KIlka wątków wcześniej próbowałem rozpocząć dyskusję o polowaniu na jelenia w dawnym stylu t.z. par force. Nie udało się. Ostatnio pojawił się wpis reklamujący polowanie zbiorowe na zwierzynę grubą bez limitu i bez samców płowej. Podano cenę. Jeden z kolegów zaciekawił się w jaki sposób skalkulowano taką cenę. Pomyślałem, że to może być osnową dyskusji na temat proponowanych cen w polskich lasach przez polskie firmy turystyczne sprzedające polowania również dla zwykłych krajowych myśliwych. Teraz jak rykowisko dobiega końca, a spadłe byki zaszywają się w matecznikach może my porozmawiamy troszkę o złotówkach. Na początek może przykład takiego niezamierzonego zdarzenia. Październik. Góry Sowie. Myśliwy dostał odstrzał tryka muflona. Jest w łowisku zdenerwowany strzela do pierwszego zauważonego tryka ze znacznej odległości. Pudłuje. Zjeżdza z łowiska. Dwa dni później dowiaduje się, że w tym samym czasie i miejscu ktoś strzelił byka jelenia. Wychodzi na to, że to jego pocisk trafił przez krzaki czternastaka. Sprawa, kara i rachunek do zapłacenia w wysokości 5000 zł. przez myśliwego plus inne konsekwencje. Przykład drugi. Inny myśliwy wykupuje w firmie ostrzał jelenia w tym samym łowisku. Po dwóch dniach tropienia strzela też czternastaka. Pytanie jest takie. Ile zapłaci za ten odstrzał, poroże? Kolejne pytanie. Jak suma kosztu odstrzału ma się do pierwszego przypadku? Czy też jak w ogóle łączna suma odstrzału została skalkulowana przez firmę - o co pytał kol. nemród73@ w poprzednim wątku.
W odpowiedzi
koserowi ; Nie sądzę kolego, żeby to był temat do szerszej,
czy jakiejkolwiek dyskusji, gdyż pośrednio tylko ma związek z tym
co kolega sugeruje. Pytając o kalkulację kosztów, pytałem o to w
języku księgowych, dla zaspokojenia swojej ciekawości, jakie są
koszty udziału, mając na myśli program takiej imprezy i jej
składników, nazwijmy to uciech myśliwskich, a nie rozliczania
kogokolwiek i z czegokolwiek. Byłoby to nieporozumieniem, wobec
komercyjności tego przedsięwzięcia organizowanego przez firmę na
kanwie łowieckiej. To temat poza dyskusją i nie ma też finansowego
związku z przypadkiem konsekwencji finansowych, przywołanym z Gór
Sowich, acz nazbyt ciekawym, co do udziału w tym incydencie
myśliwego, strzelającego bez opamiętania i rozpoznania celu w
szerokim tego słowa znaczeniu i wielce naganny przez
niezachowanie warunków bezpieczeństwa przy tym strzelaniu,
polegającym na tym, że oddając strzał – wszędzie,
musimy rozpoznać, ustalić tzw. „kulochwyt”, w który ma uderzyć
pocisk po chybieniu celu. To jest kanon podstawowy takiego
bezpieczeństwa z użyciem broni myśliwskiej. Ma to szczególne
znaczenie w polowaniach górskich, na stokach, czy przeciwstokach,
tak w pozycji strzału do celu, znajdującym się w górze stoku, czy
w jego dole. Ma to też kapitalne znaczenie co do teorii strzału,
odnoszącego się do przewyższenia lub obniżenia toru pocisku,
względem linii celowania, i jest ona różna od celowania - w
terenie płaskim. Polowanie w górach to oddzielny przedmiot
takiego polowania, o czym nie zawsze wiedzą „cepry z nizin”.
Dziękuję za wyrażenie swojego zdania kol. nemrod73@.
Ja rozumię, że z pozycji członka koła problem jest czysto teoretyczny. Jednak z pozycji członka PZŁ bez własnego koła już wygląda to inaczej, a przynajmniej ciekawiej.
