Koledzy interesuje mnie Wasz pogląd na polowanie z podchodu, a mianowicie o jakiej porze roku najchętniej właśnie polujecie tym sposobem i jakiej zwierzyny się to dotyczy??? DARZ BÓR!!!!!
Kolego knieja22 zapytam się Ciebie czy jesteś myśliwym,czy dopiero zamierzasz być,a pytam dlatego ponieważ każdy polujący ma swoja teorię popartą mniejszym, lub większym doświadczeniem w tego typu polowaniu.Ja osobiście poluję tylko z podchodu i o każdej porze roku i w karzdą pogodę,nie ma dla mnie znaczenia czy poluję na dziki,czy na lisy,chociaż obydwa polowania bardzo różnią sie od siebie,ale najlepiej poluje sie jesienią i zima ze wzgledu na pole widzenia,które o tych porach roku znacząco sie poszerza.Polowanie z podchodu dostarcza samych przygód,bo nawet najlepsza zasiadka nie przebije podchodzenia nie pierwszy raz odyńca który znowu był sprytniejszy i chwost pokazał.Polowanie z podchodu wymaga od myśliwego pewnego doswiadczenie i nie każdy bedzie odnosił sukcesy,duze znaczenie ma teren w jakim polujemy,inaczej to zrobimy w czcinach,inaczej w młodniku a inaczej w drągowinie lub grubym lesie.Darz Bór
To, co pisze kolega Skalniak, to wg mnie "oczywista oczywistość", całkowicie potwierdzam!Indywidualne polowanie z podchodu ma na pewno największy urok, daje najwięcej emocji, doświadczeń, umożliwia zdobywanie coraz to nowej wiedzy praktycznej, rozpoznanie terenu i ciągle tu można liczyć na zaskakujące niespodzianki.Mimo, że czasami trzeba i poczołgać się i poleżeć na śniegu czy mokrej ziemi...Kiedy byłem jeszcze młody, zdrowy i w pełni sprawny przez pierwsze lata swojego łowiectwa polowałem głównie z podchodu, najczęściej rano, o brzasku....Wtedy zasiadałem tylko z wieczora na dziki wychodzące na żer na płodach rolnych. Potem, kiedy skórki z lisów tyle kosztowały, że żeby jedną kupić, trzeba było średnio przeznaczyć podwójne pobory, zacząłem zasiadać nocą na mykitę...No i zdrowia zaczęło ubywać...Ale podchód TO JEST TO!!!Darz Bór!
DARZ BÓR mam pytanie odnośnie polowania z podchodu do kiedy mozna polować z psami i czy mozna miec pomocnika poluje 10 mi-c i juz mam problemy bo poszedłem 17 marca i postrzeliłem dzika przy pomocy psa po krutkim zastanowienu poszedlem po tropie po kilku km odpuściłem bo ustałem idac po duzym śniegu na drugi dzien wpisałem się na ten sam obwód i poszedłem za postrzałkiem nie wpisałem strzałów z poprzedniego dnia w drugi dzien idac przez kilka km postrzalka nie doszłem choć mocno farbował przeszedł do innego koła proszę odp co mi moze grozic za nie wpisanie strzałów bo juz puzniej nie moglem wpisac ponieważ łowczy zakreslił rubryki i twierdzi ze to polowanie zbiorowe
Gumis 71..., twój opis jest bardzo
lapidarny, z którego trudno coś wywnioskować. To nie jest
polowanie zbiorowe, bo nie było współpracy towarzyszącej (albo
była) z myśliwym.
Wpis o oddaniu strzałów jest
obowiązujący, musisz uzasadnić dlaczego nie wpisałeś, np.
koniecznością pójścia za postrzałkiem, bo to pierwsza
konieczność. Jeśli nie doszedłeś go w twoim opisie pierwszego
dnia, to już nie mogłeś go dojść (zapamiętaj), a na nazajutrz
zablokowano Ci wpis. Kara, dla młodego myśliwego- upomnienie nagana
pouczenie, oczywiście po dokładnym wyjaśnieniu sprawy. Aspekt
inny, myśliwy musi mieć zawsze komórkę dla podjęcia działania
kryzysowego, jeśli byś zadzwonił w takiej sytuacji do łowczego i
poinformował go o sytuacji, nie musiałbyś się teraz martwić. A
po wtóre, zapoznaj się z przepisami „Regulaminu polowania” z 23
marca 2005 r. (Nowy ) musisz znać przepisy, by się bronić i
chronić przed ludźmi, a nie zwierzyną, bo dla niej chroni cię
broń ! Pozdrawiam. Napisz mi prywatnie, czym to się skończy ?
