Ostatnio straż leśna montuje kamery i łapie tych co wywalają śmieci do lasu. Myślę, że można by zamontować kamerę przy takich zanalezionych sidłach i dla pozoru umieścić martwą albo wypchaną (nie wiem czy to przejdzie) sarnę tak by kłusownika nagrać gdy po nią przychodzi. Problemem są koszty takiej kamerki i pierdołowatość naszych sądów. Ale przynajmniej będzie się już znało gościa...
Witam.Będą montowane chipy w tuszy z nadajnikiem GPS i straż leśna do takiego delikwenta dojdzie bez problemu. A wiec życzę powodzenia i grubego portfela kłusolom:)Pozdrawiam DB
Jak będę już myśliwym to zapoluję na kłusownika. Bo każdy myśliwy powinien jednego złapać. To powinno być nasze motto. Nie na takiego co sidła stawia ale na takich co z bronią palną chodzą. Darz Bór.
Mam pytanie: jak zwiększyć prawdopodobieństwo natrafienia na wnyki gdy chodze po lesie. Gdzie kłsownicy to umieszczają. Od wielu lat przemierzam lasy, bagna i inne dzikie miejsca i nigdy sideł nie znalazłem. Zapewne są rozmieszczane na szlakach zwierząt. Macie jakieś doświadczenie w tej materii? Proszę o porady.
To nie jest proste szczególnie w dużych obwodach. Musisz obserwować ruchy ludności zamieszkałej. Sidła nie są proste w znalezieniu. Są tam gdzie ich nie widać a gdzie można bez zbliżenia je sprawdzić. Są w nie dalekiej odległości od miejsca zamieszkania kłusownika. Jest jeszcze wiele innych tajników ale najlepsza jest obserwacja jesień i zima. Powodzenia. Darz Bór.
Kłusownicy co jakiś czas sprawdzają swoje sidła... idziesz wzdłuż wioski za stodolami i patrzysz gdzie są ślady na sniegu (bez śniegu ciężko) idziesz po nich i sie rozgladasz patrzysz czy gosc od śladów stawał w którą stronę się obracał itd. nikt do lasu przez pola, ugory i nieużytki nie chodzi do lasu dla przyjemności kryjąc się z tym... generalnie stawiają na ścieżkach zwierząt...
Kłusownicy co jakiś czas sprawdzają swoje sidła... idziesz wzdłuż wioski za stodolami i patrzysz gdzie są ślady na sniegu (bez śniegu ciężko) idziesz po nich i sie rozgladasz patrzysz czy gosc od śladów stawał w którą stronę się obracał itd. nikt do lasu przez pola, ugory i nieużytki nie chodzi do lasu dla przyjemności kryjąc się z tym... generalnie stawiają na ścieżkach zwierząt...Tak właśnie jest ale do tego potrzebny jest śnieg wtedy jest dużo łatwiej w rozpoznaniu.
Podczas ostatniego polowania znalazłem sidła na sarnę. Sidła unieszkodliwiłem i zabrałem do domu czy dobrze zrobiłem ?Na pewno dobrze zrobiłeś, bo wówczas możesz ustrzelić tę sarnę, która się nie złapała w te sidła. Pewnie nie zrozumiesz ironii, ale gratuluję.
No tak z sidłami sytuacja nie jest za wesoła ... Podobnie jak z siatkami w wodzie . Ktoś podsunął pomysł zamontowania kamery ... cóż spacerujących po lesie podeszłaby do takiego zwierzęcia i próbowała w jakiś sposób pomóc .I co każdy kto by się do niego zbliżył to od razu kłusol ? Nie , oczywiście , że nie . Lecz ma to oczywiście DRUGĄ DOBRĄ STRONĘ bo kłusownik też by się przy niej zjawił a dowód i to jasny by był :)
Najlepiej zrobić tak , znajdujemy wnyk przecinamy pętle i sklejamy taśmą klejącą tak żeby sidło wyglądało na nienaruszone zwierzyna jest wtedy bezpieczna, kłusownik po założeniu sidła nie podchodzi do niego tylko obserwuje je z pewne odległości a jeśli mu sidła zniszczymy to on przenosi się w inne miejsce i znów musimy szukać a tak mamy wszystko pod kontrolą,po pewnym czasie kłusol się zniechęca.Darz Bór.
