Obudziłem się około godziny 4:00 wyszedłem na Taras zapalić papierosa, myślałem do którego miejsca udac się na byka (w planie został tylko jeden) pomyślałem.Po wpisaniu się do książki o 5 zasiadłem na Ambonie, około godziny 6:30 wyszedł na śródleśną łąkę, ku memu zdziwieniu wyszedł z chmarą łań i cielaków.Lornetka natychmiastowo do oka i widzę:Byk około 13-14 lat,uwsteczniony ósmak pięknie uperlony, uszy klapnięte,byk miał pseudonim "BECZKA" ponieważ był bardzo długi i gruby.Spokojnie wziąłem drylinga,włączyłem czerwony punkt,naprowadziłem kropke na komorę i Bach!!Byk spogląda ostatni raz w tą ukochaną, Stobrawską Knieje w której się wychował, robi mi się smutno.Po 15 minutach schodzę z ambony urywam gałazke świerkową i wkładam mu ją do pyska, drugą odnogę wkładam do mojego kapelusza...Idąc po samochód przez uprawę sosnową myslę sobie tyle chodzenia za Nim zawsze mnie przechytszył, zadaję sobie ciągle pytanie-Strzeliłem historię tego lasu, za czym Będę teraz chodził? DARZ BÓR!!!!! 16.02.2013r.
Kol.
Knieja 22, to bardzo smutne, wręcz nieszczęsne
„opowiadanie” o polowaniu, jak to nazywasz, choć należy
traktować to raczej jak informację – przepraszam, o zabijaniu i
sam, jak widać czułeś dość mocne wyrzuty. To dobrze, bo jesteś
nie tylko myśliwym, ale i leśniczym, a więc zawodowo wyżej
usytuowanym nad myśliwym. I co ważne, opis taki jest dla innych,
szczególnie przeciwników myślistwa – matrycą odczytywania
Siebie i innych myśliwych z ich zewnętrznych wydarzeń. Myśliwy,
jeśli ma odczucie jakiejś wątpliwości, musi mieć etyczną
ascezę, oznaczającą powściągliwość, wstrzymanie się w
określonych warunkach od strzału, co komentujący tą informację,
kol. dominikas... ujął pięknie, że trzeba wiedzieć kiedy
odłożyć broń.
Pozwoliłem sobie na komentarz tej
informacji w odbiorze ogólnym, dla ostrzeżenia innych myśliwych,
czytających i piszących takie relacje. Być może ten tytuł jest
mylący, bo nie wiadomo, czy ten byk, to był ostatnim do pozyskania
w tym sezonie łowieckim, czy ostatnim bykiem w tej Kniei, jak można
się domyślać z ubolewania kolegi nad tym, bo to zasadnicza
różnica. Dość ciekawie też relacjonujesz to polowanie dla
czytelników i myśliwych, jakby z nawykiem enigmatycznego
określenia – „włączyłem czerwony punkt i naprowadziłem
kropkę”, bo nie wszyscy może wiedzą, że chcesz im powiedzieć o
strzelaniu do tego byka przez Kolimator. Kolimatory, to optyczne
celowniki funkcjonujące już od lat sześćdziesiątych ubiegłego
wieku, tylko byliśmy odcięci od takiej techniki, czy też optyki i
zapewne nie wielu ich jeszcze posiada, choć ograniczają one do
minimum kaleczenie zwierzyny przy jej pozyskaniu. Zatem proszę mi
wybaczyć, ale pisząc to, nie krytykuje, wskazuje tylko wszystkim na pewne
niuanse, o których pisząc, musimy zawsze pamiętać !
Kol. NEMROD na drylingu miałem założoną lunetę!!!! Ten punkt to taka potoczna mowa!!!!! Napisałem tam jeszcze-Uszy klapnięte, jest to błąd!!!!! Miałem napisać Łyżki klapnięte.DZIĘKUJĘ!!!! DARZ BÓR!!!!!