DARZ BÓR mam pytanie odnośnie polowania z podchodu do kiedy mozna polować z psami i czy mozna miec pomocnika poluje 10 mi-c i juz mam problemy bo poszedłem 17 marca i postrzeliłem dzika przy pomocy psa po krutkim zastanowienu poszedlem po tropie po kilku km odpuściłem bo ustałem idac po duzym śniegu na drugi dzien wpisałem się na ten sam obwód i poszedłem za postrzałkiem nie wpisałem strzałów z poprzedniego dnia w drugi dzien idac przez kilka km postrzalka nie doszłem choć mocno farbował przeszedł do innego koła proszę odp co mi moze grozic za nie wpisanie strzałów bo juz puzniej nie moglem wpisac ponieważ łowczy zakreslił rubryki i twierdzi ze to polowanie zbiorowe Kolego wykonywanie polowania,a dochodzenie postrzałka to dwie różne czynności nie mające ze soba nic wspólnego,co to jest polowanie powinieneś wiedzieć,a z psem możesz polować cały rok,tyle że od lutego pies musi być na otoku zarówno podczas polowania jak i dochodzenia postrzałka.Dochodzenie postrzałka nie jest polowaniem,tylko dochodzeniem zwierzecia które odniosło rane w wyniku polowania w celu skrócenia cierpienia tego zwierzęcia.dochodzenia postrzałka nie musisz dokonywać osobiście,może to robić ktoś przez ciebie np.wynajęty z innego koła,ta osoba może dostrzelić ranną sztuke pomimo że nie ma odstrzału w twoim kole,ponieważ sztuka jest twoja i ty odpowiadasz za jej postrzał.Inna sprawa to nie wpisanie strzału,przeczytaj ostatnia rubrykę w książce wpisów,w większosci wpisów jest to do doby po zakończeniu polowania,często tą kwestie precyzują uchwały koła lub zarządu.I tak jak wspomniał kolega nemrod o całym zajściu powinieneś powiadomić łowczego,lub strażnika w kole.A polowanie zbiorowe odbywa się wtedy gdy dwóch myśliwych współpracuje ze sobą na polowaniu,czyli nagania sobie zwierzyne w celu je pozyskania,lub myśliwy współpracuje z podkładaczem z psem,a myśliwy z psem może polować indywidualnie i wykożystywać psa do pomocy w okresie od 1 października do 31 stycznia bez otoku,a w pozostałym okresie na otoku.A i jeszcze jedno,na terenie innego koła mozesz również dochodzić postrzałka,z tym że musisz powiadomić zarząd(łowczego)tego koła nie póżniej niż 12godz od zajścia,a najlepiej zrobić to przed wejsciem na ich teren,bo póżniej trzeba się tłumaczyć i mogą cię oskarzyć o kłusówe.Darz Bór
pozdrawiam kol nemrod73 ja wpisalem sie w ksiązke w pierwszy i drugi dzien jak szedlem za postrzałkiem tylko strzaly nie zostały wpisane bo nie myslalem ze to aż tak istotne ale juz wiem drugi raz tego błedu nie zrobie jeszcze sie odezwe pozdrawiam
Kolego Gumis!Wszystko co w tym temacie pisze kolega Nemrod odnośnie procedury dochodzenia postrzałków, wpisów do księgi ewidencji pobytów myśliwych w łowisku- jest na rzeczy!Piszesz, że jesteś niespełna rocznym myśliwym, a to już mnie zastanawia. Tak niedawno po kursach i egzaminach (jeśli je przeszedłeś) nie powinieneś stawiać tak podstawowych pytań. Odpowiedzi na nie powinieneś mieć w "małym paluszku".Są na o tym traktujące ustawy, rozporządzenia, regulaminy, wytyczne. Idąc do lasu z bronią, należałoby je znać.Dochodzić postrzałka w przyległym obcym obwodzie łowieckim też można i należy, zachowując stosowne procedury!A poza tym to nie powinien być kolejny post wątku j/w -jeśli już masz ten problem, ale powinieneś go postawić jako nowy i mimo wszystko bardzo ważny kolejny WĄTEK. Wtedy doświadczeńsi