Wielu publikacjach czy artykułach można spotkać się z informacją mówiącą o tym, że obecnosc dzika zdradza wydzielany przez niego silny zapach. W internecie napotkałem na kilka informacji mówiących, że zapach przypomina przyprawę w płynie Maggi. Poszukuję potwierdzenia tej informacji w literaturze.
podobną woń wydzielają gnijące liście dębu przy dużej wilgotnośc powietrza. Zapach zresztą każdy odbiera indywidualnie. Najlepiej czuć knura w czasie huczki listopad-grudzień.
Ale faktycznie to zapach podobny do maggi albo inaczej do liści zawierających dużo garbnika albo do selera.. jak by to okreslic, czując ten zapach w czasie huczki jak nie masz ze sobą broni lepiej wiac z lasu bo gdzies blisko jest rozdrazniony odyniec
Dobrze to opisała Walkiria@. Jednak dla mnie najlepszym fachowcem w temacie tych popaprańców jest mój posokowiec. Czuje rzeczy i zapachy w sposób nie do opisania. Wystarczy tylko mu nie przeszkadzać.
Dzięki. Dwie pierwsze odpowiedź rozjasniły mi umysł, ze względu na to, iż potwierdzenia informacji zapachu Maggi raczej nie znajdę w literaturze, ze względu jak to zostało wspomniane jest to wyłącznie indywidualna sprawa, dlatego przeważnie jest mowa o intensywnym zapachu, ze względu na indywidualne odczuwanie zapachu przez każdego z nas. Oczywiście temat jest nadal otwarty. Jeśli ktoś napotka na informację mówiących, że zapach przypomina przyprawę w płynie Maggi w swoich zbiorach literatury to proszę o informację.
pprzeszukałam moje materiały na temat dzików znalazłam taka informację w Świecie Wiedzy polskie wydanie niemieckiego Welt der Wunder, bodajże z lutego albo ze stycznia tego roku, możesz tam zajrzeć. mówiąc "osobiliwy" zapach każdy ma przecież na mysli cos innego
W zeszłym roku podczas swojej wędrówki w poszukiwaniu jaskini we Włoszech region Friuli zszedłem ze ścieżki , są to niby szlaki ale to miejsca powiedzmy mało atrakcyjne i niechętnie odwiedzane więc i ciężko coś odszukać . Wspinałem się wyschniętym korytem strumyka i poczułem tą woń , dziki tutaj nie mają szans dorosnąć do słusznych rozmiarów więc wyzbyty lęku zacząłem się kierować na tą woń , coraz bardziej intensywną , szedłem pod wiatr miałem nadzieję zobaczyć właściciela tego zapachu trafiłem na coś w rodzaju nęciska . Była to rura zaślepiona z otworami przytwierdzona łańcuchem do drzewa i wypełniona czymś w rodzaju smoły a odór tak intensywny , esencja smrodu dziczej rodziny , wszystko wokół naznaczone bytnością wielu dzików . Lęk mnie naszedł gdy na jednym z drzew zobaczyłem kawał tarczy do przypuszczam kalibrowania ,wszystko w około popstrzone pociskami, znam kilku Włoskich łowców wiem że są bardzo szybcy i najpierw strzelają a potem patrzą do czego . Pytałem potem o tą substancje ale nikt mi nie potrafił podać receptury , a może nie chciał zdradzić tajników ich kuchni . Mogło być to również nęcisko założone przez miejscowych kłusowników , znajomy odradzał mi samotne wędrówki ,w dziczy bo o postrzelenie w lesie bardzo łatwo , a kłusownictwo w tym regionie to tradycja .
