Darz Bór Jakiś czas przebywałem poza łowiskiem nawet koledzy rozniesli plotkę o moim odejsciu z łowiectwa , Co się zmieniło ? Co mnie zaskoczyło np. na wczorajszym Wigilijnym polowaniu ? Odpowiem szybko , istny upadek i zanik zwyczajów , a nawet instynktu samozachowawczego u kolegów , juz na zbiórce zaczęto sobie skakać do gardeł , pomawiać i niepotrzebnie siać zamęt , którego i tak jest wiele z powodu umieszczania zdjęć z polowań na forach społecznościowych , typu lisiura z młodymi na pokocie , locha z pasiakami itp. CO TO KVRWA ma byc , dzicz jakaś pytam . Po oprawie Święta Hubertowskiego w kościele , kolo zostało oskarżone wraz z proboszczem o naruszanie dóbr , i inne bzdety , powodem dekoracja w bocznej kaplicy imitująca knieje , świadomość przyrodnicza wielu osób ogranicza się do mięsa na tacce styropianowej w markecie i parku miejskiego . Ale Panowie , to my powinniuśmy nieść tę świadomość i informacje o gospodarce łowieckiej , to nasze nieodpowiedzialne zachowania nakręcają pseudo ekologów , opamiętajmy się aby nie zaprzepaścić dorobku pokoleń , DB
Przykro czytać takie refleksje - gdzie się podziała tradycja wigilijna? Zanika w pościgu za czasem i beznadziejnością??? Kochani - śpieszcie się kochać ludzi - tak szybko odchodzą ! Szkoda czasu na bzdety. Szkoda czasu na nieporozumienia. Szkoda czasu ..........Święta to piękny czas na pojednania......na przebaczenia.......na miłość..........na przyjaźń.Życzę wszystkim dużo miłości i dużo dobra nie tylko na te Święta, ale również na cały, Nowy 2016 rok i na całe życie.............warszawianka
Darz Bór ...koledzy .Nie jest tak żle jak napisał mój szanowny "przedmówca-piszący".Dopuśćmy do głosu młodych nemrodów ,pozwólmy im pokazać Naszą pasję z innej perspektywy.W moim Kole za zgodą Zarządu -a sam jestem w nim -tak się dzieje.Pewnie ,że są jacyś niezadowoleni,wiecznie marudzący i twierdzący np. .."a po co pojade na Wigilijnie..przecież nie mam komu złożyć życzeń? " A jest Nas 80 myśliwych .Nawet gdyby było w Kole tysiac to oni w swojej zawiści nie znajdą nikogo komu mogli by podać rękę ...tacy mądrzy i wspaniali .Prowadzimy pogadanki z młodzieżą i mamy wielu chętnych do tych przedsięwzieć .Spotkania przy ognisku i zajęciach związanych z gospodarką łowiecka .Tym swoim postępowaniem przytłaczają młodzi tych starych pierdzieli i aż serce sie raduje jak widzę tych myśliwych ,którzy robią to z pasją .Może to odmłodzenie jest metodą na poprawę Naszego wizerunku i atmosfery w kołach.Pozdrawiam Heniek
