Ile razy udało Wam się spudłować dzika? Ja wczoraj w okolicach 20:30 godziny dokonałam chyba szczytowego popisu. Podeszłam bokiem odyńca ok 80 kg zatrzymałam si w granicach 40- 60 metrów celowałam go na łopatkę i co? Spojrzał jak na wariatkę i z prędkością światła opuścił miejsce żerowania. Co wy na to? BROŃ CELNA ja nie wiem co się stało hahaha
Jest pokaźna grupa myśliwych, którzy walą do wszystkiego co wlazło pod lufę byle tylko było wpisane w pozwoleniu i nie uciekało na drzewo. Ale jest też liczna grupa myśliwych, którzy nie decydują się na strzał. Potrzebują więcej czasu lub zwyczajnie selekcjonują napotkaną zwierzynę. Ich decyzja o pociągnięciu za spust wynika z analizy sytuacji. Bywa też tak, że człowiek się zwyczajnie zagapi, zagada nie zauważy odpowiedniego momentu. Jak to w życiu.
Na zbiorówkach do biegnącego dzika trochę się napudłowało (z gładkich). Ze sztucera z ambony przez 30 lat uszły mi tylko dwa. Niestety później znalezione w stanie rozkładu. Był kac moralny i wyciąganie wniosków. Teraz strzelam tylko wtedy, kiedy mam dogodne warunki do tego żeby trafić na komorę. W innym wypadku rezygnuję ze strzału.
Na zbiorówkach do biegnącego dzika trochę się napudłowało (z gładkich). Ze sztucera z ambony przez 30 lat uszły mi tylko dwa. Niestety później znalezione w stanie rozkładu. Był kac moralny i wyciąganie wniosków. Teraz strzelam tylko wtedy, kiedy mam dogodne warunki do tego żeby trafić na komorę. W innym wypadku rezygnuję ze strzału.Bardzo etyczne podejście godne naśladowania. Rozpoznanie celu to podstawa i dokładny cel dobra komora jest najlepsza. Żadne kręgosłupy i głowy uszy itp. Darz Bór.
Mili koledzy napisałam przecież, że celowałam na łopatkę a nie na głowę. Widziałam go dobrze było szaro, Poszłam zobaczyć dzisiaj i znalazłam przyczynę prawdopodobną.;) Na torze lotu pocisku były niskie krzaczki i trawy, których nie zauważyłam. Pozdrawiam Was serdecznie TAK BYWA dobrze, że rzadko. PozdR. DB
Mili koledzy napisałam przecież, że celowałam na łopatkę a nie na głowę. Widziałam go dobrze było szaro, Poszłam zobaczyć dzisiaj i znalazłam przyczynę prawdopodobną.;) Na torze lotu pocisku były niskie krzaczki i trawy, których nie zauważyłam. Pozdrawiam Was serdecznie TAK BYWA dobrze, że rzadko. PozdR. DBNo i masz już odpowiedź. Kula po uderzeniu nawet w źdźbło trawy się rozpryskuje. Przez rzadkie zarośla tylko Breneka jest skuteczna.
Takie rykoszety trafiają się często z szybkich kalibrów tam gdzie kula ma dużą prędkość . Breneka jest wolna i nie boi się niewielkich krzaczków ani traw kaliber 9,3x74 z ciężką kulą jest wolny i stabilny i na 200 metrów ma niezłe osiągi na strzelnicy.
W zasadzie to prawda co napisaliście Jednak nie trzeba widzieć wszystkiego tak czarne - białe. szybkie kalibry różne Magnum WSM i inne WB są bardzo podatne. Jednak są już u nas w pociski, które przy lubianych przez naszych myśliwych kalibrach radzą sobie z drobnymi krzaczkami czy trawą. To nie tak, że jak półpłaszcz to byle źdźbło i w kawałki.
Również w kal. 9,3x74R bym sugerował lekką ostrożność z tym strzelaniem na 200 metrów. U nas z powodu strzelnic jakie mamy strzelby są przestrzeliwane najczęściej tylko na 100 metrów. Tak przestrzelany powiedzmy dryling na 200 metrach będzie miał opad około 0,2 metra! Jeżeli do tego dodamy prawie regulaminowy rozrzut z trójlufki to ta wartość może jeszcze wzrosnąć. Standardowym dystansem przestrzelań dla tego kalibru jest 142-150 metrów. (zależy od masy pocisku i wytwórni).
Dużą odporność na rykoszety dawały stare wolniutkie kalibry jak 9,3x72R czy też 45-70 Gov. Dziki na zbiorówkach je lubiły, kładły się w ogniu, a otworek miały tylko z jednej strony. I komu to przeszkadzało….?
Nie jest aż tak źle strzelałem z tego kalibru i opad był 10 cm na 200 metrów. To znaczy bierzesz takiego przelatka ćut wyżej i masz go na miejscu kaliber nie robi spustoszenia i po strzale obfite farbowanie nie na darmo nazywa się go królewskim. Wiadomo,że to kaliber nie dla każdego. Ale może go każdy spróbować. Jest super. Darz Bór.
No to super!!! Kol. robinson@ wie lepiej niż firma RWS jaki opad ma ta kula. Brawo! Może jeszcze Kolega będzie tak miły i poda nam typ strzelby z której strzelał do tego przelatka. Jaki to był model i wytwórnia? Jakie ona ma skupienie na 200 metrów w MOA lub w centymetrach? Czy to było w biegu czy jak przelatek myślał gdzie pospacerować? Czy to było z lunetą i jak mocną?
Od razu napiszę dlaczego się pytam. Bo ja mam wysokiej klasy sztucer górski ale do przelatka na 200 metrów to się nie odważam grzać. A może ja mam tylko kiepski karabin - nie wiem.
Strzelałem z krieghoffa dryling expresu u kolegi w niemczech na strzelnicy luneta miała stałe powiększenie 8 x50 nie wiem co to był za producent na 100 metrów przestrzelany był w punkt a na 200 miał 10 cm opadu . A skupienie to miał takie sobie z trzech luf około 13 cm na 100 metrach.
Rozumię. No ja Kreghoffa nie mam ale mi się podoba. Niestety nie stać mnie na taką zabawkę. Co prawda z tej firmy bardziej podoba mi się inna strzelba ale i ona jest bardzo droga.
Dziękuję Ci za odpowiedz i gratuluję dobrego oka.
P.s. Opad kuli nie zależy od typu broni tylko od użytej amunicji. A omawiany kaliber przestrzelany na 100m ma opad około 20 cm na 200m.
Kolego Robinson, nie bardzo zgadza się twoja teza o tak niskim opadzie w kal. 9,3x74R.Najlżejszy pocisk 15,03 gramowy Norma Vulkan przystrzelany na 100m z 4 centymetrowym przewyższeniem, na 200m ma opad 7cm. (GEE 161m) Jeżeli przystrzelimy na 100m w punkt, to na 200m pocisk uderzy conajmniej 20cm niżej.Natomiast cięzki 18,99 gramowy Brenneke TUG (GEE 148m) da nam opad 11cm, a przystrzelany w punkt na 100m ok. 30cm.DB
Będę się widział kolegą z Niemiec i spytam się jaka to była amunicja . A tego opadu może było trochę więcej jak 10 cm ale na pewno nie 20 cm. I na 200 oddał tylko jeden strzał koniec maja jedziemy znowu na strzelnicę to weźmiemy go znowu i zobaczę dokładnie . Napiszę znowu.