Chodziło mi o to, że jeleń "strzelony inaczej" kosztuje powiedzmy 5000 zł, a taki sam jeleń strzelony przez biuro xxxx zł. Też broń Boże nikogo nie zamierzam rozliczać. To oczywiste. Chodziło mi raczej o zrozumienie mechanizmu i proporcji.
Sprawa strzelania kulowego w górach. Ja wiem, że Kolega wie i nie trzeba recytować przepisów i zasad.
Jednak w życiu widziałem wiele sytuacji (urodziłem się i wychowałem łowiecko w górach) gdzie emocje i nerwy spowodowane nagłym wyjściem grubego zwierza powodowały strzały najdelikatniej pisząc nieregulaminowe.
Sprawa rozpoznania celu. To oczywista oczywistość. A jak jest w życiu? Ze strony myśliwych dewizowiec strzelał do lisa w otulinie Drawieńskiego Parku Narodowego i odstrzelił wilka. Inny źle zdefiniował dzika i odstrzelił żubra. Czytałem o jeszcze gorszych przypadkach. Tak, że przypadki błędnego rozpoznania bywają.
Podobnie jest po stronie ustawodawcy. Wprowadzając ochronę sokoła dla pewności zakazano strzelania do wszystkich jastrzębowatych czy chroniąc kruka jednocześnie wciągnięto na listę wszystkie krukowate.
Sprawa przewyższenia lub obniżenia toru pocisku względem linii celowania w górach. To prawda. Jednak dużo zależy od kąta strzału, przestrzelania i odległości osi lunety od osi lufy. Ale to jest zagadnienie na oddzielny duży artykuł.
Sz. kol. koser, odpowiadając na twoje
dywagacje, nie można budować hipotezy co do zdarzeń i ich
przebiegu oraz wyciągać wniosków jeśli się nie zna szczegółów.
Można się tylko odnieść do pewnych elementów, by przestrzec
innych przed brakiem świadomości powstawania różnych zagrożeń z
użyciem broni – to obowiązek.
Co do kolegi, to opisywanie
rodzai broni i osprzętu optycznego, oceniam bardzo pozytywnie na
forum dla grupy zainteresowanych tym. Pewna specjalizacja
indywidualnych zainteresowań, czy szczególnej wiedzy, przysparza
wiele pozytywów takimi tematami, ale nie należy przesadzać, na
co kiedyś zareagował kol Bodzio co jest, a co nie jest ważne.
W naszej profesji, trzeba informować i
zaznajamiać z prostymi i zrozumiałymi zasadami celowania i
strzelania, czego w kolegi publicystyce brak, dlatego takimi
wnioskami o tych zasadach zakończyłem, oczekując na kolegi
reakcję, a kol. zareagował groźbą napisania dużego artykułu...,
co można zmieścić w niewielkim akapicie.
Nigdy nie miałem emocji przy
strzelaniu, nawet w górach, które są szczególnie trudnym i
niebezpiecznym obszarem polowań, ze względu przecież na to
bezpieczeństwo. Po prostu bywało, że byk wyszedł na drągowinę
lub zrąb, ocena rzutu okiem i strzał albo rezygnacja –ujmując skrótowo
! Rozumiem emocje, gdy atakuje groźne zwierzę, ale i przy tym
trzeba szczególnie zachować zimną krew dla oceny sytuacji i dla
reakcji na obronę. Zatem zakończmy to, i db.
Sz. kol nemrod73@. Przeczytałem Twoje recenzję mojego wpisu. Dziękuję. Nie rozumię uwagi o jakiś groźbach z mojej strony.
To jest normalne małe forum internetowe na którym rozmawiamy, próbujemy rozmawiać o łowiectwie i zagadnieniach w okół. Nic więcej. Trzeba mieć do tego podchodzić na pewnym luzie, a nie czepiać się każdego słówka. Chodzi tylko o to, żeby nie być sztampowym.
Ja w kilku moich tekstach staram się trzymać tej zasady. Nie przepisuję regulaminów czy opisów z podręcznika o łowiectwie. Wystarczająco dużo jest takich tekstów na forum.