Młodzi z pasją , tak , ja stary pierdziel powiem Ci Kolego tak , pasja do strzelania i zabijania , gonienia terenówką po rżysku zwierza dla zabawy , i inne grzeszki ciemnej nocy , to widzę u wiekszości módych , piszę większości , bo są też prawdziwi pasjonaci , o których mówsz , te ekscesy utrwalają i publikują w sieci do której większość pierdzieli nie zagląda . Sam sobie powiedz , ile razy widziałem narogi , wywalane bez szacunku w krzaki , bo kto dzisiaj będzie się bawił , gdy mięsa jest dostatek , orężne dziki wiszące w skupie , łanie z grandlami etc. Tak może stare pierdziele są winne wszystkiemu, bo nie piją burbona i jagermeistra , tylko zwykła czystą , bo taka najlepiej idzie przez wiekowy przełyk , ale stary pierdziel lochy z młodymi nie strzeli nawet po zezwoleniu ministra . DB
Szanowny Kolego prete Niestety sytuacja w kolach jest zwierciadlanym odbiciem sytuacji społecznej kraju W ludziach skumulowała się zlosc .zawisc .nienawisc -widac to na co dzień w naszym realnym nie tylko lowieckim zyciu taka sytuacja trwa okolo 2-3 lat -wczesniej nie wystepowalo to w tak drastycznej i powszechnej formie
Co do drugiej twojej wypowiedzi Takze niestety nie jest to domena tylko mlodej forsiastej cześc naszej braci Starzy nemrodzi nieraz z kilkudziesiecioletnim stażem w PZŁ takze potrafią robić dziwne rzeczy gdy nabęda wreszcie wymarzona terenówke a w ich mniemaniu wieloletni staz czyni ich bezkarnymi
Kolego PRETE NIE OBRAŻAJ SIĘ NA MOJE STWIERDZENIA .Poluję od 1979 roku i piję czystą ...czasami coś "na myszach".Sam więc jestem pierdzielem ale z tymi o których piszesz skutecznie walczymy i wyhowujemy.Masz jakieś złe doświadczenia ...ALE GŁOWA DO GÓRY....DARZ BÓR
Darz Bór. W kole w którym odbywałem staż atmosfera jest super nikt nikomu nie skacze do gardła jedna wielka rodzina z wielkimi tradycjami łowieckimi przekazywanymi przeważnie z ojca na syna .Nikt nie zapomina o ostatnim kęsie ,czy podchodzeniu do postrzałka od strony grzbietu .Na polowaniu wigilijnym wizyta z opłatkiem przy paśniku jest czymś oczywistym.Natomiast tego co się nasłuchałem od kolegów na kursie dla nowo wstępujących co się dzieje w ich kołach po prostu tragedia tak jak pisze kolega wyżej
Refleksje przyjda z czasem Kolego slawekzlasu -w miare poznawania towarzystwa i układów Nikt nikomu nie skacze do gardła bo prawdopodobnie jest pozorna rownowaga sil
Może jest dobrze , a może nie ? zapytałem ostatnio kolegów , czy wiecie że na Podkarpaciu ambony obija się blachą , zdziwieni odpowiedzieli , jak to ? co ? czym ? , ale głąby tam są , tak się kończy koleżeństwo a zaczyna konkurencja pod paśnikem odpowiedziałem . Ostatnia zasiadka 17 strzałów naliczyłem , w tym mój zdołowany (tak lepiej ) wpisany tyko ten mój , a reszta ? , polowa na 100% przyjęta , wpisów zero , kto strzelał ? , do czego ? hipokryzji ciąg dalszy , wszędzie jest tak samo , niestety. Żal człowiekowi tyłek ściska co to za srak pod siebie robi , jeszcze raz ktoś w moim kole powie mi kolego nie wytrzymam w morde dam , mam dość barwienia rzeczywistości , kasa w portfelu , filc na nodze . Darz Bór prawdziwej Braci Łowieckiej , a łapciakom ...