Witam,To mój pierwszy post na forum, becnie jestem na stażu, tak więc nawet jeszcze nie frycem ;-)Kolego Nemrod, nie bardzo rozumiem to o czym napisałeś iż leśniczy jest wyżej sytuowany zawodowo aniżeli myśliwy nie bardzo wiem o co kaman, proszę rozwiń.pozdrawiamLutek
Zapewne nemrod mial na mysli ze w środowisku wiejskim zawód lesniczego otoczony jest pewnym prestiżem Ci z mieszkanców wioski ktorzy nie darza naleznym szacunkiem lesniczego moga miec w domu troche chlodnawo w zimie
Szanowni Koledzy, wynosząc kolegę
nieco ponad myśliwych, miałem na uwadze kolegi zawód leśnika
uprawiającego myślistwo, a nie hierarchie. Użyłem takiego
określenia w sposób dość kolokwialny i sądzę że słuszny,
mając na względzie pracę leśnika dającą większą wiedzę o
zwierzynie łownej, która jest w zainteresowaniu myśliwych, nie
leśników. Sądzę też z własnego doświadczenia, że to są nasi
najbliżsi przyjaciele łowiectwa i tak ich zawsze traktowałem w
moim myślistwie.
Kolego Knieja, zawadzając o tzw.
„czerwony punkt”, to on na równi nazywany jest też „szybkim
punktem”, ale nie o jego potoczną nazwę mi chodziło, ale o nie
używanie zagadkowego nazewnictwa Kolimatora na forum, które służy
wiedzą wszystkim jego członkom, uzbrojonym w taki sprzęt lub nie!
Wszystkich adwersarzy serdecznie pozdrawiam i DB.
Zawsze mam podobne myśli. Emocje nie kończą sie dla mnie po strzale, narastają wręcz w siłę. Odpuścić owszem można a nawet czasem trzeba. Tutaj jednak kolega nie zrobił niczego złego, no może wyprzedził swoje późniejsze odczucia, żal i myśl o tym gdzie ten byk bywał i ile lat wietrzył w knieii. Ważne jest to co czujemy po strzale, czy mamy to w nosie czy targają nami wyrzuty sumienia tak jak u kolegi, poniewaz to Nas uczy pokory i uswiadamia Nam co się własnie stało. A stac się musiało w tej chwili. Był plan, zył byk , był odstrzał, okazja i strzał ...ale i myśl późniejsza i miłość do zwierza, który żył równolegle z Nim przez te 14 lat. Swoje juz zrobił zapewne i nie jeden jego potomek ciągnie jego ściezkami. Kwestię odpuszczenia pozostawmy zatem swemu sumieniu i nie komentujmy prete w ten sposób, gdyz nikt nie wie co by było gdyby nie On tam zasiadł. Darz Bór za szczerość, za hołd dla króla lasu i za uczucia, które nie każdemu towarzyszą. [2013-02-19 11:26]
Kol.
Knieja 22, to bardzo smutne, wręcz nieszczęsne
„opowiadanie” o polowaniu, jak to nazywasz, choć należy
traktować to raczej jak informację – przepraszam, o zabijaniu i
sam, jak widać czułeś dość mocne wyrzuty. To dobrze, bo jesteś
nie tylko myśliwym, ale i leśniczym, a więc zawodowo wyżej
usytuowanym nad myśliwym. I co ważne, opis taki jest dla innych,
szczególnie przeciwników myślistwa – matrycą odczytywania
Siebie i innych myśliwych z ich zewnętrznych wydarzeń. Myśliwy,
jeśli ma odczucie jakiejś wątpliwości, musi mieć etyczną
ascezę, oznaczającą powściągliwość, wstrzymanie się w
określonych warunkach od strzału, co komentujący tą informację,
kol. dominikas... ujął pięknie, że trzeba wiedzieć kiedy
odłożyć broń.