Co do zainteresowań. Lubię czasami napisać coś o myśliwskiej broni palnej lub białej. Również łaskawszym okiem patrzę ostatnio na techniki strzelań kulowych. Nawet poproszono mnie o napisanie czegoś na temat strzelania w górach w kontekście właśnie naszej dyskusji.
Korci mnie ten temat ale mam obawy czy to zaciekawi czytelnika. Już nawet raz wspomniałem o takim strzale w teście o ekspresie. Był to niezmiernie trudne strzelanie górskie. Zobaczymy co z tego wyjdzie.
Starajmy się patrzeć pozytywnie i udzielać się na forum. Pozdrawiam.
Szacowny kolego Koser, to było żartobliwie o tym "grożeniu" twoim dłuższym artykułem, a te sprawy, na serio załatwia się przez sedno i istotę określonej sprawy, jak na strzelnicy, ładuj i pal. Lubie rzeczowość każdej dyskusji, bynajmniej na forum i nie możemy pozostawiać tematów w sposób niedokończony albo byle jaki. Zaglądają do nas myśliwi z innych portali i oceniają nas, naszą wiedzę... Nie krytykuję treści postów czy podawanych informacji, co najwyżej mamy obowiązek delikatnie sprostować, dać do zrozumienia jeśli coś odbiega od myśliwskiej normy, prawdy i to udaje nam się. Tak, jako myśliwym musi nam być zielono, a więc musimy być na luzie, nie czepiać się słów, co bywało ! Słowa pochwały, które skierowałem do Ciebie za artykuły o broni są prawdziwe. Całe dorosłe życie, zajmowałem się bronią palną (a czasem Broniami) i teorią strzału, także wpływem osobowości i okolicznościowej kondycji strzelca/ myśliwego na celność strzelania. Czytam to co piszesz i analizuję. Zaprawdę powiadam Ci, że opis broni strzeleckiej powinien dotyczyć zasadniczych jej cech oraz osiągów, reszta, to już zależy..., ale w każdej naszej dyskusji musimy być rzeczowi, co do istoty, która jego jest,
KIlka wątków wcześniej próbowałem rozpocząć dyskusję o polowaniu na jelenia w dawnym stylu t.z. par force. Nie udało się. Ostatnio pojawił się wpis reklamujący polowanie zbiorowe na zwierzynę grubą bez limitu i bez samców płowej. Podano cenę. Jeden z kolegów zaciekawił się w jaki sposób skalkulowano taką cenę. Pomyślałem, że to może być osnową dyskusji na temat proponowanych cen w polskich lasach przez polskie firmy turystyczne sprzedające polowania również dla zwykłych krajowych myśliwych. Teraz jak rykowisko dobiega końca, a spadłe byki zaszywają się w matecznikach może my porozmawiamy troszkę o złotówkach. Na początek może przykład takiego niezamierzonego zdarzenia. Październik. Góry Sowie. Myśliwy dostał odstrzał tryka muflona. Jest w łowisku zdenerwowany strzela do pierwszego zauważonego tryka ze znacznej odległości. Pudłuje. Zjeżdza z łowiska. Dwa dni później dowiaduje się, że w tym samym czasie i miejscu ktoś strzelił byka jelenia. Wychodzi na to, że to jego pocisk trafił przez krzaki czternastaka. Sprawa, kara i rachunek do zapłacenia w wysokości 5000 zł. przez myśliwego plus inne konsekwencje. Przykład drugi. Inny myśliwy wykupuje w firmie ostrzał jelenia w tym samym łowisku. Po dwóch dniach tropienia strzela też czternastaka. Pytanie jest takie. Ile zapłaci za ten odstrzał, poroże? Kolejne pytanie. Jak suma kosztu odstrzału ma się do pierwszego przypadku? Czy też jak w ogóle łączna suma odstrzału została skalkulowana przez firmę - o co pytał kol. nemród73@ w poprzednim wątku.
