Koledzy myśliwi,zwracam się do Was z ogromną prośba. Mam cztero i pół letniego psa na okres próbny.Chodziłem z nim po lesie na otoku, no ale boję się go puścić. Bardzo chciałbym najpierw spróbować go na zagrodzie dziczej. Chcę zobaczyć czy ma łowiecką pasję. Pomóżcie jeśli ktoś ma lub zna zagrodę w wojewódzctwie łódzkim. Pytałem kolegów , no ale on już mają psy kilkuletnie, więc nie kojarzą miejsc. będę niezmierne wdzięczny Darz Bór!
Tak kolego, można, ale trzeba być ciągle w lesie i polować z psem lub chodzić po lesie za dzikami. Nie mogę ci więcej napisać, bo zamyka mi się strona i znika wpis.
Kolego, czteroletniego p-sa przyuczałem na dziki, którego jedyna zaletą było duszenie kur, co było powodem jego wyzbycia się przez gospodarza. Przygarnąłem go i nauczyłem polować. strzelonego dzika znajdywał po 5 -ciu godzinach. Zrobił
Kolego Filipie , dzięki za odpowiedź, ale nie do końca zrozumiałeś mój post...pies którego mam ma już dyplomy z pracy przy dzikach, borsukach itp., jest już w tym celu szkolony. Ja mam go drugi tydzień. Chodziłem z nim po lesie , ale na otoku- niestety za mało się znamy aby poleciał wolno, nie chcę go stracić. Pytałem o zagrody, bo tam dla mnie i psa jest najbezpieczniej sprawdzić co on jest wart. Znalazłem już dwa miejsca- jedno prywatne kilka kilometrów a inne ze strony pzł. Więc dzięki
KOL. Darku, rzeczywiście, jeśli się przeczyta twoje posty, to trudno było wnioskować, czy chodzi ci o przyuczanie psa na dziki w zagrodzie, czy o to by ci nie zaginął, jako nowo nabyty. A jesli tak, to ci ponownie odpowiadam, czteroletni pies, już przyuczony na dziki i w polowaniach, nie ma prawa zaginąć przez oddalenie się od właściciela, nawet "nabytego właściciela", chyba, że polował samodzielnie w poprzednim wcieleniu myśliwskim. TAKI PIES NA POLOWANIU TRAKTUJE LAS, OBSZAR POLOWANIA, JAK SWOJE GOSPODARSTWO I ZAPEWNE POŁAPAŁ, ŻE JESTEŚ JEGO NOWYM WŁAŚCICIELEM. Znowu ci napiszę wzorcowo, co może być pouczeniem dla innych : mój pies, gdy zabrałem go na polowanie zbiorowe, przywoływałem naganiacza, dawałem mu mojego psa ze smyczą, wskazywałem Imię psa, kazałem go pogłaskać i pies trzymał się już naganiacza przez cale polowanie, ze mną spotykał się tylko po skończonym miocie. czasem oberwał ode mnie rózgą i wracała mu dyscyplina. Moje psy znały tylko komendy - wróć - naprzód i - szukaj !, nawet tępy jamnik, na komendę "wróć", zatrzymywał się, odwracał głowę i patrzył, czy aby to ja każę mu wracać... napisz jeszcze jak sobie z nim dasz radę, dla ciekawości innych myśliwych. Pozdrawiam.
Koledzy myśliwi,zwracam się do Was z ogromną prośba. Mam cztero i pół letniego psa na okres próbny.Chodziłem z nim po lesie na otoku, no ale boję się go puścić. Bardzo chciałbym najpierw spróbować go na zagrodzie dziczej. Chcę zobaczyć czy ma łowiecką pasję. Pomóżcie jeśli ktoś ma lub zna zagrodę w wojewódzctwie łódzkim. Pytałem kolegów , no ale on już mają psy kilkuletnie, więc nie kojarzą miejsc. będę niezmierne wdzięczny Darz Bór!
Tak kolego, można, ale trzeba być ciągle w lesie i polować z psem lub chodzić po lesie za dzikami. Nie mogę ci więcej napisać, bo zamyka mi się strona i znika wpis.
Kolego, czteroletniego p-sa przyuczałem na dziki, którego jedyna zaletą było duszenie kur, co było powodem jego wyzbycia się przez gospodarza. Przygarnąłem go i nauczyłem polować. strzelonego dzika znajdywał po 5 -ciu godzinach. Zrobił
Kolego Filipie , dzięki za odpowiedź, ale nie do końca zrozumiałeś mój post...pies którego mam ma już dyplomy z pracy przy dzikach, borsukach itp., jest już w tym celu szkolony. Ja mam go drugi tydzień. Chodziłem z nim po lesie , ale na otoku- niestety za mało się znamy aby poleciał wolno, nie chcę go stracić. Pytałem o zagrody, bo tam dla mnie i psa jest najbezpieczniej sprawdzić co on jest wart. Znalazłem już dwa miejsca- jedno prywatne kilka kilometrów a inne ze strony pzł. Więc dzięki
KOL. Darku, rzeczywiście, jeśli się przeczyta twoje posty, to trudno było wnioskować, czy chodzi ci o przyuczanie psa na dziki w zagrodzie, czy o to by ci nie zaginął, jako nowo nabyty. A jesli tak, to ci ponownie odpowiadam, czteroletni pies, już przyuczony na dziki i w polowaniach, nie ma prawa zaginąć przez oddalenie się od właściciela, nawet "nabytego właściciela", chyba, że polował samodzielnie w poprzednim wcieleniu myśliwskim. TAKI PIES NA POLOWANIU TRAKTUJE LAS, OBSZAR POLOWANIA, JAK SWOJE GOSPODARSTWO I ZAPEWNE POŁAPAŁ, ŻE JESTEŚ JEGO NOWYM WŁAŚCICIELEM. Znowu ci napiszę wzorcowo, co może być pouczeniem dla innych : mój pies, gdy zabrałem go na polowanie zbiorowe, przywoływałem naganiacza, dawałem mu mojego psa ze smyczą, wskazywałem Imię psa, kazałem go pogłaskać i pies trzymał się już naganiacza przez cale polowanie, ze mną spotykał się tylko po skończonym miocie. czasem oberwał ode mnie rózgą i wracała mu dyscyplina. Moje psy znały tylko komendy - wróć - naprzód i - szukaj !, nawet tępy jamnik, na komendę "wróć", zatrzymywał się, odwracał głowę i patrzył, czy aby to ja każę mu wracać... napisz jeszcze jak sobie z nim dasz radę, dla ciekawości innych myśliwych. Pozdrawiam.