koledzy na pewno życzliwie doradzą i prędzej Cię zauważą!No i szanujmyż choć trochę ten nasz język ojczysty.A tak na pocieszenie, to w kole Ci głowy pewnie nie urwą, ale nauczka Ci się należy! Może nawet przez pewien czas nie będziesz pierwszy na liście po nowe odstrzały. Tu nie zupełnie się zgodzę z Kolegą Nemrodem w z tym, że nie należy dochodzić postrzałka na trzeci dzień, jeśli poprzedniego dnia go nie doszło, zwłaszcza dzika, który, jak wszyscy wiemy jest bardzo "twardy". Zwierz, który zfarbowany zostawia wyraźny trop, winien być dochodzony "do upadłego"; trafiony np. "na miękkie" może cierpieć i kilka dni jeszcze, albo na żuchwę- może się męczyć bardzo długo, czekać na nieuchronne i nie podniesiony być w końcu- dla nas stracony(choć może nie dla lisów czy kruków). Doszedłem ze swoimi psami już niejednego kilkudniowego postrzałka, a zwierz dostrzelony jeszcze żyjący, nie jest nigdy zmarnowany. Tu wstawię jeszcze jedną uwagę. Nie każdego żywego postrzałka dojdziemy z psem na otoku, a jak wiemy, są okresy, kiedy nie wolno psa zpuścić z otoka. A są przypadki, kiedy jest koniecznością puszczenie odważnego, ciętego psa, który potrafi ostanowić, osadzić poruszającego się zwierza i umożliwić jego dostrzelenie. Często tyczy to własnie dzików- twardzieli, ale i każdego innego zwierza strzelonego np. w kończynę. Darz Bór!
Kol. Marianie, ja tak napisałem, że się nie dochodzi, bo nie chciałem rozwijać tematu i pisać o zawiłościach takiego dochodzenia, tym bardziej, że nasz młody kolega ma psa i też nie napisał o jego dyspozycyjności, przydatności w dochodzeniu tego dzika, ale z naszych postów, jak sądzę wiele się dowiedział, z pewnym zastrzeżeniem prawnym, które dotyczy wypowiedzi mojego zacnego kolegi Skalniaka. Nie doczytałem się w regulaminie, by można było zastąpić siebie kimś innym w tropieniu postrzałka, a gdyby nawet tak było, to uznaje to za dość problematyczne i ryzykowne, i jako łowczy koła nie zezwoliłbym na to . Koledzy, Marianie i Łukaszu - mistrzowie sztuki łowieckiej - cieszy mnie bardzo, że ze znawstwem i wiedzą rozprawiacie problem. Pozdrawiam .
Koledzy jak się dochodzi postrzałka dzika wszyscy doskonale wiemy,jak nalezy postepować gdy używamy psa podczas dochodzenia również wiemy,że końcowa faza zazwyczaj kończy się spószczeniem psa z otoku,chociażby dla własnego bezpieczeństwa,ale kto może dochodzić tego postrzałka to już nie koniecznie wiemy,a wiec podam prosty przykład:czy ja ,czy kol nemrod jesteśmy poproszeni o pomoc w dojściu postrzelonego dzika,ponieważ kolega który zranił zwierze nie posiada psa i teraz ja jadę o każdej porze i dochodzę postrzałka,ale zaznaczam,że ja dochodzę i ja strzelam,ponieważ ja nikomu nie pozwolę dostrzelić postrzałka osaczonego przez psa i nigdy nie dochodzę rannej zwierzyny bez broni.A zapytam się kolegi Nemroda czy dochodziłby czyjegoś postrzałka,bo z tego co kol.napisał wynika(proszę mnie poprawić jeżeli się mylę)że nie.Drogi kolego Nemrod nie wiem czy pamiętasz,że w zeszłym roku pisalismy obszerne posty na temat dochodzenia postrzałków i nie mieliśmy wątpliwości co do dochodzenia czyjegoś postrzałka.Darz Bór
Kolego Skalniak!Zgadzam się z Kolegą. Postrzałki z moimi psami dochodzę ja sam, bo tak jak Kolega, bardzo cenię swoje psy. I widziałem już paru kolegów myśliwych-raptusiewiczów strzelających niekoniecznie do dochodzonego postrzałka. Darz Bór!
