Reklama
  • koser2012-05-17 19:45:06

    http://interia360.pl/artykul/ukryta-zadza-zabijania,53989

  • Walkiria 2012-05-17 21:10:04

    poziom inteligencji autora tekstu przeraża. Przerażają również komentarze, mam wrażenie że większość wypowiadajacych się ludzi to sfrustrowani biedacy, nieudacznicy życiowi, niewyżyci plebejusze..ktorzy tylko czekają na temat by wysypać swoje jadowite żmije z rękawów. Coś a"la ukochany przez Polaków FAKT. Szkoda słów na komentarz

  • robinson 2012-05-17 21:22:26

    Tak cynicznych i banalnych opowieści już dawno nie czytałem. Jednak jeżeli ktoś nie ma pojęcia o łowiectwie planowaniu,gospodarce,łowieckiej,etyce i historii wypowiada się na ten temat. Jako nowo wstępujący do PZŁ ,który kilka dni temu zdał egzamin nie rozumiem takich artykułów. Wiedza jaką przez wiele miesięcy wchłaniałem dała mi  szerokie pole widzenia na temat łowiectwa. Jednak nie mamy wpływu na takie komentowanie łowiectwa. Dając przykład i obcując ze społeczeństwem tłumacząc idee łowiectwa możemy dawać spojrzenie na temat łowiectwa,które będzie blokowało automatycznie negatywne komentarze. Darz Bór.

  • kusy64 2012-05-17 21:53:49

    Ja już dawno nauczyłem się śmiać z ludzkiej głupoty. Róbcie to samo. Jak powiedział Einstein: "Wszechświat i głupota ludzka nie mają granic - chociaż co do tego pierwszego nie ma pewności". Działania takich ludzi nie mają najmniejszego wpływu na istnienie łowiectwa które zawsze było i zawsze będzie. A jeżeli tym oszołomom udaje się napsuć krwi myśliwym, to osiągają swój cel. Ja osobiście mam ich gdzieś bardzo głęboko. Czytam ich wypociny z uśmiechem na ustach i karmię się ich głupotą. Im więcej jadu u nich, tym więcej mojej radości. Psy szczekają, a karawana idzie dalej. Tak będzie zawsze. Tego się trzymajmy Koleżanki i Koledzy i śmiejmy się z tego. Swoją drogą taki pismak zjada rocznie nie mniej mięsa niż każdy myśliwy. Ale pewnie inteligent myśli że te kupne rośnie na drzewach.Darz Bór.

  • Reklama
  • Redakcja 2012-05-17 23:24:33

    Koleżanki i koledzy,jest to następny artykuł wyssany z palca,napisany przez niespełnionego pro-ekologa,który nie wysilił się nawet aby popszeć swoje wypociny konkretnymi liczbami i faktami,naprawdę nie powinniśmy zwracać uwagi na takie wypociny i broń boże nie dać się wciągnąć w dyskusję z takim,ponieważ on ma za sobą media które jeszcze są przeciw nam.DB

  • Redakcja 2012-05-18 00:06:44

    powiem szczerze , przeczytałem pierwszych 5 zdań dalej nie czytałem . Wiadomo co będzie dalej , osoba nie mająca o czymś pojęcia  przedstawi obywatelom w mediach nas jako bezwzględnych sadystów zabijających takie "piękne rude liski" . Po prostu my swoje wiemy , wiemy co robimy a na opinie takich "MISZCZÓF" nie zwracajmy uwagi .

  • Redakcja 2012-05-18 00:46:19

    Pamiętajcie,siła człowieka, szczególnie myśliwego tkwi w nim samym. Wyraża się ona - ta siła w stoickim spokoju i takim reagowaniu na zjawiska irracjonalne. Takie zjawiska się czyta i zostawia bez komentarza i przenoszenia na forum. Autor takiego zjawiska odczytuje to jako sukces, albo włożenie kija w mrowisko. Łowiectwo, a w nim myślistwo jest ponadczasowe. To raczej walkę z łowiectwem i myślistwem, można by uznać za dewiacje i nienormalność przystosowawczą takiego autora zjawiska. Nie szukajmy, nie oznajmiajmy wrogów, oni się sami ujawniają. I jeszcze jedno, jesteście myśliwymi, albo takimi będziecie, a to cecha stoickiego spokoju i wytrzymałości, więc nie podniecajmy się takimi zjawiskami. Życzę poirytowanym pogody ducha i uśmiechu- DB

  • koser 2012-05-18 08:38:59

    Uważam inaczej niż kol.nemrod73@. Stoicki spokój i obojętność na zjawiska iracjonalne to cechy osobowościowe w szerokim pojęciu, a nie cechy charakterystyczne myśliwym. Znam kilku myśliwych o stoickim spokoju ale również znam grupy myśliwych furiatów. Podatnych na różne iracjonalne czy głupie zachowania. Ich język potoczny na polowaniu szczególnie małym (mam na myśli polowanie na kaczki na groblach, przy stogach na drapieżniki czy na zapadach) nie daje się w ogóle tutaj w otwartym tekście powtórzyć. Wielu z nich kieruje się tylko jednym założeniem - jak najwięcej zabić. (to nie pomyłka. zabić, a nie pozyskać). Negatywny wpływ takich publikacji jak omawiana jest oczywisty. Oni powolutku drążą skałę. Widać to na przestrzeni lat. Ja już mam swoje lata i pamiętam początki. Pamiętam co było wówczas wolno i było to normalne i znam obecne czasy i przepisy policyjne, łowieckie inne. Klamra powoli się zaciska. I dlatego takie publikacje trzeba pokazywać i piętnować. Stoicki spokój i udawanie, że się nic nie dzieje nie jest dobrym zachowaniem.

