Reklama
  • Andri2013-04-11 14:16:09

    Koledzy, nie wytrzymałem. Zobaczcie jakie bzdury wypisują na tym profilu. https://www.facebook.com/NienawidzeMysliwychIle ludzi na nim siedzi i komentuje, nie mając pojęcia jak to wygląda.Typowe, myślą że wszystko wiedzą...

  • przyszly mysliwy113 2013-04-11 15:18:28

    Ja już się tym nie przejmuję, ale śmieję się z ich głupoty i niewiedzy. Wchodząc na takie portale można się dowiedzieć ciekawych rzeczy o myśliwych. Widzę, że polski naród jest jeszcze głupszy niż myślałem.

  • AgataM 2013-04-11 16:02:14

    ale powiem szczerze, że tam piszą wyjątkowe kłamstwa i wyjątkowa jest też agresja i chamstwo... Trochę przykro ale co zrobić....

  • Redakcja 2013-04-11 16:08:11

    Grupa ludzi na facebooku nie stanowi wykładni "Narodu Polskieg" i pamiętaj o tym. Dlaczego się tym interesujcie, jeśli myśliwi w tej kwestii się nie wypowiadają się, a portal facebook, chociaż  ma swoją  "znajomą"  klientelię, którą karmi portal "poluje" ,to nie można jej indywidualnie utożsamiać negatywnie i robić z tego sensacji. Byłbym rad przeczytać waszego autorstwa jakąś ripostę tych, nie lubiących myśliwych, Co Wy na to, spróbujcie - piszę się na pierwszego jej czytelnika. Wasza argumentacja "anty", może być nawet napisana w tezach, będzie wam o wiele łatwiej ! Pozdrawiam -  przyszli myśliwi, zobaczmy, kto puka do naszych myśliwskich drzwi!

  • Reklama
  • pik94 2013-04-11 18:05:33

    Jak widac debili i innych "eko"logow nie brakuje trzeba tlumaczyc tej ciemnocie z miasta pojecie ŁOWIECTWO.

  • kusy64 2013-04-11 19:17:09

    Gdyby głupota bolała, to ci ludzie wyli by z bólu.

  • greenr 2013-04-14 00:59:56

    Taki temat zawsze i wszędzie będzie będzie wzbudzał polemikę. Ja już się wykłóciłem ze społecznością Allegrową. Wszystkie psy na mnie wieszali... A tak w ogóle to witam kolegów jestem taki...nowy, stary.... Nowy na forum :)

  • portek89 2013-04-15 15:42:00

    W Polsce jest ponad 100 tyś myśliwych, dlaczego więc tak mało z nas reaguje na takie bluźnierstwa w naszą stronę? Na tych profilach są zdjęcia jakieś z zagranicy czesto z Rosji i przypisuje się pod nie Polskich myśliwych. Nie ma na takich "ekologów" żadnego przepisu prawa? Rząd coś powinien z tym zrobić, ale bez naszej inicjatywy nikt nic nie zrobi. Dlaczego myśliwy to taki "cichy" sprzymierzeńca zwierząt i najwięcej jemu się obrywa? Nie rozumiem tego kraju

  • Reklama
  • przyszly mysliwy113 2013-04-15 17:49:59

    Jeśli gdzieś w moim otoczeniu pojawi się temat myśliwych chętnie słucham. Najczęściej ludzie nie lubią myśliwych za to, że zabiją. Wszystkie inne czynności są dla nich nieważne. A to że dokarmiają zwierzynę to tylko dlatego, żeby móc je później zabić. Każdy myśliwy, może ze spokojem obalić argumenty "ekologów". Nie co się z nimi kłócić, bo tacy ludzie umieją wypowiadać się na forach internetowych, a nic nie robią, żeby pomóc przyrodzie. Według mnie są niegroźni i nic nie wskórają.

  • portek89 2013-04-16 09:39:10

    czy są niegroźni to niebyłbym tego taki pewien. Już jest głośno wokół Ptaków łownych....minister powinien już wydać odstrzał na łosie, ale nie ma osoby , która naraziłaby się tym "ekologom" i straciła stołek. Myślę ,że PZŁ powinno przeszkolić, albo przygotować jakąś grupę osób, które będą brały udział w spotkaniach ekologów z ludnością, czy politykami....prosze mi uwierzyć ,że nie każdy myśliwy obaliłby tezy "ekologów", czasami poprostu brak słów na ich("ekologów") wymysły

  • przyszly mysliwy113 2013-04-16 20:51:55

    Co raz częściej się pojawiają celebryci, sławne osoby, które stają się "wielkimi obrońcami" zwierząt. Jednak wśród znanych ludzi są też myśliwi. Jednak oni się z tym tak nie obnoszą. Nie wiem czy to dobrze czy nie.

  • Telo 90 2013-04-17 14:21:33

    Witam,kiedyś przeczytałem taką oto myśl pewnego leśniczego z którą w 100% się zgadzam:"Między Ekologiem a Ekofilem (tak nazwał pseudoekologów) jest taka sama różnica jak między Pedagogiem a Pedofilem"PozdrawiamMłody myśliwy- nadzieja łowiectwa

  • Reklama
  • krzysztof05 2013-04-20 11:27:47

    Kolego,kim jesteś ,że obrażasz cały Polski Naród.Każdy myślący myśliwy wie ,że mamy przeciwników i zwolenników .PZŁ ponosi ogromne koszty w każdej zwierzynie która jest wpisana jako gatunek pod ochroną.Nawet Polski Prezydent ogłosił,że w czasie kadencji jako głowa Państwa nie będzie polował.Więc za jego przykładem zbierają się przeciwnicy polowań.Łowiectwo nie polega na tym aby zabijać zwierzynę.Jest nas 100 tyś,damy sobie radę z przeciwnikami.Jestem obywatelem naszego Kraju,proszę bardziej wypowiadać się z ogładą o Narodzie Polskim.pozdrawiam DB.Krzysztof05

  • ulme 2013-04-20 22:32:14

    Koledzy, nie do końca rozumiem oburzenie jakim opisujecie posty pseudo eko...kogoś, że są pozbawione merytorycznych podstaw zgadzam sie, ale pamietajmy iż na wiele takich opinii pracujemy my sami i nie chodzi mi o tu o nieetyczne zachowanie bynajmniej ale o tak prostą sprawe jaką jest fakt przynależności do Braci Łowieckiej. Spotkałem sie już wielokrotnie z sytuacją gdy myśliwy nie przyznaje sie do przynależności do PZŁ, a kto nie jak my sami powinniśmy pracowac na wizerunek i opinie jaką postrzega nas otoczenie co nastpnie przekłada sie na właśnie takie profile. Koledzy na nic obrażanie ludzi pozostających nieświadomymi w swojej głupocie i ciasnocie poglądowej, gdyż to nie wpłynie na zmiane ich opinii. Tylko wtedy gdy nasze otoczenie zacznie postrzegac nas jako sasiadów, kolegów bedących myśliwymi tylko i tylko wtedy może podobne profile nie bedą sie pojawiały.Darz Bór Koledzy, i nie wstydzmy sie tego kim jesteśmy.