ja to bym nie był taki spokojny jak wziełem sidla w rece.posiadanie sideł w naszym kraju nawet znalezionych jest karalne.są organy powołane do zdejmoweania soideł nam obywatelom pozostaje fakt taki zgłosić wskazać miejsce i nie dfotykac ich.znajdz se broń i zabierz do domu.sidła to urządzenia służące z przeznaczenia do kłusownictwa ich posiadanie jest zabronione zagrożone surową karą a ich zdjęcie i podjęcie transportu łączy się z ich posiadaniem-nie radzę robić tego napotykając straż leśną lub policję . kto uwierzy ze je znależliście w lesie. myśle że tylko średnio inteligentna małpa. pozostawiaM temat do przemyślenia
Do wypowiedzi TAROSA( Kłusownicy co
jakiś czas sprawdzają swoje sidła... idziesz wzdłuż wioski za stodolami i
patrzysz gdzie są ślady na sniegu (bez śniegu ciężko) idziesz po nich i sie
rozgladasz patrzysz czy gosc od śladów stawał w którą stronę się obracał itd.
nikt do lasu przez pola, ugory i nieużytki nie chodzi do lasu dla przyjemności kryjąc się z
tym... generalnie stawiają na ścieżkach zwierząt...) dodam, że dobrze szukać w
kilku. Jeden idzie śladem, a równolegle z obu stron co kilkanaście kroków
pozostali. Dokładnie penetrujemy teren wokół miejsca chwilowego zatrzymania.
Kłusownik nie zakłada wnyków na swojej scieżce!!! Sprawdzamy ślady ,,turystów" poza ścieżkami - zwłaszcza w złą pogodę.
Sidła koledzy można ściągnąć,ąle najpierw musimy powiadomić policję,lub straż leśną,czy łowiecką o ich zlokalizowaniu,a oni powiedzą,czy przyjadą,czy każą ściągnąć i gdzieś dostarczyć,co by nie zrobili,to zgłoszenie będzie zarejestrowane i wtedy nie będą ścigać za posiadanie krótko mówiąc,Kłusole najczęściej obstawiają miejsca wkoło swojego zamieszkania,robią to cały rok,teraz też kłusują i sprawdzają późną nocą,jak nikt już nie poluje,ja jestem strażnikiem łowieckim,w nocy używam noktowizora z bardzo mocnym emiterem podczerwieni i mam dobre efekty.Ostatnio pojawili się kłusownicy z bronią i to jest większy problem,bo jest niebezpiecznie,ci kłusują albo w szczere południe,tydzień temu miałem taki przypadek,wpadło 3 do obwodu,zastrzelili kozła,ale nie wiedzieli,że byli obserwowani.Albo kłusują w bezksiężycową noc i mają lunety noktowizyjne,zazwyczaj są to myśliwi i w takich przypadkach najlepiej działać wspólnie z policją i PSŁ bo to nie są ludzie z wioski zastawiający sidła,Ci osaczeni będą strzelać do nas.DB
Co byś zrobił robinson, bo chcesz łapać kłusownika z bronią - gdybyś, będąc na polowaniu i idąc lasem zauważył, dostrzegł czającego się za drzewem kłusownika z bronią, jak lufa jego urzyna prowadzi cię, gotowa w każdym momencie odpalić do Ciebie - bohaterze ?
Zastanawiałem się i nad tym tu nie ma bohaterów i każda sytuacja będzie indywidualna . W zależności od wielu uwarunkowań z uwarunkowaniem terenu włącznie. Nigdy nie należy myśleć ,że mamy jakąś przewagę. Myślę,że umiał bym się zachować w danej sytuacji a pisać jak to nie jest nawet możliwe, gdyż każdy ułamek sekundy każde zachowanie jest indywidualne. Jeśli ktoś nie wie jak do końca zareagować niech uda,że nie widzi kłusownika i się bezpiecznie oddali. Tak jak mówiłem każda sytuacja jest indywidualna . Darz Bór.