Masz rację kolego. Jak będziesz miał okazję komuś przywalić w mordę- jak piszesz - to bardzo Cię proszę dołóż jeden porządny strzał w ryja ode mnie - bo to co ostatnio się dzieje w tym temacie którym dobitnie opisujesz to nie nazywa się myślistwo tylko.....kłusownictwo, a z tym powinniśmy walczyć - prawda?Pozdrawiam - warszawianka
Obowiązek wpisania ilości oddanych strzałów w książce spoczywa na myśliwym który dokonał wpisu na dany obwód tak to wygląda u nas , jak jest gdzie indziej ? , nie wiem , praktyki sa różne w kołach , ma to na celu wiele rzeczy , moim zdaniem to dobra praktyka. Dziękuję Warszawianko , jutro idę wraz z moimi ogarami na zbiorówke , i może się okazać , że to będzie MMA , bez klatki , tylko jest problem , wszyscy maja broń . Pozdrawiam życzę wszystkiego dobrego w Nowym Roku
Witaj kol. prete- ciekawa jestem jak tam po wypadzie z bronią ( tą palna oczywiście, a nie z Bronisławą :) )......Ku wyjaśnieniu - w Kole Łowieckim Bekas47 w Opolu Lubelskim wiem , że każdy odstrzał jest notowany w tej magicznej książce. Wiem to - ponieważ znam kilku członków tego Koła , których teraz serdecznie pozdrawiam. A coś więcej o tym Kole? -proponuję wklikać hasło w Koła w internecie , ciekawa jest zakładka " uroczystości " oraz historia tego Koła. Pozdrawiam serdeczni .........warszawianka
Witam , zaraz po łowach wracałem do pracy w dalekich krajach więc relację zdam dzisiaj , spadł wspaniały śnieg 2 stycznia i przy - 12 stopniach było naprawdę wspaniale koledzy dopisali przybyli pasjonaci i trzech zaproszonych gości razem 12 strzelb i osiem piesków , na białej stopie wszystko jest jasne dziki wskazały miejsce pobytu , aby obstawić miot było nas zbyt mało więc jeden z kolegów ze złają poszedł naganiać a reszta obstawiła jako tako . Na takim mroziku to miło się nie stoi ale to właśnie jest magnes który mnie ciągnie ta cisza lasu w scenerii zimowej , gdzieś dzięcioł stuknie okiść śniegu spadnie no romantycznie , obok na linii stał gość patrze w jego kierunku i co obok niego 4-5 metrów stoi piękny wycinek gwizd w śniegu i patrzą na siebie , z tym że jeden przez lunetę , myślę to takie oczywiste , ale nie strzelił , czarny zerwał i następny z linii strzelił . Po pędzeniu pytam kolegę czemu nie strzelił , odpowiedział że zbyt po linii i wolał poczekać następny miał złe miejsce ale strzelił , poszedłem w to miejsce i nic , zero farby ale trop jak na dłoni idę jeszcze około trzydzieści kroków jest i farba , wołam strzelca , podniecony leci poszedł może dziesięć kroków , a to pewnie ocierka szkoda czasu , rezygnuje. Mamy kończyć , zgłaszam prowadzącemu postrzałka trzeba dojść nikt się nie kwapi , więc poszedłem z moim Karuskiem , doszliśmy szybko ale koledzy już w swoich spaśnych autkach śmigali do ostoi , nerwy mnie ogarnęły , doszedłem zrobiłem co trzeba wywlekłem z młodnika , dzwonie do prowadzącego i jak nigdy ale jednak Łacina pomaga , take to było polowanie , ale postawa gościa dała mi wiele do myślenia , DB.
Urzekla mnie Twoja historia prete Zapewne gdyby zamiast tego goscia w wypasionej furze na stanowisku stal delikwent w gumofilcach i mundurze ormowskim sprawy potoczyłyby sie inaczej Sypnął by z lewej lufy paciorkami ,przystopowal dzika -po zakończeniu pedzenia wystrzelił by mu piekna dziure breneka niby dostrzeliwujac A nastepnie załadowal tego wycinka do bagaznika 126p i pojechal robic kiełbasy na sprzedaż
Dzięki Bogu i partii , ten gatunek w mojej okolicy odszedł do Krainy Wiecznych Łowów , niestety jak to bywa w przyrodzie , genetyka zrobiła swoje i synowie odziedziczyli i flinty i filc niestey f 125 nie oparł się frotce .