mówią ze nie lufa trufa tylko mysliwy dupa hehe.. niemasz co sie przejmować najlepszym sie zdarza pudłkować tutaj porównywania kal. to troche śmieszne bo z każdego kal zabijesz no ok są rózne opady wieksze mniejsze ale w dzika trafisz mi sie wydaje że najczęstrzym powodem pudłowania jestb zerwanie alegwałtowne naciśniecie na spustlub nie przyłożenie sie do strzału to są głuwne powody chyba że uderzyłeś gdzieś niechcacy lunetą o cos i mogła sie rozregulowac różnie bywa db
mówią ze nie lufa trufa tylko mysliwy dupa hehe.. niemasz co sie przejmować najlepszym sie zdarza pudłkować tutaj porównywania kal. to troche śmieszne bo z każdego kal zabijesz no ok są rózne opady wieksze mniejsze ale w dzika trafisz mi sie wydaje że najczęstrzym powodem pudłowania jestb zerwanie alegwałtowne naciśniecie na spustlub nie przyłożenie sie do strzału to są głuwne powody chyba że uderzyłeś gdzieś niechcacy lunetą o cos i mogła sie rozregulowac różnie bywa dbBoże zmiłuj się, kolego Wojtas czy Ty myślisz co piszesz? Koledzy na tym forum zwracali Tobie uwagę nie raz. Jaka "Lufa trufa"... w tym powiedzeniu chodzi o lufy od Kruppa. Taka firma Friedrich Krupp AG założona w 1811 roku przez wymienionego przemysłowca z siedzibą w Essen, w Zagłębiu Ruhry- zagłębiu węglowym jeśli nie wiesz z czego produkuje się stal. Okres nazistowskich Niemiec skończył się niechlubnie dla dyrektorów i członków zarządu Krupp AG. Dlaczego? M.in, dlatego że 19 tys. osób zmarło z wycienczenia podczas prac przymusowych. Krupp wspierał organizcję NSDAP ogromnymi pieniedzmi wzamian za zajęcie wpływowych stanowisk w Rządzie III Rzeszy. Krupp na okupowanych ziemiach m.in. Polski zawłaszczał przedsiębiorstwa i ograbiał ziemie okupowane z bogactw naturalnych m.in. złoż manganu i żelaza na Ukrainie. Produkowano działa przeciwlotnicze, czołgi, samochody terenowe, ciągniki artyleryjskie. Od 1999r. jako ThyssenKrupp AG jest jednym z największych producentów stali na świecie. Zanim następnym razem wymienisz podobną nazwę proszę o wzgląd na ten krótki rys historyczny a jak będziesz miał w rękach lufę od Kruppa wyprodukowaną w w/wym. okresie podziękuj św. Hubertowi że zyjesz w czasach pokoju.Pozdrawiam Darz Bór
Mówicie koledzy o strzałach na 200m,ja zapytam po co na takie odległości strzelać,na strzelnicy owszem,ale ile jest takich długich,a w łowisku,gdzie bicie serca powoduje drgania?,ja staram się strzelać do 100m a w większości jest odległość 40-50m i również pudłuję,bardzo rzadko,ale jednak,bo nie pudłuje ten kto nie strzela,mam 4 psy,3 posokowce bawarskie i gończego polskiego,psy bardzo doświadczone,najstarsza suka posokowca ma na swoim koncie kilkaset poszukiwań w różnych kołach i jak do tej pory nie doszła tylko 3 postrzałków,ale dochodziła już postrzałki po 2dniach i tropiłem z nią jelenia byka przez 6 godzin i z pomocą gończego zatrzymała,a postrzał był w kopyto przedniego lewego badyla.
Racja Kolego Skalniak!Dużo więcej radości da nam rogacz, dzik, jeleń, którego podeszliśmy na 50m, niż ten strzelony z 200m.Ci, co piszą, że strzelają z 200m "w kark" i żądają zwiększenia dopouszczalnej odległości strzału, nie powinni polować. Po co? Najczęściej są to tłuste buraki, którzy nie potrafią podejść zwierza.W takim strzelaniu nie ma żadnych emocji polowania. Za to sporo postrzałków, a do nich żaden taki "snajper" nie przyzna się. Ich broń robi koniczynkę na 100m. No i co z tego?Mój mieści się w 5cm na 100m, a jakoś poluję i nie mam postrzałków.Przyznam się, że mam też taki sztucer, który robi koniczynkę, ale on waży ponad 6kg i widzi tylko strzelnicę. Najbardziej cieszy się, jak go zabieram na strzelnicę, gdzie tarcza stoi 300m od niego. Koniczynki nie robi, ale w kartkę pocztową zawsze trafi, a nieraz w pudełko po papierosach. On wie, że wtedy dostaje kieliszek oleju i głaskam długo wszystkie jego części szmatką.
Widziałem byka po takim snajperskim strzale , na tzw. dyrektorskie czyli w zad , całość zaropiała rana nawet nie wielka , ale infekcja zrobiła swoje , zwierze męczyło się tylko ,z powodu snajperskich wyczynów jednego palanta . wszyscy wiedzą ile zmiennych składowych wchodzi do celnego strzału , jednak robią to ze sporych odległości , co za polowanie gdy brak zapachu i bliskości zwierza .
Jeżeli się pisze to i się czyta te 200 metrów to nie w łowisku tylko na strzelnicy . To,że obcowanie z przyrodą i zwierzyną jest dla myśliwego najważniejsze nie podlega komentarzom. Nieraz spieramy się na tematy balistyki ale to musi być poparte o strzelanie i strzelnicę . Wiadomo,że broń myśliwska to nie snajperki w większości . Strzały na dalekie odległości jest dużo niebezpieczniejszy szczególnie do zwierzyny płowej. Najbezpieczniejsze strzały to oddane z ambon lub różnego rodzaju zwyżek,szczególnie z broni gwintowanej. Teren otwarty jest szczególnie niebezpieczny. Przy oddaniu strzału najważniejsze jest bezpieczeństwo oddanego strzału co myśliwy powinien stawiać na pierwszym miejscu. Często jednak w przypływie adrenaliny nie jest to przestrzegane wynika to z całego cyklu składającego się z wielu składników. Zimna krew to jest najważniejsze we wszystkich przypadkach . Sprawdzenie bezpieczeństwa potem ocena celu i odległości a potem tylko jedno naciśnięcie . Trzeba pamiętać ,że po naciśnięciu na spust nie ma już odwrotu . Pozdrawiam. Darz Bór.
W zeszłym roku miałem taki przypadek.Podczas porannego obchodu łowiska zobaczyłem rogacza. I to jakiego!!!Jednotykowca!!!Niestety stał na wzgórzu i za nim słyszałem szum jadących samochodów. Mogłem mieć tego jednotykowca, ale i mogłem sprawić, że jakieś dzieci są sierotami.Odpuściłem i.... już nigdy go nie widziałem. Trudno, ale nie było szans, aby strzelić do niego.Czy żałuję?Wcale, to tylko rogacz.W moim pokoju wisi ich prawie setka na ścianie.DB
To jest właśnie jest zimna krew. Opanowanie i ocena sytuacji, bezpieczeństwo strzału zostało postawione na pierwszym miejscu. A obraz zostaje w naszych wspomnieniach i to jest najpiękniejsze. Darz Bór.
Brawo kolego Dingo! Oby wszyscy myśliwi potrafili tak na chłodno ocenić zagrożenia i nie dac się ponieść emocjom. Trofeum nie zdobyłeś ale pozostanie wspomnienie!pozdrawiam, Darz Bór!