Tak jest Kol. "r". W takich sytuacjach nie ma bohaterów, dlatego jest wielki rozziew między tym co chciało by się zrobić, a tym co w danej chwili można, albo raczej nie należy robić.Dziękuję i pozdrawiam z DB
Jeden przypadek.
Las. Myśliwy zauważa z 150 metrów uzbrojonego pozyskiwacza w trakcie pakowania sarny do wora.
Wariant 1.
Myśliwy nie zauważa kłusola i delikatnie się oddala. Nikomu nic się nie dzieje.
Wariant 2.
Myśliwy ostro wkracza do akcji. Kłusol ostrzliwuje się i ucieka. Myśliwy pozostaje przy tuszy sarny i ma kłopot.
Wariant 3.
Myśliwy podczas interwencji dostaje postrzał w nogę. Długie leczenie szpitalne, może jakaś renta i później częściowa niezdolność do pracy. Gratulacje od kolegi prezesa za postawę.
Wariant 4.
Myśliwy w trakcie ostrzeliwania trafia kłusola w nogę z półpłaszcza 30-06. Efekt. Myśliwy ma zabraną broń i długą sprawę sądową. Kłusol ma dobrego adwokata i stwierdza, że on znalazł strzelbę i sarnę. Próbował ją uwolnić…. Pozostaje sprawa sądowa, płacenie wieloletnie odszkodowanie dla kłusola lub nie. Zależy od decyzji sądu. Myśliwy otrzymuje również gratulacje od prezesa za postawę.
Wariant 5.
Wersji z posłaniem pocisku powyżej pasa nie będę rozważał. Bo czy tak czy tak to przesrane.
Zgadzam się całkowicie z tym co napisał kol.nemrod73@.
Można jeszcze rozpatrzyć jeden przypadek.
Wariant 6.
Mśyśliwy obezwładnia kłusola, odbiera mu broń i doprowadza go na posterunek policji. Efekt. On i tak dostaje śladowy wyrok jako, że to niska szkodliwość społeczna, a myśliwy ma zniszczony samochód kupiony na raty w salonie, który trzeba jeszcze spłacać przez 3 lata. I ma przesrane w łowisku wokół wioski gdzie mieszka pojmany. Dostaje również gratulacje od kol. prezesa za postawę.
Jest i wariant 7 . Mysliwy robi fotkę kłusolowi , zgłasza fakt na policje , spisuje blachy przy aucie delikwenta i po sprawie . Bo któz dziś nie ma fona z aparatem , a rejestracje łatwo zapisać choćby na telefonie . Zanim kłusol dojedzie do domu to policja juz u Niego będzie . Wszyscy szczęśliwi tylko nie kłusol ;) A żeby nie mieć przypału u mieszkanców wsi to można złożyć anonimowe doniesienie , i po sprawie :) Za sarne nie ukaraja go tak bardzo , jak za nielegalne posiadanie broni do celów łowieckich :) Ale rozsądne podejscie kolego Koser :)Mozna i tak :) DB !
Koleżanki i koledzy,możecie robić co chcecie jeżeli chodzi o kłusowników,ale radzę wszystkim,informujcie o każdym przypadku,każdej formy kłusownictwa policję,każde zgłoszenie jest odnotowane i jeżeli jest tych zgłoszeń kilka z jednego terenu,to nawet gdy dojdzie do sytuacji użycia broni będzie to usprawiedliwione i tłumaczenie będzie krótkie.Podam przykład,mój kol.strażnik z innego koła miał przypadki kłusownictwa z użyciem broni,informował policję o każdym przypadku,pewnego dnia usłyszał strzał w obwodzie w szczere południe,pojechał to sprawdzić,trafił na kłusola,który pakował łanie do samochodu,trzymał go pod lufą do przyjazdu policji,dostał 5000zł nagrody od koła,i nawet nie był wzywany do sądu,kłusol był myśliwym i wyłapał 8lat,a prokurator pogratulował mu odwagi.Z wszystkiego można się wytłumaczyć,ale musimy mieć przy tym tłumaczeniu dowody popierające nasze słowa.DB
Piękny przykład kol. Skalnik@. Jestem przekonany, że całość jest oparta na faktach. Jednak w tym czaso-okresie dzieje się w kraju wiele podobnych sytuacji z zaborem saren, a ewentualna reakcja służb zewnętrznych jest najdelikatniej pisząc różna.