Wielki Księżyc , aby nie zaśmiecać forum napiszę w tym miejscu o swoich ostatnich przemyśleniach może ktoś podzieli się ze mną własnymi spostrzeżeniami. Nocne polowania mają swój urok a już przy tej wspaniałej pełni było to przeżycie , patrząc w niebo zastanawiałem się czy i w jakiej kondycji dożyję następnego zbliżenia za te 17 lat i o tym czy zwierzęta mają duszę jak nasza ? ( piję normalnie , narkotyków nie biorę ) Temperatura spadła do -5 szron okrył pobliskie pole rzepaku byłoby idealnie gdyby nie lekkie ubranie jakie miałem , ale telepiąc się z zimna podziwiałem i rozmyślałem że jakoś Hubert nie darzy ostatnio, zmówiłem krótką modlitwę za tych co odeszli miałem wstać i jest , na rzepaku stoi samura , jakieś 100m , patrzę , przymierzam strzał , broń nowa pewna , Dzik wyrwał i poszedł w pobliskie krzaki ok 50m . Poszedłem na szronie widać doskonale trop , zero farby , troszkę po krzakach się rozejrzałem , pudło ? jeszcze raz szukam i jeszcze raz , poddałem się do domu. Po drodze dzwoni Kolega który słyszał strzał i tekst , BYŁO PRZYJĘCIE , KWICZAŁ , ZAKURZYŁ i konkluzja a to poszedł. Myślę co to za teksty . Ja rozmyślam nad życiem i duszą każdego stworzenia a ten mówi jak gdyby oo strzał do drewna chodziło. Miałem spory dylemat , ale moim obowiązkiem jest sprawdzić , pies do auta , pięć minut i głosi , podchodzę w gęstwinie leży ogromna locha strzał pewny, kula mocna , zwierz odszedł jednak kawałek , bez farby i doszedł , po wielkich trudach wydobyłem go z chaszczy i załadowałem do transportu . Pomyślałem o kolegach którzy uważają za zbyteczny trud sprawdzić co się stało po strzale , efekty leżą po krzach i młodnikach medalowe byki , dziki i inne stworzenia . A czy nie jest naszym obowiązkiem postępować etycznie , wśród moich Kolegów wielu niestety nie rozumie znaczenia tego słowa i łatwiej jest mówić PRZYJĘCIA NIE BYŁO . Darz Bór
Darz Bór Jakiś czas przebywałem poza łowiskiem nawet koledzy rozniesli plotkę o moim odejsciu z łowiectwa , Co się zmieniło ? Co mnie zaskoczyło np. na wczorajszym Wigilijnym polowaniu ? Odpowiem szybko , istny upadek i zanik zwyczajów , a nawet instynktu samozachowawczego u kolegów , juz na zbiórce zaczęto sobie skakać do gardeł , pomawiać i niepotrzebnie siać zamęt , którego i tak jest wiele z powodu umieszczania zdjęć z polowań na forach społecznościowych , typu lisiura z młodymi na pokocie , locha z pasiakami itp. CO TO KVRWA ma byc , dzicz jakaś pytam . Po oprawie Święta Hubertowskiego w kościele , kolo zostało oskarżone wraz z proboszczem o naruszanie dóbr , i inne bzdety , powodem dekoracja w bocznej kaplicy imitująca knieje , świadomość przyrodnicza wielu osób ogranicza się do mięsa na tacce styropianowej w markecie i parku miejskiego . Ale Panowie , to my powinniuśmy nieść tę świadomość i informacje o gospodarce łowieckiej , to nasze nieodpowiedzialne zachowania nakręcają pseudo ekologów , opamiętajmy się aby nie zaprzepaścić dorobku pokoleń , DB
Przykro czytać takie refleksje - gdzie się podziała tradycja wigilijna? Zanika w pościgu za czasem i beznadziejnością??? Kochani - śpieszcie się kochać ludzi - tak szybko odchodzą ! Szkoda czasu na bzdety. Szkoda czasu na nieporozumienia. Szkoda czasu ..........Święta to piękny czas na pojednania......na przebaczenia.......na miłość..........na przyjaźń.Życzę wszystkim dużo miłości i dużo dobra nie tylko na te Święta, ale również na cały, Nowy 2016 rok i na całe życie.............warszawianka
masz rację ,śpieszmy.... z opłatkiem ,bo czas skoczyć sobie do ryja,lub dupę obrobić bliżniemu Qrna jakie to NASZE koleżeńskie i Narodowe
