Jak waszym zdaniem powinien wyglądać podział Łowiska, ilu mysliwych Waszym zdaniem powinno byc wpisanych w jednym rejonie a w zasadzie miejscu? No i w końcu co z ambonami i nęciskami pod nimi? Idealnym rozwiazaniem jest ambona dla kazdego i neciska pod nia prywatne. Chcesz iść do kolegi na ambone to przywiex worek kukurydzy i nie ma sprawy a nie na cudzą darmoche liczysz. Sypiesz tony kukurydzy a Sępisko przyjdzie i strzela do oporu. Sa takie przypadki co wy na to?
O takie ambony dbało by sie inaczej, poniewaz każda z nich przypisana byłaby jednemy mysliwemu, tak samo paśnik. No a jeżeli chodzi o te" prywatne" neciska chciałabym tu zauwazyć, że nie mam tu na mysli tajnych miejsc tylko wszystkie musiałyby być dobrze znane wszystkim mysliwym a co za tym idzie ktoś chce usiąść, pyta zakarmia parę dni i sukces.
Droga koleżanko jeżeli pytasz o ilość myśliwych polujących na jednym rejonie to tą kwestje reguluje ściśle regulamin polowań i bez zgody pierwszego zapisanego na rejon myśliwego nikt nie może tam się zapisać i polować.A nęciska,to nie wiem jak jest w innych kołach i rejonach Polski,ale u mnie w kole nie robimy nęcisk pod ambonami ponieważ zagęszczenie dzików jest duże i powiedzmy,że przynajmniej dla mnie sztuką jest nie strzelić dzika,a w kołach zaprzyjażnionych nęciska robione przez myśliwych są prywatne i tak samo u mnie starsi myśliwi i ci trochę mniej ruchliwi,też mają po lesie małe nęciska przy ukrytych zwyżkach.A ambony w kole zostały przydzielone myśliwym do opieki i remontu uchwałą walnego,koło pokrywa koszty remontu,ale myśliwy ma obowiązek dbać o nią,a jeżeli myśliwy nie dokonuje bieżących napraw jest obciążany ich kosztami,a koło zleca odpłatnie naprawę innemu chętnemu myśliwemu i w ten sposób ambony są sprawne.Łowisko a ściślej obwód mamy podzielony na sektory,a ich wielkość jest uzależniona od ukształtowania terenu i wymagań ochrony przed szkodami.W okresie największych szkód w zbożach,rolnicy wielkoobszarowi w moim obwodzie wykaszają pasy w zbożach,my rozstawiamy zwyżki i na tych pasach jest nęcone,aby zatrzymać dzika w celu rozpoznania i oddania strzału,na ten temat w zeszłym roku były dwa artykuły z mojego koła w braci łowieckiej.DB
Droga koleżanko,powiem szczerze,że u mnie w kole jest to nie możliwe,ja jestem strażnikiem i za takie coś z urzędu kieruję sprawę do rzecznika za naruszenie regulaminu,a regulamin jest rozporządzeniem do ustawy,przez co polowanie na sektorze,czy rewirze(jak zwał tak zwał)na którym myśliwy nie jest zapisany jest kłusownictwem(próbą wejścia w nielegalne posiadanie zwierzyny łownej)co opiera się o sąd powszechny.Trochę to zakręcone,ale niestety przepisy są po to żeby ich przestrzegać i z ich tytułu ponosić konsekwencje.Ja ścigam myśliwych nawet za nie wpisywanie strzałów w książkę wpisów,ponieważ książka wpisów jest załącznikiem do ustawy,a więc ma moc ustawową i zawiera ściśle określone przepisy.a z tym zajmowaniem ambon bez wypisywania się to słyszałem w innych kołach,ale to jest tak,że jest dobrze do póki nic się nie stanie,ale jak się coś stanie,to wszyscy się dziwią mimo,że wiedzieli o takim procederze,dlatego ja wolę dmuchać na zimne,napisać z takiego zajścia wniosek do rzecznika dyscyplinarnego i mieć w ukaranym myśliwym zdeklarowanego wroga,niż fałszywego przyjaciela.DB