Problem kłusownictwa jest wielowiekowy. Z pozycji strażnika łowieckiego to wygląda tak jak Kolega opisał. Jednak wielu myśliwych nie jest zainteresowanych w zakresie łowiectwa współpracą ze służbami zewnętrznymi czy też fotografią dokumentalną. Pociąga ich łowiectwo. Wystarczy katalog ograniczeń i zakazów z obszaru broni myśliwskiej określany przez służby zewnętrzne w stosunku do myśliwych. Niech każdy porusza się na swoim podwórku. Czyli myśliwi gospodarką łowiecką, a służby przestępczością.
Klusownictwo bylo jest i bedzie, choc skala i punkty ciezkosci sie zmieniaja.Z dziecinstwa pamietam mode na to zajecie panujaca w okolicy.Na terenie obwodu - obwodow wlasciwie - nie mieszkal ani jeden mysliwy.Lesniczy na to co sie poza lasem dzialo przymykal oczy, straznik lowiecki -owszem byl. Poza tym gadzina - glownie drobna wtedy - byla obiektemsamooslugi kazdego, kto mial ochote, umial cos zlapac......i go sasiedzi niepodkablowali. Zajac - bazant - na niedzielnym stole - codziennosc bez egzaminulowieckiego i jakiejkolwiek swiadomosci popelnienia wykroczenia czy przestepstwa.Tak jak przejscie przez ulice na czerwonych swiatlach. Niby karalne alew gruncie rzeczy niewinne. "Specjalisci" - juz wtedy z reguly starsi wiekiem - byli powszechnie znani.W tej chwili jest tego mniej - starsi w krainie wiecznego stawiania oczek. Mlodsi -raczej wcale. Nie ma wysokiego bezrobocia, kto zajmuje sie powaznie rolnictwemnie ma czasu na dooopereele. Zreszta zwierzyny drobnej juz nie ma.Jest za to - nowa jakosc - jesli wiesci gminnej wierzyc, bo z okolica gdzie spedzilemdziecinstwo mam rzadko do czynienia. Ot od czasu do czasu cos "puknie" podlasem czy w czyims ogrodzie. Tyle ze ze wzgledu na instrumenty - trochedyskretniej niz kiedys.Mysliwego na terenie zamieszkalego nie ma ani jednego. Jak kiedys.I kto ma sobie tylek czyms zawracac ?
Piękny przykład kol. Skalnik@. Jestem przekonany, że całość jest oparta na faktach. Jednak w tym czaso-okresie dzieje się w kraju wiele podobnych sytuacji z zaborem saren, a ewentualna reakcja służb zewnętrznych jest najdelikatniej pisząc różna.
Problem kłusownictwa jest wielowiekowy. Z pozycji strażnika łowieckiego to wygląda tak jak Kolega opisał. Jednak wielu myśliwych nie jest zainteresowanych w zakresie łowiectwa współpracą ze służbami zewnętrznymi czy też fotografią dokumentalną. Pociąga ich łowiectwo. Wystarczy katalog ograniczeń i zakazów z obszaru broni myśliwskiej określany przez służby zewnętrzne w stosunku do myśliwych. Niech każdy porusza się na swoim podwórku. Czyli myśliwi gospodarką łowiecką, a służby przestępczością.Kolego,zgadzam się z tobą,ale tu na tym forum był poruszony problem,co robić i jak się zachować,były snute jakieś do końca nie przemyślane teorie,a ja staram się uświadomić zainteresowanym jak trzeba postępować,żeby złapać,a przy tym samemu nie mieć problemów,bo przypadki z problemami również znam.DB
Podczas ostatniego polowania znalazłem sidła na sarnę. Sidła unieszkodliwiłem i zabrałem do domu czy dobrze zrobiłem ?