Walkiria,nigdy nie miałem emocji przedstrzelnych, ani chęci posiadania czegoś za wszelką cenę.Trofea traktuję tak samo. A nawet bardziej te, zdobyte w pocie czoła, gdy trzeba było pełznąć po polu kilkaset metrów, aby dojść do odpowiedniego dystansu. Tak pozyskana zwierzyna ma większą wartość, niż rogacz ponad 700 gramowy, który po prostu wyszedł na strzał. Nie jestem fanem dalekich strzałów. Chyba, że do lisa. Ambona jest dla tych, co pilnują pola, albo dla inwalidów. Ci, którzy się chwalą, że strzelają sarny na 200m w kark, tak na prawdę nie wiedzą, co to polowanie. A jeszcze niektórzy żądają zwiekszenia dystansu strzału. Po co?Co strzelanie na takie odległości ma wspólnego z polowaniem?To, że jestem przeciwnikiem dalekich strzałów, nie jest spowodowane tym, że nie mam z czego wypalić na taką odległość. Mam indywidualnie pode mnie tuningowany sztucer, który ma grubą, poligonalną lufę, z osadzoną lunetą Leupold Mark4 Ultra M3 o powiększeniu 10x42. Taka sama, jaką używają amerykańscy strzelcy wyborowi. Dla mnie jest wyśmienita i wystarczy jeszcze długo. Amerykanie używają tych lunet coraz mniej zmieniając je na nastawne 6-24, albo jeszcze większe. Mój sztucer widzi prawie tylko strzelnicę, bo jest "tłuściochem".Waży ponad 6kg. Trafić sarnę w kark z 200m to pryszcz. Ale po co?DB
dokładnie tak jak kolega mówi takie strzelanie nie jest pewne ja sam strzelam jak musze ale strzela sie po to aby uśmiercic zwierza a znam takich dystansowców co strzelaja na 200-300 a póżniej gadają ze nie doszli go farbił i wszedł do rzepaku to go zostawił to po jaka cholere tak dalego strzelasz skoro nie jesteś pewien strzału śmiertelnego ja mam zasade wole podejsc zwierzyne na 100-130 m i oddac strzał nawet jak by miały mnie zwietrzyc i uciec tez nic wielniego sie nie stanie ale ja jestem zwolennikiem podchodzenia bardziej niz strzelania daleko
Koleżanko i koledzy jeżeli chodzi o postrzałki to regulamin polowań rozdział 2 &5 punkt 8.I zarządy kół powinny zacząć tego wymagać,ja jestem świeżo po walnym i na wzgląd nie podniesionej i zmarnowanej zwierzyny którą znalazłem w łowisku przeforsowałem zorganizowanie próby polowej dla psów w kole,po tej próbie każdy myśliwy będzie musiał przedstawić pisemnie zarządowi którego psa zapewnia sobie do ewentualnej pomocy,pies nie musi być jego bo nie każdy go posiada,ale musi mieć certyfikat przejścia próby polowej w poszukiwaniu postrzałka,jeżeli myśliwy tego nie zrobi pożegna się z odstrzałem,jeżeli dzięki temu chociaż jedna sztuka postrzelona więcej zostanie podniesiona to się opłaca.DB
Koleżanko i koledzy jeżeli chodzi o postrzałki to regulamin polowań rozdział 2 &5 punkt 8.I zarządy kół powinny zacząć tego wymagać,ja jestem świeżo po walnym i na wzgląd nie podniesionej i zmarnowanej zwierzyny którą znalazłem w łowisku przeforsowałem zorganizowanie próby polowej dla psów w kole,po tej próbie każdy myśliwy będzie musiał przedstawić pisemnie zarządowi którego psa zapewnia sobie do ewentualnej pomocy,pies nie musi być jego bo nie każdy go posiada,ale musi mieć certyfikat przejścia próby polowej w poszukiwaniu postrzałka,jeżeli myśliwy tego nie zrobi pożegna się z odstrzałem,jeżeli dzięki temu chociaż jedna sztuka postrzelona więcej zostanie podniesiona to się opłaca.DBTo ostro jedziecie kolega podejrzewa,że psy niektórych kolegów którzy używają je do szukania postrzałków się do tego nie nadają. Na pewno tak jest trzeba zrobić próbę i wyeliminować, te które nie podejmują tropu. Tylko trzeba się przygotować na to,że może to być nawet 20 procent. Niektórzy koledzy są przekonani,że ich pies to umie a to nie jest tak do końca. Jestem bardzo ciekawy jak sprawdzi się ta metoda. To trochę braku zaufania do członków koła ,ale jak powiedział Stalin zaufanie tak ale kontrola musi być. To na pewno podniesie procent wytropionych postrzałków . A może zacząć od ogólnego szkolenia psów przez fachowca. Darz Bór.
To ostro jedziecie kolega podejrzewa,że psy niektórych kolegów którzy używają je do szukania postrzałków się do tego nie nadają. Na pewno tak jest trzeba zrobić próbę i wyeliminować, te które nie podejmują tropu. Tylko trzeba się przygotować na to,że może to być nawet 20 procent. Niektórzy koledzy są przekonani,że ich pies to umie a to nie jest tak do końca. Jestem bardzo ciekawy jak sprawdzi się ta metoda. To trochę braku zaufania do członków koła ,ale jak powiedział Stalin zaufanie tak ale kontrola musi być. To na pewno podniesie procent wytropionych postrzałków . A może zacząć od ogólnego szkolenia psów przez fachowca. Darz Bór.Drogi kolego masz świętą racje,z tym szkoleniem,gdyby wszyscy tak myśleli to 90% postrzałków byłoby podnoszonych,ja rok temu zaproponowałem szkolenie dla psów członków koła,chciałem się tym zając,ale zostałem wyśmiany,ja posiadam 4 psy,wszystkie mają certyfikaty,powiesiłem swój numer tel.na tablicy ogłoszeń,jeżeli nie mogę jechać mam kogo wysłać z psem i co,i nic,przez ostatnie 3 lata tylko 5ciu kolegów z koła poprosiło o pomoc i wszystkie podniosłem,za jeleniem szedłem z 5km,musiałem dodatkowo ściągnąć dwa psy,bo jeden nie dał rady zatrzymać byka postrzelonego w badyl,koszt poszukiwania duży,bo do łowiska mam prawie 50km,ale zwierze nie męczyło się tygodniami.Koledzy z innych kół często korzystają z mojej pomocy,jedynie u mnie w kole są uparci i uważają,że jak nie leży w ogniu,to pudło.A pojechałem ostro ponieważ jestem strażnikiem w kole i znalazło się kilku,co mi zarzucili,że przez to,że za każdym razem jadę na polowanie to mam psa ze sobą i ich zdaniem ja poluję przy użyciu psów,bo ich zdanie z psem jest łatwo coś upolować.
Koleżankę "bukowisko" przepraszam za pomylenie jej z "buchtowiskiem". Chciałem poprawić po napisaniu tekstu posta, ale nie mogę się doczytać sposobu - czynności poprawienia tekstu przy jego publikowaniu. Może ten przekręt nie został zauważony, ale mam wyrzuty...
Koleżankę "bukowisko" przepraszam za pomylenie jej z "buchtowiskiem". Chciałem poprawić po napisaniu tekstu posta, ale nie mogę się doczytać sposobu - czynności poprawienia tekstu przy jego publikowaniu. Może ten przekręt nie został zauważony, ale mam wyrzuty...sposób jest prosty , chociaż na początku też nie zauważyłem tego ( edycja postów ) . Gdy jesteśmy zalogowani i klikamy na stronę główną forum , po prawej stronie mamy opcje dotyczące naszego konta , klikamy w opcję MÓJ PANEL i na samym dole mamy możliwość edycji posta . Pozdrawiam
WitajWidziałam, widziałam,....ale wybaczam oczywiście:) Nie rozumiem wiesz o co tu chodzi:) Pisałam, że spudłowałam dzika A NIE POSTRZELIŁAM, nigdy tez nie zostawiłam postrzałka na pastwę boru i kruków. Dlatego nie rozumiem tych dyskusji. To "pudło" - nawet wiem gdzie rozbiła się kula, skąd wiem poszłam to sprawdzić, poszłam też kilkaset metrów szukając chociażby kropli farby a w miejscu celu szukałam ścinki. Na 100% nawet Go nie drasnęłam z całym szacunkiem dla kolegów:) Kurcze cwany i duzy był skubany. haha. Nie mam w zwyczaju tez walić do wszystkiego co się rusza. Tak jak tu niektórzy mi sugerują. A dzik 90kg odyniec- bo potrafie rozpoznać- zasługuje chyba na uwagę tym bardziej, że zatrzymały go moje kolby kukurydzy zeszłorocznej zebranej przez zemnie wiosną. Tak wiosną ponieważ zostawiamy specjalnie stojącą kiukurydzę na polu dla kuropatewek, bażantów, i dzików chociażby. Dbam o zwierzeta w łowisku. Mamy corocznie lisciarkę, siano i sianokiszonkę, kukurydze i mieszanki zbożowe. sami to robimy i nikt Nam w tym nie pomaga i za pomoc dziękujemy. I tym bardziej dziwi mnie tępo i skręt toru tej dyskusji. Wiem wszystko o swoich dzikach w łowisku i ich "rodzinkach" tak samo jelenie i sarny. Zanim zacznę sezon na rogacze wiem od stycznia jaką mają kondycję, czego sie spodziewać i ile i gdzie mogę spotkać myłkusy. Uważam teksty typu wali do wszystkiego co sie rusza i za wszelką cenę za objaw zazdrości i to wszytko co mam do powiedzenie w tej sprawie. Ja na szczęście, za każdym razem kiedy mój mąż strzeli dzika, czy płową, czy tez kolega z koła CIESZĘ SIĘ bardzo i nie mam zamiaru zazdrościc czy też krwią się tez nie zalewam. Pozdrawiam Was koledzy serdecznie DB")
Walkiria lubi błysnąć. No No oby w łowisku tak błyszczała. SZczere DB Waki") Przeciez każdy wie o co chodziło koledze. I na pewno nie zrobił tego z myslą o zamordowanych ofiarach faszyszmu z całym szacunkiem dla Nich. A poruszanie tego tematu bez oddzielnego postu dla niego to jakaś pomyłka.