Pozwoliłem sobie na komentarz tej
informacji w odbiorze ogólnym, dla ostrzeżenia innych myśliwych,
czytających i piszących takie relacje. Być może ten tytuł jest
mylący, bo nie wiadomo, czy ten byk, to był ostatnim do pozyskania
w tym sezonie łowieckim, czy ostatnim bykiem w tej Kniei, jak można
się domyślać z ubolewania kolegi nad tym, bo to zasadnicza
różnica. Dość ciekawie też relacjonujesz to polowanie dla
czytelników i myśliwych, jakby z nawykiem enigmatycznego
określenia – „włączyłem czerwony punkt i naprowadziłem
kropkę”, bo nie wszyscy może wiedzą, że chcesz im powiedzieć o
strzelaniu do tego byka przez Kolimator. Kolimatory, to optyczne
celowniki funkcjonujące już od lat sześćdziesiątych ubiegłego
wieku, tylko byliśmy odcięci od takiej techniki, czy też optyki i
zapewne nie wielu ich jeszcze posiada, choć ograniczają one do
minimum kaleczenie zwierzyny przy jej pozyskaniu. Zatem proszę mi
wybaczyć, ale pisząc to, nie krytykuje, wskazuje tylko wszystkim na pewne
niuanse, o których pisząc, musimy zawsze pamiętać !
Mowa o lunecie tu była Szanowny Nemrodzie. Ja nie wiem jak bym zareagowała. Ten żal zapewne naszedł by mnie prędzej niż chęć oddania strzału. A le w zasadzie nie powinnismi strzelać w ogóle do zwierza, bo np. byk w pierwszej klasie może być zaskakująco przyszłościowy mając słabe poroże- TAKKK bo to natura zaskakuje najbardziej mimo teorii i praktyki czasami, wbrew wszystkiemu. A rogacze, a kozy, a dziki. Zawsze może być żal i szkoda. Zal jest zawsze ale nie dla wszystkich i nie wszyscy to rozumieją. Jestesmy myśliwymi- pamiętajmy o tym.
Zbyt wiele smutnych historii wokół polowania , podejście filozoficzne jest tu na miejscu , wszak odebranie życia stworzeniu Bożemu nie powinno być aktem euforii cz wybuchu radości , myśliwy ma szanować każde życie i z rozwagą gospodarować w łowisku .Podczas mszy Hubertowskiej kaznodzieja nawiązał do słów z pisma czyńcie sobie ziemię poddaną (i tak sobie myślę o tym odłożeniu broni ) , podczas moich zasiadek obserwowałem nierozważne podejście moich kolegów , efekty pochopnych strzałów , czerwone kartki po młodnikach , zadawanie niepotrzebnego cierpienia , dotyka to etyki łowieckiej , z którą u niektórych bywa na bakier są to smutne opowiadania . Czysty , rozumny , wyselekcjonowany , wydeptany i otropiony strzał , to prawdziwe polowanie , i zrozumienie sensu łowiectwa .Aby nie pogrążyć się w smutku , moje opowiadanko z polowania na dziki , każdy wie jak jest oglądany na proszonym polowaniu , a tu ubiór , a to czy swarowszczak , a czy winczester a może , tylko Czech , filce czy De..y . Moją fuzję , gdy spostrzegł jen fryc skomentował w niewybredny sposób - to pewnie po dziadku z 1 Armii LWP , co prawda nie , ale jako gość skwitowałem to uśmiechem . Stoimy , gon idzie , w młodniku trzaski , kilka stanowisk w bok palba i podniecenie , kule lecą gdzieś w chruśniak , ruszona wataha idzie wzdłuż linii to marzenie każdego na zbiorówce , sąsiad ma prześwit w świerczynie i bije z winczesterka 1..3.4 stop , są u mnie , tu brzózki , locha prowadząca , następna , trzeci , skład , strzał , klamka , następny , i jeszcze raz ? , idzie warchlak z odbitą żuchwą strzelam , roluje , pisze testament , stop , ładuję max trzy naboje , cisza . Na pokocie trzy dziki strzelone przez gościa , warchlaka odstąpiłem koledze który strzelał z Win i komentował moje wyposażenie (kultura ?) z uśmiechem poprosił o okazanie tego już rzadko spotykanego na polowaniach sztucera , DB .