Koledzy interesuje mnie Wasz pogląd na polowanie z podchodu, a mianowicie o jakiej porze roku najchętniej właśnie polujecie tym sposobem i jakiej zwierzyny się to dotyczy??? DARZ BÓR!!!!!
Kolego knieja22 zapytam się Ciebie czy jesteś myśliwym,czy dopiero zamierzasz być,a pytam dlatego ponieważ każdy polujący ma swoja teorię popartą mniejszym, lub większym doświadczeniem w tego typu polowaniu.Ja osobiście poluję tylko z podchodu i o każdej porze roku i w karzdą pogodę,nie ma dla mnie znaczenia czy poluję na dziki,czy na lisy,chociaż obydwa polowania bardzo różnią sie od siebie,ale najlepiej poluje sie jesienią i zima ze wzgledu na pole widzenia,które o tych porach roku znacząco sie poszerza.Polowanie z podchodu dostarcza samych przygód,bo nawet najlepsza zasiadka nie przebije podchodzenia nie pierwszy raz odyńca który znowu był sprytniejszy i chwost pokazał.Polowanie z podchodu wymaga od myśliwego pewnego doswiadczenie i nie każdy bedzie odnosił sukcesy,duze znaczenie ma teren w jakim polujemy,inaczej to zrobimy w czcinach,inaczej w młodniku a inaczej w drągowinie lub grubym lesie.Darz Bór
To, co pisze kolega Skalniak, to wg mnie "oczywista oczywistość", całkowicie potwierdzam!Indywidualne polowanie z podchodu ma na pewno największy urok, daje najwięcej emocji, doświadczeń, umożliwia zdobywanie coraz to nowej wiedzy praktycznej, rozpoznanie terenu i ciągle tu można liczyć na zaskakujące niespodzianki.Mimo, że czasami trzeba i poczołgać się i poleżeć na śniegu czy mokrej ziemi...Kiedy byłem jeszcze młody, zdrowy i w pełni sprawny przez pierwsze lata swojego łowiectwa polowałem głównie z podchodu, najczęściej rano, o brzasku....Wtedy zasiadałem tylko z wieczora na dziki wychodzące na żer na płodach rolnych. Potem, kiedy skórki z lisów tyle kosztowały, że żeby jedną kupić, trzeba było średnio przeznaczyć podwójne pobory, zacząłem zasiadać nocą na mykitę...No i zdrowia zaczęło ubywać...Ale podchód TO JEST TO!!!Darz Bór!
Poluję już 8 lat ale interesuje mnie pogląd innych myśliwych na ten sposób polowania
DARZ BÓR mam pytanie odnośnie polowania z podchodu do kiedy mozna polować z psami i czy mozna miec pomocnika poluje 10 mi-c i juz mam problemy bo poszedłem 17 marca i postrzeliłem dzika przy pomocy psa po krutkim zastanowienu poszedlem po tropie po kilku km odpuściłem bo ustałem idac po duzym śniegu na drugi dzien wpisałem się na ten sam obwód i poszedłem za postrzałkiem nie wpisałem strzałów z poprzedniego dnia w drugi dzien idac przez kilka km postrzalka nie doszłem choć mocno farbował przeszedł do innego koła proszę odp co mi moze grozic za nie wpisanie strzałów bo juz puzniej nie moglem wpisac ponieważ łowczy zakreslił rubryki i twierdzi ze to polowanie zbiorowe
Gumis 71..., twój opis jest bardzo lapidarny, z którego trudno coś wywnioskować. To nie jest polowanie zbiorowe, bo nie było współpracy towarzyszącej (albo była) z myśliwym. Wpis o oddaniu strzałów jest obowiązujący, musisz uzasadnić dlaczego nie wpisałeś, np. koniecznością pójścia za postrzałkiem, bo to pierwsza konieczność. Jeśli nie doszedłeś go w twoim opisie pierwszego dnia, to już nie mogłeś go dojść (zapamiętaj), a na nazajutrz zablokowano Ci wpis. Kara, dla młodego myśliwego- upomnienie nagana pouczenie, oczywiście po dokładnym wyjaśnieniu sprawy. Aspekt inny, myśliwy musi mieć zawsze komórkę dla podjęcia działania kryzysowego, jeśli byś zadzwonił w takiej sytuacji do łowczego i poinformował go o sytuacji, nie musiałbyś się teraz martwić. A po wtóre, zapoznaj się z przepisami „Regulaminu polowania” z 23 marca 2005 r. (Nowy ) musisz znać przepisy, by się bronić i chronić przed ludźmi, a nie zwierzyną, bo dla niej chroni cię broń ! Pozdrawiam. Napisz mi prywatnie, czym to się skończy ?