Psy mamWyżła na ptactwoJamnika norowcaGończego polskiego dzikarza Teraz jeszcze sokoła brakuje ale to tylko kwestia czasu. Kurs w Czempiniu i będzie i Sokół i uprawnienia.
Witam kolezanki i kolegow.Pudlo, zdarzyc sie , owszem, moze...Moja przygode z lowiectwem zaczalem w Norwegii, w 2010 roku. W Norwegii zalecane odleglosci (nie jestem 100% pewien czy sa uregulowane prawnie) wynosza:Do zwierzyny stojacej Los 150 metrow, Jelen 100 metrow.Do zwierzyny w ruchu, przy czym odradzane jest oddawanie strzalu do zwierzyny poruszajacej sie szybciej niz zwykly chod, odleglosci zmniejsza sie o polowe.Jezeli zas chodzi o psy, prawno nakazuje aby mysliwy wykonujacy polowanie na grubego zwierz ,,mial dostep" do psa do poszukiwania postrzalkow, ktory pozytywnie przeszedl probe, jak kol Skalniak proponuje w swoim kole. Zaznaczam, iz mysliwy nie musi sam posiadac takowego czterolapowca, ale musi miec mozliwosc wypozyczyc go w razie koniecznosci. W naszej gminie, byc moze jest tak w calej Norwegii, w okresie polowan na jelenie, jest 4-5 posiadaczy psow tropiacych ktorzy pelnia tygodniowe dyzury, i w razie koniecznosc mozna sie z nimi skontaktowac, i poprosic o pomoc. Odplatnosc jest bodajze abonament i jest to , o ile dobrze pamietam uzaleznione od ilosci zwierzyny w odstrzale dla kola.Jesli zas chodzi o wykonywanie polowania na zwierzyne gruba, poluje sie z broni palnej, gwintowanej, do dzikow i saren mozna uzywac gladkolufowej.Aby strzelac do jeleni, reniferow, dzikow, losi, saren, fok, niedzwiedzi, rosomakow, rysi i wilkow z broni gwintowanej, nalezy miec coroczne swiadectwo przystrzelania broni, czyli odbyc obowiazkowe dwa strzelania po 15 strzalow kazde ( niedozwolone jest dokonanie ich tego samego dnia) i oddanie 5 strzalow z amunicji mysliwskiej do tarczy przedstawiajacej renifera w odleglosci 100, i wszystkie 5 musi byc w okregu srednicy 30 cm, na komorze oczywiscie. w legitymacji lowieckiej wpisuje sie rodzaj i numer broni z ktorej sie skladalo egzamin. To troche pomaga kolegom ktorzy nieco sie zastali po zimie ;) zasada jest tez taka, ze do polowania nalezy uzywac tej samej amunicji, ktorej uzywalo sie na ,,egzaminie".Odnosnie opadow, kuli, nie deszczu, gdyz tego mam az nadto, to generalna zasada, od ktorej oczywiscie sa odstepstwa dla poszegolnych kul i producentow, mowi ze przy broni przystrzelanej na 100 opad na 150 metrach bedzie wynosil 5 cm, na 200metrac 15 cm, a na 300 metrach 50 cm. Odnosi sie to do najpopularniejszych kalibrow w Norwegii, czyli 6,5x55, 308 i 30-06.To takie moje refleksje z troche odleglejszego punktu widzenia ;)POzdrawiam, Darz Bor!
Zapomnialem tez o dwoch zasadach wpajanych nam na kursie, i poze nim.Pewne zaplecze, to podstawa, czyli po prostu kulolap dla pocisku, sytuacja opisana przez kol Dingo i sylwetka... Drugie, to ,, Nie zaluj strzalu, ktorego nie oddales..."
Walkiria lubi błysnąć. No No oby w łowisku tak błyszczała. SZczere DB Waki") Przeciez każdy wie o co chodziło koledze. I na pewno nie zrobił tego z myslą o zamordowanych ofiarach faszyszmu z całym szacunkiem dla Nich. A poruszanie tego tematu bez oddzielnego postu dla niego to jakaś pomyłka.Nie lubię błyskać, wręcz przeciwnie, po prostu napisałam tylko kilka zdań na temat fabryki Kruppa bo mnie - i nie tylko mnie- raziło to ciągłe przeinaczanie nazw, z wyraźną lubością praktykowane przez jednego z użytkowników tego forum. Kilka słów o przymusowych pracach, pomyslałam że dobrze by było kojarzyć sobie fabrykę Kruppa także z tym niechlubnym procederem. Może i faktycznie nie pasowało do reszty, ale jakoś admin tego wpisu nie usunął. Pod żadnym pozorem nie sposób mi się równać z tak doświadczoną Dianą jaką jest Koleżanka. Mogę się jedynie wzorować i uczyć, nic więcej..pozdrawiam DB
Św. Hubert nie pozwolił więc pudło było. Zdarza się najlepszym a im bliżej tym najczęściej niewychodzi jakoś. Ja po takim zdarzeniu udaje sie na stzrelnice i jak kula trzyma to wiem czyja wina.
Walkiria lubi błysnąć. No No oby w łowisku tak błyszczała. SZczere DB Waki") Przeciez każdy wie o co chodziło koledze. I na pewno nie zrobił tego z myslą o zamordowanych ofiarach faszyszmu z całym szacunkiem dla Nich. A poruszanie tego tematu bez oddzielnego postu dla niego to jakaś pomyłka.Nie lubię błyskać, wręcz przeciwnie, po prostu napisałam tylko kilka zdań na temat fabryki Kruppa bo mnie - i nie tylko mnie- raziło to ciągłe przeinaczanie nazw, z wyraźną lubością praktykowane przez jednego z użytkowników tego forum. Kilka słów o przymusowych pracach, pomyslałam że dobrze by było kojarzyć sobie fabrykę Kruppa także z tym niechlubnym procederem. Może i faktycznie nie pasowało do reszty, ale jakoś admin tego wpisu nie usunął. Pod żadnym pozorem nie sposób mi się równać z tak doświadczoną Dianą jaką jest Koleżanka. Mogę się jedynie wzorować i uczyć, nic więcej..pozdrawiam DBKochana WalkirioKazdy jest równy i nie lubie kiedy sie kogos wyróżnia zwłaszcza mnie:)Jestem Dianą z zamiłowania. Selekcjonerem od niedawna. Ostrozna jestem. Chodzę za rogaczem, widziałam ich wiele już mogłam strzelać ale nie zrobiłam tego. BO NIE BYŁY SELEKCYJNE.... jak dla mnie:) Nie lubie również kiedy piszę wyraźnie, że pudło a koledzy zaraz piszą o postrzałkach, niepewnych i niebezpiecznych strzałach itp. Walkirio naprawdę bez urazy. DB
Ile razy udało Wam się spudłować dzika? Ja wczoraj w okolicach 20:30 godziny dokonałam chyba szczytowego popisu. Podeszłam bokiem odyńca ok 80 kg zatrzymałam si w granicach 40- 60 metrów celowałam go na łopatkę i co? Spojrzał jak na wariatkę i z prędkością światła opuścił miejsce żerowania. Co wy na to? BROŃ CELNA ja nie wiem co się stało hahaha
Ale oddałaś strzał jaka broń jaka luneta a o 20.30 to nie było za ciemno.