o. i to jest właściwa postawa,-- a tak to bywa kiedy zwróci się komuś uwagę że żle robi nagle staje się naszym wrogiem, a do tej chwili był kolegą aby nienadużyć słowa "przyjaciel" . Ironia losu, stoi taki gość co niedziela w kościele przykładny mąż, ojciec, poniekąd i z poważaniem społecznym(a żmije w rękawie nosi). Zwróć człowieku takiemu uwagę, to te żmije wytrzepie.Najlepiej to takich omijać, ale jak ich rozpoznać. Tacy są właśnie kolesie w Kołach Łowieckich-ich regulamin nie dotyczy.D.B 0
PS. Jestem jednocześnie członkiem PZW. Zapewne jak wielu z was. Paradoks-dwa podobne Zrzeszenia ale jak różne. Warto się zastanowić poważnie nad różnicami a jest ich bardzo dużo.Jakoś członków PZW jest o wiele wiecej. Są owszem zgrzyty między ludzmi na różnym tle. Ale tutaj nikt nikogo nie stawia przed Rzecznikiem Dyscyplinarnym i Sądem. Nikt na nikogonie donosi nie "włazi" w rewir, nie rzuca kłód pod nogi. Wystarczy zrozumieć prostą zasadę : "dla wszystkich straczy" trzeba tylko coś potrafić albo bardzo chcieć. A okazji do naginania przepisów prawa jakoś nie brakuje(mam na myslili kłusownictwo). Więc w czym tkwi problem?. Zyje w tych środowiskach od kilkunastu lat i tylko w PZŁ dzieje się coraz gorzej. Władze sie nieźle bawia wyjmujac wymierne korzyści, a tu na dole mysliwi bezopamietania i i wszelkich zasad sami sobie do gardeł skaczą. Jeden drugiego za miske dziczyzny sprzedałby jak psa na tagu z szyderczym usmiechem na twarzy. Majac nascie lat i mleko pod nosem myślałem że myśliwi to ludzie na poziomie. Nie koniecznie majętni i wykształceni. Ale że to "prawdziwy" mężczyźni z j...mi i mądrzy. Dlatego też wsąpiłem do PZŁ. DZiś mam swoją opinie wstyd mi ja tutaj przedstawiać. Wydaje się nam że jakiś program w telewizji lub artykuły w kolorowych miesięcznikach coś zmienią. PRACA U PODSTAW jest jedyynym rozwiązaniem. Pozdrawiam wędkarzy.
dokładnie bodzio masz racje najchetniej by sie sprywatyzowali i nikogo by do łowiska nie wpóscili wiem bo mamy taki prszypadek ale już niedługo tacy ludzie nie poluja długo bo wkońcu zachodzą wiekszości koła za skure i maja na niego haka zeby sie go pozbyć moim zdaniem nie powinno sie przymac takich ludzi w kole bo oni zawsze psuja atmosfere wśród kolegów darz bór
dokładnie bodzio masz racje najchetniej by sie sprywatyzowali i nikogo by do łowiska nie wpóscili wiem bo mamy taki prszypadek ale już niedługo tacy ludzie nie poluja długo bo wkońcu zachodzą wiekszości koła za skure i maja na niego haka zeby sie go pozbyć moim zdaniem nie powinno sie przymac takich ludzi w kole bo oni zawsze psuja atmosfere wśród kolegów darz bórMacie racje, ale co z takimi zrobić?Ja nie wiem strach podnieść głos na walnym bo jak spojrzą wszyscy to az sie gorąco robi w uszach. TO STRASZNE zwłaszcza to kiedy jakiś czas temu podchodziłam dziki w parowie i usłyszałam strzał i świst kuli jednoczesnie- ZAMARŁAM- jak doszłam do siebie po chwili zadzwoniłam do łowczego i opowiedziałam co się stało, że tylko ja tam byłam wpisana itp, itd a on na to to niemożliwe przeciez nikogo tam nie powinno być. Mamy kłusowników jakis???? SZCZENA MI OPADŁA I ROZŁĄCZYŁAM SIĘ. a KIEDYS ZIMĄ znalazlam na rzece martwa siutę, którę noc wcesniej szarpały dziki, rano poszłam zobaczyć o co chodzi była do koza trafiona na łopatkę z kuli i nie podniesiona została. Poinformowałam o tym jednego kolegę no coi ty powiedział to niemozliwe-DZIWNE BO WIECZOREM JUZ BYŁA POSPRZĄTANA. Co Wy na to? Nie ma kłusowników w kołach?