Dzik nie pachnie, dzik śmierdzi przewietrzoną chlewnią. Wracałem rankiem z polowania miedzy młodnikami gdy zaleciał mnie zapach takiej chlewni. Zatrzymałem się i ustaliłem kierunek z którego ten "zapach"mnie doleciał . Noc spędzona w łowisku na kilku zasiadkach na Nie, spełzła mi na niczym.Po nocnym odpoczynku przed południem, nasypałem do worka kiszonki kukurydzianej, dosypałem trochę zboża i rozsypałem na dukcie między tymi młodnikami. Późnym popołudniem zasiadłem na rachitycznej sośnie i przed wieczorem przyszły dwie loszki i odyńczak, który krył jedną z nich. Takich dzików nie strzelałem, bo polowałem tylko na odyńce, groźne i niebezpieczne oraz nieobliczalne w reakcji na prześladowcę. Polując na nie, zawsze miałem przemyślany plan obrony lub "ucieczkę z pola walki". Polowanie na dojrzałego, starego odyńca, to nie spacer po lesie...Taki odyniec czy też stara locha, potrafią i zapolować na myśliwego, który ich tropi po farbie.
Zajrzałem na forum i dziwię się, czemu miałaby służyć dalsza dyskusja o zapachu dzika. Sam przytoczyłem opis zdarzenia związanego z "zapachem", gwoli pokazania przypadkowego i marginalnego wykorzystania takiego zapachu, jako ciekawostkę. W mojej karierze łowieckiej, w której przez wiele lat głównie polowałem na dziki, a wiedzę pobierałem od wytrawnych łowców leśników, nie spotkałem się z tematem znaczenia zapachu dzika w łowiectwie, czy w polowaniu. W lokalizacji dzika w łowisku dla myśliwego, mają znaczenie różne inne uwarunkowania, a jest ich mnóstwo. Czy nie lepiej ukierunkować dyskusję o sposobach i zasadach takich polowań. przyniosłaby więcej korzyści dla młodych adeptów sztuki łowieckiej, marzących o swoim rozkładzie dzika. Zachęcam, bo to ciekawsze i bardziej korzystne nauki, ucząc się się od innych. Rozprawianie o zapachu dzika i szukanie literatury, do czego autorowi zadającemu ten temat miałoby służyć - chętnie poczytam !
Wielu publikacjach czy artykułach można spotkać się z informacją mówiącą o tym, że obecnosc dzika zdradza wydzielany przez niego silny zapach. W internecie napotkałem na kilka informacji mówiących, że zapach przypomina przyprawę w płynie Maggi. Poszukuję potwierdzenia tej informacji w literaturze.
podobną woń wydzielają gnijące liście dębu przy dużej wilgotnośc powietrza. Zapach zresztą każdy odbiera indywidualnie. Najlepiej czuć knura w czasie huczki listopad-grudzień.
Ale faktycznie to zapach podobny do maggi albo inaczej do liści zawierających dużo garbnika albo do selera.. jak by to okreslic, czując ten zapach w czasie huczki jak nie masz ze sobą broni lepiej wiac z lasu bo gdzies blisko jest rozdrazniony odyniec
Dobrze to opisała Walkiria@. Jednak dla mnie najlepszym fachowcem w temacie tych popaprańców jest mój posokowiec. Czuje rzeczy i zapachy w sposób nie do opisania. Wystarczy tylko mu nie przeszkadzać.
inaczej "śmierdzi" dzik kukurydziany a inaczej pobierający ze ściółki w lesie, ten drugi choć chudszy dla mnie smaczniejszy
Dzięki. Dwie pierwsze odpowiedź rozjasniły mi umysł, ze względu na to, iż potwierdzenia informacji zapachu Maggi raczej nie znajdę w literaturze, ze względu jak to zostało wspomniane jest to wyłącznie indywidualna sprawa, dlatego przeważnie jest mowa o intensywnym zapachu, ze względu na indywidualne odczuwanie zapachu przez każdego z nas. Oczywiście temat jest nadal otwarty. Jeśli ktoś napotka na informację mówiących, że zapach przypomina przyprawę w płynie Maggi w swoich zbiorach literatury to proszę o informację.