Jest pokaźna grupa myśliwych, którzy walą do wszystkiego co wlazło pod lufę byle tylko było wpisane w pozwoleniu i nie uciekało na drzewo. Ale jest też liczna grupa myśliwych, którzy nie decydują się na strzał. Potrzebują więcej czasu lub zwyczajnie selekcjonują napotkaną zwierzynę. Ich decyzja o pociągnięciu za spust wynika z analizy sytuacji. Bywa też tak, że człowiek się zwyczajnie zagapi, zagada nie zauważy odpowiedniego momentu. Jak to w życiu.
Na zbiorówkach do biegnącego dzika trochę się napudłowało (z gładkich). Ze sztucera z ambony przez 30 lat uszły mi tylko dwa. Niestety później znalezione w stanie rozkładu. Był kac moralny i wyciąganie wniosków. Teraz strzelam tylko wtedy, kiedy mam dogodne warunki do tego żeby trafić na komorę. W innym wypadku rezygnuję ze strzału.
Na zbiorówkach do biegnącego dzika trochę się napudłowało (z gładkich). Ze sztucera z ambony przez 30 lat uszły mi tylko dwa. Niestety później znalezione w stanie rozkładu. Był kac moralny i wyciąganie wniosków. Teraz strzelam tylko wtedy, kiedy mam dogodne warunki do tego żeby trafić na komorę. W innym wypadku rezygnuję ze strzału.Bardzo etyczne podejście godne naśladowania. Rozpoznanie celu to podstawa i dokładny cel dobra komora jest najlepsza. Żadne kręgosłupy i głowy uszy itp. Darz Bór.
Mili koledzy napisałam przecież, że celowałam na łopatkę a nie na głowę. Widziałam go dobrze było szaro, Poszłam zobaczyć dzisiaj i znalazłam przyczynę prawdopodobną.;) Na torze lotu pocisku były niskie krzaczki i trawy, których nie zauważyłam. Pozdrawiam Was serdecznie TAK BYWA dobrze, że rzadko. PozdR. DB
Mili koledzy napisałam przecież, że celowałam na łopatkę a nie na głowę. Widziałam go dobrze było szaro, Poszłam zobaczyć dzisiaj i znalazłam przyczynę prawdopodobną.;) Na torze lotu pocisku były niskie krzaczki i trawy, których nie zauważyłam. Pozdrawiam Was serdecznie TAK BYWA dobrze, że rzadko. PozdR. DBNo i masz już odpowiedź. Kula po uderzeniu nawet w źdźbło trawy się rozpryskuje. Przez rzadkie zarośla tylko Breneka jest skuteczna.
...poza tym każdemu czasami zdarza się spudłować z "nieznanych przyczyn".
Takie rykoszety trafiają się często z szybkich kalibrów tam gdzie kula ma dużą prędkość . Breneka jest wolna i nie boi się niewielkich krzaczków ani traw kaliber 9,3x74 z ciężką kulą jest wolny i stabilny i na 200 metrów ma niezłe osiągi na strzelnicy.
W zasadzie to prawda co napisaliście Jednak nie trzeba widzieć wszystkiego tak czarne - białe. szybkie kalibry różne Magnum WSM i inne WB są bardzo podatne. Jednak są już u nas w pociski, które przy lubianych przez naszych myśliwych kalibrach radzą sobie z drobnymi krzaczkami czy trawą. To nie tak, że jak półpłaszcz to byle źdźbło i w kawałki. Również w kal. 9,3x74R bym sugerował lekką ostrożność z tym strzelaniem na 200 metrów. U nas z powodu strzelnic jakie mamy strzelby są przestrzeliwane najczęściej tylko na 100 metrów. Tak przestrzelany powiedzmy dryling na 200 metrach będzie miał opad około 0,2 metra! Jeżeli do tego dodamy prawie regulaminowy rozrzut z trójlufki to ta wartość może jeszcze wzrosnąć. Standardowym dystansem przestrzelań dla tego kalibru jest 142-150 metrów. (zależy od masy pocisku i wytwórni). Dużą odporność na rykoszety dawały stare wolniutkie kalibry jak 9,3x72R czy też 45-70 Gov. Dziki na zbiorówkach je lubiły, kładły się w ogniu, a otworek miały tylko z jednej strony. I komu to przeszkadzało….?
Nie jest aż tak źle strzelałem z tego kalibru i opad był 10 cm na 200 metrów. To znaczy bierzesz takiego przelatka ćut wyżej i masz go na miejscu kaliber nie robi spustoszenia i po strzale obfite farbowanie nie na darmo nazywa się go królewskim. Wiadomo,że to kaliber nie dla każdego. Ale może go każdy spróbować. Jest super. Darz Bór.
No to super!!! Kol. robinson@ wie lepiej niż firma RWS jaki opad ma ta kula. Brawo! Może jeszcze Kolega będzie tak miły i poda nam typ strzelby z której strzelał do tego przelatka. Jaki to był model i wytwórnia? Jakie ona ma skupienie na 200 metrów w MOA lub w centymetrach? Czy to było w biegu czy jak przelatek myślał gdzie pospacerować? Czy to było z lunetą i jak mocną? Od razu napiszę dlaczego się pytam. Bo ja mam wysokiej klasy sztucer górski ale do przelatka na 200 metrów to się nie odważam grzać. A może ja mam tylko kiepski karabin - nie wiem.
Strzelałem z krieghoffa dryling expresu u kolegi w niemczech na strzelnicy luneta miała stałe powiększenie 8 x50 nie wiem co to był za producent na 100 metrów przestrzelany był w punkt a na 200 miał 10 cm opadu . A skupienie to miał takie sobie z trzech luf około 13 cm na 100 metrach.
Napisałem,że bierzesz takiego przelatka a nie że strzelałem do tego przelatka . Strzelałem na strzelnicy.
Rozumię. No ja Kreghoffa nie mam ale mi się podoba. Niestety nie stać mnie na taką zabawkę. Co prawda z tej firmy bardziej podoba mi się inna strzelba ale i ona jest bardzo droga. Dziękuję Ci za odpowiedz i gratuluję dobrego oka. P.s. Opad kuli nie zależy od typu broni tylko od użytej amunicji. A omawiany kaliber przestrzelany na 100m ma opad około 20 cm na 200m.
Kolego Robinson, nie bardzo zgadza się twoja teza o tak niskim opadzie w kal. 9,3x74R.Najlżejszy pocisk 15,03 gramowy Norma Vulkan przystrzelany na 100m z 4 centymetrowym przewyższeniem, na 200m ma opad 7cm. (GEE 161m) Jeżeli przystrzelimy na 100m w punkt, to na 200m pocisk uderzy conajmniej 20cm niżej.Natomiast cięzki 18,99 gramowy Brenneke TUG (GEE 148m) da nam opad 11cm, a przystrzelany w punkt na 100m ok. 30cm.DB
Będę się widział kolegą z Niemiec i spytam się jaka to była amunicja . A tego opadu może było trochę więcej jak 10 cm ale na pewno nie 20 cm. I na 200 oddał tylko jeden strzał koniec maja jedziemy znowu na strzelnicę to weźmiemy go znowu i zobaczę dokładnie . Napiszę znowu.