Witam!!Zrobiłeś bardzo dobrze gratulacje i podziękowania!ps.Jesteś myśliwym??
Ostatnio straż leśna montuje kamery i łapie tych co wywalają śmieci do lasu. Myślę, że można by zamontować kamerę przy takich zanalezionych sidłach i dla pozoru umieścić martwą albo wypchaną (nie wiem czy to przejdzie) sarnę tak by kłusownika nagrać gdy po nią przychodzi. Problemem są koszty takiej kamerki i pierdołowatość naszych sądów. Ale przynajmniej będzie się już znało gościa...
Witam.Będą montowane chipy w tuszy z nadajnikiem GPS i straż leśna do takiego delikwenta dojdzie bez problemu. A wiec życzę powodzenia i grubego portfela kłusolom:)Pozdrawiam DB
Jak będę już myśliwym to zapoluję na kłusownika. Bo każdy myśliwy powinien jednego złapać. To powinno być nasze motto. Nie na takiego co sidła stawia ale na takich co z bronią palną chodzą. Darz Bór.
Mam pytanie: jak zwiększyć prawdopodobieństwo natrafienia na wnyki gdy chodze po lesie. Gdzie kłsownicy to umieszczają. Od wielu lat przemierzam lasy, bagna i inne dzikie miejsca i nigdy sideł nie znalazłem. Zapewne są rozmieszczane na szlakach zwierząt. Macie jakieś doświadczenie w tej materii? Proszę o porady.
To nie jest proste szczególnie w dużych obwodach. Musisz obserwować ruchy ludności zamieszkałej. Sidła nie są proste w znalezieniu. Są tam gdzie ich nie widać a gdzie można bez zbliżenia je sprawdzić. Są w nie dalekiej odległości od miejsca zamieszkania kłusownika. Jest jeszcze wiele innych tajników ale najlepsza jest obserwacja jesień i zima. Powodzenia. Darz Bór.
Dzięki.
Kłusownicy co jakiś czas sprawdzają swoje sidła... idziesz wzdłuż wioski za stodolami i patrzysz gdzie są ślady na sniegu (bez śniegu ciężko) idziesz po nich i sie rozgladasz patrzysz czy gosc od śladów stawał w którą stronę się obracał itd. nikt do lasu przez pola, ugory i nieużytki nie chodzi do lasu dla przyjemności kryjąc się z tym... generalnie stawiają na ścieżkach zwierząt...
Kłusownicy co jakiś czas sprawdzają swoje sidła... idziesz wzdłuż wioski za stodolami i patrzysz gdzie są ślady na sniegu (bez śniegu ciężko) idziesz po nich i sie rozgladasz patrzysz czy gosc od śladów stawał w którą stronę się obracał itd. nikt do lasu przez pola, ugory i nieużytki nie chodzi do lasu dla przyjemności kryjąc się z tym... generalnie stawiają na ścieżkach zwierząt...Tak właśnie jest ale do tego potrzebny jest śnieg wtedy jest dużo łatwiej w rozpoznaniu.
Podczas ostatniego polowania znalazłem sidła na sarnę. Sidła unieszkodliwiłem i zabrałem do domu czy dobrze zrobiłem ?Na pewno dobrze zrobiłeś, bo wówczas możesz ustrzelić tę sarnę, która się nie złapała w te sidła. Pewnie nie zrozumiesz ironii, ale gratuluję.
No tak z sidłami sytuacja nie jest za wesoła ... Podobnie jak z siatkami w wodzie . Ktoś podsunął pomysł zamontowania kamery ... cóż spacerujących po lesie podeszłaby do takiego zwierzęcia i próbowała w jakiś sposób pomóc .I co każdy kto by się do niego zbliżył to od razu kłusol ? Nie , oczywiście , że nie . Lecz ma to oczywiście DRUGĄ DOBRĄ STRONĘ bo kłusownik też by się przy niej zjawił a dowód i to jasny by był :)
Najlepiej zrobić tak , znajdujemy wnyk przecinamy pętle i sklejamy taśmą klejącą tak żeby sidło wyglądało na nienaruszone zwierzyna jest wtedy bezpieczna, kłusownik po założeniu sidła nie podchodzi do niego tylko obserwuje je z pewne odległości a jeśli mu sidła zniszczymy to on przenosi się w inne miejsce i znów musimy szukać a tak mamy wszystko pod kontrolą,po pewnym czasie kłusol się zniechęca.Darz Bór.
