Kolega wysłał mi opowiadanie swojego ojca 45 lat temu cenię szczerość tam nie było wielu faktów które u nas nie mogły się zdarzyć i byłełm zaskoczony tekst z łowca polskiego . Nic dodać nic ująć.
Dopiero trafiłem na ten już niemłody, ale na pewno niestety,ciągle aktualny wątek.Jak kiedyś znajdę więcej czasu prześledzę go w całości. Jest wiele bardzo postów "na rzeczy".Nie zgodzę się w pełni z postem<kici> # 57133 ,w części, która brzmi:"Oczywiście - racją jest to że bezsensowne jest nakładanie kar za spudłowane strzały".Zgodziłbym się tylko wówczas, gdyby każdy strzelany zwierz dał się dokładnie przebadać i mielibyśmy całkowitą pewność, że nie został postrzelony. Niekoniecznie musimy znaleść farbę czy inne dowody postrzelenia zwierza, który uszedł i nie został podjęty. Strzelać powinniśmy tylko wtedy, kiedy mamy pewność pozyskania zwierzęcia nie siląc się na rekordy odległości czy ilości na pokocie. Tu nie winno być miejsca na <a nuż się uda>.Darz Bór!
Kolega wysłał mi opowiadanie swojego ojca 45 lat temu cenię szczerość tam nie było wielu faktów które u nas nie mogły się zdarzyć i byłełm zaskoczony tekst z łowca polskiego . Nic dodać nic ująć.
Dopiero trafiłem na ten już niemłody, ale na pewno niestety,ciągle aktualny wątek.Jak kiedyś znajdę więcej czasu prześledzę go w całości. Jest wiele bardzo postów "na rzeczy".Nie zgodzę się w pełni z postem<kici> # 57133 ,w części, która brzmi:"Oczywiście - racją jest to że bezsensowne jest nakładanie kar za spudłowane strzały".Zgodziłbym się tylko wówczas, gdyby każdy strzelany zwierz dał się dokładnie przebadać i mielibyśmy całkowitą pewność, że nie został postrzelony. Niekoniecznie musimy znaleść farbę czy inne dowody postrzelenia zwierza, który uszedł i nie został podjęty. Strzelać powinniśmy tylko wtedy, kiedy mamy pewność pozyskania zwierzęcia nie siląc się na rekordy odległości czy ilości na pokocie. Tu nie winno być miejsca na <a nuż się uda>.Darz Bór!