Darz Bór ...koledzy .Nie jest tak żle jak napisał mój szanowny "przedmówca-piszący".Dopuśćmy do głosu młodych nemrodów ,pozwólmy im pokazać Naszą pasję z innej perspektywy.W moim Kole za zgodą Zarządu -a sam jestem w nim -tak się dzieje.Pewnie ,że są jacyś niezadowoleni,wiecznie marudzący i twierdzący np. .."a po co pojade na Wigilijnie..przecież nie mam komu złożyć życzeń? " A jest Nas 80 myśliwych .Nawet gdyby było w Kole tysiac to oni w swojej zawiści nie znajdą nikogo komu mogli by podać rękę ...tacy mądrzy i wspaniali .Prowadzimy pogadanki z młodzieżą i mamy wielu chętnych do tych przedsięwzieć .Spotkania przy ognisku i zajęciach związanych z gospodarką łowiecka .Tym swoim postępowaniem przytłaczają młodzi tych starych pierdzieli i aż serce sie raduje jak widzę tych myśliwych ,którzy robią to z pasją .Może to odmłodzenie jest metodą na poprawę Naszego wizerunku i atmosfery w kołach.Pozdrawiam Heniek
Młodzi z pasją , tak , ja stary pierdziel powiem Ci Kolego tak , pasja do strzelania i zabijania , gonienia terenówką po rżysku zwierza dla zabawy , i inne grzeszki ciemnej nocy , to widzę u wiekszości módych , piszę większości , bo są też prawdziwi pasjonaci , o których mówsz , te ekscesy utrwalają i publikują w sieci do której większość pierdzieli nie zagląda . Sam sobie powiedz , ile razy widziałem narogi , wywalane bez szacunku w krzaki , bo kto dzisiaj będzie się bawił , gdy mięsa jest dostatek , orężne dziki wiszące w skupie , łanie z grandlami etc. Tak może stare pierdziele są winne wszystkiemu, bo nie piją burbona i jagermeistra , tylko zwykła czystą , bo taka najlepiej idzie przez wiekowy przełyk , ale stary pierdziel lochy z młodymi nie strzeli nawet po zezwoleniu ministra . DB
Szanowny Kolego prete Niestety sytuacja w kolach jest zwierciadlanym odbiciem sytuacji społecznej kraju W ludziach skumulowała się zlosc .zawisc .nienawisc -widac to na co dzień w naszym realnym nie tylko lowieckim zyciu taka sytuacja trwa okolo 2-3 lat -wczesniej nie wystepowalo to w tak drastycznej i powszechnej formie
Co do drugiej twojej wypowiedzi Takze niestety nie jest to domena tylko mlodej forsiastej cześc naszej braci Starzy nemrodzi nieraz z kilkudziesiecioletnim stażem w PZŁ takze potrafią robić dziwne rzeczy gdy nabęda wreszcie wymarzona terenówke a w ich mniemaniu wieloletni staz czyni ich bezkarnymi
Kolego PRETE NIE OBRAŻAJ SIĘ NA MOJE STWIERDZENIA .Poluję od 1979 roku i piję czystą ...czasami coś "na myszach".Sam więc jestem pierdzielem ale z tymi o których piszesz skutecznie walczymy i wyhowujemy.Masz jakieś złe doświadczenia ...ALE GŁOWA DO GÓRY....DARZ BÓR
Darz Bór. W kole w którym odbywałem staż atmosfera jest super nikt nikomu nie skacze do gardła jedna wielka rodzina z wielkimi tradycjami łowieckimi przekazywanymi przeważnie z ojca na syna .Nikt nie zapomina o ostatnim kęsie ,czy podchodzeniu do postrzałka od strony grzbietu .Na polowaniu wigilijnym wizyta z opłatkiem przy paśniku jest czymś oczywistym.Natomiast tego co się nasłuchałem od kolegów na kursie dla nowo wstępujących co się dzieje w ich kołach po prostu tragedia tak jak pisze kolega wyżej
Refleksje przyjda z czasem Kolego slawekzlasu -w miare poznawania towarzystwa i układów Nikt nikomu nie skacze do gardła bo prawdopodobnie jest pozorna rownowaga sil
Może jest dobrze , a może nie ? zapytałem ostatnio kolegów , czy wiecie że na Podkarpaciu ambony obija się blachą , zdziwieni odpowiedzieli , jak to ? co ? czym ? , ale głąby tam są , tak się kończy koleżeństwo a zaczyna konkurencja pod paśnikem odpowiedziałem . Ostatnia zasiadka 17 strzałów naliczyłem , w tym mój zdołowany (tak lepiej ) wpisany tyko ten mój , a reszta ? , polowa na 100% przyjęta , wpisów zero , kto strzelał ? , do czego ? hipokryzji ciąg dalszy , wszędzie jest tak samo , niestety. Żal człowiekowi tyłek ściska co to za srak pod siebie robi , jeszcze raz ktoś w moim kole powie mi kolego nie wytrzymam w morde dam , mam dość barwienia rzeczywistości , kasa w portfelu , filc na nodze . Darz Bór prawdziwej Braci Łowieckiej , a łapciakom ...