Dokładnie tak robi mój znajomy w swoim regionie i ma świety spokój i zwierzęta tez oczywiście
ja to bym nie był taki spokojny jak wziełem sidla w rece.posiadanie sideł w naszym kraju nawet znalezionych jest karalne.są organy powołane do zdejmoweania soideł nam obywatelom pozostaje fakt taki zgłosić wskazać miejsce i nie dfotykac ich.znajdz se broń i zabierz do domu.sidła to urządzenia służące z przeznaczenia do kłusownictwa ich posiadanie jest zabronione zagrożone surową karą a ich zdjęcie i podjęcie transportu łączy się z ich posiadaniem-nie radzę robić tego napotykając straż leśną lub policję . kto uwierzy ze je znależliście w lesie. myśle że tylko średnio inteligentna małpa. pozostawiaM temat do przemyślenia
Do wypowiedzi TAROSA( Kłusownicy co jakiś czas sprawdzają swoje sidła... idziesz wzdłuż wioski za stodolami i patrzysz gdzie są ślady na sniegu (bez śniegu ciężko) idziesz po nich i sie rozgladasz patrzysz czy gosc od śladów stawał w którą stronę się obracał itd. nikt do lasu przez pola, ugory i nieużytki nie chodzi do lasu dla przyjemności kryjąc się z tym... generalnie stawiają na ścieżkach zwierząt...) dodam, że dobrze szukać w kilku. Jeden idzie śladem, a równolegle z obu stron co kilkanaście kroków pozostali. Dokładnie penetrujemy teren wokół miejsca chwilowego zatrzymania. Kłusownik nie zakłada wnyków na swojej scieżce!!! Sprawdzamy ślady ,,turystów" poza ścieżkami - zwłaszcza w złą pogodę.
Sidła koledzy można ściągnąć,ąle najpierw musimy powiadomić policję,lub straż leśną,czy łowiecką o ich zlokalizowaniu,a oni powiedzą,czy przyjadą,czy każą ściągnąć i gdzieś dostarczyć,co by nie zrobili,to zgłoszenie będzie zarejestrowane i wtedy nie będą ścigać za posiadanie krótko mówiąc,Kłusole najczęściej obstawiają miejsca wkoło swojego zamieszkania,robią to cały rok,teraz też kłusują i sprawdzają późną nocą,jak nikt już nie poluje,ja jestem strażnikiem łowieckim,w nocy używam noktowizora z bardzo mocnym emiterem podczerwieni i mam dobre efekty.Ostatnio pojawili się kłusownicy z bronią i to jest większy problem,bo jest niebezpiecznie,ci kłusują albo w szczere południe,tydzień temu miałem taki przypadek,wpadło 3 do obwodu,zastrzelili kozła,ale nie wiedzieli,że byli obserwowani.Albo kłusują w bezksiężycową noc i mają lunety noktowizyjne,zazwyczaj są to myśliwi i w takich przypadkach najlepiej działać wspólnie z policją i PSŁ bo to nie są ludzie z wioski zastawiający sidła,Ci osaczeni będą strzelać do nas.DB
Co byś zrobił robinson, bo chcesz łapać kłusownika z bronią - gdybyś, będąc na polowaniu i idąc lasem zauważył, dostrzegł czającego się za drzewem kłusownika z bronią, jak lufa jego urzyna prowadzi cię, gotowa w każdym momencie odpalić do Ciebie - bohaterze ?
Zastanawiałem się i nad tym tu nie ma bohaterów i każda sytuacja będzie indywidualna . W zależności od wielu uwarunkowań z uwarunkowaniem terenu włącznie. Nigdy nie należy myśleć ,że mamy jakąś przewagę. Myślę,że umiał bym się zachować w danej sytuacji a pisać jak to nie jest nawet możliwe, gdyż każdy ułamek sekundy każde zachowanie jest indywidualne. Jeśli ktoś nie wie jak do końca zareagować niech uda,że nie widzi kłusownika i się bezpiecznie oddali. Tak jak mówiłem każda sytuacja jest indywidualna . Darz Bór.
