Chodzicie sami w nocy po lesie? Napiszcie szczerze jak to z Wami jest? Ze mną to róznie bywa czasami wolę iść sama a czasami mam gęsią skórkę. Pozdrawiam prawdomównych:)))
Ano z tym chodzeniem to różnie bywa . Czasem przemierzam las (bez broni) , polany i gdy zobaczę coś podobnego do sylwetki człowieka , lub usłyszę niepokojący odgłos to jakoś do śmiechu mi nie jest . Chyba nie ma takiego co idzie przez nocny las jak burza nie zważając na odgłosy i kształty . Mimo , że kocham klimat nocnego lasu owianego tajemniczością to na świt czekam z niecierpliwością :) pozdrawiam
Będąc młodym człowiekiem spędziłem miesiąc w Bieszczadach łazęgując samotnie i śpiąc pod drzewem , nie bałem się bo moja wyobrażnia nie była tak wielka jak dziś , po dwudziestu paru latach . Jest las niedaleko gdzie mieszkam do którego nie pójdę nocą a i w dzień nie lubię tam przebywać , wiedzie tam zniszczona droga asfaltowa przy której stoją stare krzyże na znak jakiś tragedii , a i nowe się trafiają . Zagłębiając się w las widać pozostałości po okopach ,i stanowiskach bojowych z ostatniej wojny , wieś zrównaną z ziemią , wszystko porośnięte wspaniałym mieszanym lasem pełnym zwierząt . Zawsze siadywałem w takim miejscu skąd miałem wspaniały widok , raz jakoś zadrzemałem , usłyszałem krzyki jęki , skowyt ludzki , poczułem wręcz fizyczną obecność czegoś okropnego , otwieram oczy na łące spokojnie pasą się kozy , cisza . Po kilku latach dowiedziałem się , że w moim ulubionym miejscu zamordowano ludzi , którzy złożyli broń , inni też tam się nie czują zbyt pewnie , tłumaczą to występowaniem ponoć rudy uranu w tutejszych łupkach ale , ja tam po nocy nie idę , bo i za dnia się czuję nieswojo .
To zupełnie zrozumiałe. Takie miejsca mogą epatować jakąś energię i wielu ludzi stara się opijać takie miejsca. N.p. dawni indianie z Ameryki Północnej mieli swoje cmentarzyska gdzie pozostawiano umarłych. Dla nich były to miejsca zaklęte. Tam się nie wchodziło w dzień, ani w nocy. Nawet podczas wojenek plemiennych miejsca te były omijane. Tak stanowiła tradycja.
Współcześnie u nas są n.p. kawałki dróg na których rejestruje się dużą ilość wypadków drogowych w tym śmiertelnych. Droga prosta, brak innych utrudnień, a mimo to wypadki się i prawie każde drzewo ma zdartą korę, ca co kawałek stoi jakiś krzyżyk lub świeczka.
Nie przepadam za polowaniami nocnymi. Może wypad na drapieżniki to jeszcze tak. Potencjalne zagrożenia są chyba bardziej mentalne niż fizyczne.
Na pewno są takie miejsca. U mnie w lesie za hutą szkła jest taka niezalesiona górka nazywana przez miejscowych Babią Górą, rzekomo miejsce sabatów czarownic. Chodziłam tam jako dzieciak na sanki i nic złego się nie działo. Nieopodal na skraju lasu jest taka bagnista przecinka a pod nią stoi ambona, na tej ambonie nigdy nikogo nie ma a przecież miejsce całkiem dogodne. Wszycy to miejsce szerokim łukiem omijają nawet grzybiarze tam nie chodzą. Ja chociaż nie jestem strachliwa, jednak bym tam w nocy sama nie poszła.
