Koleżanki i koledzy z dniem 1 kwietnia rozpoczęliśmy nowy sezon łowiecki przez co mamy nowe plany do wykonania.U mnie w kole plany dla dzika i jelenia zostały znaczaco zwiększone,sarny oszczędzili bo tylko o 6 sztuk podnieśli plan,przyczyną podniesienia planów wszystkim kołom na terenie nadlesnictwa była ubiegłoroczna inwentaryzacja.Jak wygląda to u was w kołach?Darz Bór
Pewnie już wszystkie zarządy kół znają nowe plany pozyskania zwierzyny, ale szaraczkowie- myśliwi usłyszą o nich dopiero na walnych zgromadzeniach, które nierzadko odbywają się jeszcze w maju i dobrze, jeśli jeszcze przed sezonem na rogacza. Nie znam metody inwentaryzacji zwierzyny dokładnej w 100%, a przerabiałem ich kilka pracując zawodowo jako leśnik. W ostatnich latach mojej pracy była lansowana, a wręcz narzucana metoda <transektów> profesora Bobka z Krakowa, ale już nie jest- przynajmniej w moim sąsiedztwie. Od początku wydawała mi się ona wątpliwa. Dziś słyszę o podobno super dokładnej inwentaryzacji z powietrza przy wykorzystaniu kamer termowizyjnych, ale na pewno nie każde koło stać na opłacenie takiej metody. I ta też musi mieć jakiś margines błędu, chociażby dlatego, że między kolejnymi nawrotami aeroplanu zwierzyna może się przemieścić, a zdjęcia są robione pod pewnym kątem (na ogół) i zwierz możne być za zasłoną (drzewo, wykrot, głaz itp.) Dość miarodajna statystycznie dla niektórych gatunków zwierzyny i tylko w niektórych jednolitych warunkach terenowych może być nie najdroższa metoda próbnych pędzeń pod warunkiem, że jest właściwie zorganizowana i przeprowadzona. I stosunkowo niedroga- można wykorzystać np. stażystów, myśliwych. Ale bez względu na metodę, jej wyniki i tak należałoby korygować w dół lub w górę w zależności odpowiednio od wzrostu lub spadku szkód w polu i lesie, od łatwości (czy trudności) wykonania poprzedniego planu odstrzałów itp. P.S.:Kolego, a czy przypadkiem tak znaczące- jak Kolega pisze- zwiększenia planów pozyskania zwierzyny w Waszym kole, nie są pomysłem nowego i lepiej wiedzącego niż stary (czytaj- poprzedni)nadleśniczego? Nie zdziwiłbym się, gdyby tak Było! Darz Bór!
Kolego Marianie faktem jest,że zwierzyny gróbej jest u nas bardzo dużo,śmie powiedzieć,że aż za dużo,praktycznie nie ma mikejsca wolnego od dzików,większość moich wyjazdów w minionym sezonie kończyła się minimum dubletem.Robiliśmy inwentaryzacje na terenie całego nadleśnicta,na terenie pięciu kół metodą pędzeń próbnych wiosną i obserwacji poranno wieczorowych latem,do tego dodano wszystkie odnotowane upadki i jakiś wynik wyszedł z kosmicznymi liczbami,które zbytnio nikogo nie zaskoczyły.Nadlesniczy jest ten sam od lat.A na temat inwentaryzacji moje zdanie jest takie,że nie aż tak ważne jest jaką metodą ją się robi,jedna jest lepsza,inna gorsza,ważne jest żeby ją robić bo jakiś wynik wyjdzie i da chociąż przybliżony obraz liczebności zwierzyny w łowisku,wszyscy doskonale wiemy jak ustala się plany bez inwentaryzacji i póżniej zdziwienie że zwierzyny mało,albo tak dużo że ludziom dosłownie do domów wchodzi. Darz Bór
Koleżanki i koledzy z dniem 1 kwietnia rozpoczęliśmy nowy sezon łowiecki przez co mamy nowe plany do wykonania.U mnie w kole plany dla dzika i jelenia zostały znaczaco zwiększone,sarny oszczędzili bo tylko o 6 sztuk podnieśli plan,przyczyną podniesienia planów wszystkim kołom na terenie nadlesnictwa była ubiegłoroczna inwentaryzacja.Jak wygląda to u was w kołach?Darz Bór
Pewnie już wszystkie zarządy kół znają nowe plany pozyskania zwierzyny, ale szaraczkowie- myśliwi usłyszą o nich dopiero na walnych zgromadzeniach, które nierzadko odbywają się jeszcze w maju i dobrze, jeśli jeszcze przed sezonem na rogacza. Nie znam metody inwentaryzacji zwierzyny dokładnej w 100%, a przerabiałem ich kilka pracując zawodowo jako leśnik. W ostatnich latach mojej pracy była lansowana, a wręcz narzucana metoda <transektów> profesora Bobka z Krakowa, ale już nie jest- przynajmniej w moim sąsiedztwie. Od początku wydawała mi się ona wątpliwa. Dziś słyszę o podobno super dokładnej inwentaryzacji z powietrza przy wykorzystaniu kamer termowizyjnych, ale na pewno nie każde koło stać na opłacenie takiej metody. I ta też musi mieć jakiś margines błędu, chociażby dlatego, że między kolejnymi nawrotami aeroplanu zwierzyna może się przemieścić, a zdjęcia są robione pod pewnym kątem (na ogół) i zwierz możne być za zasłoną (drzewo, wykrot, głaz itp.) Dość miarodajna statystycznie dla niektórych gatunków zwierzyny i tylko w niektórych jednolitych warunkach terenowych może być nie najdroższa metoda próbnych pędzeń pod warunkiem, że jest właściwie zorganizowana i przeprowadzona. I stosunkowo niedroga- można wykorzystać np. stażystów, myśliwych. Ale bez względu na metodę, jej wyniki i tak należałoby korygować w dół lub w górę w zależności odpowiednio od wzrostu lub spadku szkód w polu i lesie, od łatwości (czy trudności) wykonania poprzedniego planu odstrzałów itp. P.S.:Kolego, a czy przypadkiem tak znaczące- jak Kolega pisze- zwiększenia planów pozyskania zwierzyny w Waszym kole, nie są pomysłem nowego i lepiej wiedzącego niż stary (czytaj- poprzedni)nadleśniczego? Nie zdziwiłbym się, gdyby tak Było! Darz Bór!
Kolego Marianie faktem jest,że zwierzyny gróbej jest u nas bardzo dużo,śmie powiedzieć,że aż za dużo,praktycznie nie ma mikejsca wolnego od dzików,większość moich wyjazdów w minionym sezonie kończyła się minimum dubletem.Robiliśmy inwentaryzacje na terenie całego nadleśnicta,na terenie pięciu kół metodą pędzeń próbnych wiosną i obserwacji poranno wieczorowych latem,do tego dodano wszystkie odnotowane upadki i jakiś wynik wyszedł z kosmicznymi liczbami,które zbytnio nikogo nie zaskoczyły.Nadlesniczy jest ten sam od lat.A na temat inwentaryzacji moje zdanie jest takie,że nie aż tak ważne jest jaką metodą ją się robi,jedna jest lepsza,inna gorsza,ważne jest żeby ją robić bo jakiś wynik wyjdzie i da chociąż przybliżony obraz liczebności zwierzyny w łowisku,wszyscy doskonale wiemy jak ustala się plany bez inwentaryzacji i póżniej zdziwienie że zwierzyny mało,albo tak dużo że ludziom dosłownie do domów wchodzi. Darz Bór