Myszołów, Gołębiarz ptak przydatny alleee... czy kuropatewka prawa bytu nie ma? prawo natury, każde zwierzę chce żyć i jeść tez musi- to fakt, wiele osób nie baczy na prawo i... radzi sobie dążąc kurakom na pomoc. Walcząc z ptactwem drapieżnym i lisem. Ten drugi z prawem strzelany i chwała za to a co z tym pierwszym, kiedy wiele tego? Kuropatwa niedługo rzadkością będzie zapewne jeśli ratunku mieć nie będzie. Waszym zdaniem jak należałoby ten problem rozwiązać nie podkreślając przy tym zasiedlania terenów tym gatunkiem. Wiem, że są odstrzały kontrolowane ww drapiezników ale z tego co widzę to nie wystarcza. jak to wyglada u Was. Macie kuropatwy, bażanty, zające w łowisku? Pozdrawiam
Wszystkiego mamy Małgosiu po trochu, tylko nam Ciebie długo brakowało na tym naszym forum, a jak św. Hubercina da, to i Twojej orzechówki kiedyś spróbujemy, więc Wiwat wszystkie stany i "Bukowisko" !
Witaj Szanowny NemrodzieU Nas bażant prawie na wyginięciu. Kuropatewki próbują się ratować. Szkoda patrzec kiedy ptactwo drapieżne kilka razy dziennie krąży nad nimi z wyciągniętymi szponami.Napisz jak sobie u Was z tym problemem radzicie. I jak Twoim zdaniem powinno byc to prawnie rozwiązane.Tym czasem pozdrawiam Ciebie bardzo serdecznie i DARZ BÓR:)
Obniżenie stanu zwierzyny drobnej i
ptactwa łownego: Od powiadając Koleżance Buchtowisko, dla jej
troski, graniczącej z obawą o losy katastrofalnie obniżającego
się stanu zwierzyny drobnej (zając) oraz ptactwo łowne (bażant i
kuropatwa), we wszystkich regionach łowieckich kraju jest
uzasadniony i podziela je ogół myśliwych. Ale jak sądzę, kijem
Wisły nie zawrócisz... Zróżnicowanie stanów w całym kraju jest
bardzo różnorodne i ściśle związane z uwarunkowaniami terenowymi
bytowania tych populacji, dot. zmiany struktury pól i upraw, przez
dostępność miejsc gniazdowania oraz z urbanizacją, która spycha
te uwarunkowania spod siedlisk tej zwierzyny i ptactwa. To
dostrzegają nie tylko myśliwi, ale i społeczeństwo w sensie
ludności lokalnej, mającej kontakt siedliskowy z tymi populacjami
i obserwujące zjawiska ich zmniejszania. Dlatego też ludność ta,
wspomaga to ptactwo dokarmianiem zimowym, nawet w rejonach dawniej
podatnych na uprawianie kłusownictwa drobnego.
Badania – monitoring prowadzi Stacja
badawcza PZŁ w Czempiniu i opiera się w tych badaniach o materiały
sprawozdawczo – łowieckie z obwodów dzierżawionych przez koła (
90 % kół). Osobiście, dysponuje takimi materiałami z lat 2004/
2005.. Ale dla ogólnej orientacji osób forum, nie mających z tym
styczności, to podam, że :
pozyskanie lisa w tym okresie,
mającego znaczny wpływ na te populacje, wyniosło - 40,1 tys. szt.
i odnotowano coroczne, zmniejszające się tendencje pozyskania lisa
od 5 – 20% w różnych rejonach ;
pozyskanie zająca – 40,1 tys.
szt. z tendencją spadkową o 42 % w stosunku do sezonu poprzedniego
;
pozyskanie bażanta - 61.6 tys.
szt. z tendencja spadkową o 15 – 40 % w stosunku do sezonu
poprzedniego ;
pozyskanie kuropatwy – 19, 3
tys. szt.
Na samoistne zwiększenie stanu, jak
zauważają autorzy tego opracowania, ma jedynie istotne poprawienie
sytuacji panującej w łowisku, a wtedy populacje np. kuropatw same
zareagują zwiększeniem liczbowym do poziomu na jaki pozwolą
stworzone im warunki. Ten wniosek autorów stwarza pole działania
dla kół łowieckich, miła Koleżanko Małgosiu.