W odpowiedzi koserowi ; Nie sądzę kolego, żeby to był temat do szerszej, czy jakiejkolwiek dyskusji, gdyż pośrednio tylko ma związek z tym co kolega sugeruje. Pytając o kalkulację kosztów, pytałem o to w języku księgowych, dla zaspokojenia swojej ciekawości, jakie są koszty udziału, mając na myśli program takiej imprezy i jej składników, nazwijmy to uciech myśliwskich, a nie rozliczania kogokolwiek i z czegokolwiek. Byłoby to nieporozumieniem, wobec komercyjności tego przedsięwzięcia organizowanego przez firmę na kanwie łowieckiej. To temat poza dyskusją i nie ma też finansowego związku z przypadkiem konsekwencji finansowych, przywołanym z Gór Sowich, acz nazbyt ciekawym, co do udziału w tym incydencie myśliwego, strzelającego bez opamiętania i rozpoznania celu w szerokim tego słowa znaczeniu i wielce naganny przez niezachowanie warunków bezpieczeństwa przy tym strzelaniu, polegającym na tym, że oddając strzał – wszędzie, musimy rozpoznać, ustalić tzw. „kulochwyt”, w który ma uderzyć pocisk po chybieniu celu. To jest kanon podstawowy takiego bezpieczeństwa z użyciem broni myśliwskiej. Ma to szczególne znaczenie w polowaniach górskich, na stokach, czy przeciwstokach, tak w pozycji strzału do celu, znajdującym się w górze stoku, czy w jego dole. Ma to też kapitalne znaczenie co do teorii strzału, odnoszącego się do przewyższenia lub obniżenia toru pocisku, względem linii celowania, i jest ona różna od celowania - w terenie płaskim. Polowanie w górach to oddzielny przedmiot takiego polowania, o czym nie zawsze wiedzą „cepry z nizin”.
Dziękuję za wyrażenie swojego zdania kol. nemrod73@. Ja rozumię, że z pozycji członka koła problem jest czysto teoretyczny. Jednak z pozycji członka PZŁ bez własnego koła już wygląda to inaczej, a przynajmniej ciekawiej. Chodziło mi o to, że jeleń "strzelony inaczej" kosztuje powiedzmy 5000 zł, a taki sam jeleń strzelony przez biuro xxxx zł. Też broń Boże nikogo nie zamierzam rozliczać. To oczywiste. Chodziło mi raczej o zrozumienie mechanizmu i proporcji. Sprawa strzelania kulowego w górach. Ja wiem, że Kolega wie i nie trzeba recytować przepisów i zasad. Jednak w życiu widziałem wiele sytuacji (urodziłem się i wychowałem łowiecko w górach) gdzie emocje i nerwy spowodowane nagłym wyjściem grubego zwierza powodowały strzały najdelikatniej pisząc nieregulaminowe. Sprawa rozpoznania celu. To oczywista oczywistość. A jak jest w życiu? Ze strony myśliwych dewizowiec strzelał do lisa w otulinie Drawieńskiego Parku Narodowego i odstrzelił wilka. Inny źle zdefiniował dzika i odstrzelił żubra. Czytałem o jeszcze gorszych przypadkach. Tak, że przypadki błędnego rozpoznania bywają. Podobnie jest po stronie ustawodawcy. Wprowadzając ochronę sokoła dla pewności zakazano strzelania do wszystkich jastrzębowatych czy chroniąc kruka jednocześnie wciągnięto na listę wszystkie krukowate. Sprawa przewyższenia lub obniżenia toru pocisku względem linii celowania w górach. To prawda. Jednak dużo zależy od kąta strzału, przestrzelania i odległości osi lunety od osi lufy. Ale to jest zagadnienie na oddzielny duży artykuł.
