Mogę jedynie odpowiedzieć jak ja to widzę. Bardzo lubię zbiorowe polowania na dziki. Takie polowanie ma coś niesamowitego w sobie. Jest to jakby odpowiednik dawnych wielkich polowań zbiorowych na grubego zwierza. Udział w takim zbiorowym polowaniu z łamanym sztucerem dostarcza wiele adrenaliny.
Niezależnie lubię, a raczej lubiałem indywidualne wrześniowe polowanie z legawcem na kuropatwy. Używałem francuskiej dubeltówki Darne w kal.16/65. Dlaczego? Bo to były chyba najprzyjemniejsze polowania przypominające mi moje łowieckie początki w polu. Żadne inne polowanie nie utrwaliło mi się tak dobrze jak te kuropatwy strzelane kilkaset metrów za płotem rodzinnego domu.
Postawione przez kolegę pytanie na pozór bardzo proste i oczywiste , po chwili refleksji już takim nie jest , bo i połazić w samotności jest fajnie i miło , lecz atmosfery i korzyści płynących ze zbiorowego nic nie zastąpi . Patrząc z punktu widzenia gospodarki łowieckiej moim zdaniem lepsze są zbiorówki gdyż dają pełną kontrolę nad pozyskaniem , stanem łowisk , podnoszą poziom kultury i tradycji łowieckiej , pozwalają na integrację środowiska i zapobiegają pewnym patologiom . Gdy każdorazowo przed rozpoczęciem polowania prowadzący określa i wyznacza cel i ilość pozyskania , wskazując na okoliczności w których lepiej strzału zaniechać np. trudność w podniesieniu , locha w towarzystwie pasiaków (co się zdarza i teraz) nikt nie zaryzykuje bez 110% pewności oddania czystego strzału . Takie przypomnienia o rzeczach oczywistych są bardzo potrzebne , gdyż często gdzieś to ulatuje , a podczas polowań indywidualnych nikt nikogo nie oceni , ani nie zgani , błąd w sztuce czy brak etyki obciąża tylko sumienie łowcy , a szkodami koło . Jednak czym byłoby łowiectwo bez możliwości wyjścia w towarzystwie psa w pole , godziny samotnych rozmyślań na ambonach , które to skłaniają do filozoficznego pojęcia świata . Pytanie pozostanie bez odpowiedzi jak to o wyższość świąt Bożego Narodzenia nad Wielkanocą . DB.
Witajcie, koledzy; prete i koser. !
Jak widać, nikt poza nami nie podjął bardzo ciekawego wątku
rodzajów polowań. Być może, że wielu forumowiczów niewiele ma
do czynienia z taką gospodarką, jako kandydaci i nowo-wstępujący,
a prawdziwi myśliwcy siedzą już w lesie, a nie przy komputerach.
Będąc inicjatorem tego wątku uważam, że należy go zakończyć.
Jak zauważył kol. prete, pytanie było bardzo wielowątkowe.
Dotyczyło podstawowych problemów gospodarki łowieckiej koła i
należało go widzieć w wielu aspektach dotyczących - (prete) ;
pozyskania zwierzyny;
podstaw integracji środowiska
myśliwskiego i jego rodzin oraz ;
kształtowania kultury polowań
Są to podstawowe cele społeczności
myśliwskiej koła.
Kol. koser podszedł do sprawy
bardziej emocjonalnie w zakresie polowań zbiorowych z nutą, jakby
tęsknoty do wątku tradycyjnego myślistwa, polowania, nie
rezygnując też z opcji niezapomnianych walorów indywidualności.
Taki też był mój zamiar, określenia swojej preferencji, a także
zwrócenia uwagi na fakty, że w polowaniach indywidualnych, w
niektórych kołach pozyskuje się więcej zwierzyny jak na
zbiorówkach i ma to pozytywny element gospodarki i zapewnienia
spokoju, i stabilności bytowania zwierzyny w łowisku. W tej
kwestii prowadzono badania, które to potwierdziły. Z uwagi na brak
zainteresowania tym tematem nie będę go rozwijał. Lecz w oparciu
o wywiedź kol. kosera, który nawet przy najmniejszej okazji nie
ustępuje z „placu broni” ze swoimi sztucerami, nawet w
polowaniach zbiorowych, to odniosę się osobiście do tej kwestii,
co jest uważane w ogólności przez myśliwych i znajduje
potwierdzenie w opracowaniach książkowych znawców przedmiotu, że
najmniej sztucery służą takim polowaniom, nie spełniając
warunków ich używania, cytuję - „wielu
myśliwych uzyskuje bardzo dobre wyniki strzelając kulą do celów
ruchomych na tzw. krótkie odległości, czyli takie jak przy
strzale śrutem, zwłaszcza na wąskich przesmykach i miejscach,
gdzie nie ma szans oddania precyzyjnego strzału z broni
gwintowanej”. Dziękuję Wam, koledzy, prete i koser
!
Kol.Nemrod 73 !Muszę kol.przyznać rację.Miałem okazję uczestniczyć w takim polowaniu zbiorowym gdzie mój sąsiad wyposażony w sztucer z lunetą tak się zapatrzył,że przejechał po linii myśliwych nie odrywając oka od lunety nawet na chwilę.Nie muszę dodawać co przeżyli jego koledzy stojący na linii.Na szczęście nie doszło do oddania przez niego strzału.Całą sytuację wychwycił prowadzący polowanie i odsunął go od dalszego polowania.Pozdrawiam,DB.