Zgadzam się z Tobą oczywiście. To prawda co piszesz. Jednak chodziło mi raczej o walkę z ich naturalnym wrogiem jakim jest ptactwo drapiezne. Bo co zrobic kiedy stadka kuropatw mają wprost wymarzone warunki bytowania tzn hektary tzw. ugorów, odłogów i tym samym schronienie w wysokich trawach także bogatych w nasionka; mają sąsiedztwo obfitych w pokarm pól, mają sąsiedztwo bezpośrednie do podszytu leśnego i przyjaznych myśliwych a z góry wypatruje ich kilka razy dziennie podniebny król?Myszołowów jest tyle , że na prawde nie maja żadnych szans. Zwłaszcza teraz ich młode.
W innym wątku kol. nemrod73@ odesłał mnie do tego tematu. Więc jestem. Napisałem tam, że zgadzam się z kol.bukowisko.
Problem ptaków krukowatych i drapieżnych widzę w ten sam sposób. Pamiętam lata jak byłem małym zasmarkanym dzieciakiem w krótkich spodenkach. Wówczas mój ojciec-myśliwy kompletował takie wiązki po 10 par łapek wron i podobnych, które później wymieniał w kole na naboje do śrutówki. Łapki te były potwierdzeniem aktywnego uczestnictwa w zwalczaniu fruwających szkodników. Później w latach 60 ubiegłego wieku już jako podrostek sam wyciągając starą dubeltówkę ojca f. Drene w kalibrze 16/65 i strzelałem różne kawki, wrony czy sroki. W ogóle wówczas nikt nie słyszał nawet o profesjonalnej strzelnicy myśliwskiej tylko trenowało się na tym co fruwało i szkodziło w łowisku. Jak przyjmowali mnie do PZŁ to również nikt wtedy nie jeździł na żadne strzelnice bo w okolicy takich w okolicy nie było. Trenowało się na wronach i tyle. A sprawdzianem nabytych umiejętności było trafienie do szybkiej cyraneczki na wiosennych kaczorkach. Tak, tak wówczas strzelało się kaczory i słonki również wiosną. To były piękne czasy. A jak jest obecnie? Nie wiem czy wiecie ile jest ptaków chronionych w Polsce? Chodzi o te które biegają, pływają i latają łącznie. Więc jest tego troszkę ponad 400 gatunków!!! Praktycznie wszystko! Jedynie tych kilka ptaszków łownych plus wspomniana wrona chroniona od 15 marca do końca czerwca. Nawet formalnie strzelenie wróbla jest pozyskaniem ptaka pod ochroną! Dotyczy to również wspomnianego myszołowa, krogulca czy zwyczajnego jastrzębia. Kormorana z resztą też. Do tego psy i koty o których wspominałem w innym wątku.
Więc ochrona małych kuropatewek, które przychodzą na świat pod koniec czerwca jest niezmiernie trudne bez naruszania obecnie panujących przepisów.
A pamiętacie ile była warta skórka lisia? To była zdaje sie mobilizacja. No tak ale ministr ministrem a prawo dla prawa nie jest. Przestrzegać go trzeba, dziury szukać nie ma co. Ale zapytać i napisać warto.