  • witkacy26 2013-05-02 12:43:22

  • witkacy26 2013-05-02 12:45:55

    Opinia nie-myśliwegoKoledzy myśliwi/łowcy, weźmie udział w waszej dyskusji nie-myśliwy.Na stronę facebooka "Nienawidzę myśliwych" trafiłem za waszym właśnie pośrednictwem, próbując wyrobić sobie jakieś zdanie na temat tego co robicie. Dziękuję.Zawsze uważałem za chore zabijanie wolno żyjących zwierząt i czerpanie z tego przyjemności. Chodzenie po lesie - rozumiem, kontakt z przyrodą - również. Pomoc, angażowanie się w różne sprawy - jak najbardziej. Jak to się jednak ma do kulki władowanej w mózg (jak dobrze pójdzie) niczego nie podejrzewającego i nie mającego żadnych szans zwierzęcia. Kulki władowanej z potrzeby chorej dawki adrenaliny, czy jeszcze bardziej chorej żądzy zabijania.Piszecie tu, że ludzie was nie rozumieją, że nie mają pojęcia co robicie i o co w tym wszystkim chodzi.Ja widzę zdjęcia (na w/w facebooku) zabitych zwierząt z wyprutymi wnętrznościami czasem zrobione w otoczeniu dzieci. Wiem również (co w/w facebook potwierdza), że uważacie za dobre przyzwyczajanie dzieci to tego co robicie, że organizujecie pogadanki w szkołach próbujące przedstawić to jako coś dobrego. Uważam to za manipulację - dyskutujcie z dorosłymi, dzieci zaś zostawcie w spokoju. Niech oceniają fakty i niech zrobią to kiedy przyjdzie na to ich pora. Nic na siłę.Waszym jedynym zaś zmartwieniem jest, by nie zamieszczać takich fotek na necie, żeby ludzie nie mogli ich oglądać i na ich podstawie wyciągać wniosków.Piszecie również, że wypowiadają się tam "wielcy obrońcy" zwierząt, pseudoekolodzy, głupi debile, agresywne chamy.. coś pominąłem? Ogólnie same inwektywy.A nikt z was nie jest w stanie zauważyć, że być może wcale tak nie jest, że to co robicie nie jest moralnie ani społecznie akceptowane lub przynajmniej wzbudza (delikatnie mówiąc) silne kontrowersje? Czy jedynym powodem takiego odbioru jest fakt, że to debile, czy może są jednak jakieś inne powody?Na koniec pytanie dla mnie personalnie najważniejsze.Proszę, niech mi tu ktoś wytłumaczy, co jest dobrego w zabijaniu resztek dzikiego życia Afryki - zwierząt z tzw. Wielkiej Piątki. Pięknych zwierząt, których z roku na rok jest coraz mniej i z dużą prędkością zbliżamy się do momentu, w którym zostanie zabite ostatnie z nich. Słonie. Bawoły. Lamparty. Lwy. Nosorożce. Czy wiecie, że w wykorzystywanej ekonomicznie Afryce aktualnie pozostały nędzne resztki ogromnych lasów, będących niegdyś ich naturalnych domem i schronieniem? Wytłumaczcie mi proszę, skąd bierze się w was potrzeba zabijania tych zwierząt. Argument o jakimkolwiek korzystnym wpływie na środowisko naturalne moim zdaniem tutaj odpada. Argument o odwiecznej walce człowieka z przyrodą czy cokolwiek w tym stylu jest jedynie przekonywaniem samego siebie o sensie tego co się robi. Te zwierzęta nie mają żadnych szans w starciu z człowiekiem i jego karabinem. Gdzie tutaj miłość do przyrody czy jakikolwiek z argumentów którym próbujecie czasem przekonać niechętnych? Ja jej tutaj nie widzę.Jeżeli chcecie, by ludzie was choć trochę akceptowali zróbcie następujące rzeczy:- zaprzestańcie zabijania dla samej przyjemności zabijania (zwłaszcza zabijanie zwierząt w Afryce uważam za najgorsze).- zaprzestańcie manipulacji dziećmi - niech oceniają was po tym co robicie, po niczym więcej.- aktywnie i skutecznie walczcie z kłusownikami, szczerze nie akceptując tego co robią i odcinając się od ich działalności.- wytłumaczcie - mi a nie dzieciom - w jakich wypadkach zabijanie uważacie za dobre i pozytywne. Wytłumaczcie tak, by mnie przekonać a nie sprawić wrażenie, że przekonujecie samych siebie (uprzedzam, że nie będzie łatwo).Darz Bór?Witold

  • Redakcja 2013-05-02 16:10:21

    Kol. Witoldzie, twojego głosu i niepokoju nie można zlekceważyć, choć jest w nim wiele wątków nieprawdziwych, szkalujących myśliwych i łowiectwo. Twoje stanowisko, jest wynikiem tego co oglądasz na facebooku. Może na nim pisać każdy i byle co, to jest rodzaj bagna, jak określił go jeden z jego głównych dyrektorów, jeśli śledzisz te sprawy. Ci myśliwi, którzy podnoszą problem ataku na nich, są raczej sympatykami łowiectwa i sieją zamęt, z przyczyn nierozumienia istoty sporu, i nie posługują się argumentami w tym sporze, bo ich nie znają, a prawdziwi myśliwi, robią  swoje. Podoba mi się forma, którą podniosłeś problem, i w której chciałbyś dyskutować albo otrzymać sensowne odpowiedzi. Ja nie podejmę się tego ze względu na objętość tematu. To zbyt obszerny merytorycznie i historycznie temat. Mogę tylko stwierdzić, że postawiłeś jako nie myśliwy, szereg obiektywnych i merytorycznych pytań, i masz prawo żądać odpowiedzi, bynajmniej od tych, których te ruchy irytują ! Ja mogę Cię tylko zapewnić kolego Wiktorze, rzecz ujmując kolokwialnie, że ta fauna polskich lasów, którą oglądasz jeszcze, to wyłączna zasługa na przestrzeni dziejów polskiego łowiectwa, za czym kryją się uzasadnione uwarunkowania i z czego zdają sobie sprawę fachowcy. Gdyby tak nie było, nie było by już związku łowieckiego. To modny problem całej zjednoczonej Europy, a nie tylko Polski. Naszym kolegom sympatykom z forum, czytaj wyżej, postawiłem takie zadanie, by próbowali podjąć kontr-temat, ot, tylko dla siebie , ale nikt się nie zdecydował, bo trzeba znać dziejowe myślistwo i jego rolę jaką spełnia. Pozdrawiam i proszę,bądź spokojny o naszą faunę, a z Afryką nie mamy żadnego związku. To jest odpowiedź z klawiatury, więc wybacz!

