach przy budzie. a o kotach juz nie wspominając.a problem tych polujących psów dotyczy głównie terenów wiejskich gdzie psy łączą się w sfory i grasują po lasach przez nikogo nie nadzorowane. kiedys wiele lat temu taki leśny pies ugryzł mojeg syna w rękę (miał kilka lat) i pamiętam jak umierałam ze strachu o syna na mysl ze byc moze pies był chory na wsciekliznę
wydaje sie wamja meszkam na wsi i widze co sie dzieje tak naprawde to nie psy z wiosek kusują tylko te co wywożą ludzie z miast ile to razy widziałem ja jechało auto i wyrzuciło psa i pojechało dalej a ja póżniej tego psa musze zastrzelic bo biega i zagryza sarny z głodu jak mały piesek to fajny a jak ju wyrosne i zaczyna buty nosic szczekac to juz jest nie wygodny i ludzzzie z miast tak właśnie robią fakt jest taki że mysliwi co niektórzy sa zapaleńcami do strzelania do psów to dobrze i nie dobrze... ci muszą troche przystopować jak juz kol wspominał trzeba uważać do jakiego psa sie strzela czy niema obroży czy niema właściciela jak sie ten pies zachowuje itp ale odstrzal na nie powinien być i tyle!!!
W dawnych czasach jak ja zaczynałem polować sprawa odstrzału bezpańskich psów w łowisku była postawiona w przepisach jasno i krótko. Mimo to istniał wówczas taki niepisany kodeks, że do psów myśliwskich czy też innych z obrożą, zadbanych i nie goniących zwierza nie strzelało się. Najczęściej był to pies, który się po prostu zgubił i tyle.
Natomiast opowiadania o polujących psach wokół wsi, które zostały wyrzucone do łowiska przez niedobrych mieszczuchów można w bajki włożyć.
Niejednokrotnie widziałem takową sytuacje kolego. Ale uważam ze to nie te psy tylko tych ludzi powinno sie karac... a my jesteśmy póżniej wrogami ze zastrzeliliśmy psa kusującego masakra co sie w tym kraju dzieje co wolno jak nic nie wolno
To nie tak. Są przypadki porzucania piesków. To prawda. Jednak taki piesek wychowany na kanapowca w mieście i porzucony garnie się do ludzi i skomle, żeby mu dać jeść. Boi się oddalić w las czy pole bo sfory wiejskich kundli polujących w łowisku wcale "nie przygarniają" takiego podrzutka tylko są do niego nastawione wrogo.
Natomiast wiejski "myśliwy" nie da się podejść. Na widok myśliwego ucieka lepiej niż lis na polu. Dawnej podejście takiego paskuda na strzał śrutowy było problemem. Na szczęści dzisiaj niskokalibrowa broń gwintowana może rozwiązać ten problem.
a tam nie kazdy ma spa poduszkowca w mieście różne psy mają nawet takie ze schroniska kundle a co one mają pózniej jeść niemają co ludzie im nie dają to zaczynają kusować taka jest prawda nie tylko te duże psy kusuja ale te małe tak samo a jak ktoś mi mówi ze strzelanie do psów powinno być zakazane o szlak mnie trafia...niech sobie je wezmą jak im jest ich szkoda my byśmy ich niestrzelali jak by ich nie było proste
gdy w tę sprawę nie włączy państwo ze swymi służbami i prawem to smutny i kontrowersyjny obowiązek obrony zwierząt leśnych przed watachami zdziczałych i niepilnowanych psów będzie spoczywał na barkach myśliwych
już spoczywa w pewien sposób bo zaden myśliw nie pozwolizeby dzikie psy kusowały koźlakii warchlaki i nawt ptactwo...Co może zrobić dziś myśliwy to siąść i płakać. Zgłosić odpowiednim władzom i czekać aż wyspecjalizowana firma je odłowi. Nie wiem jak jest ze stosowaniem pułapek do łapania psów i do odstawiania ich do schronisk.
już spoczywa w pewien sposób bo zaden myśliw nie pozwolizeby dzikie psy kusowały koźlakii warchlaki i nawt ptactwo...Z całym szacunkiem - wiesz co to takiego ORTOGRAFIA? Może masz coś ciekawego do powiedzenia, ale nie potrafisz tego przekazać. Zacznij od nauki pisania, a potem udzielaj się na forum. Nie wiem jak innych, ale mnie to razi i zniechęca do do dyskusji. No bo "zaden myśliw nie pozwolizeby dzikie psy kusowały koźlakii warchlaki i nawet ptactwo..."A może znowu ktoś sobie z nas robi jaja?