mówią ze nie lufa trufa tylko mysliwy dupa hehe.. niemasz co sie przejmować najlepszym sie zdarza pudłkować tutaj porównywania kal. to troche śmieszne bo z każdego kal zabijesz no ok są rózne opady wieksze mniejsze ale w dzika trafisz mi sie wydaje że najczęstrzym powodem pudłowania jestb zerwanie alegwałtowne naciśniecie na spustlub nie przyłożenie sie do strzału to są głuwne powody chyba że uderzyłeś gdzieś niechcacy lunetą o cos i mogła sie rozregulowac różnie bywa db
mówią ze nie lufa trufa tylko mysliwy dupa hehe.. niemasz co sie przejmować najlepszym sie zdarza pudłkować tutaj porównywania kal. to troche śmieszne bo z każdego kal zabijesz no ok są rózne opady wieksze mniejsze ale w dzika trafisz mi sie wydaje że najczęstrzym powodem pudłowania jestb zerwanie alegwałtowne naciśniecie na spustlub nie przyłożenie sie do strzału to są głuwne powody chyba że uderzyłeś gdzieś niechcacy lunetą o cos i mogła sie rozregulowac różnie bywa dbBoże zmiłuj się, kolego Wojtas czy Ty myślisz co piszesz? Koledzy na tym forum zwracali Tobie uwagę nie raz. Jaka "Lufa trufa"... w tym powiedzeniu chodzi o lufy od Kruppa. Taka firma Friedrich Krupp AG założona w 1811 roku przez wymienionego przemysłowca z siedzibą w Essen, w Zagłębiu Ruhry- zagłębiu węglowym jeśli nie wiesz z czego produkuje się stal. Okres nazistowskich Niemiec skończył się niechlubnie dla dyrektorów i członków zarządu Krupp AG. Dlaczego? M.in, dlatego że 19 tys. osób zmarło z wycienczenia podczas prac przymusowych. Krupp wspierał organizcję NSDAP ogromnymi pieniedzmi wzamian za zajęcie wpływowych stanowisk w Rządzie III Rzeszy. Krupp na okupowanych ziemiach m.in. Polski zawłaszczał przedsiębiorstwa i ograbiał ziemie okupowane z bogactw naturalnych m.in. złoż manganu i żelaza na Ukrainie. Produkowano działa przeciwlotnicze, czołgi, samochody terenowe, ciągniki artyleryjskie. Od 1999r. jako ThyssenKrupp AG jest jednym z największych producentów stali na świecie. Zanim następnym razem wymienisz podobną nazwę proszę o wzgląd na ten krótki rys historyczny a jak będziesz miał w rękach lufę od Kruppa wyprodukowaną w w/wym. okresie podziękuj św. Hubertowi że zyjesz w czasach pokoju.Pozdrawiam Darz Bór
Walkiria jaka wiedza na temat fabryki zbrojeniowej. Chwali się tak poważne podejście do tematu. Darz Bór.
Mówicie koledzy o strzałach na 200m,ja zapytam po co na takie odległości strzelać,na strzelnicy owszem,ale ile jest takich długich,a w łowisku,gdzie bicie serca powoduje drgania?,ja staram się strzelać do 100m a w większości jest odległość 40-50m i również pudłuję,bardzo rzadko,ale jednak,bo nie pudłuje ten kto nie strzela,mam 4 psy,3 posokowce bawarskie i gończego polskiego,psy bardzo doświadczone,najstarsza suka posokowca ma na swoim koncie kilkaset poszukiwań w różnych kołach i jak do tej pory nie doszła tylko 3 postrzałków,ale dochodziła już postrzałki po 2dniach i tropiłem z nią jelenia byka przez 6 godzin i z pomocą gończego zatrzymała,a postrzał był w kopyto przedniego lewego badyla.
Racja Kolego Skalniak!Dużo więcej radości da nam rogacz, dzik, jeleń, którego podeszliśmy na 50m, niż ten strzelony z 200m.Ci, co piszą, że strzelają z 200m "w kark" i żądają zwiększenia dopouszczalnej odległości strzału, nie powinni polować. Po co? Najczęściej są to tłuste buraki, którzy nie potrafią podejść zwierza.W takim strzelaniu nie ma żadnych emocji polowania. Za to sporo postrzałków, a do nich żaden taki "snajper" nie przyzna się. Ich broń robi koniczynkę na 100m. No i co z tego?Mój mieści się w 5cm na 100m, a jakoś poluję i nie mam postrzałków.Przyznam się, że mam też taki sztucer, który robi koniczynkę, ale on waży ponad 6kg i widzi tylko strzelnicę. Najbardziej cieszy się, jak go zabieram na strzelnicę, gdzie tarcza stoi 300m od niego. Koniczynki nie robi, ale w kartkę pocztową zawsze trafi, a nieraz w pudełko po papierosach. On wie, że wtedy dostaje kieliszek oleju i głaskam długo wszystkie jego części szmatką.
Widziałem byka po takim snajperskim strzale , na tzw. dyrektorskie czyli w zad , całość zaropiała rana nawet nie wielka , ale infekcja zrobiła swoje , zwierze męczyło się tylko ,z powodu snajperskich wyczynów jednego palanta . wszyscy wiedzą ile zmiennych składowych wchodzi do celnego strzału , jednak robią to ze sporych odległości , co za polowanie gdy brak zapachu i bliskości zwierza .
Koledzy koledzy ,a ............................................................................nie chce mi się już tego komentować.
A dlaczego nie?
Jeżeli się pisze to i się czyta te 200 metrów to nie w łowisku tylko na strzelnicy . To,że obcowanie z przyrodą i zwierzyną jest dla myśliwego najważniejsze nie podlega komentarzom. Nieraz spieramy się na tematy balistyki ale to musi być poparte o strzelanie i strzelnicę . Wiadomo,że broń myśliwska to nie snajperki w większości . Strzały na dalekie odległości jest dużo niebezpieczniejszy szczególnie do zwierzyny płowej. Najbezpieczniejsze strzały to oddane z ambon lub różnego rodzaju zwyżek,szczególnie z broni gwintowanej. Teren otwarty jest szczególnie niebezpieczny. Przy oddaniu strzału najważniejsze jest bezpieczeństwo oddanego strzału co myśliwy powinien stawiać na pierwszym miejscu. Często jednak w przypływie adrenaliny nie jest to przestrzegane wynika to z całego cyklu składającego się z wielu składników. Zimna krew to jest najważniejsze we wszystkich przypadkach . Sprawdzenie bezpieczeństwa potem ocena celu i odległości a potem tylko jedno naciśnięcie . Trzeba pamiętać ,że po naciśnięciu na spust nie ma już odwrotu . Pozdrawiam. Darz Bór.
Tak kolego Robinson,bezpieczeństwo i opanowanie przede wszystkim!!!DB
W zeszłym roku miałem taki przypadek.Podczas porannego obchodu łowiska zobaczyłem rogacza. I to jakiego!!!Jednotykowca!!!Niestety stał na wzgórzu i za nim słyszałem szum jadących samochodów. Mogłem mieć tego jednotykowca, ale i mogłem sprawić, że jakieś dzieci są sierotami.Odpuściłem i.... już nigdy go nie widziałem. Trudno, ale nie było szans, aby strzelić do niego.Czy żałuję?Wcale, to tylko rogacz.W moim pokoju wisi ich prawie setka na ścianie.DB
To jest właśnie jest zimna krew. Opanowanie i ocena sytuacji, bezpieczeństwo strzału zostało postawione na pierwszym miejscu. A obraz zostaje w naszych wspomnieniach i to jest najpiękniejsze. Darz Bór.
Brawo kolego Dingo! Oby wszyscy myśliwi potrafili tak na chłodno ocenić zagrożenia i nie dac się ponieść emocjom. Trofeum nie zdobyłeś ale pozostanie wspomnienie!pozdrawiam, Darz Bór!
