Książka polowań bez potrzeby dojazdu. http://mojelowy.pl/ksiazka Wpisywać się można przez telefon, sms albo internet. W końcu rozwiązanie dla myśliwych w każdym wieku! Jak oceniacie Koledzy?
Kolego prete, a ilu z nich ma dostęp do telefonu? Nie mówię nawet o komórkowym tylko o stacjonarnym. Cały myk polega na tym, że aby wygodnie się wpisywać bez marnowania czasu i pieniędzy nie potrzeba mailów, komputera czy internetu. Wystarczy zadzwonić. Automatyczny serwis telefoniczny daje wszystkie te same możliwości co książka papierowa (dodanie polowania, zwierzyny, spr. zajętych rewirów czy strzałów).
Mój drogi jest jeszcze coś takiego jak niepisane prawo pierwszeństwa , jak wówczas rozstrzygnąć , są koledzy którzy się nie wypisują i kombinują już teraz , a przez telefon , będą się dziać istne cuda , beton jest twardy , już o tym wiem , w moim otoczeniu jeszcze nie pora na nowoczesne rozwiązania .
Nie ma takiej możliwości, że zapiszą się 2 osoby na polowanie w tym samym rewirze i wystąpi problem pierwszeństwa. Polować na tym samym rewirze można po zgodzie kolegi wpisującego się jako 1szy. Nagrywamy się nie na sekretarke tylko wpisujemy się w automatycznym systemie telefonicznym. Wszystko się dzieje w czasie rzeczywistym. Zatem wpis jest od razu zaznaczony w telefonicznej, SMSowej i internetowej książce To zwiększa bezpieczeństwo. Zatem wpis dodany automatycznie blokuje zajęty rewir. Zapraszam zresztą do przetesotwania pod 17 250 29 68 , połączenie kosztuje jak zwykłe. Jak sytuacja jest tak chora to nie potrzeba ani książki papierowej ani żadnej innej. Tylko nie do końca rozumiem jak można kombinować łatwiej przez telefon niż poprzez wpis papierowy. Raczej łatwiej będzie wpisać się telefonicznie temu co mieszka w łoiwsku i do ambony ma 50 kroków, a do książki papierowej 5km.
nie jest to chyba dobra rozwiązanie.zaczna sie wpisy za kolesiow.kombinacje itp. lepiej niech bedzie z ksiązka. wps powinien byc dokonywany osobiscie. w tedy jest jakas pewnść. zreszta ksiazka nie jest tylko dla mysliwych, stanowi jakis faktyczny dokument a jej forma elektroniczna moze narobic zamieszania.znam takch co chcielby jezdzic z rewiru w rewir bez dojazdu do ksiazki, noc dluga to można cale lowisko objecac a wpisy z telefonu dokonywac klikaniem tak to odbieram albo dzwoniac.
Wpisów za kolegów mogą dokonywać tylko osoby do tego upoważnione. Oczywiście, jeżeli koło na to pozwoli to może każdy wpisać każdego. Dokładnie tak jak mówi prawo łowieckie. Tylko tutaj jest plus taki że wyłączenie możliwosci wpisów kolegów będzie działać tak jak powinno, a nie tak jak teraz każdy może wpisać w papierowej książce co chce. Dlatego rozwiązanie jest jeszcze bezpieczniejsze. A o to w całej idei książki chodzi.Książka może być udostępniona służbom specjalnym, działa również 24h telefon z informacją dla służb. Dodatkowo wysyłany jest co miesiąc druk książki. Na dodatkowe życzenie koła może być wysyłana wersja papierowa co tydzien. Nie wygląda to jenak tak źle prawda?