Jaka to inwestycja tego nikt nie liczy strzelać do piesków nie wolno i basta. A według prawa kto się nie zastosuje to już długo nie popoluje. Darz Bór.
pozATYM oni nie mają czasu o pierdołach myśleć teraz są ważniejsze żeczy trzeba podnieść wiek emerytalny podnieść wat... no właśnie, żeby tylko nie podnieśli WAT na watę bo to będzie dla kobiet katastrofa :) posssdrawiam, Daż Bur
Widzi kolega jak jest .Powinien zastrzelić sarnę to by psy miały co pojeść. A tak naraził się myśliwy na zatrzymanie i to jeszcze nie koniec. Darz Bór.
Nie rozumię. W maju tylko na koziołki i to dopiero od 11. A tak już zupełnie poważnie to jest kolejny przykład początku upadku normalnych zasad w prawie łowieckim i nie tylko.
W moim starym kole przez cały czas były muflony. W latach 70 i 80 koło sprzedawało odstrzał dla t.z. dewizowców. Niestety po liberalizacji przepisów pod wpływem zielonych pozwolono wiejskim kundlom na wycieczki krajoznawcze po lasach i polach. W wyniku tych zmian kundle wycieły całe pogłowie muflonów. Teraz kolej na sarny i może jelenie. Czas pokaże.
witam - temat ciągle aktualny. Pies domowy jak to pies - biega....tam gdzie biega bo to na w swojej naturze. Za dzieci odpowiedzialni są........rodzice, a za te psy odpowiedzialni są jego właściciele.Pies bez nadzoru i opieki właściciela jest narażony na różne niebezpieczenstwa. Winni są tego nieodpowiedzialni ludzie. Jeżeli jesteś właścicielem czworonoga to dbaj o niego.
Pewnie słyszeliście o sprawie psa Floriana, który biegając po łowisku padł ofiarą myśliwych. Wszytko przez to, że odstrzał psów i kotów u nas w kraju to coś normalnego. Ja uważam, ze to głupota, której powinno się zakazać. Sam bym sie wściekł, gdyby ktoś zabił mojego ukochanego psa, nie mówiąc już o tym, co bym zrobił sprawcy... Moim zdaniem nieważne czy pies bega po drodze czy po łowisku - i tak powinien być zakaz. Jak koledzy myślicie? DB
zgadzam się z kolegą absolutnie ale jak tą kwestię inaczej rozwiązać? Będzie kolega biegał po łowisku i sam te psy wyłapywał?a może przygarnie kolega wszystkie burki do domu i da im wikt i opierunek?dla mnie głupotą i totalnym brakiem odpowiedzialności jest to że ludzie puszczają psa luzem w łowisku.A tak poważnie pewnie można by temu problemowi zaradzić gdyby prawo w Polsce było egzekwowane a poza tym najważniejsza jest kontrola nad rozrodem psów hodowlą powinni się zajmować wyłącznie profesjonalni hodowcy(tu uprzedzam dyskusję o tym że ceny psów były by wysokie ,wiem to ale pies nie jest zabawką na trzy miesiące i jest wart swojej ceny nawet jeśli kosztuje sporo) każdy pies trafiający do sprzedaży a nie przeznaczony do rozrodu i co za tym idzie dalszej hodowli powinien być bezwzględnie sterylizowany pod karą sankcji finansowej.Pewnie w tym naszym dziwnym kraju nigdy tak nie będzie no może na stare lata się doczekam ale pomażyć zawsze można...