Ale kolega jest...nerwowy
Walkiria,nigdy nie miałem emocji przedstrzelnych, ani chęci posiadania czegoś za wszelką cenę.Trofea traktuję tak samo. A nawet bardziej te, zdobyte w pocie czoła, gdy trzeba było pełznąć po polu kilkaset metrów, aby dojść do odpowiedniego dystansu. Tak pozyskana zwierzyna ma większą wartość, niż rogacz ponad 700 gramowy, który po prostu wyszedł na strzał. Nie jestem fanem dalekich strzałów. Chyba, że do lisa. Ambona jest dla tych, co pilnują pola, albo dla inwalidów. Ci, którzy się chwalą, że strzelają sarny na 200m w kark, tak na prawdę nie wiedzą, co to polowanie. A jeszcze niektórzy żądają zwiekszenia dystansu strzału. Po co?Co strzelanie na takie odległości ma wspólnego z polowaniem?To, że jestem przeciwnikiem dalekich strzałów, nie jest spowodowane tym, że nie mam z czego wypalić na taką odległość. Mam indywidualnie pode mnie tuningowany sztucer, który ma grubą, poligonalną lufę, z osadzoną lunetą Leupold Mark4 Ultra M3 o powiększeniu 10x42. Taka sama, jaką używają amerykańscy strzelcy wyborowi. Dla mnie jest wyśmienita i wystarczy jeszcze długo. Amerykanie używają tych lunet coraz mniej zmieniając je na nastawne 6-24, albo jeszcze większe. Mój sztucer widzi prawie tylko strzelnicę, bo jest "tłuściochem".Waży ponad 6kg. Trafić sarnę w kark z 200m to pryszcz. Ale po co?DB
dokładnie tak jak kolega mówi takie strzelanie nie jest pewne ja sam strzelam jak musze ale strzela sie po to aby uśmiercic zwierza a znam takich dystansowców co strzelaja na 200-300 a póżniej gadają ze nie doszli go farbił i wszedł do rzepaku to go zostawił to po jaka cholere tak dalego strzelasz skoro nie jesteś pewien strzału śmiertelnego ja mam zasade wole podejsc zwierzyne na 100-130 m i oddac strzał nawet jak by miały mnie zwietrzyc i uciec tez nic wielniego sie nie stanie ale ja jestem zwolennikiem podchodzenia bardziej niz strzelania daleko
Koleżanko i koledzy jeżeli chodzi o postrzałki to regulamin polowań rozdział 2 &5 punkt 8.I zarządy kół powinny zacząć tego wymagać,ja jestem świeżo po walnym i na wzgląd nie podniesionej i zmarnowanej zwierzyny którą znalazłem w łowisku przeforsowałem zorganizowanie próby polowej dla psów w kole,po tej próbie każdy myśliwy będzie musiał przedstawić pisemnie zarządowi którego psa zapewnia sobie do ewentualnej pomocy,pies nie musi być jego bo nie każdy go posiada,ale musi mieć certyfikat przejścia próby polowej w poszukiwaniu postrzałka,jeżeli myśliwy tego nie zrobi pożegna się z odstrzałem,jeżeli dzięki temu chociaż jedna sztuka postrzelona więcej zostanie podniesiona to się opłaca.DB
Koleżanko i koledzy jeżeli chodzi o postrzałki to regulamin polowań rozdział 2 &5 punkt 8.I zarządy kół powinny zacząć tego wymagać,ja jestem świeżo po walnym i na wzgląd nie podniesionej i zmarnowanej zwierzyny którą znalazłem w łowisku przeforsowałem zorganizowanie próby polowej dla psów w kole,po tej próbie każdy myśliwy będzie musiał przedstawić pisemnie zarządowi którego psa zapewnia sobie do ewentualnej pomocy,pies nie musi być jego bo nie każdy go posiada,ale musi mieć certyfikat przejścia próby polowej w poszukiwaniu postrzałka,jeżeli myśliwy tego nie zrobi pożegna się z odstrzałem,jeżeli dzięki temu chociaż jedna sztuka postrzelona więcej zostanie podniesiona to się opłaca.DBTo ostro jedziecie kolega podejrzewa,że psy niektórych kolegów którzy używają je do szukania postrzałków się do tego nie nadają. Na pewno tak jest trzeba zrobić próbę i wyeliminować, te które nie podejmują tropu. Tylko trzeba się przygotować na to,że może to być nawet 20 procent. Niektórzy koledzy są przekonani,że ich pies to umie a to nie jest tak do końca. Jestem bardzo ciekawy jak sprawdzi się ta metoda. To trochę braku zaufania do członków koła ,ale jak powiedział Stalin zaufanie tak ale kontrola musi być. To na pewno podniesie procent wytropionych postrzałków . A może zacząć od ogólnego szkolenia psów przez fachowca. Darz Bór.
To ostro jedziecie kolega podejrzewa,że psy niektórych kolegów którzy używają je do szukania postrzałków się do tego nie nadają. Na pewno tak jest trzeba zrobić próbę i wyeliminować, te które nie podejmują tropu. Tylko trzeba się przygotować na to,że może to być nawet 20 procent. Niektórzy koledzy są przekonani,że ich pies to umie a to nie jest tak do końca. Jestem bardzo ciekawy jak sprawdzi się ta metoda. To trochę braku zaufania do członków koła ,ale jak powiedział Stalin zaufanie tak ale kontrola musi być. To na pewno podniesie procent wytropionych postrzałków . A może zacząć od ogólnego szkolenia psów przez fachowca. Darz Bór.Drogi kolego masz świętą racje,z tym szkoleniem,gdyby wszyscy tak myśleli to 90% postrzałków byłoby podnoszonych,ja rok temu zaproponowałem szkolenie dla psów członków koła,chciałem się tym zając,ale zostałem wyśmiany,ja posiadam 4 psy,wszystkie mają certyfikaty,powiesiłem swój numer tel.na tablicy ogłoszeń,jeżeli nie mogę jechać mam kogo wysłać z psem i co,i nic,przez ostatnie 3 lata tylko 5ciu kolegów z koła poprosiło o pomoc i wszystkie podniosłem,za jeleniem szedłem z 5km,musiałem dodatkowo ściągnąć dwa psy,bo jeden nie dał rady zatrzymać byka postrzelonego w badyl,koszt poszukiwania duży,bo do łowiska mam prawie 50km,ale zwierze nie męczyło się tygodniami.Koledzy z innych kół często korzystają z mojej pomocy,jedynie u mnie w kole są uparci i uważają,że jak nie leży w ogniu,to pudło.A pojechałem ostro ponieważ jestem strażnikiem w kole i znalazło się kilku,co mi zarzucili,że przez to,że za każdym razem jadę na polowanie to mam psa ze sobą i ich zdaniem ja poluję przy użyciu psów,bo ich zdanie z psem jest łatwo coś upolować.
Koleżankę "bukowisko" przepraszam za pomylenie jej z "buchtowiskiem". Chciałem poprawić po napisaniu tekstu posta, ale nie mogę się doczytać sposobu - czynności poprawienia tekstu przy jego publikowaniu. Może ten przekręt nie został zauważony, ale mam wyrzuty...
Koleżankę "bukowisko" przepraszam za pomylenie jej z "buchtowiskiem". Chciałem poprawić po napisaniu tekstu posta, ale nie mogę się doczytać sposobu - czynności poprawienia tekstu przy jego publikowaniu. Może ten przekręt nie został zauważony, ale mam wyrzuty...sposób jest prosty , chociaż na początku też nie zauważyłem tego ( edycja postów ) . Gdy jesteśmy zalogowani i klikamy na stronę główną forum , po prawej stronie mamy opcje dotyczące naszego konta , klikamy w opcję MÓJ PANEL i na samym dole mamy możliwość edycji posta . Pozdrawiam
WitajWidziałam, widziałam,....ale wybaczam oczywiście:) Nie rozumiem wiesz o co tu chodzi:) Pisałam, że spudłowałam dzika A NIE POSTRZELIŁAM, nigdy tez nie zostawiłam postrzałka na pastwę boru i kruków. Dlatego nie rozumiem tych dyskusji. To "pudło" - nawet wiem gdzie rozbiła się kula, skąd wiem poszłam to sprawdzić, poszłam też kilkaset metrów szukając chociażby kropli farby a w miejscu celu szukałam ścinki. Na 100% nawet Go nie drasnęłam z całym szacunkiem dla kolegów:) Kurcze cwany i duzy był skubany. haha. Nie mam w zwyczaju tez walić do wszystkiego co się rusza. Tak jak tu niektórzy mi sugerują. A dzik 90kg odyniec- bo potrafie rozpoznać- zasługuje chyba na uwagę tym bardziej, że zatrzymały go moje kolby kukurydzy zeszłorocznej zebranej przez zemnie wiosną. Tak wiosną ponieważ zostawiamy specjalnie stojącą kiukurydzę na polu dla kuropatewek, bażantów, i dzików chociażby. Dbam o zwierzeta w łowisku. Mamy corocznie lisciarkę, siano i sianokiszonkę, kukurydze i mieszanki zbożowe. sami to robimy i nikt Nam w tym nie pomaga i za pomoc dziękujemy. I tym bardziej dziwi mnie tępo i skręt toru tej dyskusji. Wiem wszystko o swoich dzikach w łowisku i ich "rodzinkach" tak samo jelenie i sarny. Zanim zacznę sezon na rogacze wiem od stycznia jaką mają kondycję, czego sie spodziewać i ile i gdzie mogę spotkać myłkusy. Uważam teksty typu wali do wszystkiego co sie rusza i za wszelką cenę za objaw zazdrości i to wszytko co mam do powiedzenie w tej sprawie. Ja na szczęście, za każdym razem kiedy mój mąż strzeli dzika, czy płową, czy tez kolega z koła CIESZĘ SIĘ bardzo i nie mam zamiaru zazdrościc czy też krwią się tez nie zalewam. Pozdrawiam Was koledzy serdecznie DB")
Szkoda mi tylko, że On juz chyba nie przyjdzie więcej. To mądre zwierzeta no ale uratowałam kukurydziane zasiewy sąsiadów hihi.