tak czy inaczej ,od postępu nie uciekniesz!! uważam że książka internetowa zastąpi papierową , tyle że kiedy?? na dzisiaj wiele kół nie ma własnej strony i pewnie długo mieć nie będą bo borykają się z kasą są koła gdzie myśliwych jest HO!HO!! ,a są gdzie na zbiorówce Hubertowskiej stawia się do dziesięciu, i nie wynika to z średniej wieku 79lat!!! jeżeli ktoś myśli że dziadek sobie nie da rady z internetem to jest w błędzie ,nawet jak sam nie zakuma to ma wnuka :)) a ten jak ma pięć lat, to załatwi dziadkowi nową flinte przez internet nie tylko wpis, tak że jeśli o to ...to spoko:))
Fajnie. Ładnie to wygląda, ale niestety prawda jest taka, że większość "starszych" ludzi ma awersję do nowinek technicznych. Połowa będzie miała problem z opanowaniem tematu, a przede wszystkim z przełamaniem swojej niechęci.Co do kombinowania to w przypadku książki - trzeba się wpisać przed wyjściem w łowisko, a telefonicznie można to zrobić nawet w trakcie siedzenia na ambonie. Choćby tuż przed odwiedzinami np. panów ze straży. Przecież nawet jak wcześniej sobie sprawdzą kto jest wpisany, można powiedzieć, że właśnie się przyszło, a wpis zrobiliśmy telefonicznie przed wejściem na ambonę - bo nikogo tu nie było.Pamiętajmy, że jak już tu stwierdzono "książka jest nie tylko dla myśliwych". - każdy kto zamierza wejść w jakiś rejon lasu może sobie wcześniej sprawdzić czy nie odbywa się tam właśnie polowanie. (zrywka drzew itd.)Można w niej również zamieścić chociażby fakt pobytu w łowisku w celu uzupełnienia paśników, czy wykonywania innych prac gospodarczych a wtedy "zwiedzamy" cały obwód, a nie tylko dany rewir.Każdy kto wpisuje się i siada po takim wpisie wie, że może się spodziewać przejazdu tuż pod amboną. Lub odwrotnie - jeśli rozwożący widzi że ktoś jest wpisany omija ten rejon szerokim łukiem.Ale plus za to, że ktoś jednak kombinuje jak nam życie ułatwić.Darz Bór
Książka polowań bez potrzeby dojazdu. http://mojelowy.pl/ksiazka Wpisywać się można przez telefon, sms albo internet. W końcu rozwiązanie dla myśliwych w każdym wieku! Jak oceniacie Koledzy?
Moim zdaniem lepiej zostać przy tradycyjnej książce ewidencji pobytu w łowisku,nie ma co kombinować
Ale śmieszne , w moim kole 70% kolegów nie potrafi wysłać meila , no może 65% , ale mają inne zalety i umiejętności .
Kolego prete, a ilu z nich ma dostęp do telefonu? Nie mówię nawet o komórkowym tylko o stacjonarnym. Cały myk polega na tym, że aby wygodnie się wpisywać bez marnowania czasu i pieniędzy nie potrzeba mailów, komputera czy internetu. Wystarczy zadzwonić. Automatyczny serwis telefoniczny daje wszystkie te same możliwości co książka papierowa (dodanie polowania, zwierzyny, spr. zajętych rewirów czy strzałów).
Mój drogi jest jeszcze coś takiego jak niepisane prawo pierwszeństwa , jak wówczas rozstrzygnąć , są koledzy którzy się nie wypisują i kombinują już teraz , a przez telefon , będą się dziać istne cuda , beton jest twardy , już o tym wiem , w moim otoczeniu jeszcze nie pora na nowoczesne rozwiązania .
Nie ma takiej możliwości, że zapiszą się 2 osoby na polowanie w tym samym rewirze i wystąpi problem pierwszeństwa. Polować na tym samym rewirze można po zgodzie kolegi wpisującego się jako 1szy. Nagrywamy się nie na sekretarke tylko wpisujemy się w automatycznym systemie telefonicznym. Wszystko się dzieje w czasie rzeczywistym. Zatem wpis jest od razu zaznaczony w telefonicznej, SMSowej i internetowej książce To zwiększa bezpieczeństwo. Zatem wpis dodany automatycznie blokuje zajęty rewir. Zapraszam zresztą do przetesotwania pod 17 250 29 68 , połączenie kosztuje jak zwykłe. Jak sytuacja jest tak chora to nie potrzeba ani książki papierowej ani żadnej innej. Tylko nie do końca rozumiem jak można kombinować łatwiej przez telefon niż poprzez wpis papierowy. Raczej łatwiej będzie wpisać się telefonicznie temu co mieszka w łoiwsku i do ambony ma 50 kroków, a do książki papierowej 5km.