Jak czytam to co piszecie na temat ptaków drapierznych to przerażenie mnie ogarnia . Rozsimieszyło mnie najbardziej to że myszołów wyjada kuropatwy. morze padłe to i tak. Jest to jeden z najbardziej porzyteczntch ptaków drapioerznych z uwagi na jego zamiłowanie do padliny i gryzoni. Można go spotkać jak zjada gołębia kuropatwę czy kaczkę ale sam tego nie upolował. Przeważnie te spryciarze zabierają pożtwienie innym sprawniejszym drapierznikom sokołom i jastrzębiom. Mógłbym pisać o drapierznikach do bulu bo sam jestem właścicielem takiego ptaszka. Na takich ugorach żyją kuny, tchóże, szczury,gronostaje łasice i inni amatorzy drobnego ptactwa. Koleżanka patrzy w niebo i widzi ptaka drapierznego i upatruje w nim jedyne zło. No tak innych problemów nie widać to po co ich szukać, najlepiej myszołowa faszerować ołowiem a koleżanka bukowisko będzie łapać szczury żeby nie wyjadały jajek kuropatwom........ Nie chcę koleżanki absolutnie obrazić . Zdaję sobie sprawę że kuropatwom trzeba pomódz ale napewno nie w taki sposób. DB
Nie pisałam o zadnym sposobie na ptaki drapiezne. Osobiscie budza u mnie podziw i szacunek.Jastrząb, zgadzam sie z Toba Robinie. A le uwież mi, że myszołow i swięty nie jest:)Myslisz tu o sposobie jakim jest bezprawne usmiercanie jastrzębi, myszołowów, sokołow i innych drapieznych przy pomocy śrutówki. Ja nic takiego nie napisałam. Pytałam jak Waszym zdaniem także i Twoim powinno byc to rozwiazane PRAWNIE. Nie obraziłam się oczywiscie bo masz racje, gdyz to jastrzębi jest najwięcej i to one spustoszenie ogromne robią. Wiem, że sa kuny , lisy, gronostaje. Ja jednak nie pisałam o procederze wyjadania jajek tylko o usmiercaniu małych kuropatew przez myszołowy i inne drapiezne ptactwo. Gdybysmy chcieli zacząć od jajek to tak naprawdę za głowę bysmy mogli sie złapać tym bardziej, że wówczas życie tych kuraków staje sie ciągłą walką o... ŻYCIE i ich przetrwanie. Oczywiscie zgadzam sie z Tobą. Ale celowo poruszyłam tylko jeden wątek tak złozonego problemu. Po prostu mi ich szkoda a tak na prawde nie ma dobrego wyjścia z tej sytuacji. Zwyrazami szacunku dla Ciebie i DB. Pozdrawiam
Zapewne na podstawie czegoś, ktoś kiedyś nazwał myszołowa, myszołowem:)
W opracowaniach i informacjach o tym ptaku , na podstawie prowadzonych badań stwierdzono iż, 70-75 % zawartości żołądka stanowią bodajże nornice czy norniki , nie wiem czy to ten sam gryzoń. Dalsze 25-30 % to ptactwo inne gryzonie w tym tak jak napisał Robin padlina. W mojej ocenie największym wrogiem i przyczynkiem do spadku populacji kuropatwy , niestety jest sam człowiek i jego działania , ale o tym już wyżej pisał Nemrod , do jego wypowiedzi dodałabym tylko jeszcze postępującą chemizację rolnictwa.
Nie dalej jak dwa lata temu w dyskusji na temat wprowadzenia moratorium na odstrzał zająca i kuropatwy toczyła się spora dyskusja na ten temat. Według bardziej świeżych danych liczebność kuropatwy obecnie szacuje się na poziomie 380 tys. sztuk według danych Ministerstwa Środowiska a myśliwi pozyskali 11 tys kuropatw. Według tych samych opracowań regres w liczebności kuropatwy został powstrzymany i to właśnie dzięki skomasowanych działaniom myśliwych.
Jako przykrą ciekawostkę mogę podać , iż w Czempiniu prowadzone były jakiś czas temu obserwacje kilku gniazd w czasie wylęgu no i ku zgrozie obserwatora dwa spośród nich dwa zostały zwyczajnie zadeptane przez człowieka, pozostawił po sobie odciski gumiaków.
Drogi robinie, masz tylko trochę racji, myszołowy; Zwyczajny (polski) i włochaty (tundra) zjadają myszy, rzadziej szczury, chomiki krety, żaby węże, ale poza tym chore i osłabione - jak podaje literatura - ptaki i ssaki do wielkości bażanta i królika, co przywołuje Horpyna. Ujmując rzecz kolokwialnie, też bym tak napisał jak Bukowisko, a w żadnym przypadku kuropatwy nie wyłączył bym z jego jadłospisu. Ku ścisłości dodałbym, że jego meni jest bardzo zróżnicowane, co do pory roku,co wydaje się być oczywiste i zrozumiałe. Włochaty zalatuje do Polski na okres zimowy. No i wszystkie podlegają ochronie, więc nikt się na nich nie zasadza, i nic nie jest takie pewne, nawet dla tych, co książki piszą. Nikt, kto nie miał np. styczności z jastrzębiem gołębiarzem, "kolegą" naszego myszołowa, nie zdaje sobie sprawy, że ten "jegomość" z głodu potrafi wejść do gołębnika, pokonując wolierę i blokady wejściowe przez które wchodzi gołąb. Przyjmij moje DB.