Zgadzam się z kolega Bartucha w 100 procentach. Niestety, narzekamy, ale najpierw trzeba zmienić prawo. DB
faktem jest że psy są wielkim problemem , niestety w swej długiej łowieckiej praktyce widzę że myśliwi szczególnie młodzi są w strzelaniu do burków nieco nadgorliwi.Sam strzeliłem ich kilkadziesiąt ale trzeba miec zdrowy rozsądek i pewnośc że piesek kłusuje a do tego nie wystarczy jednorazowa obserwacja często psy strzelane są koło domów dróg co jest flustrujące dla właścicieli i najważniejsze prawdziwy psi kłusownik pracuje w grupie z reguły w nocy lub rano ucieka od człowieka i nie jest go łatwo podejśc
I tu zgadzam się z "Rafałkiem" w zupełności. najpierw trzeba rozpoznać a dopiero potem strzelać. Nie każdy pies biegający w terenie jest kłusownikiem. Aby z psami kłusownikami zrobić porządek należy na nie zapolować wczesnym rankiem kiedy schodzą z nocnych łowów do swoich siedzib. Sami organizowaliśmy takie polowania z dobrym rezultatem. W pojedynkę bardzo trudno jest cokolwiek takim psiakom zrobić. Są bardzo nieufne i bardzo czujne. Najlepszym sposobem jest dobre rozstawienie kilku myśliwych na ścieżkach prowadzących do wsi i po kłopocie. Ale należy pamiętać aby zrobić to etycznie i bez rozgłosu.
Nie powinni wprowadzac tego zakazu to bedzie strach w lesie przed dzikimi psami, w mojej okolicy bląkaja sie takie psy glodne i nie wiadomo co maja w zamiarze moga nawet pogrysc niewinnych ludzi.Sam bylem swidkiem jakies 2 lata temu jak lesniczy strzelał do błakajacych sie 2 psów lecz niestety spudlował a one uciekły teraz widuje je biegajace po łąkach.
Nie rozumiem sformułowania "Pies padł ofiarą myśliwych biegając po łowisku". Nie padł ofiarą, tylko został słusznie odstrzelony bo nie powinien biegać po łowisku. Ofiarą staje się zwierzyna którą taki pies napotka. A kolega który rzucił ten temat, łowiectwo zna chyba tylko od strony teoretycznej.Darz Bór.
Pies padł ofiarą hmm pies to tylko zwierzę za które był jest i będzie odpowiedzialny właściciel..i on odpowiada za to gdzie pies przebywa i co robi większość myśliwych ma swoje psy, i każdy jest do swojego czworonoga przywiązany. jeśli pies dostał "kulkę" biegając po łowisku to pytanie co on tam robił.. człowiek jako istota nadrzędna nad psem powinien sprawować nad nim pieczę, ma obowiązek go pilnować. zabrzmi brutalnie ale myśliwskie psy w lesie i na polowaniu pracują wszystkie pozostałe są potencjalnym zagrożeniem dla zwierzyny leśnej lub nosicielem chorób, a najczęściej i jedno i drugie
więcej szkody wyżądzą pseudo-myśliwi niż psy. najlepiej zgonić na psy że saren nie ma zimy też były srogie plany niewykonane a sarny jak nbyły tak są i będą. sarna uzupełnia się w łowisku.
Trudno się odnieść do do poziomu szkód wyrządzanych przez pseudo-myśliwych. Bo nie wiadomo kto to czy co to są ci pseudo-myśliwi. Natomiast wiadomo, że u nas w kraju żyje ponad 7000000 psów, a w tym tylko około 600000 psów rasowych. Czyli około 5,5 miliona to kundle. I większość z nich nie ma zdefiniowanego właściciela czyli de facto są to wielskie psy bezpańskie. Opierając się na tym co napisała Walkiria@, że to nie piesek jest winny tylko jego właściciel za to, że zagryza zwierzynę to jest sprawa patowa. Nie ma właściciela więc nie ma winnego. Błędne koło. Dawniej jak taki kundel goniący zająca trafił w łowisku na mnie lub innego myśliwego to miał przesrane. Dziś jak myśliwy w takiej sytuacji przeszkodzi kundlowi to on będzie miał przesrane.
Jak zaczynałem polować to przygarnełem z pieska znalazłem go w łowisku. Był to ok 10 letni kundelek. Po trzech latach mi zdedchł ale dwa lata śmigał po farbie lepiej od psów po szkołach. Dziś mam 4 pieski ale gdybym spotkał w lesie wałęsającego się kundelka to zamiast do niego strzelać sprawdziłbym co potrafi.Czasem warto się zastanowić zanim się zabije.
Nie mówimy tu o szczeniakach, a o dorosłych polujących psach. Do szczeniaka też bym nie strzelał.