Nie ma co ukrywać, że nocna sceneria i widok lasu, sączą smużkę adrenaliny i niepokoju o własne bezpieczeństwo nie tylko myśliwego, ale i człowieka, biologicznie przystosowanego do aktywnego życia w dzień. Zatem, pytanie o bojaźń jestbliskie każdemu myśliwemu, zmierzającemu przecież na spotkanie przygody. Więc nie zaprzeczajmy, że jest to nam obojętne! Istota doznawania przez niektórych "grozy nocy" jest różna i jak sądzę, ma to związek z psychiką każdego człowieka, kształtowaną w środowisku. w którym dorastał. Dla mnie, to bardzo ciekawe i istotne pytanie "Diany z buchtowiska", bo uważam, że przez wrodzoną delikatność kobiecości, mają ograniczoną bojaźnią możliwość wykonywania nocnych polowań. Las jest tajemniczy sam w sobie.Na nocnych wędrówkach, bardziej obawiam się otwartych przestrzeni przyległych do ścian lasu, niż jego głębi. Gdy kryje się w jego czeluściach, jak bym się zamykał we własnym domu - spokojny i bezpieczny. To ja wtedy wszystko widzę i słyszę. Chodzenie nocą jest z natury zawsze niebezpieczne i w lesie, i po ulicy, ale za to - polowanie nocą jest wspaniałością widoków zwierzyny i okolicy rozświetlonej blaskiem i poświatą księżyca. Polowanie nocą, to czas samodzielnej i prawdziwej przygody oraz cierpliwości i czekania - a potem - jak uczy doświadczenie - następuje zazwyczaj krótki moment, w którym wszystko się decyduje, po którym pozostaje wspomnienie..., wspomnienie sukcesu albo klęski. Jeśli chcemy doznać prawdziwej przygody myśliwskiej, nie bójmy się nocy -Jeśli zając za noc zrobi więcej śladów, niż krowa za rok, to łowca więcej zobaczy zwierzyny za noc niż za cały rok - powiadają. Niech wam Bór Darzy, Szacowne Diany !
niema co tak przeżywać;) wiadomo w nocy człowiek ma wielką wyobrażnie ale jak ja ide na polowanie to nie myślę o tym że coś sie może dziac skoro ide na polowanie to myśle o polowaniu nasłuchuje siedze podchodze celuje strzelam itd. niema czasu myślec o głupotach ci co juz polują to wiedzą jak jest ale każdy ma swój charakter i strach ja sie nie boje bo niema czego darz bor;)
Niby nie ma czego- masz racje ale jednak :) Co tam trzeba iść do przodu, bo przecież dzik Nas nie napadnie, ale jakby kłusownik wypadł na ścieżkę śródleśną czy też drożynkę młodnikową to spoko o zawał i paraliż blisko pozdrawia DB:)
Jestem przekonany o wielkiej dzielności i męstwie wszystkich łowców , jednak każdy miewa słabsze momenty , w zeszłym roku chodziłem po górach w Słowenii , było fajnie do momentu gdy usłyszałem głos misia , a następnie go zobaczyłem dość blisko , przyznaję , strach otworzył mi prawie tyłek , byłem sam a miś z młodym , nawet nie sięgałem po aparat , nogi bolały mnie przez tydzień , ale niosła odwaga .
Ja nie chodze noca po lesie, bo sie boje :DZe noge zlamie :D,,Moje" lasy to cos tak jakby po Tatrach porosnietych drzewami noca lazic, ale czasami wyjde wieczorem i zostaje na noc, albo podjezdzam droga lesna, i siadam kilka metrow z boku drogi.
no jak kto woli ja poluje tylko nocy i z podchodu i z zasiadki i nie boje sie to tak samo jak bys szedł w dzień w mieście i miała by ci cegła na głowe spaść jak ma sie cos stac to i tak sie stanie i tak nie zależnieczy w dzień czy w nocy darz bór
nie do konca sie z tym zgodze...w dzien zdarza mi sie noge nieopatrznie postawic i wpasc w metrowa dziure miedzy kamieniami, albo poslizgnac sie na mchu czy innym wrzosie. Moje tereny lowieckie mozesz oberzec na tym filmiq:http://www.youtube.com/watch?v=qX4poYArbKY
Jakies 25 km ode mnie. jak popatrzysz, to widac ze czlowieczek ma trudnosci z utrzymaniem rownowagi, a na 99,9% trzezwy jest;)DB.
nie do konca sie z tym zgodze...w dzien zdarza mi sie noge nieopatrznie postawic i wpasc w metrowa dziure miedzy kamieniami, albo poslizgnac sie na mchu czy innym wrzosie. Moje tereny lowieckie mozesz oberzec na tym filmiq:http://www.youtube.com/watch?v=qX4poYArbKY
Jakies 25 km ode mnie. jak popatrzysz, to widac ze czlowieczek ma trudnosci z utrzymaniem rownowagi, a na 99,9% trzezwy jest;)DB.