Tak jest Kol. "r". W takich sytuacjach nie ma bohaterów, dlatego jest wielki rozziew między tym co chciało by się zrobić, a tym co w danej chwili można, albo raczej nie należy robić.Dziękuję i pozdrawiam z DB
Jeden przypadek. Las. Myśliwy zauważa z 150 metrów uzbrojonego pozyskiwacza w trakcie pakowania sarny do wora. Wariant 1. Myśliwy nie zauważa kłusola i delikatnie się oddala. Nikomu nic się nie dzieje. Wariant 2. Myśliwy ostro wkracza do akcji. Kłusol ostrzliwuje się i ucieka. Myśliwy pozostaje przy tuszy sarny i ma kłopot. Wariant 3. Myśliwy podczas interwencji dostaje postrzał w nogę. Długie leczenie szpitalne, może jakaś renta i później częściowa niezdolność do pracy. Gratulacje od kolegi prezesa za postawę. Wariant 4. Myśliwy w trakcie ostrzeliwania trafia kłusola w nogę z półpłaszcza 30-06. Efekt. Myśliwy ma zabraną broń i długą sprawę sądową. Kłusol ma dobrego adwokata i stwierdza, że on znalazł strzelbę i sarnę. Próbował ją uwolnić…. Pozostaje sprawa sądowa, płacenie wieloletnie odszkodowanie dla kłusola lub nie. Zależy od decyzji sądu. Myśliwy otrzymuje również gratulacje od prezesa za postawę. Wariant 5. Wersji z posłaniem pocisku powyżej pasa nie będę rozważał. Bo czy tak czy tak to przesrane. Zgadzam się całkowicie z tym co napisał kol.nemrod73@. Można jeszcze rozpatrzyć jeden przypadek. Wariant 6. Mśyśliwy obezwładnia kłusola, odbiera mu broń i doprowadza go na posterunek policji. Efekt. On i tak dostaje śladowy wyrok jako, że to niska szkodliwość społeczna, a myśliwy ma zniszczony samochód kupiony na raty w salonie, który trzeba jeszcze spłacać przez 3 lata. I ma przesrane w łowisku wokół wioski gdzie mieszka pojmany. Dostaje również gratulacje od kol. prezesa za postawę.
Jest i wariant 7 . Mysliwy robi fotkę kłusolowi , zgłasza fakt na policje , spisuje blachy przy aucie delikwenta i po sprawie . Bo któz dziś nie ma fona z aparatem , a rejestracje łatwo zapisać choćby na telefonie . Zanim kłusol dojedzie do domu to policja juz u Niego będzie . Wszyscy szczęśliwi tylko nie kłusol ;) A żeby nie mieć przypału u mieszkanców wsi to można złożyć anonimowe doniesienie , i po sprawie :) Za sarne nie ukaraja go tak bardzo , jak za nielegalne posiadanie broni do celów łowieckich :) Ale rozsądne podejscie kolego Koser :)Mozna i tak :) DB !
Bez komentarza.
Piszcie co chcecie a ja wiem swoje. Darz Bór.