Kto by miał serce strzelać do szczeniaka.. którego albo ktoś porzucił albo jesli nie miał właściciela, przypadkiem znalazł się w lesie. szczeniak nie zaatakuje sarny. ale jak napisał kolega Kusy64 polujące dorosłe bezpanskie psy nie mają prawa bytu na łowisku
pojęcie bezpański lub zdziczały pieś? pożucony tak ale taki w lesie nie przeżyje roku. psy w łowisku są to psy z sąsiednich wiosek. robi się zdjęcie przekazxuje do strazy miejskiej, oni rozpytuja soltysów dają mandat i koniec.po co zabijać.
Równie dobrze to t.z. straż miejska może robić zdjęcia, a później zrobić wystawę fotograficzną u sołtysa. Tylko my jesteśmy myśliwymi mamy zajmować się ochroną zwierząt łownych co wynika z ustawy o prawie łowieckim, a nie kółkiem fotograficznym. Kol. napisał, że "pozucony" pies nie przeżyje w lesie roku. Tylko ten porzucony przez ten rok też musi coś jeść. Jeżeli przemnoży się to przez te miliony o których pisałem poprzednio to jest ogromna góra mięsa straconego dla gospodarki. Rodzi się pytanie - czy stać nas jako Związek na taką coroczną stratę? Jeżeli ktoś tak kocha kundelki to można sobie zaadoptować ze schroniska lub chodzić tam regularnie je dokarmiać i głaskać. To bardzo pozytywna skłonność ale nie w łowisku!
Jeżeli ktoś mówi że pies nie przeżyje roku w lesie to nie orientuje się w temacie. Bezpańskie psy dają sobie w lesie radę równie dobrze jak inne drapieżniki. W latach 80-tych ub. wieku mój ojciec odstrzelił dużą sukę polującą na sarny. Poszedł po tropach żeby zobaczyć skąd ona przyszła i dotarł do gniazda ślepych jeszcze szczeniaków pod leśnym wykrotem. Gdyby ta suka była udomowiona to nie rodziła by w środku lasu. Szczeniaki na pewno przez kilka tygodni byłyby "rozkosznymi psiakami", a potem stadem psów mordującym w lesie wszystko co da się złapać.Wielokrotnie w lesie widziałem psy, które na widok człowieka uciekały z daleka jak dzika zwierzyna, a gdy się zawabiło kniazieniem zająca biegły jak oszalałe do wabiącego. Nikt mnie nie przekona że bezpańskie lub inne kłusujące psy są w Polsce problemem marginalnym. Nawet podwórkowy kundel machający ogonem na widok każdego człowieka gdy wyjdzie do lasu przemienia się w dzikiego drapieżnika - zwłaszcza gdy znajdzie się w stadzie. Pies bez właściciela nie chodzi do lasu na spacery, tylko w całkiem innym celu. A mentalność większości rolników mieszkających przy lesie jest taka: Nie trzeba psa karmić, bo jak będzie głodny to sobie coś w lesie złapie - sam słyszałem kiedyś te słowa wypowiadane przez chłopa.A uganianie się z aparatem za psami polującymi po łowisku narażało by nas na śmieszność. Pomijając to że niełatwo takiego psa podejść na strzał, a co dopiero żeby zrobić mu zdjęcie, zwłaszcza o zmroku.Nie jestem zwolennikiem zabijania psów (mam psa), ale jestem za bezwzględną likwidacją szkodników łowieckich, w tym kłusujących psów również.Darz bór.
moim zdaniem problem jest poważny i wymaga pewnych czynności prawnych i ich egzekucji.obowiązkowo powinno się czipować psy .pozwoliło by to namierzać właścicieli wałesających psów i ich karanie. zapłaci jeden drugi informacja popłynie w Polskę i każdy właściciel psa pięć razy się zastanowi nim puści psa bez nadzoru
Tylko kto zapłaci za ponad 6 milionów czipów (chodzi o kundle bo rasowe mają identyfikacje)? Dalej jak nawet ktoś wyłoży ileś tam milionów złotych na tą akcję to kto w łowisku będzie łapał te polujące kundle i sprawdzał w ewidencji personalia, kto będzie odstawiał kundla do schroniska czy na policję, później je żywił i kto za to zapłaci, a dokładnie kto skredytuje wykonanie akcji? Bo później to można próbować odzyskać koszty ale najpierw ktoś musi wyłożyć pieniążki. Przez lata problem rozwiązywał uniwersalny śrut nr.2 lub V-max f.Hornady.