Powiem wam tak kuropatwa ma w instynkcie zaleganie bez ruchu z zaroślach jest praktycznie nie widoczna dla drapierznika. Posiada doskonały kamuflasz w który ją wyposarzyła natura. Ptaki drapierzne reagują na ruch i to je pobydza. Zimą stadko kutopatw dodkonake współdziała. Ja dla treningu Ptaśka hoduję przepiórki. Jak go spostrzegnie zaraz siada i zamiera a on przelatuje nad nią praktycznie nie atakuje nieruchomych "celów " Sokół Wędrowny to jeden z najlepszych maszyn do zanijania a jednak podlega prawom natury. Nemrod ma rację . Łąki kosi się kosiarkami rotacyjnymi 4 razy do roku, kiedyś przeważnie 2, buraków jak na lekarstwo a dawały doskonałe schronienie. Opryski non stop. Morze trzeba się zastanowić nad chodowlą tych fajnych ptaków w niewoli w celu przywrócenia naturze i całkowitym zakazem polowań jako gatynek zagrożony wyginięciem ,A morze tylko na 10 lat kto wie co da dobry rezyltat. Nie jestem zainteresowany polowaniem na kuropatwy, ale bardzo je lubię jako element otaczającej mnie przyrody. A co do gołębi to pewnie myszołów podniósł żelazną klapę kraty albo otworzył belgijski wlot i wszedł do gołębnika. Przez Belgijskie wloty często wchodzą Pućki za myszami bez przesady kolego. A co do tej kuropatwy zjedzonej przez myszołowa ja zgłodu pwenie bym zjadł i szczura gdyby od tego zależało moje życie i co się dziwić myszołowom, że czasem złapią jakąś słabą kuropatwę. Pewne jest jedno jak ręcznie będziemy sterować przyrodę nic dobrego z tego nie wyniknie, trzeba się mocno zastanowić nad skutkami naszych działań.
Darz bór.
Moim zdaniem człowiek tu jest najbardziej winny obecnej sytuacji jeśli chodzi o
tendencję spadkową stanu zwierzyny drobnej. A mianowicie, gdzie sens i logika
brać wszystkie ptaki drapieżne i krukowate pod ścisła ochronę i jednocześnie
realizować plan odstrzału zwierzyny drobnej skoro ona miedzy innymi jest
pokarmem drapieżników i krukowatych? I co się stało że się ……..? J
Liczba krukowatych i szponiastych rośnie a drobnej maleje. Oczywiście do dzieła
powyższych dołączają ssaki drapieżne, chemizacja, utrata naturalnych siedlisk
bytowania zwierzyny drobnej, monokultura rolna, mechanizacja, zanik remiz,
miedz, oczek wodnych, osuszanie terenów itd., itd.
W krajach UE (ale nie u Nas) rolnik otrzymuje dopłaty i to
nie małe za utrzymanie remiz, miedz czy też pasów ochronnych na granicy lasu i
pól uprawnych. Dopłaty są na tyle wysokie że w pełni rekompensują rolnikowi „utratę”
dochodu z gruntów przeznaczonych pod
tworzenie warunków bytowania drobnej zwierzyny. U Nas nikt z „mądrych polityków
o to nie walczył.
Sprawa wiosennych polowań na słonki czy też kaczory, wszędzie
się na nie poluje tylko nie w Polsce bo przeca to nie moralne strzelać do
zwierzyny odbywającej gody…. A na odyńce w trakcie huczki się poluje? A na byki
jelenia w trakcie rykowiska czy rogacze w trakcie rui się poluje? I to jest git
a tamto be.
Sprawa wilka, pozostaje cały czas pod ścisła ochroną, musi
coś jeść a je przede wszystkim jeleniowate. Nadleśnictwa nie zmniejszyły planów
odstrzału jeleniowatych w rejonach występowania wilka a nawet je zwiększa
(łanie i cielęta) – widzicie tu racjonalność, sens i logikę?
Śmiechu warte to całe zamieszanie. Nasi u góry boją się
postawić UE i pseudoekologom sensownie argumentując sens i wyższość swojej
wiedzy i teorii.
Ja robię swoje, lubię polować i będę polował by polować
trzeba też hodować.