nie jest to chyba dobra rozwiązanie.zaczna sie wpisy za kolesiow.kombinacje itp. lepiej niech bedzie z ksiązka. wps powinien byc dokonywany osobiscie. w tedy jest jakas pewnść. zreszta ksiazka nie jest tylko dla mysliwych, stanowi jakis faktyczny dokument a jej forma elektroniczna moze narobic zamieszania.znam takch co chcielby jezdzic z rewiru w rewir bez dojazdu do ksiazki, noc dluga to można cale lowisko objecac a wpisy z telefonu dokonywac klikaniem tak to odbieram albo dzwoniac.
Wpisów za kolegów mogą dokonywać tylko osoby do tego upoważnione. Oczywiście, jeżeli koło na to pozwoli to może każdy wpisać każdego. Dokładnie tak jak mówi prawo łowieckie. Tylko tutaj jest plus taki że wyłączenie możliwosci wpisów kolegów będzie działać tak jak powinno, a nie tak jak teraz każdy może wpisać w papierowej książce co chce. Dlatego rozwiązanie jest jeszcze bezpieczniejsze. A o to w całej idei książki chodzi.Książka może być udostępniona służbom specjalnym, działa również 24h telefon z informacją dla służb. Dodatkowo wysyłany jest co miesiąc druk książki. Na dodatkowe życzenie koła może być wysyłana wersja papierowa co tydzien. Nie wygląda to jenak tak źle prawda?
tak czy inaczej ,od postępu nie uciekniesz!! uważam że książka internetowa zastąpi papierową , tyle że kiedy?? na dzisiaj wiele kół nie ma własnej strony i pewnie długo mieć nie będą bo borykają się z kasą są koła gdzie myśliwych jest HO!HO!! ,a są gdzie na zbiorówce Hubertowskiej stawia się do dziesięciu, i nie wynika to z średniej wieku 79lat!!! jeżeli ktoś myśli że dziadek sobie nie da rady z internetem to jest w błędzie ,nawet jak sam nie zakuma to ma wnuka :)) a ten jak ma pięć lat, to załatwi dziadkowi nową flinte przez internet nie tylko wpis, tak że jeśli o to ...to spoko:))
Fajnie. Ładnie to wygląda, ale niestety prawda jest taka, że większość "starszych" ludzi ma awersję do nowinek technicznych. Połowa będzie miała problem z opanowaniem tematu, a przede wszystkim z przełamaniem swojej niechęci.Co do kombinowania to w przypadku książki - trzeba się wpisać przed wyjściem w łowisko, a telefonicznie można to zrobić nawet w trakcie siedzenia na ambonie. Choćby tuż przed odwiedzinami np. panów ze straży. Przecież nawet jak wcześniej sobie sprawdzą kto jest wpisany, można powiedzieć, że właśnie się przyszło, a wpis zrobiliśmy telefonicznie przed wejściem na ambonę - bo nikogo tu nie było.Pamiętajmy, że jak już tu stwierdzono "książka jest nie tylko dla myśliwych". - każdy kto zamierza wejść w jakiś rejon lasu może sobie wcześniej sprawdzić czy nie odbywa się tam właśnie polowanie. (zrywka drzew itd.)Można w niej również zamieścić chociażby fakt pobytu w łowisku w celu uzupełnienia paśników, czy wykonywania innych prac gospodarczych a wtedy "zwiedzamy" cały obwód, a nie tylko dany rewir.Każdy kto wpisuje się i siada po takim wpisie wie, że może się spodziewać przejazdu tuż pod amboną. Lub odwrotnie - jeśli rozwożący widzi że ktoś jest wpisany omija ten rejon szerokim łukiem.Ale plus za to, że ktoś jednak kombinuje jak nam życie ułatwić.Darz Bór