Sz. kol. koser, odpowiadając na twoje dywagacje, nie można budować hipotezy co do zdarzeń i ich przebiegu oraz wyciągać wniosków jeśli się nie zna szczegółów. Można się tylko odnieść do pewnych elementów, by przestrzec innych przed brakiem świadomości powstawania różnych zagrożeń z użyciem broni – to obowiązek. Co do kolegi, to opisywanie rodzai broni i osprzętu optycznego, oceniam bardzo pozytywnie na forum dla grupy zainteresowanych tym. Pewna specjalizacja indywidualnych zainteresowań, czy szczególnej wiedzy, przysparza wiele pozytywów takimi tematami, ale nie należy przesadzać, na co kiedyś zareagował kol Bodzio co jest, a co nie jest ważne. W naszej profesji, trzeba informować i zaznajamiać z prostymi i zrozumiałymi zasadami celowania i strzelania, czego w kolegi publicystyce brak, dlatego takimi wnioskami o tych zasadach zakończyłem, oczekując na kolegi reakcję, a kol. zareagował groźbą napisania dużego artykułu..., co można zmieścić w niewielkim akapicie. Nigdy nie miałem emocji przy strzelaniu, nawet w górach, które są szczególnie trudnym i niebezpiecznym obszarem polowań, ze względu przecież na to bezpieczeństwo. Po prostu bywało, że byk wyszedł na drągowinę lub zrąb, ocena rzutu okiem i strzał albo rezygnacja –ujmując skrótowo ! Rozumiem emocje, gdy atakuje groźne zwierzę, ale i przy tym trzeba szczególnie zachować zimną krew dla oceny sytuacji i dla reakcji na obronę. Zatem zakończmy to, i db.
Sz. kol nemrod73@. Przeczytałem Twoje recenzję mojego wpisu. Dziękuję. Nie rozumię uwagi o jakiś groźbach z mojej strony. To jest normalne małe forum internetowe na którym rozmawiamy, próbujemy rozmawiać o łowiectwie i zagadnieniach w okół. Nic więcej. Trzeba mieć do tego podchodzić na pewnym luzie, a nie czepiać się każdego słówka. Chodzi tylko o to, żeby nie być sztampowym. Ja w kilku moich tekstach staram się trzymać tej zasady. Nie przepisuję regulaminów czy opisów z podręcznika o łowiectwie. Wystarczająco dużo jest takich tekstów na forum. Co do zainteresowań. Lubię czasami napisać coś o myśliwskiej broni palnej lub białej. Również łaskawszym okiem patrzę ostatnio na techniki strzelań kulowych. Nawet poproszono mnie o napisanie czegoś na temat strzelania w górach w kontekście właśnie naszej dyskusji. Korci mnie ten temat ale mam obawy czy to zaciekawi czytelnika. Już nawet raz wspomniałem o takim strzale w teście o ekspresie. Był to niezmiernie trudne strzelanie górskie. Zobaczymy co z tego wyjdzie. Starajmy się patrzeć pozytywnie i udzielać się na forum. Pozdrawiam.
Szacowny kolego Koser, to było żartobliwie o tym "grożeniu" twoim dłuższym artykułem, a te sprawy, na serio załatwia się przez sedno i istotę określonej sprawy, jak na strzelnicy, ładuj i pal. Lubie rzeczowość każdej dyskusji, bynajmniej na forum i nie możemy pozostawiać tematów w sposób niedokończony albo byle jaki. Zaglądają do nas myśliwi z innych portali i oceniają nas, naszą wiedzę... Nie krytykuję treści postów czy podawanych informacji, co najwyżej mamy obowiązek delikatnie sprostować, dać do zrozumienia jeśli coś odbiega od myśliwskiej normy, prawdy i to udaje nam się. Tak, jako myśliwym musi nam być zielono, a więc musimy być na luzie, nie czepiać się słów, co bywało ! Słowa pochwały, które skierowałem do Ciebie za artykuły o broni są prawdziwe. Całe dorosłe życie, zajmowałem się bronią palną (a czasem Broniami) i teorią strzału, także wpływem osobowości i okolicznościowej kondycji strzelca/ myśliwego na celność strzelania. Czytam to co piszesz i analizuję. Zaprawdę powiadam Ci, że opis broni strzeleckiej powinien dotyczyć zasadniczych jej cech oraz osiągów, reszta, to już zależy..., ale w każdej naszej dyskusji musimy być rzeczowi, co do istoty, która jego jest,