Pozdrawiam wszystkich
Darz bór
Myszołów, Gołębiarz ptak przydatny alleee... czy kuropatewka prawa bytu nie ma? prawo natury, każde zwierzę chce żyć i jeść tez musi- to fakt, wiele osób nie baczy na prawo i... radzi sobie dążąc kurakom na pomoc. Walcząc z ptactwem drapieżnym i lisem. Ten drugi z prawem strzelany i chwała za to a co z tym pierwszym, kiedy wiele tego? Kuropatwa niedługo rzadkością będzie zapewne jeśli ratunku mieć nie będzie. Waszym zdaniem jak należałoby ten problem rozwiązać nie podkreślając przy tym zasiedlania terenów tym gatunkiem. Wiem, że są odstrzały kontrolowane ww drapiezników ale z tego co widzę to nie wystarcza. jak to wyglada u Was. Macie kuropatwy, bażanty, zające w łowisku? Pozdrawiam
Wszystkiego mamy Małgosiu po trochu, tylko nam Ciebie długo brakowało na tym naszym forum, a jak św. Hubercina da, to i Twojej orzechówki kiedyś spróbujemy, więc Wiwat wszystkie stany i "Bukowisko" !
Witaj Szanowny NemrodzieU Nas bażant prawie na wyginięciu. Kuropatewki próbują się ratować. Szkoda patrzec kiedy ptactwo drapieżne kilka razy dziennie krąży nad nimi z wyciągniętymi szponami.Napisz jak sobie u Was z tym problemem radzicie. I jak Twoim zdaniem powinno byc to prawnie rozwiązane.Tym czasem pozdrawiam Ciebie bardzo serdecznie i DARZ BÓR:)
Obniżenie stanu zwierzyny drobnej i ptactwa łownego: Od powiadając Koleżance Buchtowisko, dla jej troski, graniczącej z obawą o losy katastrofalnie obniżającego się stanu zwierzyny drobnej (zając) oraz ptactwo łowne (bażant i kuropatwa), we wszystkich regionach łowieckich kraju jest uzasadniony i podziela je ogół myśliwych. Ale jak sądzę, kijem Wisły nie zawrócisz... Zróżnicowanie stanów w całym kraju jest bardzo różnorodne i ściśle związane z uwarunkowaniami terenowymi bytowania tych populacji, dot. zmiany struktury pól i upraw, przez dostępność miejsc gniazdowania oraz z urbanizacją, która spycha te uwarunkowania spod siedlisk tej zwierzyny i ptactwa. To dostrzegają nie tylko myśliwi, ale i społeczeństwo w sensie ludności lokalnej, mającej kontakt siedliskowy z tymi populacjami i obserwujące zjawiska ich zmniejszania. Dlatego też ludność ta, wspomaga to ptactwo dokarmianiem zimowym, nawet w rejonach dawniej podatnych na uprawianie kłusownictwa drobnego. Badania – monitoring prowadzi Stacja badawcza PZŁ w Czempiniu i opiera się w tych badaniach o materiały sprawozdawczo – łowieckie z obwodów dzierżawionych przez koła ( 90 % kół). Osobiście, dysponuje takimi materiałami z lat 2004/ 2005.. Ale dla ogólnej orientacji osób forum, nie mających z tym styczności, to podam, że : pozyskanie lisa w tym okresie, mającego znaczny wpływ na te populacje, wyniosło - 40,1 tys. szt. i odnotowano coroczne, zmniejszające się tendencje pozyskania lisa od 5 – 20% w różnych rejonach ; pozyskanie zająca – 40,1 tys. szt. z tendencją spadkową o 42 % w stosunku do sezonu poprzedniego ; pozyskanie bażanta - 61.6 tys. szt. z tendencja spadkową o 15 – 40 % w stosunku do sezonu poprzedniego ; pozyskanie kuropatwy – 19, 3 tys. szt. Na samoistne zwiększenie stanu, jak zauważają autorzy tego opracowania, ma jedynie istotne poprawienie sytuacji panującej w łowisku, a wtedy populacje np. kuropatw same zareagują zwiększeniem liczbowym do poziomu na jaki pozwolą stworzone im warunki. Ten wniosek autorów stwarza pole działania dla kół łowieckich, miła Koleżanko Małgosiu.