  • Reklama
  • Wojciechus 2013-05-02 19:53:21

    Witek, To śmieszne kolegowanie to se może odpuśćmy. Temat jest faktycznie ciekawy i - nade wszystko -  złożony. Ale zamiast bić pianę jak Nemrod73, tym samym poddając dyskusję walkowerem, myślę, że warto jednak nieco ugryźć poruszone przez Ciebie kwestie. Uprzedzam tylko, że to nie będzie prosty elaborat nt. łowiectwa z prostymi odpowiedziami. Raczej mała intelektualna gimnastyka, w której – jeśli chcesz faktycznie cosik zrozumieć – musisz uczestniczyć. A jak nie – tzn., że nie przyszedłeś tutaj, by czegokolwiek się dowiedzieć, lecz przelać na klawiaturę własne… No właśnie. Na początek: 1.       A nikt z was nie jest w stanie zauważyć, że być może wcale tak nie jest, że to co robicie nie jest moralnie ani społecznie akceptowane lub przynajmniej wzbudza (delikatnie mówiąc) silne kontrowersje? Czy jedynym powodem takiego odbioru jest fakt, że to debile, czy może są jednak jakieś inne powody? 1. No więc powodów jest cała masa. Zjawisko, o którym zapodajesz, polegające na ciskaniu gromów w kierunku buców w zielonych kapelusikach z piórkiem i odprawiane przez nich gusła, było i jest badane przez socjologów. Zostało też zdefiniowane. I nie dotyczy tylko łowiectwa, ale to właśnie w nim jest jaskrawie widoczne. Dlaczego? Ponieważ – przynajmniej tak twierdzi pewna doktorka – współczesne łowiectwo jak w soczewce skupia rozterki społeczeństwa postindustrialnego. Czy owe zjawisko jest pozytywne, czy negatywne? Punkt widzenia zależy od punktu siedzenia. Natomiast fakty są następujące: po pierwsze – opisywane zjawisko biegunowo rozmija się z racjonalnym postrzeganiem rzeczywistości. Po drugie – na Zachodzie naszego kontynentu czynione są próby zwalczania tego zjawiska. Wychodzi się bowiem z założenia, że dorastające pokolenia będą musiały kiedyś przejąć odpowiedzialność za nasze podwórka i nie mogą prezentować infantylnego stosunku do tychże.  Pytanie (zwykła ciekawość) – z pewnością jesteś częścią powyższego zjawiska, jak się z tym czujesz? Czy włączyła Ci się jakakolwiek kontrolka pt. „cholera, a może to nie tylko z bucami w zielonych kapelusikach jest problem, ale też i ze mną, tzn. z moim postrzeganie realiów?” 2.       2. Afryka, Ameryka, Księżyc czy Polska – to nie ma większego znaczenia. Zasada działania współczesnego łowiectwa jest podobna. Tym samym bzdury posuwa Nemrod73.  Z tego co piszesz Witku wynika, że postrzegasz łowiectwo jako szlachtowanie ostatnich niewiniątek-bydlątek w ostatnich, przeoranych cywilizacją, strzępach natury. Jeśli przyjąć, że jest tak jak piszesz, nasuwa się pytanie: po kiego ch…ja całe to łowiectwo? Żeby paru buców sobie postrzelało do zagrożonych wyginięciem zwierzątek i za chwile nie miało na co polować? Czy może poza fanaberią grupki napaleńców w zielonych kapelusikach, łowiectwo ma jakąś konkretną funkcję do spełnienia? Jaką? Co jest istotą współczesnego łowiectwa? Czekam na Twoje odpowiedzi.

  • witkacy26 2013-05-02 21:43:29

    Dziękuję za wasze odpowiedzi. Nie do końca odpowiadają one na poruszone przeze mnie kwestie, ale czytam z chęcią, gdyż ciekawy jestem waszych opinii i nastawienia.Jeżeli chodzi o Afrykę, piszę o niej ponieważ jest ona uważana za ukoronowanie łowieckiego doświadczenia, za cel marzeń. Zabicie po jednym ze zwierząt z Wielkiej Piątki uczyni myśliwego myśliwym spełnionym, podziwianym. Tak przynajmniej odebrałem to czytając trochę rzeczy dostępnym na necie i nie tylko. I owszem, piszę tu o Polsce. Nie wierzę, byście o tym nie wiedzieli.Kolego Wojciechusie, z chęcią poczytam więcej na tematy które zacząłeś. Piszesz, że "zjawisko rozterek społeczeństwa industrialnego biegunowo rozmija się z racjonalnym postrzeganiem rzeczywistości" - o ile dobrze zrozumiałem. Proszę rozwiń ten temat. Na Zachodzie czynione są próby zwalczania czego? Czy chodzi Ci o edukację młodzieży? Czy niechęć ludzi do zabijania zwierząt uważasz za infantylną? I na koniec właśnie "po jakiego .. całe to łowiectwo". Wciąż mam nadzieję, że ktoś mi to wyjaśni.Na razie więc zamilknę czekając na więcej odpowiedzi - będę je śledził z uwagą. Wypowiem się, kiedy wyrobię jakieś konkretne zdanie.Pozdrawiam wszystkichWitold

  • Skalniak 2013-05-03 00:50:17

    Panie Witoldzie skupię się na pańskim pytaniu "po jakiego to całe łowiectwo" ,czy zadając to pytanie dysponuje pan jakimi kolwiek danymi,a mówiac prościej liczbami,mówiąc prosto łowiectwo opiera się na pozyskiwaniu dziko żyjącej zwierzyny poprzez zastrzelenie jej z myśliwskiej broni palnej,ale my jako myśliwi nie strzelamy jej dla własnych korzysci,ponieważ my z tego praktycznie nic nie mamy,jakiś Kowalski myśliwy gdy zastrzeli dzika to nie może go zabrać dla siebie,jak chce to musi go kupić.Niestety zarówno w Polsce jak i na całym świecie polujemy aby utrzymać jakąś równowage w przyrodzie,w większości krajów odpowiedzialnością za ingerencję dzikich zwierząt w rolnictwo,a chodzi tu o szkody,obarczono myśliwych i w naszym kraju my ponosimy konsekwencje finansowe za szkody w płodach rolnych wyrządzone przez zwierzynę łowną.Gus podaje że populacja np.dzika w ostatnich 12 latach wzrosła o ponad 116% a pozysk o 110%,teraz niech pan sobie wyobrazi,że my nie polujemy na dziki,wzrost populacji przekroczyłby 1200% ,podobnie byłoby z innymi gatunkami,po drogach w obszarach łąk i lasów już dzisiaj strach jeżdzić wieczorami,tylko w obrębie miasta w którym mieszkam jest ponad 400 odnotowanych kolizji z dzikimi zwierzętami rocznie,a drugie tyle ludzie nie zgłaszają.Na gatunki zwierzat których jest mało nie polujemy i proszę zobaczyć jak szybko ich populacje odradzają się,np.bobry,kilka lat temu jak widziałem bobra to byłem pełen zachwytu,a teraz ludzie mieszkajacy nad byle potokiem błagaja mnie o pomoc i ochrone przed bobrami,łosie,wilki,rysie,populacje tych zwierząt z roku na rok są coraz liczniejsze.Może pan powiedzieć że najpierw je wybiliśmy a teraz chronimy,żeby znowu wystrzelać,otuż nie,ponieważ przez lata nauczyliśmy się,że wszystko trzeba robić z umiarem,może do niektórych wniosków doszlismy trochę późno,ale lepiej późno niż wcale.Łowiectwo po niekąd jest wymuszone przez szybki rozwuj rolnictwa,ponieważ poprzez zmiany w uprawach,nastąpiły zmiany w populacjqach,gdyby rolnictwo zatrzymało się rozwojowo 40 lat temu,to raczej łowiectwo nie byłoby potrzebne,a przynajmniej nie w takim stopniu jak teraz.Pominąłem aspekty kulturowe,tradycje łowieckie przekazywane i rozwijane przez pokolenia,skupiłem się na tym o czym się najwięcej teraz mówi,czyli o coraz większym uzależnianiu się od siebie gospodarki rolnej  iłowieckiej ,ponieważ na dzień dzisiejszy rolnictwo bez łowiectwa stałoby się w niektórych sektorach nie opłacalne co za sobą przyniosłoby nie obliczone konsekwencje dla wszystkich. Pozdrawiam DB.

  • Redakcja 2013-05-03 01:36:38

    Kolego skalniak, "wojciechus" tym razem, to nikt inny jak były feldjager, jeśli go pamiętasz, buc w zielonym kapelusiku, krąży wokół, przeganiany z portali. Proszę wszyscy - nie podejmujcie żadnej dyskusji i z nikim już, i zakończcie to, bo faceci logują się - ad hok i wciągają w dyskusję. Też myślałem, że to sam wiktor, a za nim w kolejce stoją już oszołomy,  powiadomię o tym redakcję dla porządku!