Chodzicie sami w nocy po lesie? Napiszcie szczerze jak to z Wami jest? Ze mną to róznie bywa czasami wolę iść sama a czasami mam gęsią skórkę. Pozdrawiam prawdomównych:)))
Ano z tym chodzeniem to różnie bywa . Czasem przemierzam las (bez broni) , polany i gdy zobaczę coś podobnego do sylwetki człowieka , lub usłyszę niepokojący odgłos to jakoś do śmiechu mi nie jest . Chyba nie ma takiego co idzie przez nocny las jak burza nie zważając na odgłosy i kształty . Mimo , że kocham klimat nocnego lasu owianego tajemniczością to na świt czekam z niecierpliwością :) pozdrawiam
Będąc młodym człowiekiem spędziłem miesiąc w Bieszczadach łazęgując samotnie i śpiąc pod drzewem , nie bałem się bo moja wyobrażnia nie była tak wielka jak dziś , po dwudziestu paru latach . Jest las niedaleko gdzie mieszkam do którego nie pójdę nocą a i w dzień nie lubię tam przebywać , wiedzie tam zniszczona droga asfaltowa przy której stoją stare krzyże na znak jakiś tragedii , a i nowe się trafiają . Zagłębiając się w las widać pozostałości po okopach ,i stanowiskach bojowych z ostatniej wojny , wieś zrównaną z ziemią , wszystko porośnięte wspaniałym mieszanym lasem pełnym zwierząt . Zawsze siadywałem w takim miejscu skąd miałem wspaniały widok , raz jakoś zadrzemałem , usłyszałem krzyki jęki , skowyt ludzki , poczułem wręcz fizyczną obecność czegoś okropnego , otwieram oczy na łące spokojnie pasą się kozy , cisza . Po kilku latach dowiedziałem się , że w moim ulubionym miejscu zamordowano ludzi , którzy złożyli broń , inni też tam się nie czują zbyt pewnie , tłumaczą to występowaniem ponoć rudy uranu w tutejszych łupkach ale , ja tam po nocy nie idę , bo i za dnia się czuję nieswojo .
To zupełnie zrozumiałe. Takie miejsca mogą epatować jakąś energię i wielu ludzi stara się opijać takie miejsca. N.p. dawni indianie z Ameryki Północnej mieli swoje cmentarzyska gdzie pozostawiano umarłych. Dla nich były to miejsca zaklęte. Tam się nie wchodziło w dzień, ani w nocy. Nawet podczas wojenek plemiennych miejsca te były omijane. Tak stanowiła tradycja. Współcześnie u nas są n.p. kawałki dróg na których rejestruje się dużą ilość wypadków drogowych w tym śmiertelnych. Droga prosta, brak innych utrudnień, a mimo to wypadki się i prawie każde drzewo ma zdartą korę, ca co kawałek stoi jakiś krzyżyk lub świeczka. Nie przepadam za polowaniami nocnymi. Może wypad na drapieżniki to jeszcze tak. Potencjalne zagrożenia są chyba bardziej mentalne niż fizyczne.
Na pewno są takie miejsca. U mnie w lesie za hutą szkła jest taka niezalesiona górka nazywana przez miejscowych Babią Górą, rzekomo miejsce sabatów czarownic. Chodziłam tam jako dzieciak na sanki i nic złego się nie działo. Nieopodal na skraju lasu jest taka bagnista przecinka a pod nią stoi ambona, na tej ambonie nigdy nikogo nie ma a przecież miejsce całkiem dogodne. Wszycy to miejsce szerokim łukiem omijają nawet grzybiarze tam nie chodzą. Ja chociaż nie jestem strachliwa, jednak bym tam w nocy sama nie poszła.