DARZ BÓR mam pytanie odnośnie polowania z podchodu do kiedy mozna polować z psami i czy mozna miec pomocnika poluje 10 mi-c i juz mam problemy bo poszedłem 17 marca i postrzeliłem dzika przy pomocy psa po krutkim zastanowienu poszedlem po tropie po kilku km odpuściłem bo ustałem idac po duzym śniegu na drugi dzien wpisałem się na ten sam obwód i poszedłem za postrzałkiem nie wpisałem strzałów z poprzedniego dnia w drugi dzien idac przez kilka km postrzalka nie doszłem choć mocno farbował przeszedł do innego koła proszę odp co mi moze grozic za nie wpisanie strzałów bo juz puzniej nie moglem wpisac ponieważ łowczy zakreslił rubryki i twierdzi ze to polowanie zbiorowe Kolego wykonywanie polowania,a dochodzenie postrzałka to dwie różne czynności nie mające ze soba nic wspólnego,co to jest polowanie powinieneś wiedzieć,a z psem możesz polować cały rok,tyle że od lutego pies musi być na otoku zarówno podczas polowania jak i dochodzenia postrzałka.Dochodzenie postrzałka nie jest polowaniem,tylko dochodzeniem zwierzecia które odniosło rane w wyniku polowania w celu skrócenia cierpienia tego zwierzęcia.dochodzenia postrzałka nie musisz dokonywać osobiście,może to robić ktoś przez ciebie np.wynajęty z innego koła,ta osoba może dostrzelić ranną sztuke pomimo że nie ma odstrzału w twoim kole,ponieważ sztuka jest twoja i ty odpowiadasz za jej postrzał.Inna sprawa to nie wpisanie strzału,przeczytaj ostatnia rubrykę w książce wpisów,w większosci wpisów jest to do doby po zakończeniu polowania,często tą kwestie precyzują uchwały koła lub zarządu.I tak jak wspomniał kolega nemrod o całym zajściu powinieneś powiadomić łowczego,lub strażnika w kole.A polowanie zbiorowe odbywa się wtedy gdy dwóch myśliwych współpracuje ze sobą na polowaniu,czyli nagania sobie zwierzyne w celu je pozyskania,lub myśliwy współpracuje z podkładaczem z psem,a myśliwy z psem może polować indywidualnie i wykożystywać psa do pomocy w okresie od 1 października do 31 stycznia bez otoku,a w pozostałym okresie na otoku.A i jeszcze jedno,na terenie innego koła mozesz również dochodzić postrzałka,z tym że musisz powiadomić zarząd(łowczego)tego koła nie póżniej niż 12godz od zajścia,a najlepiej zrobić to przed wejsciem na ich teren,bo póżniej trzeba się tłumaczyć i mogą cię oskarzyć o kłusówe.Darz Bór
pozdrawiam kol nemrod73 ja wpisalem sie w ksiązke w pierwszy i drugi dzien jak szedlem za postrzałkiem tylko strzaly nie zostały wpisane bo nie myslalem ze to aż tak istotne ale juz wiem drugi raz tego błedu nie zrobie jeszcze sie odezwe pozdrawiam
Kolego Gumis!Wszystko co w tym temacie pisze kolega Nemrod odnośnie procedury dochodzenia postrzałków, wpisów do księgi ewidencji pobytów myśliwych w łowisku- jest na rzeczy!Piszesz, że jesteś niespełna rocznym myśliwym, a to już mnie zastanawia. Tak niedawno po kursach i egzaminach (jeśli je przeszedłeś) nie powinieneś stawiać tak podstawowych pytań. Odpowiedzi na nie powinieneś mieć w "małym paluszku".Są na o tym traktujące ustawy, rozporządzenia, regulaminy, wytyczne. Idąc do lasu z bronią, należałoby je znać.Dochodzić postrzałka w przyległym obcym obwodzie łowieckim też można i należy, zachowując stosowne procedury!A poza tym to nie powinien być kolejny post wątku j/w -jeśli już masz ten problem, ale powinieneś go postawić jako nowy i mimo wszystko bardzo ważny kolejny WĄTEK. Wtedy doświadczeńsi