  • Reklama
  • Walkiria 2012-05-18 13:12:17

    Kolega Kusy zacytował mój ulubiony cytat z Einsteina. Ja myślę, że jednak powinniśmy bronić naszego myśliwskiego środowiska i - na ile to możliwe - nie pozwalać na bezkarne szkalowanie i wypisywanie tego typu bzdur, zobaczcie jaka jest reakcja ludzi na ten tekst? Mam wrażenie że nie bardzo lubią posługiwać się intelektem czy wyobraźnią. Ale ta cała nienawiść może mieć tylko jedno prymitywne żródlo: nienawidzę czegoś czego nie znam, nie rozumiem, co jest dla mnie niedostępne.

  • Redakcja 2012-05-18 18:52:19

  • mikoo96 2012-05-18 18:57:07

    Witam!Moim skromnym zdaniem łowiectwo powinno być pokazywane jako szlachetne zajęcie i boli mnie to że PZŁ robi tak mało aby pokazać piękno tego hobby że pociągnięcie za język spustowy jest ostatnią rzeczą i dosyć rzadką.Darz Bór!

  • Redakcja 2012-05-18 19:04:00

    Kolego koser, na polowaniu na dziki, młody myśliwy - inynier strzela do dzika na zrębie, który przesadził linię pędzonego zagajnika. Jego sąsiad myśliwy - kierowca, pyta go, czy trafiłeś ? -ten mu odpowiada, że dzik się na chwilę zatrzymał i ruszył dalej. Ten z kolei komentuje, że dzik zatrzymał się, by zobaczyć, co za ch... strzela. Było zabawnie do końca polowania i na wsze czasy myśliwego - inżyniera w kole. Zatem, używanie takiego języka w określonych i pasujących do tego okoliczności jest czasem wskazane i nie budzi zgorszenia, wręcz odwrotnie...

  • Reklama
  • Redakcja 2012-05-18 19:11:27

    Brakująca treść, to mój post napisany kol. koserowi w odpowiedzi i samoistnie zlikwidowany, po komunikacie "niezalogowany", wbrew następnemu postowi umieszczonym na stronie, Zobaczę, co się stanie z tym ?

  • robinson 2012-05-19 10:33:34

    Kolego nemrod73 ja też tak miałem, pisałem długi post i mi go nie wrzuciło . Jak długo się pisze to wylogowanie następuje automatycznie. Darz Bór.

  • Redakcja 2012-05-19 15:17:09

    Kol. Robinson, jestem koledze zobowiązany za informację. To ważna informacja dla piszącego, czy inni nie wiedzą o tym ?  Muszę się w tej sytuacji odnieść z satysfakcją do mojej spostrzegawczości.Zastanawiając się nad przyczyną, też o tej przyczynie pomyślałem..., Dziękuje !

  • Redakcja 2012-05-23 01:55:43

    Taaaa.....A kto to jest Pan Wlodek Dajcz ?Z tego co widac - rencista, grafoman, chlopski filozof, autor "dziel" w wydawnictwie,gdzie  "ksiazke" moze wydac kazdy. Kto troche zaplaci.Powiedzmy ze w czasach przed epoka www Pan Wlodek mialby swoich odbiorcow glownie w gronie wiejskich kumoszek na rencie czekajacych na dostawe wodki do sklepu geesu.Ale teraz mamy internet.Rowniez w internecie wypociny Pana Wlodka przeminelyby z wiatrem jak pierdniecie kobyly ciagnacej przeladowana furmanke z kartoflami na targ do Piotrkowa. No ale reklamai temat robia swoje.Pare - parenascie lat temu polscy Nemrodzi skonfrontowani zostali z faktem, ze w narodziepod melodie "Szla dzieweczka do laseczka, do zielonego, napotkala mysliweczka kochanego...."zaczeto spiewac:Szla dzieweczka do laseczka do zielonegonapotkala dewianta perwersyjnego......mysliweczku zboczonenku....dalabym ci kopa w doooope.....itakdalej.Reakcje zainteresowanych na to zjawisko przypominaja histerie wsrod stada wiewiorek swiezo przelecianych przez dzieciola skrzyzowana z polityka ptaka strusia, ktory leb w zielnym kapelusiku z piorkiem gleboko wtyka w piach, liczac ze odziany w zielone portki kuper strzymaspokojnie virtualne baty.Modlitwy do Kolegi Blocha przeplataja sie z pomstami na PZL, grozbami prokuraturem,Trybunalem Stanu, Strasburgiem i drobnym srutem tez.Nad wszystkim unosi sie widmo ekologizmu (tak jak kiedys, wg. Klasyka widmo innego "izmu"krazace nad Europa). Ekologiem jak czarnym ludem z czarnej wolgi mysliwowe imysliwki o mysliwownach nie wspominajac strasza juz albo beda wkrotce straszyc swaniepokorna dziatwe.(ktos powyzej napisal o Wlodziu jako "pro - ekologu" - moim skromnym zdaniaz Wlodzia jest taki ekolog jak z koziej dooopy fujarka - "pro" tez. Znaki na niebie iw Pismie  ( Pismach Wlodzia ) na to wskazuja.....A czy ktos sie zastanawial dlaczego wlasnie ten gosc, wlasnie to napisal ?Bo jest "gupi" ? i hipokryta zracy swinine ? Rzeczywiscie tylko dlatego ?Przeciez mogl napisac rownie dobrze jak smakuje zajeczy comber w smietanie....Moze tak ciut refleksji na deser....pozdrawiajacDobranocPS. 1Oprocz tego serdecznie Panstwa powitac pragnalbym....PS. 2Sorry ale nie mam polskiej klawiatury.