Nie ma co ukrywać, że nocna sceneria i widok lasu, sączą smużkę adrenaliny i niepokoju o własne bezpieczeństwo nie tylko myśliwego, ale i człowieka, biologicznie przystosowanego do aktywnego życia w dzień. Zatem, pytanie o bojaźń jestbliskie każdemu myśliwemu, zmierzającemu przecież na spotkanie przygody. Więc nie zaprzeczajmy, że jest to nam obojętne! Istota doznawania przez niektórych "grozy nocy" jest różna i jak sądzę, ma to związek z psychiką każdego człowieka, kształtowaną w środowisku. w którym dorastał. Dla mnie, to bardzo ciekawe i istotne pytanie "Diany z buchtowiska", bo uważam, że przez wrodzoną delikatność kobiecości, mają ograniczoną bojaźnią możliwość wykonywania nocnych polowań. Las jest tajemniczy sam w sobie.Na nocnych wędrówkach, bardziej obawiam się otwartych przestrzeni przyległych do ścian lasu, niż jego głębi. Gdy kryje się w jego czeluściach, jak bym się zamykał we własnym domu - spokojny i bezpieczny. To ja wtedy wszystko widzę i słyszę. Chodzenie nocą jest z natury zawsze niebezpieczne i w lesie, i po ulicy, ale za to - polowanie nocą jest wspaniałością widoków zwierzyny i okolicy rozświetlonej blaskiem i poświatą księżyca. Polowanie nocą, to czas samodzielnej i prawdziwej przygody oraz cierpliwości i czekania - a potem - jak uczy doświadczenie - następuje zazwyczaj krótki moment, w którym wszystko się decyduje, po którym pozostaje wspomnienie..., wspomnienie sukcesu albo klęski. Jeśli chcemy doznać prawdziwej przygody myśliwskiej, nie bójmy się nocy -Jeśli zając za noc zrobi więcej śladów, niż krowa za rok, to łowca więcej zobaczy zwierzyny za noc niż za cały rok - powiadają. Niech wam Bór Darzy, Szacowne Diany !
niema co tak przeżywać;) wiadomo w nocy człowiek ma wielką wyobrażnie ale jak ja ide na polowanie to nie myślę o tym że coś sie może dziac skoro ide na polowanie to myśle o polowaniu nasłuchuje siedze podchodze celuje strzelam itd. niema czasu myślec o głupotach ci co juz polują to wiedzą jak jest ale każdy ma swój charakter i strach ja sie nie boje bo niema czego darz bor;)
Niby nie ma czego- masz racje ale jednak :) Co tam trzeba iść do przodu, bo przecież dzik Nas nie napadnie, ale jakby kłusownik wypadł na ścieżkę śródleśną czy też drożynkę młodnikową to spoko o zawał i paraliż blisko pozdrawia DB:)
Jestem przekonany o wielkiej dzielności i męstwie wszystkich łowców , jednak każdy miewa słabsze momenty , w zeszłym roku chodziłem po górach w Słowenii , było fajnie do momentu gdy usłyszałem głos misia , a następnie go zobaczyłem dość blisko , przyznaję , strach otworzył mi prawie tyłek , byłem sam a miś z młodym , nawet nie sięgałem po aparat , nogi bolały mnie przez tydzień , ale niosła odwaga .
Ja nie chodze noca po lesie, bo sie boje :DZe noge zlamie :D,,Moje" lasy to cos tak jakby po Tatrach porosnietych drzewami noca lazic, ale czasami wyjde wieczorem i zostaje na noc, albo podjezdzam droga lesna, i siadam kilka metrow z boku drogi.
ale czego ty sie boisz kolego?? nie rozumiem co napadna cie dziki czy sarny czy co?
druga linja, ale zacytuje sam siebie: ,,ze noge zlamie" ;)czasem za dnia bliski bylem zlamania kostki, czy chocby skrecenia, a co dopiero noca.
no jak kto woli ja poluje tylko nocy i z podchodu i z zasiadki i nie boje sie to tak samo jak bys szedł w dzień w mieście i miała by ci cegła na głowe spaść jak ma sie cos stac to i tak sie stanie i tak nie zależnieczy w dzień czy w nocy darz bór
nie do konca sie z tym zgodze...w dzien zdarza mi sie noge nieopatrznie postawic i wpasc w metrowa dziure miedzy kamieniami, albo poslizgnac sie na mchu czy innym wrzosie. Moje tereny lowieckie mozesz oberzec na tym filmiq:http://www.youtube.com/watch?v=qX4poYArbKY Jakies 25 km ode mnie. jak popatrzysz, to widac ze czlowieczek ma trudnosci z utrzymaniem rownowagi, a na 99,9% trzezwy jest;)DB.
nie do konca sie z tym zgodze...w dzien zdarza mi sie noge nieopatrznie postawic i wpasc w metrowa dziure miedzy kamieniami, albo poslizgnac sie na mchu czy innym wrzosie. Moje tereny lowieckie mozesz oberzec na tym filmiq:http://www.youtube.com/watch?v=qX4poYArbKY Jakies 25 km ode mnie. jak popatrzysz, to widac ze czlowieczek ma trudnosci z utrzymaniem rownowagi, a na 99,9% trzezwy jest;)DB.