koledzy na pewno życzliwie doradzą i prędzej Cię zauważą!No i szanujmyż choć trochę ten nasz język ojczysty.A tak na pocieszenie, to w kole Ci głowy pewnie nie urwą, ale nauczka Ci się należy! Może nawet przez pewien czas nie będziesz pierwszy na liście po nowe odstrzały. Tu nie zupełnie się zgodzę z Kolegą Nemrodem w z tym, że nie należy dochodzić postrzałka na trzeci dzień, jeśli poprzedniego dnia go nie doszło, zwłaszcza dzika, który, jak wszyscy wiemy jest bardzo "twardy". Zwierz, który zfarbowany zostawia wyraźny trop, winien być dochodzony "do upadłego"; trafiony np. "na miękkie" może cierpieć i kilka dni jeszcze, albo na żuchwę- może się męczyć bardzo długo, czekać na nieuchronne i nie podniesiony być w końcu- dla nas stracony(choć może nie dla lisów czy kruków). Doszedłem ze swoimi psami już niejednego kilkudniowego postrzałka, a zwierz dostrzelony jeszcze żyjący, nie jest nigdy zmarnowany. Tu wstawię jeszcze jedną uwagę. Nie każdego żywego postrzałka dojdziemy z psem na otoku, a jak wiemy, są okresy, kiedy nie wolno psa zpuścić z otoka. A są przypadki, kiedy jest koniecznością puszczenie odważnego, ciętego psa, który potrafi ostanowić, osadzić poruszającego się zwierza i umożliwić jego dostrzelenie. Często tyczy to własnie dzików- twardzieli, ale i każdego innego zwierza strzelonego np. w kończynę. Darz Bór!
Kol. Marianie, ja tak napisałem, że się nie dochodzi, bo nie chciałem rozwijać tematu i pisać o zawiłościach takiego dochodzenia, tym bardziej, że nasz młody kolega ma psa i też nie napisał o jego dyspozycyjności, przydatności w dochodzeniu tego dzika, ale z naszych postów, jak sądzę wiele się dowiedział, z pewnym zastrzeżeniem prawnym, które dotyczy wypowiedzi mojego zacnego kolegi Skalniaka. Nie doczytałem się w regulaminie, by można było zastąpić siebie kimś innym w tropieniu postrzałka, a gdyby nawet tak było, to uznaje to za dość problematyczne i ryzykowne, i jako łowczy koła nie zezwoliłbym na to . Koledzy, Marianie i Łukaszu - mistrzowie sztuki łowieckiej - cieszy mnie bardzo, że ze znawstwem i wiedzą rozprawiacie problem. Pozdrawiam .
Koledzy jak się dochodzi postrzałka dzika wszyscy doskonale wiemy,jak nalezy postepować gdy używamy psa podczas dochodzenia również wiemy,że końcowa faza zazwyczaj kończy się spószczeniem psa z otoku,chociażby dla własnego bezpieczeństwa,ale kto może dochodzić tego postrzałka to już nie koniecznie wiemy,a wiec podam prosty przykład:czy ja ,czy kol nemrod jesteśmy poproszeni o pomoc w dojściu postrzelonego dzika,ponieważ kolega który zranił zwierze nie posiada psa i teraz ja jadę o każdej porze i dochodzę postrzałka,ale zaznaczam,że ja dochodzę i ja strzelam,ponieważ ja nikomu nie pozwolę dostrzelić postrzałka osaczonego przez psa i nigdy nie dochodzę rannej zwierzyny bez broni.A zapytam się kolegi Nemroda czy dochodziłby czyjegoś postrzałka,bo z tego co kol.napisał wynika(proszę mnie poprawić jeżeli się mylę)że nie.Drogi kolego Nemrod nie wiem czy pamiętasz,że w zeszłym roku pisalismy obszerne posty na temat dochodzenia postrzałków i nie mieliśmy wątpliwości co do dochodzenia czyjegoś postrzałka.Darz Bór
Kolego Skalniak!Zgadzam się z Kolegą. Postrzałki z moimi psami dochodzę ja sam, bo tak jak Kolega, bardzo cenię swoje psy. I widziałem już paru kolegów myśliwych-raptusiewiczów strzelających niekoniecznie do dochodzonego postrzałka. Darz Bór!