Koleżanki i koledzy,możecie robić co chcecie jeżeli chodzi o kłusowników,ale radzę wszystkim,informujcie o każdym przypadku,każdej formy kłusownictwa policję,każde zgłoszenie jest odnotowane i jeżeli jest tych zgłoszeń kilka z jednego terenu,to nawet gdy dojdzie do sytuacji użycia broni będzie to usprawiedliwione i tłumaczenie będzie krótkie.Podam przykład,mój kol.strażnik z innego koła miał przypadki kłusownictwa z użyciem broni,informował policję o każdym przypadku,pewnego dnia usłyszał strzał w obwodzie w szczere południe,pojechał to sprawdzić,trafił na kłusola,który pakował łanie do samochodu,trzymał go pod lufą do przyjazdu policji,dostał 5000zł nagrody od koła,i nawet nie był wzywany do sądu,kłusol był myśliwym i wyłapał 8lat,a prokurator pogratulował mu odwagi.Z wszystkiego można się wytłumaczyć,ale musimy mieć przy tym tłumaczeniu dowody popierające nasze słowa.DB
Piękny przykład kol. Skalnik@. Jestem przekonany, że całość jest oparta na faktach. Jednak w tym czaso-okresie dzieje się w kraju wiele podobnych sytuacji z zaborem saren, a ewentualna reakcja służb zewnętrznych jest najdelikatniej pisząc różna. Problem kłusownictwa jest wielowiekowy. Z pozycji strażnika łowieckiego to wygląda tak jak Kolega opisał. Jednak wielu myśliwych nie jest zainteresowanych w zakresie łowiectwa współpracą ze służbami zewnętrznymi czy też fotografią dokumentalną. Pociąga ich łowiectwo. Wystarczy katalog ograniczeń i zakazów z obszaru broni myśliwskiej określany przez służby zewnętrzne w stosunku do myśliwych. Niech każdy porusza się na swoim podwórku. Czyli myśliwi gospodarką łowiecką, a służby przestępczością.
Klusownictwo bylo jest i bedzie, choc skala i punkty ciezkosci sie zmieniaja.Z dziecinstwa pamietam mode na to zajecie panujaca w okolicy.Na terenie obwodu - obwodow wlasciwie - nie mieszkal ani jeden mysliwy.Lesniczy na to co sie poza lasem dzialo przymykal oczy, straznik lowiecki -owszem byl. Poza tym gadzina - glownie drobna wtedy - byla obiektemsamooslugi kazdego, kto mial ochote, umial cos zlapac......i go sasiedzi niepodkablowali. Zajac - bazant - na niedzielnym stole - codziennosc bez egzaminulowieckiego i jakiejkolwiek swiadomosci popelnienia wykroczenia czy przestepstwa.Tak jak przejscie przez ulice na czerwonych swiatlach. Niby karalne alew gruncie rzeczy niewinne. "Specjalisci" - juz wtedy z reguly starsi wiekiem - byli powszechnie znani.W tej chwili jest tego mniej - starsi w krainie wiecznego stawiania oczek. Mlodsi -raczej wcale. Nie ma wysokiego bezrobocia, kto zajmuje sie powaznie rolnictwemnie ma czasu na dooopereele. Zreszta zwierzyny drobnej juz nie ma.Jest za to - nowa jakosc - jesli wiesci gminnej wierzyc, bo z okolica gdzie spedzilemdziecinstwo mam rzadko do czynienia. Ot od czasu do czasu cos "puknie" podlasem czy w czyims ogrodzie. Tyle ze ze wzgledu na instrumenty - trochedyskretniej niz kiedys.Mysliwego na terenie zamieszkalego nie ma ani jednego. Jak kiedys.I kto ma sobie tylek czyms zawracac ?
Piękny przykład kol. Skalnik@. Jestem przekonany, że całość jest oparta na faktach. Jednak w tym czaso-okresie dzieje się w kraju wiele podobnych sytuacji z zaborem saren, a ewentualna reakcja służb zewnętrznych jest najdelikatniej pisząc różna. Problem kłusownictwa jest wielowiekowy. Z pozycji strażnika łowieckiego to wygląda tak jak Kolega opisał. Jednak wielu myśliwych nie jest zainteresowanych w zakresie łowiectwa współpracą ze służbami zewnętrznymi czy też fotografią dokumentalną. Pociąga ich łowiectwo. Wystarczy katalog ograniczeń i zakazów z obszaru broni myśliwskiej określany przez służby zewnętrzne w stosunku do myśliwych. Niech każdy porusza się na swoim podwórku. Czyli myśliwi gospodarką łowiecką, a służby przestępczością.Kolego,zgadzam się z tobą,ale tu na tym forum był poruszony problem,co robić i jak się zachować,były snute jakieś do końca nie przemyślane teorie,a ja staram się uświadomić zainteresowanym jak trzeba postępować,żeby złapać,a przy tym samemu nie mieć problemów,bo przypadki z problemami również znam.DB