Zgadzam się z Tobą oczywiście. To prawda co piszesz. Jednak chodziło mi raczej o walkę z ich naturalnym wrogiem jakim jest ptactwo drapiezne. Bo co zrobic kiedy stadka kuropatw mają wprost wymarzone warunki bytowania tzn hektary tzw. ugorów, odłogów i tym samym schronienie w wysokich trawach także bogatych w nasionka; mają sąsiedztwo obfitych w pokarm pól, mają sąsiedztwo bezpośrednie do podszytu leśnego i przyjaznych myśliwych a z góry wypatruje ich kilka razy dziennie podniebny król?Myszołowów jest tyle , że na prawde nie maja żadnych szans. Zwłaszcza teraz ich młode.
W innym wątku kol. nemrod73@ odesłał mnie do tego tematu. Więc jestem. Napisałem tam, że zgadzam się z kol.bukowisko. Problem ptaków krukowatych i drapieżnych widzę w ten sam sposób. Pamiętam lata jak byłem małym zasmarkanym dzieciakiem w krótkich spodenkach. Wówczas mój ojciec-myśliwy kompletował takie wiązki po 10 par łapek wron i podobnych, które później wymieniał w kole na naboje do śrutówki. Łapki te były potwierdzeniem aktywnego uczestnictwa w zwalczaniu fruwających szkodników. Później w latach 60 ubiegłego wieku już jako podrostek sam wyciągając starą dubeltówkę ojca f. Drene w kalibrze 16/65 i strzelałem różne kawki, wrony czy sroki. W ogóle wówczas nikt nie słyszał nawet o profesjonalnej strzelnicy myśliwskiej tylko trenowało się na tym co fruwało i szkodziło w łowisku. Jak przyjmowali mnie do PZŁ to również nikt wtedy nie jeździł na żadne strzelnice bo w okolicy takich w okolicy nie było. Trenowało się na wronach i tyle. A sprawdzianem nabytych umiejętności było trafienie do szybkiej cyraneczki na wiosennych kaczorkach. Tak, tak wówczas strzelało się kaczory i słonki również wiosną. To były piękne czasy. A jak jest obecnie? Nie wiem czy wiecie ile jest ptaków chronionych w Polsce? Chodzi o te które biegają, pływają i latają łącznie. Więc jest tego troszkę ponad 400 gatunków!!! Praktycznie wszystko! Jedynie tych kilka ptaszków łownych plus wspomniana wrona chroniona od 15 marca do końca czerwca. Nawet formalnie strzelenie wróbla jest pozyskaniem ptaka pod ochroną! Dotyczy to również wspomnianego myszołowa, krogulca czy zwyczajnego jastrzębia. Kormorana z resztą też. Do tego psy i koty o których wspominałem w innym wątku. Więc ochrona małych kuropatewek, które przychodzą na świat pod koniec czerwca jest niezmiernie trudne bez naruszania obecnie panujących przepisów.
Może warto byłoby coś .. chociaż spróbować.. zmienić:( ale czy to nie walka z wiatrakami? To smutne chociażby dla siebie.
A pamiętacie ile była warta skórka lisia? To była zdaje sie mobilizacja. No tak ale ministr ministrem a prawo dla prawa nie jest. Przestrzegać go trzeba, dziury szukać nie ma co. Ale zapytać i napisać warto.