ja pisałem o obowiązku prawnym czyli obwarownym pewnymi konsekencjami chcesz mieć psa płać i koniec czipowanie na koszt właściciela
radykalne sposoby rozwiązania tego problemu są bardzo skuteczne ale przysparzają nam myśliwym wielu wrogów
to by mogło zdac egzamin w przypadku miast gdzie nikt się nie może wykręcic od faktu ze ma psa. jest to łatwiejsze do udowodnienia, ale na wsiach gdzie rżadko który właściciel ma dwa psy - bo z reguły więcej - to nie przejdzie. Zaden bauer nie wyda pieniędzy na czipowanie swoich psów, a tym bardziej przychowku najczęściej nieplanowanego i niechcianego. żaden się też nie przyzna ze to jego pies, chyba tylko do tych co wiszą na łancuchach przy budzie. a o kotach juz nie wspominając.a problem tych polujących psów dotyczy głównie terenów wiejskich gdzie psy łączą się w sfory i grasują po lasach przez nikogo nie nadzorowane. kiedys wiele lat temu taki leśny pies ugryzł mojeg syna w rękę (miał kilka lat) i pamiętam jak umierałam ze strachu o syna na mysl ze byc moze pies był chory na wsciekliznę
wydaje sie wamja meszkam na wsi i widze co sie dzieje tak naprawde to nie psy z wiosek kusują tylko te co wywożą ludzie z miast ile to razy widziałem ja jechało auto i wyrzuciło psa i pojechało dalej a ja póżniej tego psa musze zastrzelic bo biega i zagryza sarny z głodu jak mały piesek to fajny a jak ju wyrosne i zaczyna buty nosic szczekac to juz jest nie wygodny i ludzzzie z miast tak właśnie robią fakt jest taki że mysliwi co niektórzy sa zapaleńcami do strzelania do psów to dobrze i nie dobrze... ci muszą troche przystopować jak juz kol wspominał trzeba uważać do jakiego psa sie strzela czy niema obroży czy niema właściciela jak sie ten pies zachowuje itp ale odstrzal na nie powinien być i tyle!!!
W dawnych czasach jak ja zaczynałem polować sprawa odstrzału bezpańskich psów w łowisku była postawiona w przepisach jasno i krótko. Mimo to istniał wówczas taki niepisany kodeks, że do psów myśliwskich czy też innych z obrożą, zadbanych i nie goniących zwierza nie strzelało się. Najczęściej był to pies, który się po prostu zgubił i tyle. Natomiast opowiadania o polujących psach wokół wsi, które zostały wyrzucone do łowiska przez niedobrych mieszczuchów można w bajki włożyć.
Niejednokrotnie widziałem takową sytuacje kolego. Ale uważam ze to nie te psy tylko tych ludzi powinno sie karac... a my jesteśmy póżniej wrogami ze zastrzeliliśmy psa kusującego masakra co sie w tym kraju dzieje co wolno jak nic nie wolno
To nie tak. Są przypadki porzucania piesków. To prawda. Jednak taki piesek wychowany na kanapowca w mieście i porzucony garnie się do ludzi i skomle, żeby mu dać jeść. Boi się oddalić w las czy pole bo sfory wiejskich kundli polujących w łowisku wcale "nie przygarniają" takiego podrzutka tylko są do niego nastawione wrogo. Natomiast wiejski "myśliwy" nie da się podejść. Na widok myśliwego ucieka lepiej niż lis na polu. Dawnej podejście takiego paskuda na strzał śrutowy było problemem. Na szczęści dzisiaj niskokalibrowa broń gwintowana może rozwiązać ten problem.