Cieszę się że przeczytałeś , młodzi mają teraz problem ze rozumieniem tekstu , ale tam , pisarzem nie jestem , jeśli jesteś myśliwym w Opolskim , mogę Cię zabrać na takie polowanie , a potem pogadamy o snach , i ja miewam różne , ale raczej nie o dzikach , a o haremach , koniach czystej krwi , zielonych pastwiskach itp.
Dziekuje za zaproszenie -z dolnoslaskiego nie mam daleko za godzine moge byc u Ciebie O dzikach takze nie chce mi sie gadac Ale niestety -sny o haremach i gołych kobietach przestały mnie nawiedzac juz od kilkunastu lat -z racji wieku (juz nieprodukcyjnego )O snach o koniach pelnej krwi czy tez arabach -takze zarówno ze mna nie porozmawiasz (jestem heterosexualny) :):):) (Freud)Więc czy jest sens zapraszac takiego nudziarza jak ja ?
No, skoro wiek rębny , szanowny kolega ma za sobą , to zawsze można jakąś lufkę strzelić , i ponoć nie znajdzie dwóch facetów coby o czyś nie pogadali , choćby o odbytych viktoriach a może i klęskach , jak np. demokracja ludowa , albo o prostacie czy tym no żeglarstwie (braveran) .
Zawsze mozemy" zaciagnąc scieżke " - zgodnie z nowomodą -z alkoholu juz wyroslem :):)Gadać mozemy na kazdy temat -pod warunkiem ze będzie wesoło a także o broni i amunicji -uwielbiam ten temat
Obudziłem się około godziny 4:00 wyszedłem na Taras zapalić papierosa, myślałem do którego miejsca udac się na byka (w planie został tylko jeden) pomyślałem.Po wpisaniu się do książki o 5 zasiadłem na Ambonie, około godziny 6:30 wyszedł na śródleśną łąkę, ku memu zdziwieniu wyszedł z chmarą łań i cielaków.Lornetka natychmiastowo do oka i widzę:Byk około 13-14 lat,uwsteczniony ósmak pięknie uperlony, uszy klapnięte,byk miał pseudonim "BECZKA" ponieważ był bardzo długi i gruby.Spokojnie wziąłem drylinga,włączyłem czerwony punkt,naprowadziłem kropke na komorę i Bach!!Byk spogląda ostatni raz w tą ukochaną, Stobrawską Knieje w której się wychował, robi mi się smutno.Po 15 minutach schodzę z ambony urywam gałazke świerkową i wkładam mu ją do pyska, drugą odnogę wkładam do mojego kapelusza...Idąc po samochód przez uprawę sosnową myslę sobie tyle chodzenia za Nim zawsze mnie przechytszył, zadaję sobie ciągle pytanie-Strzeliłem historię tego lasu, za czym Będę teraz chodził? DARZ BÓR!!!!! 16.02.2013r.