Jak czytam to co piszecie na temat ptaków drapierznych to przerażenie mnie ogarnia . Rozsimieszyło mnie najbardziej to że myszołów wyjada kuropatwy. morze padłe to i tak. Jest to jeden z najbardziej porzyteczntch ptaków drapioerznych z uwagi na jego zamiłowanie do padliny i gryzoni. Można go spotkać jak zjada gołębia kuropatwę czy kaczkę ale sam tego nie upolował. Przeważnie te spryciarze zabierają pożtwienie innym sprawniejszym drapierznikom sokołom i jastrzębiom. Mógłbym pisać o drapierznikach do bulu bo sam jestem właścicielem takiego ptaszka. Na takich ugorach żyją kuny, tchóże, szczury,gronostaje łasice i inni amatorzy drobnego ptactwa. Koleżanka patrzy w niebo i widzi ptaka drapierznego i upatruje w nim jedyne zło. No tak innych problemów nie widać to po co ich szukać, najlepiej myszołowa faszerować ołowiem a koleżanka bukowisko będzie łapać szczury żeby nie wyjadały jajek kuropatwom........ Nie chcę koleżanki absolutnie obrazić . Zdaję sobie sprawę że kuropatwom trzeba pomódz ale napewno nie w taki sposób. DB
Nie pisałam o zadnym sposobie na ptaki drapiezne. Osobiscie budza u mnie podziw i szacunek.Jastrząb, zgadzam sie z Toba Robinie. A le uwież mi, że myszołow i swięty nie jest:)Myslisz tu o sposobie jakim jest bezprawne usmiercanie jastrzębi, myszołowów, sokołow i innych drapieznych przy pomocy śrutówki. Ja nic takiego nie napisałam. Pytałam jak Waszym zdaniem także i Twoim powinno byc to rozwiazane PRAWNIE. Nie obraziłam się oczywiscie bo masz racje, gdyz to jastrzębi jest najwięcej i to one spustoszenie ogromne robią. Wiem, że sa kuny , lisy, gronostaje. Ja jednak nie pisałam o procederze wyjadania jajek tylko o usmiercaniu małych kuropatew przez myszołowy i inne drapiezne ptactwo. Gdybysmy chcieli zacząć od jajek to tak naprawdę za głowę bysmy mogli sie złapać tym bardziej, że wówczas życie tych kuraków staje sie ciągłą walką o... ŻYCIE i ich przetrwanie. Oczywiscie zgadzam sie z Tobą. Ale celowo poruszyłam tylko jeden wątek tak złozonego problemu. Po prostu mi ich szkoda a tak na prawde nie ma dobrego wyjścia z tej sytuacji. Zwyrazami szacunku dla Ciebie i DB. Pozdrawiam
Zapewne na podstawie czegoś, ktoś kiedyś nazwał myszołowa, myszołowem:) W opracowaniach i informacjach o tym ptaku , na podstawie prowadzonych badań stwierdzono iż, 70-75 % zawartości żołądka stanowią bodajże nornice czy norniki , nie wiem czy to ten sam gryzoń. Dalsze 25-30 % to ptactwo inne gryzonie w tym tak jak napisał Robin padlina. W mojej ocenie największym wrogiem i przyczynkiem do spadku populacji kuropatwy , niestety jest sam człowiek i jego działania , ale o tym już wyżej pisał Nemrod , do jego wypowiedzi dodałabym tylko jeszcze postępującą chemizację rolnictwa. Nie dalej jak dwa lata temu w dyskusji na temat wprowadzenia moratorium na odstrzał zająca i kuropatwy toczyła się spora dyskusja na ten temat. Według bardziej świeżych danych liczebność kuropatwy obecnie szacuje się na poziomie 380 tys. sztuk według danych Ministerstwa Środowiska a myśliwi pozyskali 11 tys kuropatw. Według tych samych opracowań regres w liczebności kuropatwy został powstrzymany i to właśnie dzięki skomasowanych działaniom myśliwych. Jako przykrą ciekawostkę mogę podać , iż w Czempiniu prowadzone były jakiś czas temu obserwacje kilku gniazd w czasie wylęgu no i ku zgrozie obserwatora dwa spośród nich dwa zostały zwyczajnie zadeptane przez człowieka, pozostawił po sobie odciski gumiaków.
Drogi robinie, masz tylko trochę racji, myszołowy; Zwyczajny (polski) i włochaty (tundra) zjadają myszy, rzadziej szczury, chomiki krety, żaby węże, ale poza tym chore i osłabione - jak podaje literatura - ptaki i ssaki do wielkości bażanta i królika, co przywołuje Horpyna. Ujmując rzecz kolokwialnie, też bym tak napisał jak Bukowisko, a w żadnym przypadku kuropatwy nie wyłączył bym z jego jadłospisu. Ku ścisłości dodałbym, że jego meni jest bardzo zróżnicowane, co do pory roku,co wydaje się być oczywiste i zrozumiałe. Włochaty zalatuje do Polski na okres zimowy. No i wszystkie podlegają ochronie, więc nikt się na nich nie zasadza, i nic nie jest takie pewne, nawet dla tych, co książki piszą. Nikt, kto nie miał np. styczności z jastrzębiem gołębiarzem, "kolegą" naszego myszołowa, nie zdaje sobie sprawy, że ten "jegomość" z głodu potrafi wejść do gołębnika, pokonując wolierę i blokady wejściowe przez które wchodzi gołąb. Przyjmij moje DB.