a tam nie kazdy ma spa poduszkowca w mieście różne psy mają nawet takie ze schroniska kundle a co one mają pózniej jeść niemają co ludzie im nie dają to zaczynają kusować taka jest prawda nie tylko te duże psy kusuja ale te małe tak samo a jak ktoś mi mówi ze strzelanie do psów powinno być zakazane o szlak mnie trafia...niech sobie je wezmą jak im jest ich szkoda my byśmy ich niestrzelali jak by ich nie było proste
gdy w tę sprawę nie włączy państwo ze swymi służbami i prawem to smutny i kontrowersyjny obowiązek obrony zwierząt leśnych przed watachami zdziczałych i niepilnowanych psów będzie spoczywał na barkach myśliwych
już spoczywa w pewien sposób bo zaden myśliw nie pozwolizeby dzikie psy kusowały koźlakii warchlaki i nawt ptactwo...
już spoczywa w pewien sposób bo zaden myśliw nie pozwolizeby dzikie psy kusowały koźlakii warchlaki i nawt ptactwo...Co może zrobić dziś myśliwy to siąść i płakać. Zgłosić odpowiednim władzom i czekać aż wyspecjalizowana firma je odłowi. Nie wiem jak jest ze stosowaniem pułapek do łapania psów i do odstawiania ich do schronisk.
już spoczywa w pewien sposób bo zaden myśliw nie pozwolizeby dzikie psy kusowały koźlakii warchlaki i nawt ptactwo...Z całym szacunkiem - wiesz co to takiego ORTOGRAFIA? Może masz coś ciekawego do powiedzenia, ale nie potrafisz tego przekazać. Zacznij od nauki pisania, a potem udzielaj się na forum. Nie wiem jak innych, ale mnie to razi i zniechęca do do dyskusji. No bo "zaden myśliw nie pozwolizeby dzikie psy kusowały koźlakii warchlaki i nawet ptactwo..."A może znowu ktoś sobie z nas robi jaja?
Wiesz że ja to już straciłem rachubę na te i inne błędy ,ale masz dużo racji. Ale niech wszyscy mają prawo głosu byle mądrego . Darz Bór.
nasze państwo ne zrobitakiego czego półapski schronisko za dużo kasy trzeba w to ładować zbyt dużainwestycja ...
pozATYM oni nie mają czasu o pierdołach myśleć teraz są ważniejsze żeczy trzeba podnieść wiek emerytalny podnieść wat...
Jaka to inwestycja tego nikt nie liczy strzelać do piesków nie wolno i basta. A według prawa kto się nie zastosuje to już długo nie popoluje. Darz Bór.
pozATYM oni nie mają czasu o pierdołach myśleć teraz są ważniejsze żeczy trzeba podnieść wiek emerytalny podnieść wat... no właśnie, żeby tylko nie podnieśli WAT na watę bo to będzie dla kobiet katastrofa :) posssdrawiam, Daż Bur
Myślałem, że tylko mnie razi, więc jest nas jednak więcej - gratuluję
Będzie też nas więcej. Darz Bór.
Ja się przyłączam.
Już kilka razy delikatnie zwracałem uwagę ale to w ogóle nie pomaga. Chyba ktoś powinien wypalić z grubego kalibru… .
Następny kwiatek - przykład porąbanych przepisów:http://www.polskatimes.pl/artykul/568159,zastrzelil-psa-ratujac-ciezarna-sarne-trafil-do-aresztu,id,t.html
Widzi kolega jak jest .Powinien zastrzelić sarnę to by psy miały co pojeść. A tak naraził się myśliwy na zatrzymanie i to jeszcze nie koniec. Darz Bór.
Nie rozumię. W maju tylko na koziołki i to dopiero od 11. A tak już zupełnie poważnie to jest kolejny przykład początku upadku normalnych zasad w prawie łowieckim i nie tylko. W moim starym kole przez cały czas były muflony. W latach 70 i 80 koło sprzedawało odstrzał dla t.z. dewizowców. Niestety po liberalizacji przepisów pod wpływem zielonych pozwolono wiejskim kundlom na wycieczki krajoznawcze po lasach i polach. W wyniku tych zmian kundle wycieły całe pogłowie muflonów. Teraz kolej na sarny i może jelenie. Czas pokaże.
witam - temat ciągle aktualny. Pies domowy jak to pies - biega....tam gdzie biega bo to na w swojej naturze. Za dzieci odpowiedzialni są........rodzice, a za te psy odpowiedzialni są jego właściciele.Pies bez nadzoru i opieki właściciela jest narażony na różne niebezpieczenstwa. Winni są tego nieodpowiedzialni ludzie. Jeżeli jesteś właścicielem czworonoga to dbaj o niego.