Koleżanko Bukowisko napisz do mnie na maila a dokładnie powiem Ci co zrobić,bo przerabiałem takie przypadki i sprawa przynajmniej dla mnie jest w miarę prosta. [email protected]
Koleżanko i Koledzy macie we wszystkich przypadkach słuszność,ale nie wyciągacie ze swoich przypadków żadnych wniosków,a czy wszystko nie sprowadza się do jednego?Wydaje mi się,że jest to brak autorytetu i szacunku dla zarządów do których wybiera się osoby które i tak nie są zbyt lubiane i nie cieszą się autorytetem ,a wręcz przeciwnie .No i co za tym idzie,nie są w stanie kierować pracą koła lecz robią to za nich wewnętrzne grupki członków koła o różnych zapatrywaniach.Podział łowiska na sektory ,oczywiście powinien istnieć,ale za każdy sektor odpowiedzialna powinna być grupa myśliwych,których obowiązkiem powinno być budowa i konserwacja urządzeń,a więc ambony ,zasiadki itp.Jeśli konieczne,zakładanie necisk.I to wszystko winno być naniesione na mapę i kontrolowane przez zarząd koła.Natomiast gdzie kto poluje o tym powinno decydować jak duże i gdzie jest zagrożenie szkodami.Co z tego ,że na jednym sektorze powstają szkody,ale opiekujący się nim myśliwi traktują go jako swój prywatny,i nie pozwalaja nikomu tam polować choć samych od tygodni nikt nie widział w obwodzie.I tu decyzję powinien podejmować łowczy.To w niektórych kołach działa .No i zapobiega "wałęsaniu "się beż wpisu "właścicieli"sektorówNie mogę sobie wyobrazić ,jaka samowolka panuje w niektórych kołach,proszą się one o tragiczne wypadki.Tak jak Kolega strażnik napisał ,z bronią w lesie bez wpisy? To kłusownictwo i na to nie można patrzeć przez palce .kolega czy nie,moze zgłaszajac ratujemy komuś życie.
Jak waszym zdaniem powinien wyglądać podział Łowiska, ilu mysliwych Waszym zdaniem powinno byc wpisanych w jednym rejonie a w zasadzie miejscu? No i w końcu co z ambonami i nęciskami pod nimi? Idealnym rozwiazaniem jest ambona dla kazdego i neciska pod nia prywatne. Chcesz iść do kolegi na ambone to przywiex worek kukurydzy i nie ma sprawy a nie na cudzą darmoche liczysz. Sypiesz tony kukurydzy a Sępisko przyjdzie i strzela do oporu. Sa takie przypadki co wy na to?
O takie ambony dbało by sie inaczej, poniewaz każda z nich przypisana byłaby jednemy mysliwemu, tak samo paśnik. No a jeżeli chodzi o te" prywatne" neciska chciałabym tu zauwazyć, że nie mam tu na mysli tajnych miejsc tylko wszystkie musiałyby być dobrze znane wszystkim mysliwym a co za tym idzie ktoś chce usiąść, pyta zakarmia parę dni i sukces.
Droga koleżanko jeżeli pytasz o ilość myśliwych polujących na jednym rejonie to tą kwestje reguluje ściśle regulamin polowań i bez zgody pierwszego zapisanego na rejon myśliwego nikt nie może tam się zapisać i polować.A nęciska,to nie wiem jak jest w innych kołach i rejonach Polski,ale u mnie w kole nie robimy nęcisk pod ambonami ponieważ zagęszczenie dzików jest duże i powiedzmy,że przynajmniej dla mnie sztuką jest nie strzelić dzika,a w kołach zaprzyjażnionych nęciska robione przez myśliwych są prywatne i tak samo u mnie starsi myśliwi i ci trochę mniej ruchliwi,też mają po lesie małe nęciska przy ukrytych zwyżkach.A ambony w kole zostały przydzielone myśliwym do opieki i remontu uchwałą walnego,koło pokrywa koszty remontu,ale myśliwy ma obowiązek dbać o nią,a jeżeli myśliwy nie dokonuje bieżących napraw jest obciążany ich kosztami,a koło zleca odpłatnie naprawę innemu chętnemu myśliwemu i w ten sposób ambony są sprawne.Łowisko a ściślej obwód mamy podzielony na sektory,a ich wielkość jest uzależniona od ukształtowania terenu i wymagań ochrony przed szkodami.W okresie największych szkód w zbożach,rolnicy wielkoobszarowi w moim obwodzie wykaszają pasy w zbożach,my rozstawiamy zwyżki i na tych pasach jest nęcone,aby zatrzymać dzika w celu rozpoznania i oddania strzału,na ten temat w zeszłym roku były dwa artykuły z mojego koła w braci łowieckiej.DB
Witaj ja wiem i Ty to też wiesz, że ilość myśliwych reguluje regulamin. Ale tak nie jest jestem gdzies wpisana i spotykam zajęta ambonę np. itd, itp.