  • witkacy26 2013-05-03 01:59:32

    Kolego Skalniak, dziękuję za ciekawe dane, nie patrzyłem się na to w ten sposób.Kolego Nemrod, proszę nie bać się dyskusji. W przeciwnym razie pozostaną mi tylko źródła z Facebooka.PozdrawiamW.

  • Wojciechus 2013-05-03 04:02:35

    Witek, Termin łowiectwo odnosi się do zarządzania zasobami przyrody. Łowiectwo bazuje na idei ochrony przez użytkowanie. Co to oznacza? Ano oznacza tyle, że można użytkować „zasoby” przyrody pod warunkiem zagwarantowania ich odnawialności. Mechanizm jest prosty jak drut: chronimy, a chronimy dlatego, że mamy w tym interes – patrz polowanie. Tym samym prawo łowieckie jest w gruncie rzeczy ustawą ochroniarską dotyczącą określonych gatunków fauny. Przekładając powyższe na chłopski rozum: żyjemy na terenach silnie przekształconych ludzką cywilizacją. Ludzie jak to ludzie, mają różniste potrzeby/interesy. I tak prowadzona jest np. gospodarka leśna, rolna, rybacka, hodowlana itepe, itede. W związku z czym w tym krajobrazie pewne zwierzątka są neutralne, pewne pożyteczne, pewne niechciane. Jak wiadomo – te niepożądane to inaczej szkodniki, a szkodniki się tępi. Teraz chodzi o to, aby tym szkodnikom – jak np. dzikom, zwierzynie płowej, drapieżnikom, zagwarantować przetrwanie. Rzeczywistość jest bowiem bezlitosna: niby z jakiej racji rolnik, hodowca desek czy inny pierun miałby rezygnować z własnego chleba na rzecz owych bydlątek? Ludzie ci są w stanie zaakceptować ich obecność pod dwoma warunkami: po pierwsze - ktoś wynagrodzi im poniesione straty/szkody, po drugie – te będą mniej więcej pod kontrolą. Powstaje pytanie: kto miałby to robić? Witek, statystyczny Kowalski z Warszawy, a może spółka z Fejsa? Hmm… Nie wiem jak Ty, ale jakoś tego nie widzę. Zbyt mocno trąci utopią. A to musi być oparte na solidnym, czyli praktycznym mechanizmie. Trzeba bowiem znaleźć kogoś, komu ta zwierzyna będzie potrzebna – tym samym będzie gotów o nią dbać i za nią becalować. I tak oto na scenę wkracza buc w zielonym kapelusiku z piórkiem. Łowiectwo to jeden wielki kompromis. Kompleksowy. Oczywiście, wcale nie musi istnieć, tyle, że… właściwie musi… Zdecydowanie bardziej rozchodzi się tutaj o formę, co doskonale widoczne jest w Twoich postach Witku. Pikantnym jest również to, że idea ochrony przez użytkowanie znosi granicę między „ochrońcą” a „użytkownikiem”. A to jest nie do przyjęcia dla środowisk określających siebie ochroniarskimi i profitujących z działalności ochroniarskiej. Dla nich to jest być albo nie być. Krytyka pod adresem buców jest chyba oczywista. Z grubsza, póki co, tyle.         P.S. Nemrod73 – nie jestem FJ, ale zawsze dobrze się bawię kiedy lokalsi wietrzą ten tani podstęp z zamianą nicków. Oczywiście FJ znam i cenię. I mogę Ci obiecac, że – jeśli będziesz wypisywał nadal takie pierdoły (a jestem pewien, że tak) – będę Cię podszczypywał. :D Pozdro.  

  • roberts 2013-05-03 10:27:55

    Witkacy26 napisał:"Proszę, niech mi tu ktoś wytłumaczy, co jest dobrego w zabijaniu resztek dzikiego życia Afryki - zwierząt z tzw. Wielkiej Piątki. Pięknych zwierząt, których z roku na rok jest coraz mniej i z dużą prędkością zbliżamy się do momentu, w którym zostanie zabite ostatnie z nich. Słonie. Bawoły. Lamparty. Lwy. Nosorożce. Czy wiecie, że w wykorzystywanej ekonomicznie Afryce aktualnie pozostały nędzne resztki ogromnych lasów, będących niegdyś ich naturalnych domem i schronieniem? Wytłumaczcie mi proszę, skąd bierze się w was potrzeba zabijania tych zwierząt"Z pełnym szacunkiem - widzę w Twojej wypowiedzi wpływ manipulacji rozmaitych "ekofili". Bajdurzą oni ("dowódcy" cynicznie, nawiedzeni "szeregowcy" nieświadomie ich kłamstwa powtarzają), że łowiectwo powoduje wymieranie zwierzyny łownej. Gdy jest wręcz odwrotnie - wiele gatunków przetrwało tylko dlatego, że istnieją ludzie, którzy dla zysków płynących z tego, że są myśliwi czerpiący przyjemność z polowania są zainteresowani ochroną zwierzyny.Również zwierzyny afrykańskich, również z Wielkiej Piątki.Przykłady napisałem w tym artykuliku:http://www.bowhunters.pl/showthread.php?tid=61

  • Reklama
  • Wojciechus 2013-05-03 17:23:19

    Zajmijmy się tą Afryką, która tak kłuje Witkowe oczęta… To o czym zapodaje Witek to mity i legendy rezultujące z Syndromu Bambi. Tak właśnie nazywa się ów zjawisko, o którym pisałem w pierwszym poście. Nie wiem tylko dlaczego tak rzadko termin ten używany jest w Kraju na Wisłą – może Nemrod73 wytłumaczy? Tak czy siak Afryka nie jest tak daleko, ale to w zupełności wystarcza, by dystans między tamtejszą rzeczywistością a Witkowymi wyobrażeniami jeszcze bardziej się zwiększył. Biorąc na tapetę owe zagrożone zwierzątka, warto przypomnieć słynną burzę wokół kieleckiej wystawy, której eksponaty okazały się być ukatrupionymi na śmierć wypchańcami z Afryki. Oczywiście należącymi do jakiegoś bogatego snoba z dwururką. Albo mordercy w zielonym kapelusiku z piórkiem. Jak kto woli.  Co bardziej nawiedzone czerepy typu prof. Elżanowski tudzież P. Średziński z WWF Polska zaczęli pastwić się nad ową wystawą, wykrzykując, że: „jest to promocja zabijania zagrożonych gatunków”, samo „ich zabijanie to zbrodnia” oraz żądając usunięcia wystawy, a przynajmniej oklejenia wypchanych żyraf czerwoną taśmą z napisem „zagrożone”. Tymczasem… Fakty są następujące:   zdecydowana większość z wypchańców została zakwalifikowana do grupy najmniejszego ryzyka (LC) i zastrzelona w ramach strategii zarządzania tymi gatunkami. Przypominam – ochrona przez użytkowanie. Oczywiście nikt z powyższych Panów nie zamierzał o tym napomknąć. Nie zamierzali też tłumaczyć czym jest Czerwona Lista i np. kategoria LC, pod którą możemy znaleźć m.in. … dziki… Wystarczy Witek, że spytasz najbardziej tępego buca w zielonym kapelusiku z piórkiem czy dziki są zagrożone… Spodziewam się wybuchu śmiechu. Oczywiście globalnie wszystko jest zagrożone. Do tego wora możesz wrzucić co chcesz i będzie git. Biorąc zaś na rozkład słynnego czarnego nosorożca, nad którym rozpaczał prof. Elżanowski, warto sięgnąć po plan zarządzania tym bydlątkiem na lata 2011-2020. Można w nim wyczytać, iż: 1.      1.  W latach 1991-2010 afrykańska populacja Black Rhino wzrosła 2-krotnie, zaś południowo-afrykańska 2,5-krotnie.   2.      2.  W ramach nowej strategii dopuszcza się zaciukanie 10 nosorożców rocznie (nie na zasadzie rzutu monetą, lecz spełniających pewne kryteria).   Jak widać gość z tytułem profesora – zdawałoby się człek poważny - potrafi pod nieuświadomioną publiczkę robić z siebie bałwana. Myśliwy dostający licencję na takiego nosorożca automatycznie staje się częścią owej strategii. Zostawia potężną kasę, która idzie na ochronę populacji. Na koniec co nieco o symbolu Afryki, jednym z Wielkiej Piątki – słoniu: Paweł Kardasz (zawodowy myśliwy, Afryka): „W czasach, gdy polować na słonie przyjeżdżali do Kenii myśliwi z całego świata, miały się dobrze. Racjonalnie prowadzona gospodarka łowiecka sprawiła, iż populacja słoni nie tylko nie uległa uszczupleniu, ale wręcz przeciwnie – przyrastała aż nadto wyraźnie. W ostatnich latach polowań w Kenii myśliwi strzelali ok. 2000 słoni rocznie. Tymczasem utrzymanie populacji na stałym poziomie wymagało odstrzelenia 6000 – różnicę musieli wyrównywać zawodowi strażnicy łowieccy. Oni też - „Controlers” – mieli na sumieniu najwięcej słoni. Gdy w 1974 policzono słonie kenijskie okazało się, że jest ich na pewno ponad 100 000: 130 000 wg danych brytyjskich lub 170 000 wg amerykańskich. W 3 lata po wprowadzeniu zakazu polowań stan ich zmniejszył się 5-krotnie, do 30 000 sztuk.”   Obecnie populacja kenijskich słoni jest szacowana maksymalnie na 30 000 sztuk. Dużo, mało? Nie będę spekulować. Natomiast powyższym cytatem chciałem jeszcze raz podkreślić sens łowiectwa: utrzymanie możliwie wysokich i stabilnych populacji zwierzyny, przy jednocześnie racjonalnie prowadzonym odstrzale oraz ponoszonej odpowiedzialności. Oczywiście całość jest dalece bardziej skomplikowana, nie wszystko zależy od samych buców. Ale taka jest istota łowiectwa. W przeciwnym razie współczesny myśliwy nie ma racji bytu. Cdn.