Bo czasami trzeba wiedzieć kiedy odlożyć broń bron i nie strzelic.DB
Kol. Knieja 22, to bardzo smutne, wręcz nieszczęsne „opowiadanie” o polowaniu, jak to nazywasz, choć należy traktować to raczej jak informację – przepraszam, o zabijaniu i sam, jak widać czułeś dość mocne wyrzuty. To dobrze, bo jesteś nie tylko myśliwym, ale i leśniczym, a więc zawodowo wyżej usytuowanym nad myśliwym. I co ważne, opis taki jest dla innych, szczególnie przeciwników myślistwa – matrycą odczytywania Siebie i innych myśliwych z ich zewnętrznych wydarzeń. Myśliwy, jeśli ma odczucie jakiejś wątpliwości, musi mieć etyczną ascezę, oznaczającą powściągliwość, wstrzymanie się w określonych warunkach od strzału, co komentujący tą informację, kol. dominikas... ujął pięknie, że trzeba wiedzieć kiedy odłożyć broń. Pozwoliłem sobie na komentarz tej informacji w odbiorze ogólnym, dla ostrzeżenia innych myśliwych, czytających i piszących takie relacje. Być może ten tytuł jest mylący, bo nie wiadomo, czy ten byk, to był ostatnim do pozyskania w tym sezonie łowieckim, czy ostatnim bykiem w tej Kniei, jak można się domyślać z ubolewania kolegi nad tym, bo to zasadnicza różnica. Dość ciekawie też relacjonujesz to polowanie dla czytelników i myśliwych, jakby z nawykiem enigmatycznego określenia – „włączyłem czerwony punkt i naprowadziłem kropkę”, bo nie wszyscy może wiedzą, że chcesz im powiedzieć o strzelaniu do tego byka przez Kolimator. Kolimatory, to optyczne celowniki funkcjonujące już od lat sześćdziesiątych ubiegłego wieku, tylko byliśmy odcięci od takiej techniki, czy też optyki i zapewne nie wielu ich jeszcze posiada, choć ograniczają one do minimum kaleczenie zwierzyny przy jej pozyskaniu. Zatem proszę mi wybaczyć, ale pisząc to, nie krytykuje, wskazuje tylko wszystkim na pewne niuanse, o których pisząc, musimy zawsze pamiętać !
Kol. NEMROD na drylingu miałem założoną lunetę!!!! Ten punkt to taka potoczna mowa!!!!! Napisałem tam jeszcze-Uszy klapnięte, jest to błąd!!!!! Miałem napisać Łyżki klapnięte.DZIĘKUJĘ!!!! DARZ BÓR!!!!!
Witam,To mój pierwszy post na forum, becnie jestem na stażu, tak więc nawet jeszcze nie frycem ;-)Kolego Nemrod, nie bardzo rozumiem to o czym napisałeś iż leśniczy jest wyżej sytuowany zawodowo aniżeli myśliwy nie bardzo wiem o co kaman, proszę rozwiń.pozdrawiamLutek
Zapewne nemrod mial na mysli ze w środowisku wiejskim zawód lesniczego otoczony jest pewnym prestiżem Ci z mieszkanców wioski ktorzy nie darza naleznym szacunkiem lesniczego moga miec w domu troche chlodnawo w zimie
Odebrałem to w inny sposób, autor postu zapewne na ambonę wchodził jako myśliwy ,wykonywany zawód nie powinien mieć tym nic wspólnego.DBLutek
Szanowni Koledzy, wynosząc kolegę nieco ponad myśliwych, miałem na uwadze kolegi zawód leśnika uprawiającego myślistwo, a nie hierarchie. Użyłem takiego określenia w sposób dość kolokwialny i sądzę że słuszny, mając na względzie pracę leśnika dającą większą wiedzę o zwierzynie łownej, która jest w zainteresowaniu myśliwych, nie leśników. Sądzę też z własnego doświadczenia, że to są nasi najbliżsi przyjaciele łowiectwa i tak ich zawsze traktowałem w moim myślistwie. Kolego Knieja, zawadzając o tzw. „czerwony punkt”, to on na równi nazywany jest też „szybkim punktem”, ale nie o jego potoczną nazwę mi chodziło, ale o nie używanie zagadkowego nazewnictwa Kolimatora na forum, które służy wiedzą wszystkim jego członkom, uzbrojonym w taki sprzęt lub nie! Wszystkich adwersarzy serdecznie pozdrawiam i DB.