Droga koleżanko,powiem szczerze,że u mnie w kole jest to nie możliwe,ja jestem strażnikiem i za takie coś z urzędu kieruję sprawę do rzecznika za naruszenie regulaminu,a regulamin jest rozporządzeniem do ustawy,przez co polowanie na sektorze,czy rewirze(jak zwał tak zwał)na którym myśliwy nie jest zapisany jest kłusownictwem(próbą wejścia w nielegalne posiadanie zwierzyny łownej)co opiera się o sąd powszechny.Trochę to zakręcone,ale niestety przepisy są po to żeby ich przestrzegać i z ich tytułu ponosić konsekwencje.Ja ścigam myśliwych nawet za nie wpisywanie strzałów w książkę wpisów,ponieważ książka wpisów jest załącznikiem do ustawy,a więc ma moc ustawową i zawiera ściśle określone przepisy.a z tym zajmowaniem ambon bez wypisywania się to słyszałem w innych kołach,ale to jest tak,że jest dobrze do póki nic się nie stanie,ale jak się coś stanie,to wszyscy się dziwią mimo,że wiedzieli o takim procederze,dlatego ja wolę dmuchać na zimne,napisać z takiego zajścia wniosek do rzecznika dyscyplinarnego i mieć w ukaranym myśliwym zdeklarowanego wroga,niż fałszywego przyjaciela.DB
o. i to jest właściwa postawa,-- a tak to bywa kiedy zwróci się komuś uwagę że żle robi nagle staje się naszym wrogiem, a do tej chwili był kolegą aby nienadużyć słowa "przyjaciel" . Ironia losu, stoi taki gość co niedziela w kościele przykładny mąż, ojciec, poniekąd i z poważaniem społecznym(a żmije w rękawie nosi). Zwróć człowieku takiemu uwagę, to te żmije wytrzepie.Najlepiej to takich omijać, ale jak ich rozpoznać. Tacy są właśnie kolesie w Kołach Łowieckich-ich regulamin nie dotyczy.D.B 0
PS. Jestem jednocześnie członkiem PZW. Zapewne jak wielu z was. Paradoks-dwa podobne Zrzeszenia ale jak różne. Warto się zastanowić poważnie nad różnicami a jest ich bardzo dużo.Jakoś członków PZW jest o wiele wiecej. Są owszem zgrzyty między ludzmi na różnym tle. Ale tutaj nikt nikogo nie stawia przed Rzecznikiem Dyscyplinarnym i Sądem. Nikt na nikogonie donosi nie "włazi" w rewir, nie rzuca kłód pod nogi. Wystarczy zrozumieć prostą zasadę : "dla wszystkich straczy" trzeba tylko coś potrafić albo bardzo chcieć. A okazji do naginania przepisów prawa jakoś nie brakuje(mam na myslili kłusownictwo). Więc w czym tkwi problem?. Zyje w tych środowiskach od kilkunastu lat i tylko w PZŁ dzieje się coraz gorzej. Władze sie nieźle bawia wyjmujac wymierne korzyści, a tu na dole mysliwi bezopamietania i i wszelkich zasad sami sobie do gardeł skaczą. Jeden drugiego za miske dziczyzny sprzedałby jak psa na tagu z szyderczym usmiechem na twarzy. Majac nascie lat i mleko pod nosem myślałem że myśliwi to ludzie na poziomie. Nie koniecznie majętni i wykształceni. Ale że to "prawdziwy" mężczyźni z j...mi i mądrzy. Dlatego też wsąpiłem do PZŁ. DZiś mam swoją opinie wstyd mi ja tutaj przedstawiać. Wydaje się nam że jakiś program w telewizji lub artykuły w kolorowych miesięcznikach coś zmienią. PRACA U PODSTAW jest jedyynym rozwiązaniem. Pozdrawiam wędkarzy.