Walkiria lubi błysnąć. No No oby w łowisku tak błyszczała. SZczere DB Waki") Przeciez każdy wie o co chodziło koledze. I na pewno nie zrobił tego z myslą o zamordowanych ofiarach faszyszmu z całym szacunkiem dla Nich. A poruszanie tego tematu bez oddzielnego postu dla niego to jakaś pomyłka.
Psy mamWyżła na ptactwoJamnika norowcaGończego polskiego dzikarza Teraz jeszcze sokoła brakuje ale to tylko kwestia czasu. Kurs w Czempiniu i będzie i Sokół i uprawnienia.
Witam kolezanki i kolegow.Pudlo, zdarzyc sie , owszem, moze...Moja przygode z lowiectwem zaczalem w Norwegii, w 2010 roku. W Norwegii zalecane odleglosci (nie jestem 100% pewien czy sa uregulowane prawnie) wynosza:Do zwierzyny stojacej Los 150 metrow, Jelen 100 metrow.Do zwierzyny w ruchu, przy czym odradzane jest oddawanie strzalu do zwierzyny poruszajacej sie szybciej niz zwykly chod, odleglosci zmniejsza sie o polowe.Jezeli zas chodzi o psy, prawno nakazuje aby mysliwy wykonujacy polowanie na grubego zwierz ,,mial dostep" do psa do poszukiwania postrzalkow, ktory pozytywnie przeszedl probe, jak kol Skalniak proponuje w swoim kole. Zaznaczam, iz mysliwy nie musi sam posiadac takowego czterolapowca, ale musi miec mozliwosc wypozyczyc go w razie koniecznosci. W naszej gminie, byc moze jest tak w calej Norwegii, w okresie polowan na jelenie, jest 4-5 posiadaczy psow tropiacych ktorzy pelnia tygodniowe dyzury, i w razie koniecznosc mozna sie z nimi skontaktowac, i poprosic o pomoc. Odplatnosc jest bodajze abonament i jest to , o ile dobrze pamietam uzaleznione od ilosci zwierzyny w odstrzale dla kola.Jesli zas chodzi o wykonywanie polowania na zwierzyne gruba, poluje sie z broni palnej, gwintowanej, do dzikow i saren mozna uzywac gladkolufowej.Aby strzelac do jeleni, reniferow, dzikow, losi, saren, fok, niedzwiedzi, rosomakow, rysi i wilkow z broni gwintowanej, nalezy miec coroczne swiadectwo przystrzelania broni, czyli odbyc obowiazkowe dwa strzelania po 15 strzalow kazde ( niedozwolone jest dokonanie ich tego samego dnia) i oddanie 5 strzalow z amunicji mysliwskiej do tarczy przedstawiajacej renifera w odleglosci 100, i wszystkie 5 musi byc w okregu srednicy 30 cm, na komorze oczywiscie. w legitymacji lowieckiej wpisuje sie rodzaj i numer broni z ktorej sie skladalo egzamin. To troche pomaga kolegom ktorzy nieco sie zastali po zimie ;) zasada jest tez taka, ze do polowania nalezy uzywac tej samej amunicji, ktorej uzywalo sie na ,,egzaminie".Odnosnie opadow, kuli, nie deszczu, gdyz tego mam az nadto, to generalna zasada, od ktorej oczywiscie sa odstepstwa dla poszegolnych kul i producentow, mowi ze przy broni przystrzelanej na 100 opad na 150 metrach bedzie wynosil 5 cm, na 200metrac 15 cm, a na 300 metrach 50 cm. Odnosi sie to do najpopularniejszych kalibrow w Norwegii, czyli 6,5x55, 308 i 30-06.To takie moje refleksje z troche odleglejszego punktu widzenia ;)POzdrawiam, Darz Bor!
Zapomnialem tez o dwoch zasadach wpajanych nam na kursie, i poze nim.Pewne zaplecze, to podstawa, czyli po prostu kulolap dla pocisku, sytuacja opisana przez kol Dingo i sylwetka... Drugie, to ,, Nie zaluj strzalu, ktorego nie oddales..."
Walkiria lubi błysnąć. No No oby w łowisku tak błyszczała. SZczere DB Waki") Przeciez każdy wie o co chodziło koledze. I na pewno nie zrobił tego z myslą o zamordowanych ofiarach faszyszmu z całym szacunkiem dla Nich. A poruszanie tego tematu bez oddzielnego postu dla niego to jakaś pomyłka.Nie lubię błyskać, wręcz przeciwnie, po prostu napisałam tylko kilka zdań na temat fabryki Kruppa bo mnie - i nie tylko mnie- raziło to ciągłe przeinaczanie nazw, z wyraźną lubością praktykowane przez jednego z użytkowników tego forum. Kilka słów o przymusowych pracach, pomyslałam że dobrze by było kojarzyć sobie fabrykę Kruppa także z tym niechlubnym procederem. Może i faktycznie nie pasowało do reszty, ale jakoś admin tego wpisu nie usunął. Pod żadnym pozorem nie sposób mi się równać z tak doświadczoną Dianą jaką jest Koleżanka. Mogę się jedynie wzorować i uczyć, nic więcej..pozdrawiam DB
Św. Hubert nie pozwolił więc pudło było. Zdarza się najlepszym a im bliżej tym najczęściej niewychodzi jakoś. Ja po takim zdarzeniu udaje sie na stzrelnice i jak kula trzyma to wiem czyja wina.
Walkiria lubi błysnąć. No No oby w łowisku tak błyszczała. SZczere DB Waki") Przeciez każdy wie o co chodziło koledze. I na pewno nie zrobił tego z myslą o zamordowanych ofiarach faszyszmu z całym szacunkiem dla Nich. A poruszanie tego tematu bez oddzielnego postu dla niego to jakaś pomyłka.Nie lubię błyskać, wręcz przeciwnie, po prostu napisałam tylko kilka zdań na temat fabryki Kruppa bo mnie - i nie tylko mnie- raziło to ciągłe przeinaczanie nazw, z wyraźną lubością praktykowane przez jednego z użytkowników tego forum. Kilka słów o przymusowych pracach, pomyslałam że dobrze by było kojarzyć sobie fabrykę Kruppa także z tym niechlubnym procederem. Może i faktycznie nie pasowało do reszty, ale jakoś admin tego wpisu nie usunął. Pod żadnym pozorem nie sposób mi się równać z tak doświadczoną Dianą jaką jest Koleżanka. Mogę się jedynie wzorować i uczyć, nic więcej..pozdrawiam DBKochana WalkirioKazdy jest równy i nie lubie kiedy sie kogos wyróżnia zwłaszcza mnie:)Jestem Dianą z zamiłowania. Selekcjonerem od niedawna. Ostrozna jestem. Chodzę za rogaczem, widziałam ich wiele już mogłam strzelać ale nie zrobiłam tego. BO NIE BYŁY SELEKCYJNE.... jak dla mnie:) Nie lubie również kiedy piszę wyraźnie, że pudło a koledzy zaraz piszą o postrzałkach, niepewnych i niebezpiecznych strzałach itp. Walkirio naprawdę bez urazy. DB