Zawsze mam podobne myśli. Emocje nie kończą sie dla mnie po strzale, narastają wręcz w siłę. Odpuścić owszem można a nawet czasem trzeba. Tutaj jednak kolega nie zrobił niczego złego, no może wyprzedził swoje późniejsze odczucia, żal i myśl o tym gdzie ten byk bywał i ile lat wietrzył w knieii. Ważne jest to co czujemy po strzale, czy mamy to w nosie czy targają nami wyrzuty sumienia tak jak u kolegi, poniewaz to Nas uczy pokory i uswiadamia Nam co się własnie stało. A stac się musiało w tej chwili. Był plan, zył byk , był odstrzał, okazja i strzał ...ale i myśl późniejsza i miłość do zwierza, który żył równolegle z Nim przez te 14 lat. Swoje juz zrobił zapewne i nie jeden jego potomek ciągnie jego ściezkami. Kwestię odpuszczenia pozostawmy zatem swemu sumieniu i nie komentujmy prete w ten sposób, gdyz nikt nie wie co by było gdyby nie On tam zasiadł. Darz Bór za szczerość, za hołd dla króla lasu i za uczucia, które nie każdemu towarzyszą. [2013-02-19 11:26]
Kol. Knieja 22, to bardzo smutne, wręcz nieszczęsne „opowiadanie” o polowaniu, jak to nazywasz, choć należy traktować to raczej jak informację – przepraszam, o zabijaniu i sam, jak widać czułeś dość mocne wyrzuty. To dobrze, bo jesteś nie tylko myśliwym, ale i leśniczym, a więc zawodowo wyżej usytuowanym nad myśliwym. I co ważne, opis taki jest dla innych, szczególnie przeciwników myślistwa – matrycą odczytywania Siebie i innych myśliwych z ich zewnętrznych wydarzeń. Myśliwy, jeśli ma odczucie jakiejś wątpliwości, musi mieć etyczną ascezę, oznaczającą powściągliwość, wstrzymanie się w określonych warunkach od strzału, co komentujący tą informację, kol. dominikas... ujął pięknie, że trzeba wiedzieć kiedy odłożyć broń. Pozwoliłem sobie na komentarz tej informacji w odbiorze ogólnym, dla ostrzeżenia innych myśliwych, czytających i piszących takie relacje. Być może ten tytuł jest mylący, bo nie wiadomo, czy ten byk, to był ostatnim do pozyskania w tym sezonie łowieckim, czy ostatnim bykiem w tej Kniei, jak można się domyślać z ubolewania kolegi nad tym, bo to zasadnicza różnica. Dość ciekawie też relacjonujesz to polowanie dla czytelników i myśliwych, jakby z nawykiem enigmatycznego określenia – „włączyłem czerwony punkt i naprowadziłem kropkę”, bo nie wszyscy może wiedzą, że chcesz im powiedzieć o strzelaniu do tego byka przez Kolimator. Kolimatory, to optyczne celowniki funkcjonujące już od lat sześćdziesiątych ubiegłego wieku, tylko byliśmy odcięci od takiej techniki, czy też optyki i zapewne nie wielu ich jeszcze posiada, choć ograniczają one do minimum kaleczenie zwierzyny przy jej pozyskaniu. Zatem proszę mi wybaczyć, ale pisząc to, nie krytykuje, wskazuje tylko wszystkim na pewne niuanse, o których pisząc, musimy zawsze pamiętać ! Mowa o lunecie tu była Szanowny Nemrodzie. Ja nie wiem jak bym zareagowała. Ten żal zapewne naszedł by mnie prędzej niż chęć oddania strzału. A le w zasadzie nie powinnismi strzelać w ogóle do zwierza, bo np. byk w pierwszej klasie może być zaskakująco przyszłościowy mając słabe poroże- TAKKK bo to natura zaskakuje najbardziej mimo teorii i praktyki czasami, wbrew wszystkiemu. A rogacze, a kozy, a dziki. Zawsze może być żal i szkoda. Zal jest zawsze ale nie dla wszystkich i nie wszyscy to rozumieją. Jestesmy myśliwymi- pamiętajmy o tym.
Koledzy ostatniego byka strzeliłem 16.02.13, zdarza się, że nie strzeliłem 2-3 lata byka, bo czekam na tego "WYMARZONEGO" Darz bór!!!!!!!