  • roberts 2013-05-03 18:25:06

    W pełni zgadzam się z Wojciechusem.Przykłady można by mnożyć w nieskończoność, lecz dla zrozumienia czemu łowiectwo sprzyja populacji zwierzyny łownej najważniejsza jest znajomość ludzkiej psychiki i praw ekonomii."Ochrona" prowadzona przez urzędników prowadzi tylko do patologii - bo nikt nie ma rzeczywistego interesu w rzeczywistej, a nie papierkowej ochronie. Po pierwsze urzędnik od "ochrony zagrożonych gatunków" nie ma osobistego interesu, by "chroniony" przez niego gatunek przestał być zagrożony - bo wtedy straci pracę. Dla ludności na której terenie żyją "chronione" gatunki stają się one problemem - roślinożercy zżerają plony, drapieżniki zabijają zwierzęta hodowlane. Zysku nie mają żadnego, więc pozbycie się "chronionego" zwierzęcia jest dla autochtona korzystne, a i jeszcze zarobi parę groszy na sprzedaży skłusowanego futra, rogów i innych trofeów (np. ciosy słoni)Za to ochrona w myśliwskich mechanizmach wolnorynkowych jest rzeczywista. Właściciel łowiska ma interes w tym, by jak najwięcej pieniędzy od myśliwych wpłynęło do jego kieszeni - zatem aktywnie, skutecznie chroni zwierzynę, by było jej jak najwięcej dla myśliwych. Okoliczna ludność zauważa, że bardziej opłacalne są dla nich zyski z obsługi myśliwych, niż zyski ze skłusowania zwierzyny; wtedy zaczyna sama pilnować, by zwierzyny nie skłusowano. I wcale nie trzeba po przykłady sięgać aż do Afryki.Niedawno w naszych, polskich górach widziałem typowego chłopa w gumofilcach, który przy mnie dzwonił do strażników rybackich (czy jak ta służba się nazywa), bo zauważył kilku wędkarzy łowiących pstrągi. Strażnik szybko przyjechał, i złapał jednego kłusownika który łowił bez wykupienia pozwolenia. Zapytałem się chłopa, czemu to zrobił. A ten powiedział: "Panie, kiedyś to my ze wsi sami pstrągi kłusowaliśmy, ale teraz tego nie robimy i nie pozwalamy innym, bo pstrągi dopóki są w rzece dają nam zarobek. Przyjeżdżają zagraniczni wędkarze, nocują i jedzą w naszych gospodarstwach agroturystycznych, płacą jako przewodnikom, sklepik szwagierki zarabia. Bardziej nam się opłaca kupić pstrąga w sklepie, niż go skłusować w rzece."

  • witkacy26 2013-05-08 13:48:46

    Dziękuję za odpowiedzi. Ponieważ widzę że nowych postów nie przybywa, opiszę moje wnioski na ten moment.Otóż widzicie panowie, waszym problemem jest że nie traktujecie zwierząt jak żywe, myślące i czujące istoty, tylko jak przedmioty, podległe prawom rynku, ekonomii i waszej takiej czy innej woli.Mogą one żyć w lesie tylko dlatego, ponieważ łaskawie im na to pozwolicie, oczekując jednak w zamian pewnych dla siebie korzyści - mięsa, trofeów czy wreszcie dostarczenia przyjemności płynącej z ich zabijania.Zwierzę które w ten sposób nie jest dla was pożyteczne staje się niewarte opieki, zaś zwierzę które co gorsza uszczknie coś stworzonego ręką ludzką staje się automatycznie szkodnikiem, którego należy się pozbyć.Myślę, że powyższe jest podstawową różnicą dzielącą na dwie grupy ludzi - na tych którzy nie odmawiają zwierzętom życia dla samych siebie i na takich którzy traktują je przedmiotowo.Nie o ekonomii powinniśmy tutaj dyskutować, lecz o tym czym jest życie, jakie jest miejsce i rola człowieka na ziemi i o kondycji moralnej tych, którzy nie zastanawiają się nad tymi rzeczami.Widzę, że macie swoje przekonania uzasadniające dlaczego robicie to, co robicie. Cieszę się, że podzieliliście się nimi ze mną, chętnie poznałem wasz punkt widzenia. Rzeczy nie są jednak tak proste jak je tutaj przedstawiliście, a kierowanie się jedynie ekonomią i zyskiem w swoich działaniach jest po prostu błędem i uproszczeniem.Sprawa nie jest oczywiście prosta. Równowaga w przyrodzie pomiędzy drapieżnikami a roślonożercami została już zachwiana, a wy jak rozumiem próbujecie w tej sytuacji odgrywać rolę drapieżników. Czy jest to jednak jedyne wyjście? Niekoniecznie. I na pewno nie broni się to podejście w wypadku polowania na drapieżniki - na wspomniane już wcześniej lwy, lamparty, lisy i wiele innych.Wciąż nie bardzo potrafię pogodzić faktu, że twierdzicie że chronicie przyrodę i zwierzęta równocześnie brutalnie je zabijając. Dla mnie jedno wyklucza drugie.PozdrawiamW.