kol.prete co do wpisywania strzałów ! jest to zwyczaj ,czy też obowiązek? z czego wynika?
Masz rację kolego. Jak będziesz miał okazję komuś przywalić w mordę- jak piszesz - to bardzo Cię proszę dołóż jeden porządny strzał w ryja ode mnie - bo to co ostatnio się dzieje w tym temacie którym dobitnie opisujesz to nie nazywa się myślistwo tylko.....kłusownictwo, a z tym powinniśmy walczyć - prawda?Pozdrawiam - warszawianka
Obowiązek wpisania ilości oddanych strzałów w książce spoczywa na myśliwym który dokonał wpisu na dany obwód tak to wygląda u nas , jak jest gdzie indziej ? , nie wiem , praktyki sa różne w kołach , ma to na celu wiele rzeczy , moim zdaniem to dobra praktyka. Dziękuję Warszawianko , jutro idę wraz z moimi ogarami na zbiorówke , i może się okazać , że to będzie MMA , bez klatki , tylko jest problem , wszyscy maja broń . Pozdrawiam życzę wszystkiego dobrego w Nowym Roku
Witaj kol. prete- ciekawa jestem jak tam po wypadzie z bronią ( tą palna oczywiście, a nie z Bronisławą :) )......Ku wyjaśnieniu - w Kole Łowieckim Bekas47 w Opolu Lubelskim wiem , że każdy odstrzał jest notowany w tej magicznej książce. Wiem to - ponieważ znam kilku członków tego Koła , których teraz serdecznie pozdrawiam. A coś więcej o tym Kole? -proponuję wklikać hasło w Koła w internecie , ciekawa jest zakładka " uroczystości " oraz historia tego Koła. Pozdrawiam serdeczni .........warszawianka
Witam , zaraz po łowach wracałem do pracy w dalekich krajach więc relację zdam dzisiaj , spadł wspaniały śnieg 2 stycznia i przy - 12 stopniach było naprawdę wspaniale koledzy dopisali przybyli pasjonaci i trzech zaproszonych gości razem 12 strzelb i osiem piesków , na białej stopie wszystko jest jasne dziki wskazały miejsce pobytu , aby obstawić miot było nas zbyt mało więc jeden z kolegów ze złają poszedł naganiać a reszta obstawiła jako tako . Na takim mroziku to miło się nie stoi ale to właśnie jest magnes który mnie ciągnie ta cisza lasu w scenerii zimowej , gdzieś dzięcioł stuknie okiść śniegu spadnie no romantycznie , obok na linii stał gość patrze w jego kierunku i co obok niego 4-5 metrów stoi piękny wycinek gwizd w śniegu i patrzą na siebie , z tym że jeden przez lunetę , myślę to takie oczywiste , ale nie strzelił , czarny zerwał i następny z linii strzelił . Po pędzeniu pytam kolegę czemu nie strzelił , odpowiedział że zbyt po linii i wolał poczekać następny miał złe miejsce ale strzelił , poszedłem w to miejsce i nic , zero farby ale trop jak na dłoni idę jeszcze około trzydzieści kroków jest i farba , wołam strzelca , podniecony leci poszedł może dziesięć kroków , a to pewnie ocierka szkoda czasu , rezygnuje. Mamy kończyć , zgłaszam prowadzącemu postrzałka trzeba dojść nikt się nie kwapi , więc poszedłem z moim Karuskiem , doszliśmy szybko ale koledzy już w swoich spaśnych autkach śmigali do ostoi , nerwy mnie ogarnęły , doszedłem zrobiłem co trzeba wywlekłem z młodnika , dzwonie do prowadzącego i jak nigdy ale jednak Łacina pomaga , take to było polowanie , ale postawa gościa dała mi wiele do myślenia , DB.