Powiem wam tak kuropatwa ma w instynkcie zaleganie bez ruchu z zaroślach jest praktycznie nie widoczna dla drapierznika. Posiada doskonały kamuflasz w który ją wyposarzyła natura. Ptaki drapierzne reagują na ruch i to je pobydza. Zimą stadko kutopatw dodkonake współdziała. Ja dla treningu Ptaśka hoduję przepiórki. Jak go spostrzegnie zaraz siada i zamiera a on przelatuje nad nią praktycznie nie atakuje nieruchomych "celów " Sokół Wędrowny to jeden z najlepszych maszyn do zanijania a jednak podlega prawom natury. Nemrod ma rację . Łąki kosi się kosiarkami rotacyjnymi 4 razy do roku, kiedyś przeważnie 2, buraków jak na lekarstwo a dawały doskonałe schronienie. Opryski non stop. Morze trzeba się zastanowić nad chodowlą tych fajnych ptaków w niewoli w celu przywrócenia naturze i całkowitym zakazem polowań jako gatynek zagrożony wyginięciem ,A morze tylko na 10 lat kto wie co da dobry rezyltat. Nie jestem zainteresowany polowaniem na kuropatwy, ale bardzo je lubię jako element otaczającej mnie przyrody. A co do gołębi to pewnie myszołów podniósł żelazną klapę kraty albo otworzył belgijski wlot i wszedł do gołębnika. Przez Belgijskie wloty często wchodzą Pućki za myszami bez przesady kolego. A co do tej kuropatwy zjedzonej przez myszołowa ja zgłodu pwenie bym zjadł i szczura gdyby od tego zależało moje życie i co się dziwić myszołowom, że czasem złapią jakąś słabą kuropatwę. Pewne jest jedno jak ręcznie będziemy sterować przyrodę nic dobrego z tego nie wyniknie, trzeba się mocno zastanowić nad skutkami naszych działań.
Darz bór. Moim zdaniem człowiek tu jest najbardziej winny obecnej sytuacji jeśli chodzi o tendencję spadkową stanu zwierzyny drobnej. A mianowicie, gdzie sens i logika brać wszystkie ptaki drapieżne i krukowate pod ścisła ochronę i jednocześnie realizować plan odstrzału zwierzyny drobnej skoro ona miedzy innymi jest pokarmem drapieżników i krukowatych? I co się stało że się ……..? J Liczba krukowatych i szponiastych rośnie a drobnej maleje. Oczywiście do dzieła powyższych dołączają ssaki drapieżne, chemizacja, utrata naturalnych siedlisk bytowania zwierzyny drobnej, monokultura rolna, mechanizacja, zanik remiz, miedz, oczek wodnych, osuszanie terenów itd., itd. W krajach UE (ale nie u Nas) rolnik otrzymuje dopłaty i to nie małe za utrzymanie remiz, miedz czy też pasów ochronnych na granicy lasu i pól uprawnych. Dopłaty są na tyle wysokie że w pełni rekompensują rolnikowi „utratę” dochodu z gruntów przeznaczonych pod tworzenie warunków bytowania drobnej zwierzyny. U Nas nikt z „mądrych polityków o to nie walczył. Sprawa wiosennych polowań na słonki czy też kaczory, wszędzie się na nie poluje tylko nie w Polsce bo przeca to nie moralne strzelać do zwierzyny odbywającej gody…. A na odyńce w trakcie huczki się poluje? A na byki jelenia w trakcie rykowiska czy rogacze w trakcie rui się poluje? I to jest git a tamto be. Sprawa wilka, pozostaje cały czas pod ścisła ochroną, musi coś jeść a je przede wszystkim jeleniowate. Nadleśnictwa nie zmniejszyły planów odstrzału jeleniowatych w rejonach występowania wilka a nawet je zwiększa (łanie i cielęta) – widzicie tu racjonalność, sens i logikę? Śmiechu warte to całe zamieszanie. Nasi u góry boją się postawić UE i pseudoekologom sensownie argumentując sens i wyższość swojej wiedzy i teorii. Ja robię swoje, lubię polować i będę polował by polować trzeba też hodować. Pozdrawiam wszystkich Darz bór