Jak sądzisz, czy należy uznać wyższość polowania indywidualnego nad polowaniem zbiorowym i dlaczego, czy może odwrotnie, Jakie Twoje zdanie ?
Mogę jedynie odpowiedzieć jak ja to widzę. Bardzo lubię zbiorowe polowania na dziki. Takie polowanie ma coś niesamowitego w sobie. Jest to jakby odpowiednik dawnych wielkich polowań zbiorowych na grubego zwierza. Udział w takim zbiorowym polowaniu z łamanym sztucerem dostarcza wiele adrenaliny. Niezależnie lubię, a raczej lubiałem indywidualne wrześniowe polowanie z legawcem na kuropatwy. Używałem francuskiej dubeltówki Darne w kal.16/65. Dlaczego? Bo to były chyba najprzyjemniejsze polowania przypominające mi moje łowieckie początki w polu. Żadne inne polowanie nie utrwaliło mi się tak dobrze jak te kuropatwy strzelane kilkaset metrów za płotem rodzinnego domu.
Postawione przez kolegę pytanie na pozór bardzo proste i oczywiste , po chwili refleksji już takim nie jest , bo i połazić w samotności jest fajnie i miło , lecz atmosfery i korzyści płynących ze zbiorowego nic nie zastąpi . Patrząc z punktu widzenia gospodarki łowieckiej moim zdaniem lepsze są zbiorówki gdyż dają pełną kontrolę nad pozyskaniem , stanem łowisk , podnoszą poziom kultury i tradycji łowieckiej , pozwalają na integrację środowiska i zapobiegają pewnym patologiom . Gdy każdorazowo przed rozpoczęciem polowania prowadzący określa i wyznacza cel i ilość pozyskania , wskazując na okoliczności w których lepiej strzału zaniechać np. trudność w podniesieniu , locha w towarzystwie pasiaków (co się zdarza i teraz) nikt nie zaryzykuje bez 110% pewności oddania czystego strzału . Takie przypomnienia o rzeczach oczywistych są bardzo potrzebne , gdyż często gdzieś to ulatuje , a podczas polowań indywidualnych nikt nikogo nie oceni , ani nie zgani , błąd w sztuce czy brak etyki obciąża tylko sumienie łowcy , a szkodami koło . Jednak czym byłoby łowiectwo bez możliwości wyjścia w towarzystwie psa w pole , godziny samotnych rozmyślań na ambonach , które to skłaniają do filozoficznego pojęcia świata . Pytanie pozostanie bez odpowiedzi jak to o wyższość świąt Bożego Narodzenia nad Wielkanocą . DB.
Witajcie, koledzy; prete i koser. ! Jak widać, nikt poza nami nie podjął bardzo ciekawego wątku rodzajów polowań. Być może, że wielu forumowiczów niewiele ma do czynienia z taką gospodarką, jako kandydaci i nowo-wstępujący, a prawdziwi myśliwcy siedzą już w lesie, a nie przy komputerach. Będąc inicjatorem tego wątku uważam, że należy go zakończyć. Jak zauważył kol. prete, pytanie było bardzo wielowątkowe. Dotyczyło podstawowych problemów gospodarki łowieckiej koła i należało go widzieć w wielu aspektach dotyczących - (prete) ; pozyskania zwierzyny; podstaw integracji środowiska myśliwskiego i jego rodzin oraz ; kształtowania kultury polowań Są to podstawowe cele społeczności myśliwskiej koła. Kol. koser podszedł do sprawy bardziej emocjonalnie w zakresie polowań zbiorowych z nutą, jakby tęsknoty do wątku tradycyjnego myślistwa, polowania, nie rezygnując też z opcji niezapomnianych walorów indywidualności. Taki też był mój zamiar, określenia swojej preferencji, a także zwrócenia uwagi na fakty, że w polowaniach indywidualnych, w niektórych kołach pozyskuje się więcej zwierzyny jak na zbiorówkach i ma to pozytywny element gospodarki i zapewnienia spokoju, i stabilności bytowania zwierzyny w łowisku. W tej kwestii prowadzono badania, które to potwierdziły. Z uwagi na brak zainteresowania tym tematem nie będę go rozwijał. Lecz w oparciu o wywiedź kol. kosera, który nawet przy najmniejszej okazji nie ustępuje z „placu broni” ze swoimi sztucerami, nawet w polowaniach zbiorowych, to odniosę się osobiście do tej kwestii, co jest uważane w ogólności przez myśliwych i znajduje potwierdzenie w opracowaniach książkowych znawców przedmiotu, że najmniej sztucery służą takim polowaniom, nie spełniając warunków ich używania, cytuję - „wielu myśliwych uzyskuje bardzo dobre wyniki strzelając kulą do celów ruchomych na tzw. krótkie odległości, czyli takie jak przy strzale śrutem, zwłaszcza na wąskich przesmykach i miejscach, gdzie nie ma szans oddania precyzyjnego strzału z broni gwintowanej”. Dziękuję Wam, koledzy, prete i koser !
Kol.Nemrod 73 !Muszę kol.przyznać rację.Miałem okazję uczestniczyć w takim polowaniu zbiorowym gdzie mój sąsiad wyposażony w sztucer z lunetą tak się zapatrzył,że przejechał po linii myśliwych nie odrywając oka od lunety nawet na chwilę.Nie muszę dodawać co przeżyli jego koledzy stojący na linii.Na szczęście nie doszło do oddania przez niego strzału.Całą sytuację wychwycił prowadzący polowanie i odsunął go od dalszego polowania.Pozdrawiam,DB.