  • Wojciechus 2013-05-08 22:37:06

    Witek, Dorabiasz ideologię. Po pierwsze, nigdzie nie napisałem dlaczego poluje. I z tego co widzę nikt tego nie zapodał. Napisałem w uproszczeniu wyłącznie czym jest łowiectwo. Sprawy moralno-ekologiczno-filozoficzno-socjologiczne jeszcze czekają w poczekalni. Po drugie, odnoszę wrażenie, że nie zalogowałeś się tutaj, by cos sobie przemyśleć. Ponieważ nie chce mi się pisać, posłużę się tekstem ulubieńca Nemroda73 – FJ – odnośnie mechanizmów dorabiania przez Ciebie ideologii (zamieniłem tylko imię na Witek). Miłej lektury: Hmmm.....ciekawa sprawa.   Tu sie naklada kilka zjawisk.   Potepienie zabijania zwierzat z powodow moralnych - rozszerzenie zakresu dzialania przykazania   nr 5 na wszystkie istoty jest stosunkowo nowym - typowym wspolczesnej cywilizacji zjawiskiem.   Ma cos do czynienia z biblijnym przykazem "Czyncie sobie ziemie poddana" - po zabetonowaniu   znacznych arealow, wyprostowaniu rzek, opanowaniu przestworzy, kosmosu, przy zafascynowaniu   osiagnieciami medycyny i innych nauk przyszedl czas na inny etap czynienia sobie ziemi poddana   czyli czyli rozszerzenie waznosci zasad obowiazujych (teoretycznie przynajmniej) w spolecznosci   ludzkiej na styk z otaczajacym ja wszechswiatem - przyroda. Zabijanie (zwierzat) jest - stalo sie generalnie "niehumanitarne", jesli juz ma miejsce moze miec charakter mniej lub wiecej   "humanitarny" badz "niehumanitarny". Jako ciekawostke mozna przytoczyc fakt, iz po raz   pierwszy kanon prawny z tym zwiazany wydany zostal w Niemczech. Rzadzonych wowczas przez   Najwiekszego Wegetarianina Wszechczasow. Reichstierschutzgesetz dawal po raz pierwszy w historii   ludzkosci zwierzetom "prawa". Przestaly byc "rzecza".   To jest - wydaje mi sie - jeden z niuansow tla gastroli Witka na forum mysliwskim.   (malo konsekwentnie formulowany zreszta)   Nastepny wiaze sie fenomenem wspolczesnej cywilizacji okreslanym jako "syndrom Bambi".   Witek, obywatel (na razie jeszcze) RP nr 3 konsumuje rocznie kilkadziesiat kilogramow   miesa pochodzacego z kilkuset egzemplarzy roznych ssakow i ptakow.( Nie jest wegetarianinem). Zwierzeta te nie zmarly raczej smiercia naturalna. Elementy dalszych kilkanastu lub kilkadziesieciu zwlok zwierzecych zdobia jego odziez, obuwie,stanowia skladnik pozywek i uzywek stosowanych przez niego i jego rodzine. Ten czlowiek - jak wszyscy inni - doslownie plawi sie w smierci zwierzecej majac jenoczesnie negatywny stosunek do zabijania zwierzat ogolnie, lownych szczegolnie a osob ktore to ostatnie praktykuja bardzo szczegolnie.   Regal z estetycznie zapakowana, efektywnie oswietlona cielecina z koscia w klimatyzowanym   supermarkecie - z melodia w tle nie budzi skojarzen z wielkimi wilgotnymi oczami cielatka, ktore przed paroma dniami hasalo po zielonej laczce. Soczysty kotlet nie budzi skojarzen ze smiercia   zwierzecia. Pan baird ma zupelnie czyste sumienie popuszczajac pasa po kosumpcji panierowanego   kotletu cielecego. Smierc zwierzaka jest zupelna abstrakcja, dzielem prymitywow, wiesniakow,   potomkow australopitekow, godnych potepienia i pogardy. Ci nawet - zamiast pojsc do supermarketu   , jak Witek - gotowi sa zabic wlasnorecznie zywa kure, oskubac ja i wlozyc do garnka.   Co jest zdecydowanie bardziej "niehumantarnym" niz siegniecie po estetycznie opakowane   udka kurczece rosnace w sklepowych regalach.   To zjawisko nazywane jest w odniesieniu do Witka & co - "poglebianiem sie dystansu miedzy   konsumpcja i produkcja". Rosnacym stopniem abstrakcyjnosci tych procesow.   Przy czym Witek jest tu stosunkowo lagodnym przypadkiem, poniewaz jego wypowiedzi w   tej kwestii sa miejscami relatywowane.   Nastepnym elementem tego tla jest powtarzany do znudzenia stereotyp mysliwi = zabijanie dla przyjemnosci = godne szczegolnego potepienia. Przyczyna lezy tu czesciowo w samym srodowisku godnych potepienia potomkow australopitekow w zielonych kapelusikach z piorkami. Sam Witek jest w kwestii lowiectwa zupelnym ignorantem - dystans rezultujacy z syndromu Bambi i idealistycznego, warunkowanego brakiem okreslonych doswiadczen pogladu na otaczajaca rzeczywistosc uniemozliwia mu dostrzezenie zlozonosci problematyki. Zwierzeta lowne byly, sa i beda zabijane. Niezaleznie   od tego co na ten temat sadzi Witek & co. Rowniez dla niego i z jego powodu.   Krytyka Witka zwiazana jest w pierwszym rzedzie z forma niz trescia lowiectwa.   Wspoczesne polowanie w naszych szerokosciach ma swoje korzenie w XIX wiecznej tradycji, na ktora   skladaly sie m.in. wyidealizowane - romantyczne - podejscie do objektu polowan z jednej strony,   a z drugiej strony zanik akcentowania elementarnego juz wowczas znaczenia racjonalnych uwarukowan   dla wspolczesnego polowania na rzecz podkreslenia jego rozrywkowych, sportowych elementow,   Polowania jako wyrazu statusu spolecznego polujacych z niezrozumialmi dla wiekszosci   elementami jeszcze starszych tradycji. Pan baird widzi polowanie w zasadzie tak jak chca   je widziec mysliwi, tyle, ze perspektywa jest odrobine odmienna z silnie wyakcentowanym   elementem "zabijania".   Tyle odnosnie tla wystapienia sympatycznego niesympatyka Witka.