Fajnie to kolego opisałeś - nic dodać nic ująć..............Pozdrawiam.DB
Urzekla mnie Twoja historia prete Zapewne gdyby zamiast tego goscia w wypasionej furze na stanowisku stal delikwent w gumofilcach i mundurze ormowskim sprawy potoczyłyby sie inaczej Sypnął by z lewej lufy paciorkami ,przystopowal dzika -po zakończeniu pedzenia wystrzelił by mu piekna dziure breneka niby dostrzeliwujac A nastepnie załadowal tego wycinka do bagaznika 126p i pojechal robic kiełbasy na sprzedaż
Dzięki Bogu i partii , ten gatunek w mojej okolicy odszedł do Krainy Wiecznych Łowów , niestety jak to bywa w przyrodzie , genetyka zrobiła swoje i synowie odziedziczyli i flinty i filc niestey f 125 nie oparł się frotce .
Wielki Księżyc , aby nie zaśmiecać forum napiszę w tym miejscu o swoich ostatnich przemyśleniach może ktoś podzieli się ze mną własnymi spostrzeżeniami. Nocne polowania mają swój urok a już przy tej wspaniałej pełni było to przeżycie , patrząc w niebo zastanawiałem się czy i w jakiej kondycji dożyję następnego zbliżenia za te 17 lat i o tym czy zwierzęta mają duszę jak nasza ? ( piję normalnie , narkotyków nie biorę ) Temperatura spadła do -5 szron okrył pobliskie pole rzepaku byłoby idealnie gdyby nie lekkie ubranie jakie miałem , ale telepiąc się z zimna podziwiałem i rozmyślałem że jakoś Hubert nie darzy ostatnio, zmówiłem krótką modlitwę za tych co odeszli miałem wstać i jest , na rzepaku stoi samura , jakieś 100m , patrzę , przymierzam strzał , broń nowa pewna , Dzik wyrwał i poszedł w pobliskie krzaki ok 50m . Poszedłem na szronie widać doskonale trop , zero farby , troszkę po krzakach się rozejrzałem , pudło ? jeszcze raz szukam i jeszcze raz , poddałem się do domu. Po drodze dzwoni Kolega który słyszał strzał i tekst , BYŁO PRZYJĘCIE , KWICZAŁ , ZAKURZYŁ i konkluzja a to poszedł. Myślę co to za teksty . Ja rozmyślam nad życiem i duszą każdego stworzenia a ten mówi jak gdyby oo strzał do drewna chodziło. Miałem spory dylemat , ale moim obowiązkiem jest sprawdzić , pies do auta , pięć minut i głosi , podchodzę w gęstwinie leży ogromna locha strzał pewny, kula mocna , zwierz odszedł jednak kawałek , bez farby i doszedł , po wielkich trudach wydobyłem go z chaszczy i załadowałem do transportu . Pomyślałem o kolegach którzy uważają za zbyteczny trud sprawdzić co się stało po strzale , efekty leżą po krzach i młodnikach medalowe byki , dziki i inne stworzenia . A czy nie jest naszym obowiązkiem postępować etycznie , wśród moich Kolegów wielu niestety nie rozumie znaczenia tego słowa i łatwiej jest mówić PRZYJĘCIA NIE BYŁO . Darz Bór