Bo czasami trzeba wiedzieć kiedy odlożyć broń bron i nie strzelic.DB
Zbyt wiele smutnych historii wokół polowania , podejście filozoficzne jest tu na miejscu , wszak odebranie życia stworzeniu Bożemu nie powinno być aktem euforii cz wybuchu radości , myśliwy ma szanować każde życie i z rozwagą gospodarować w łowisku .Podczas mszy Hubertowskiej kaznodzieja nawiązał do słów z pisma czyńcie sobie ziemię poddaną (i tak sobie myślę o tym odłożeniu broni ) , podczas moich zasiadek obserwowałem nierozważne podejście moich kolegów , efekty pochopnych strzałów , czerwone kartki po młodnikach , zadawanie niepotrzebnego cierpienia , dotyka to etyki łowieckiej , z którą u niektórych bywa na bakier są to smutne opowiadania . Czysty , rozumny , wyselekcjonowany , wydeptany i otropiony strzał , to prawdziwe polowanie , i zrozumienie sensu łowiectwa .Aby nie pogrążyć się w smutku , moje opowiadanko z polowania na dziki , każdy wie jak jest oglądany na proszonym polowaniu , a tu ubiór , a to czy swarowszczak , a czy winczester a może , tylko Czech , filce czy De..y . Moją fuzję , gdy spostrzegł jen fryc skomentował w niewybredny sposób - to pewnie po dziadku z 1 Armii LWP , co prawda nie , ale jako gość skwitowałem to uśmiechem . Stoimy , gon idzie , w młodniku trzaski , kilka stanowisk w bok palba i podniecenie , kule lecą gdzieś w chruśniak , ruszona wataha idzie wzdłuż linii to marzenie każdego na zbiorówce , sąsiad ma prześwit w świerczynie i bije z winczesterka 1..3.4 stop , są u mnie , tu brzózki , locha prowadząca , następna , trzeci , skład , strzał , klamka , następny , i jeszcze raz ? , idzie warchlak z odbitą żuchwą strzelam , roluje , pisze testament , stop , ładuję max trzy naboje , cisza . Na pokocie trzy dziki strzelone przez gościa , warchlaka odstąpiłem koledze który strzelał z Win i komentował moje wyposażenie (kultura ?) z uśmiechem poprosił o okazanie tego już rzadko spotykanego na polowaniach sztucera , DB .
A póżniej sie obudziłes - i stwierdziłes ze taki piekny świat istnieje tylko w twojej wyobrazni i snach
Cieszę się że przeczytałeś , młodzi mają teraz problem ze rozumieniem tekstu , ale tam , pisarzem nie jestem , jeśli jesteś myśliwym w Opolskim , mogę Cię zabrać na takie polowanie , a potem pogadamy o snach , i ja miewam różne , ale raczej nie o dzikach , a o haremach , koniach czystej krwi , zielonych pastwiskach itp.
Dziekuje za zaproszenie -z dolnoslaskiego nie mam daleko za godzine moge byc u Ciebie O dzikach takze nie chce mi sie gadac Ale niestety -sny o haremach i gołych kobietach przestały mnie nawiedzac juz od kilkunastu lat -z racji wieku (juz nieprodukcyjnego )O snach o koniach pelnej krwi czy tez arabach -takze zarówno ze mna nie porozmawiasz (jestem heterosexualny) :):):) (Freud)Więc czy jest sens zapraszac takiego nudziarza jak ja ?
No, skoro wiek rębny , szanowny kolega ma za sobą , to zawsze można jakąś lufkę strzelić , i ponoć nie znajdzie dwóch facetów coby o czyś nie pogadali , choćby o odbytych viktoriach a może i klęskach , jak np. demokracja ludowa , albo o prostacie czy tym no żeglarstwie (braveran) .
Zawsze mozemy" zaciagnąc scieżke " - zgodnie z nowomodą -z alkoholu juz wyroslem :):)Gadać mozemy na kazdy temat -pod warunkiem ze będzie wesoło a także o broni i amunicji -uwielbiam ten temat