  • Wojciechus 2013-05-10 13:17:15

    Nudno coś... Ponieważ Mr Witek zamilkł, pozwolem sem uszczegółowić nieco temat: tóż widzicie panowie, waszym   problemem   jest że nie traktujecie zwierząt jak żywe, myślące i czujące istoty, tylko jak przedmioty, podległe   prawom   rynku, ekonomii i waszej takiej czy innej woli. To som Witkowe wyobrażenia. A fakty są następujące: już pobieżne zapoznanie się z myśliwską literaturą pozwala dostrzec opisy wręcz uczłowieczające zwierzynę. Skąd to się bierze? Mogą one żyć w lesie tylko dlatego, ponieważ łaskawie im na to pozwolicie Myślę, że powyższe jest podstawową różnicą dzielącą na dwie grupy ludzi - na tych którzy nie odmawiają zwierzętom życia dla samych siebie i na takich którzy traktują je przedmiotowo. To jest jeszcze bardziej ciekawe. Bowiem powyższe posuwa gość piszący z betonowego/ceglanego/drewnianego bunkra, na którego wybudowanie potrzeba było wyciąć kawał lasu lub zlikwidować łąkę. Do tego bunkra trza było podłączyć prąd, gaz, wodę etc, czyli wybudować zakłady oferujące poszczególne usługi. W dodatku użytkownik Witek posługuje się Internetem przy pomocy kompa – znów powstały kolejne twory, mające na celu zaspokoić Witkowe fanaberie. I właśnie z tej pozycji - pozycji człowieka cywilizowanego, który kosztem życia całych mas organizmów, w tym zwierzątek łownych, bezwzględnie realizuje swoje potrzeby/zachcianki – Witek decyduje się prawić kazania o „nie odmawianiu zwierzętom życia”… Paradoks? Tak. Ale Witek tego nie dostrzega. Podobnie jak omówionego już własnego stosunku do śmierci/zabijania. Syndrom Bambi w pełnej krasie...  lecz o tym czym jest życie, jakie jest miejsce i rola człowieka na ziemi i o kondycji moralnej tych, którzy nie zastanawiają się nad tymi rzeczami. Czyli nie zajmujmy się twardymi realiami, bo o tych Witek nie ma pojęcia. Za to myśli, że o wiele lepiej będzie czuć się na gruncie filozoficzno-jakimśtam… Ok., w takim razie: czym? Jakie? Jaka? a wy jak rozumiem próbujecie w tej sytuacji odgrywać rolę drapieżników. Nikt tutaj o tym nie wspominał. Skąd Witek to wytrzasnął? Przypadek? Nie. To zabawa w predatora jest mocno wdrukowana w bambistyczne główki. Czy jest to jednak jedyne wyjście? Niekoniecznie. I na pewno nie broni się to podejście w wypadku polowania na drapieżniki - na wspomniane już wcześniej lwy, lamparty, lisy i wiele innych. Inne wyjście? Dlaczego nie broni? Witek nadal nie chce skumać czym jest łowiectwo. Witek nadal olewa naukę pt. ekologia. Widzę, że   macie   swoje przekonania uzasadniające dlaczego robicie to, co robicie To nie są przekonania. To jest rzeczywistość. Wciąż nie bardzo potrafię pogodzić faktu, że twierdzicie że chronicie przyrodę i zwierzęta równocześnie brutalnie je zabijając. Dla mnie jedno wyklucza drugie. Jeśli nie kapujesz, że dzięki śmierci np. jednego jelenia, 10 innych może nażreć się do syta, puszczając wesoło bąki w młodniku, to czego oczekujesz? Twój problem nie tkwi w możliwości rozumienia pewnych mechanizmów, lecz w stereotypowym myśleniu, którego nie chcesz bądź nie potrafisz odrzucić. Łowiectwo tylko to uwypukla - pisałem o tym na samym początku.

  • witkacy26 2013-05-10 14:59:06

    Kolego Wojciechusie, czekałem aż napiszesz coś od siebie. Poprzedni copy&paste nie bardzo pasował do tematu naszej rozmowy a jeszcze mniej do mnie.Widzisz, piszesz o czym mam pojęcie a o czym nie mam, jak żyję, co robię i co myślę.A ja pytam co Ty myślisz i jakie się Twoje poglądy.Na temat moich pozwól że będę wypowiadał się sam.Mylę się w tym co piszę? Proszę wyjaśnij mi gdzie, chętnie poczytam.Nawiasem mówiąc czy jesteś jedynym aktywnym myśliwym tego forum?

  • Wojciechus 2013-05-10 15:13:28

    Te moje rewelacje nie wzięły się znikąd. Czego najwyraźniej nie chcesz pojąć. To raz.Dwa, faktem jest, że dość mocno wystrzeliłem w Twoim kierunku. Myślę jednak, że niewiele przedstawiony obraz odbiega od rzeczywistości. Właściwie to na początku winna być mała ankietka. Ale nieważne. Trzy, w poprzednim poście padły z mojej strony pytania. Pytania do stawianych przez Ciebie tez. Czekam na odpowiedź. Unikanie dyskusji prowadzi do jej zakończenia.Zapomniałbym jeszcze o tym kwiatku: twierdzicie że chronicie przyrodę i zwierzęta równocześnie brutalnie je zabijając. Mógłbyś uściślić co wg Ciebie jest brutalnym zabijaniem? Czy tyczy to się wyłącznie nosicieli zielonych kapelusików, czy może też wilków rozszarpujących ciężarną łanię? A może również Ciebie - czyli zleceniodawcy śmierci wielu zwierząt? Byłoby miło, gdybyś objaśnił.

  • witkacy27 2013-05-15 10:10:28

    Panowie myśliwi. Próbowałem się tutaj dowiedzieć co nieco na temat waszych zwyczajów i poglądów, zrozumieć dlaczego robicie to co robicie. Czy jest w tym wszystkim coś o czym nie wiem, czy może macie jakieś dobre swoje powody.Niestety moja dyskusja została po prostu skasowana a konto zablokowane. Dlaczego? Mogę się teraz już tylko domyślać. I moje domysły nie będą dla was pochlebne. Bo z tego co właśnie się stało można wysnuć tylko wniosek, że jesteście zamknięci na opinie innych, że nie potraficie przedstawić własnych. Że czujecie się bezpiecznie jedynie we własnym gronie i jedynie z dubeltówką u boku. Ona jest waszym jedynym argumentem.Jeżeli się mylę, nigdy się już tego nie dowiem. Ale oczywiście się nie mylę, bo wszystko wskazuje na to, że tak właśnie jest.Życzę ja najwięcej nietrafionych strzałów, a zwłaszcza takich które pokażą wam co czuje właśnie postrzelone przez was zwierzę.Darz bórWitkacy

  • witkacy28 2013-05-15 16:28:27

  • witkacy28 2013-05-15 16:28:48

  • wiktacy26 2013-05-15 16:31:25

  • wiktacy26 2013-05-15 16:37:05

    Panowie myśliwi. Próbowałem się tutaj dowiedzieć co nieco na temat waszych zwyczajów i poglądów, zrozumieć dlaczego robicie to co robicie. Czy jest w tym wszystkim coś o czym nie wiem, czy może macie jakieś dobre swoje powody.Niestety moja dyskusja została po prostu skasowana. Dlaczego? Mogę się teraz już tylko domyślać. I moje domysły nie będą dla was pochlebne. Bo z tego co właśnie się stało można wysnuć tylko wniosek, że jesteście zamknięci na opinie innych, że nie potraficie przedstawić własnych. Że czujecie się bezpiecznie jedynie we własnym gronie i jedynie z dubeltówką u boku. Ona jest waszym jedynym argumentem.Jeżeli się mylę, nigdy się już tego nie dowiem. Ale oczywiście się nie mylę, bo wszystko wskazuje na to, że tak właśnie jest.Życzę ja najwięcej nietrafionych strzałów, a zwłaszcza takich które pokażą wam co czuje właśnie postrzelone przez was zwierzę.Darz bór :)WitkacyPS mam jakieś kłopoty z wysłaniem postu, administratorzy - do roboty! :)

  • mam nick jak nikt 2013-05-25 13:35:18

    Na wspomnianym profilu ukazało się wczoraj zdjęcie opublikowane wcześniej przez jednego z kolegów na poluje.pl https://www.facebook.com/NienawidzeMysliwych

  • MlodyLowca98 2013-06-13 19:48:58

    https://www.facebook.com/pages/Lubię-myśliwych/327323177390431 Witam i zapraszam! Działamy przeciwko NM. Darz bór! :D