dokładnie bodzio masz racje najchetniej by sie sprywatyzowali i nikogo by do łowiska nie wpóscili wiem bo mamy taki prszypadek ale już niedługo tacy ludzie nie poluja długo bo wkońcu zachodzą wiekszości koła za skure i maja na niego haka zeby sie go pozbyć moim zdaniem nie powinno sie przymac takich ludzi w kole bo oni zawsze psuja atmosfere wśród kolegów darz bór
dokładnie bodzio masz racje najchetniej by sie sprywatyzowali i nikogo by do łowiska nie wpóscili wiem bo mamy taki prszypadek ale już niedługo tacy ludzie nie poluja długo bo wkońcu zachodzą wiekszości koła za skure i maja na niego haka zeby sie go pozbyć moim zdaniem nie powinno sie przymac takich ludzi w kole bo oni zawsze psuja atmosfere wśród kolegów darz bórMacie racje, ale co z takimi zrobić?Ja nie wiem strach podnieść głos na walnym bo jak spojrzą wszyscy to az sie gorąco robi w uszach. TO STRASZNE zwłaszcza to kiedy jakiś czas temu podchodziłam dziki w parowie i usłyszałam strzał i świst kuli jednoczesnie- ZAMARŁAM- jak doszłam do siebie po chwili zadzwoniłam do łowczego i opowiedziałam co się stało, że tylko ja tam byłam wpisana itp, itd a on na to to niemożliwe przeciez nikogo tam nie powinno być. Mamy kłusowników jakis???? SZCZENA MI OPADŁA I ROZŁĄCZYŁAM SIĘ. a KIEDYS ZIMĄ znalazlam na rzece martwa siutę, którę noc wcesniej szarpały dziki, rano poszłam zobaczyć o co chodzi była do koza trafiona na łopatkę z kuli i nie podniesiona została. Poinformowałam o tym jednego kolegę no coi ty powiedział to niemozliwe-DZIWNE BO WIECZOREM JUZ BYŁA POSPRZĄTANA. Co Wy na to? Nie ma kłusowników w kołach?
Koleżanko Bukowisko napisz do mnie na maila a dokładnie powiem Ci co zrobić,bo przerabiałem takie przypadki i sprawa przynajmniej dla mnie jest w miarę prosta. [email protected]
Koleżanko i Koledzy macie we wszystkich przypadkach słuszność,ale nie wyciągacie ze swoich przypadków żadnych wniosków,a czy wszystko nie sprowadza się do jednego?Wydaje mi się,że jest to brak autorytetu i szacunku dla zarządów do których wybiera się osoby które i tak nie są zbyt lubiane i nie cieszą się autorytetem ,a wręcz przeciwnie .No i co za tym idzie,nie są w stanie kierować pracą koła lecz robią to za nich wewnętrzne grupki członków koła o różnych zapatrywaniach.Podział łowiska na sektory ,oczywiście powinien istnieć,ale za każdy sektor odpowiedzialna powinna być grupa myśliwych,których obowiązkiem powinno być budowa i konserwacja urządzeń,a więc ambony ,zasiadki itp.Jeśli konieczne,zakładanie necisk.I to wszystko winno być naniesione na mapę i kontrolowane przez zarząd koła.Natomiast gdzie kto poluje o tym powinno decydować jak duże i gdzie jest zagrożenie szkodami.Co z tego ,że na jednym sektorze powstają szkody,ale opiekujący się nim myśliwi traktują go jako swój prywatny,i nie pozwalaja nikomu tam polować choć samych od tygodni nikt nie widział w obwodzie.I tu decyzję powinien podejmować łowczy.To w niektórych kołach działa .No i zapobiega "wałęsaniu "się beż wpisu "właścicieli"sektorówNie mogę sobie wyobrazić ,jaka samowolka panuje w niektórych kołach,proszą się one o tragiczne wypadki.Tak jak Kolega strażnik napisał ,z bronią w lesie bez wpisy? To kłusownictwo i na to nie można patrzeć przez palce .kolega czy nie,moze zgłaszajac ratujemy komuś życie.