pprzeszukałam moje materiały na temat dzików znalazłam taka informację w Świecie Wiedzy polskie wydanie niemieckiego Welt der Wunder, bodajże z lutego albo ze stycznia tego roku, możesz tam zajrzeć. mówiąc "osobiliwy" zapach każdy ma przecież na mysli cos innego
W zeszłym roku podczas swojej wędrówki w poszukiwaniu jaskini we Włoszech region Friuli zszedłem ze ścieżki , są to niby szlaki ale to miejsca powiedzmy mało atrakcyjne i niechętnie odwiedzane więc i ciężko coś odszukać . Wspinałem się wyschniętym korytem strumyka i poczułem tą woń , dziki tutaj nie mają szans dorosnąć do słusznych rozmiarów więc wyzbyty lęku zacząłem się kierować na tą woń , coraz bardziej intensywną , szedłem pod wiatr miałem nadzieję zobaczyć właściciela tego zapachu trafiłem na coś w rodzaju nęciska . Była to rura zaślepiona z otworami przytwierdzona łańcuchem do drzewa i wypełniona czymś w rodzaju smoły a odór tak intensywny , esencja smrodu dziczej rodziny , wszystko wokół naznaczone bytnością wielu dzików . Lęk mnie naszedł gdy na jednym z drzew zobaczyłem kawał tarczy do przypuszczam kalibrowania ,wszystko w około popstrzone pociskami, znam kilku Włoskich łowców wiem że są bardzo szybcy i najpierw strzelają a potem patrzą do czego . Pytałem potem o tą substancje ale nikt mi nie potrafił podać receptury , a może nie chciał zdradzić tajników ich kuchni . Mogło być to również nęcisko założone przez miejscowych kłusowników , znajomy odradzał mi samotne wędrówki ,w dziczy bo o postrzelenie w lesie bardzo łatwo , a kłusownictwo w tym regionie to tradycja .
Dzik nie pachnie, dzik śmierdzi przewietrzoną chlewnią. Wracałem rankiem z polowania miedzy młodnikami gdy zaleciał mnie zapach takiej chlewni. Zatrzymałem się i ustaliłem kierunek z którego ten "zapach"mnie doleciał . Noc spędzona w łowisku na kilku zasiadkach na Nie, spełzła mi na niczym.Po nocnym odpoczynku przed południem, nasypałem do worka kiszonki kukurydzianej, dosypałem trochę zboża i rozsypałem na dukcie między tymi młodnikami. Późnym popołudniem zasiadłem na rachitycznej sośnie i przed wieczorem przyszły dwie loszki i odyńczak, który krył jedną z nich. Takich dzików nie strzelałem, bo polowałem tylko na odyńce, groźne i niebezpieczne oraz nieobliczalne w reakcji na prześladowcę. Polując na nie, zawsze miałem przemyślany plan obrony lub "ucieczkę z pola walki". Polowanie na dojrzałego, starego odyńca, to nie spacer po lesie...Taki odyniec czy też stara locha, potrafią i zapolować na myśliwego, który ich tropi po farbie.
Zajrzałem na forum i dziwię się, czemu miałaby służyć dalsza dyskusja o zapachu dzika. Sam przytoczyłem opis zdarzenia związanego z "zapachem", gwoli pokazania przypadkowego i marginalnego wykorzystania takiego zapachu, jako ciekawostkę. W mojej karierze łowieckiej, w której przez wiele lat głównie polowałem na dziki, a wiedzę pobierałem od wytrawnych łowców leśników, nie spotkałem się z tematem znaczenia zapachu dzika w łowiectwie, czy w polowaniu. W lokalizacji dzika w łowisku dla myśliwego, mają znaczenie różne inne uwarunkowania, a jest ich mnóstwo. Czy nie lepiej ukierunkować dyskusję o sposobach i zasadach takich polowań. przyniosłaby więcej korzyści dla młodych adeptów sztuki łowieckiej, marzących o swoim rozkładzie dzika. Zachęcam, bo to ciekawsze i bardziej korzystne nauki, ucząc się się od innych. Rozprawianie o zapachu dzika i szukanie literatury, do czego autorowi zadającemu ten temat miałoby służyć - chętnie poczytam !