  • johny007 2015-06-20 00:20:25

    Witam, ja jednak mam kilka pytań i póki co jestem pomiędzy. Jednocześnie poznałem historie kilku byłych myśliwych. Sam byłbym hipokrytą gdybym mówił o sobie jako o kimś lepszym niż myśliwi ponieważ mięso mi zawsze smakowało. Gwoździa o zostaniu wegetarianinem dobił film ze strony myśliwych na fb ten dotyczący tego co dzieje się w rzeźniach. Także za ten bodziec wielkie dzięki. Natomiast nurtuje mnie jedno. Jak to jest, że nasz gatunek uważa się za inteligentny zachowując się tak jak się zachowuje, tj. polując, zabijając, zajmując się dosłownie pierdołami takimi jak "polityka" gdzie cwaniactwa pełno, zamiast skupić się na wspólnym celu walki o to żeby było lepiej i żebyśmy naszą ziemie na długo mieli. Póki co prawo buszu nadal wydaje się istnieć w ludziach i wygląda na to że nie do końca zeszliśmy z drzewa. Przechodząc do sedna. Ci myśliwi o których wspomniałem, również mieli pare rzeczy na sumieniu tj. kilka razy niewłaściwie postąpili. Zastanawia mnie jak to jest u Was, (przepraszam, że tak bezpośrednio, ale to burzy mur) zwierzaki mają te same organy co my, fakt wyglądają inaczej, zachowują się inaczej no i są z innego gatunku, jak to jest, że my "roślinożerni" bo takimi pierwotnie byliśmy zabijamy inne stworzenia, czy to na Was nie oddziaływuje? Co z kłusownikami oraz tymi którzy przesadzają? W moim odczuciu to temat dość ciężki jednak fanatykiem nie jestem chciałbym spojrzeć na drugą stronę medalu.Pozdrawiam

  • filip 2015-06-20 15:47:04

    i myslistwu

  • yari 2015-06-20 22:53:59

    ty masz problem z myśleniem chłopie !! zacznij myśleć o myślistwie nie TYLKO przez pryzmat tzw. zabijania ,a dostrzeżesz w Myśliwym coś wiecej niz bezdusznego mordercę zwierzątek pozdrawiam DB 

  • bucwzielonym 2015-06-20 23:55:51

    @Johny007"Natomiast nurtuje mnie jedno. Jak to jest, że nasz gatunek uważa się za inteligentny zachowując się tak jak się zachowuje, tj. polując, zabijając, zajmując się dosłownie pierdołami takimi jak "polityka" gdzie cwaniactwa pełno, zamiast skupić się na wspólnym celu walki o to żeby było lepiej i żebyśmy naszą ziemie na długo mieli. "odpowiedz na powyzsze pytanie nie jest prosta - jej czesc tkwi w naszej "dwunaturowosci"uwarunkowej ewolucyjnie - o czym woli sie nie pamietac. Droga rezultuje ze zjawisk kulturowych - http://bucewzielonych.blogspot.de/2014/12/mowi-sie-czasami-ze-natura-ciagnie.html Dużo prostsza, aczkolwiek mało popularną jest oczywista oczywistość faktu, iż właściwie to ludzie są jak zwierzęta. Biologicznie jesteśmy stosunkowo wysoko  rozwiniętym – w porównaniu z takim wigilijnym karpiem  na przykład – gatunkiem zwierzęcia. I niczym więcej. Nawet nosząc nazwisko Zenon Kruczyński. Jesteśmy aż i tylko jednym ze stworzeń zasiedlających ten padół,  tak samo jak szczury, karaluchy i inne goryle czy padalce. Mamy identyczne egzystencjonalne potrzeby jak każdy ssak na adekwatnym, bądź zbliżonym poziomie rozwoju, żyjący na tym globie. Potrzebujemy światła, pokarmu, wody, przestrzeni i możliwości rozrodu. Podlegamy tym samym ewolucyjnym regułom gry determinowanym wewnątrz i międzygatunkową  konkurencją, kooperacją i zależnością od środowiska. Jedyne co nas wyróżnia spośród arbitralnie zdefiniowanych circa about 7 – 10 milionów rożnych form życia lub gatunków  na globie zwanym Ziemia jest tzw. intelekt. Nasza druga natura, którą w odróżnieniu od biologicznej można nazwać mentalną. To świadomość indywidualnego i kolektywnego „ja” oraz umiejętność oceny własnych czynów i ich konsekwencji w wielowymiarowej, materialnej i niematerialnej przestrzeni i czasie. Również zdolność postępowania wbrew biologicznym instynktom."Zastanawia mnie jak to jest u Was, (przepraszam, że tak bezpośrednio, ale to burzy mur) zwierzaki mają te same organy co my, fakt wyglądają inaczej, zachowują się inaczej no i są z innego gatunku, jak to jest, że my "roślinożerni" bo takimi pierwotnie byliśmy zabijamy inne stworzenia, czy to na Was nie oddziaływuje? "Zamiast zastanawiania sie, siegnij po prostu do powaznych zrodel a nie do propagandowego belkotu ze stron wega/vege. Poczytaj troche i nie karm sie wylacznie ta papka, ktora serwuja Ci jacys ideolodzy. Uzycie wlasnych szarych komorek tez nie zaszkodzi.Nigdy nie bylismy jako ludzie roslionozercami. Czlowiek jest zwierzeciem wszystkozernym, ktore stalo sie czlowiekem dzieki konsumpcji bialka zwierzecego. Bez niego nie rowinalby sie nasz mozg a wraz z nim intelekt. Nasi przodkowie nie mieli fabryk witaminy B12, ktorego uzywasz jako suplement ani nie byli w stanie zaspokoic ze zrodel naturalnych zapotrzebowanie na wysokowartosciowe bialko roslinne. Dzisiaj to jest mozliwe dzieki temu ze przodkowie obecnych wegetarian i wegan karmiacych sie nawzajem bajeczkami o "roslinozernosci" naszych przodkow, maja do dyspozycji szereg "udomowionych" roslin uprawnych, ktore to bialko dostarczaja. Pozory, bedace "swiadectwem" mentalnie i  moralnie uwarunkowanej "roslnozernosci" tez czesto myla...czego dowodza osoby wydawaloby sie inteligentne ....http://bucewzielonych.blogspot.de/2015/05/polowanie-na-projekt-polowanie-czyli-o.htmlDylemat moralny - towarzyszacy zabijaniu zwierzat przez ludzi zawsze towarzyszyl czlowiekowi - jego dzisiejsza forma , ktory Ty np. reprezenujesz ma podloze kulturowo cywilizacyjne i kaze sie gleboko zastanowic nad pewnymi procesami spolecznymi, ktore powoduja, ze "zapominamy" kim jestesmy, skad przychodzimy i.....co nas otacza.....http://bucewzielonych.blogspot.de/2014/01/schabowy-na-szlaku-cz-i.htmlhttp://bucewzielonych.blogspot.de/2014/01/schabowy-na-szlaku-cz-ii.htmlhttp://bucewzielonych.blogspot.de/2014/01/schabowy-na-szlaku-cz-iii.htmlpozdrdaka

  • bucwzielonym 2015-06-21 00:08:35

    Edit:"Dzisiaj to jest mozliwe dzieki temu,  ze  obecni wegetarianie  i weganie karmiacych sie nawzajem bajeczkami o "roslinozernosci" naszych przodkow, maja do dyspozycji szereg "udomowionych" roslin uprawnych, ktore to bialko dostarczaja."Tj. Bialko wysokowartosciowe pochodzenia roslinnego,(zboza, roosliny oleiste etc.) ktore jest w stanie zastapic czesciowo lub calkowicie pokarm zwierzecy. Bez konsumpcji zwierzat przodkowie czlowieka nie byliby tez w stanie opuscic strefy klimatycznej, gdzie miala miejsce ewolucja naszego gatunku.http://onet.tv/l/stylzycia/uwaga-naukowy-belkot-wegetarianizm-czyli-jak-zyc-bez-miesa/g0x4y6



Reklama
Reklama