  • robinson 2012-05-23 03:09:00

    Dużo humoru i na ostro nie wolno zostawiać takich właśnie artykułów bez komentarza . I rozgryźć autora ile ma właśnie z ekologa,może jakieś nowe wydanie książki promuje. Tak właśnie zielone spodnie maja mocny materiał lecz to nie znaczy,że mamy nadstawiać tyłka. Darz Bór.

  • Reklama
  • Redakcja 2012-05-23 11:18:20

    Konentarze sa......OdpowiedzNapisano setki komentarzy, na ogół( 2012-05-19 20:25)~Włodzimierz Dajcz agresywnych wobec autora. Przytoczno setki pseudoargumentów.............(za Interia....)Tego rodzaju publikacje maja pozytywny efekt dla srodowiska w zielonych kapelusikachz piorkami, dzialaja ozywczo, motywujaco i dopingujaco tak jak porzadny kopniakw dooope przyczynia sie do wzrostu efektywnosci i wydajnosci pracy wykonywanejprzez kopnietego. Aczkolwiek nalezy domniemywac ten "wzrost wydajnosci" nosicielidwururek niekoniecznie byl celem przyswiecajacym kopiacemu nawiedzonemu zPiotrkowa - albo okolic.(notabene - musi tam byc jakas wylegarnia ?: Antoni Pietraszko ul.Wiklinowa 7 Piotrow Tryb. 97-300 Tel. 44 646-11-52 Spasione , tłuste , rozradowane ryje myśliwych , pozujących dumnie do zdjęć , na tle trupów zwierząt , przez siebie bestialsko zamordowanych . Co roku jesienią ( porze masakry dzikich zwierząt ) , zdjęcia takie obiegają polską prasę . ( ostatnio uraczył nimi swoich czytelników , piotrkowski tygodnik " 7- dni " w wydaniu z dnia 14 listopada ) Tez z internetu tez z Piotrkowa....... ). Niezaleznie od powyzszego pewien problem istnieje. I niekoniecznie wypada z radoscia oczekiwac na nastepny werbalno - wirtualny motywator odczuwalny ponizej pasa zielonych portek - kamuflazowych ewentualnie. a i nie tylko tam.Powiedzmy ze istnieje tutaj ogolny konsens odnosnie  reakcji na zamiary wobec dolnomysliwskiej czesci ciala. Czyli reagowac - TAK !. Kwestia otwarta jest - jak ?Wobec braku konstruktywnych ideii proponowalbym na poczatek siegnac powyprobowany srodek.Otworzyc nastepna flaszke.Kto jest Za ?

  • Walkiria 2012-05-23 13:37:27

    "...napotkała myśliweczka bardzo śwarnego" ta piosenka jest po śląsku..(ja z kolei nie mam klawiatury z śląską pisownią..)  a kto by skojarzył  taki brudny śląski zakopcony krajobraz z lasem całkiem płodnym w zwierzynę łowną i tradycje łowieckie. Co płynie za przekaz z tej ludowej piosneczki, symbioza mysliwego i reszty ludu. Szkoda że to już czasy zamierzchłe.Możemy zgodnie z propozycją Kolegi Feldjäger otworzyć kolejną flaszkę Jägermeistra i zagryść ją śląską kiełbasą jednakże nasz rytuał nie sprawi że poziom wody w mózgu tęgopióra Dajcza ulegnie zmniejszeniu. Czemuż tak legalnie można kopać dolną część myśliweczka znajdującą się w zielonych portkach (galotach)? Wirtualne cięgi to jedno ale niechęć społeczeństwa, odczuwana w każdej  jego warstwie to drugie.

  • Redakcja 2012-05-23 17:56:22

    Przyznam sie, ze nie bylem swiadomy slaskich korzeni parki z piosenki - niezaleznie od tego faktu, gry interpretacjne mozna sobie rowniez wyobrazic z uzyciem innych elementow prastarej tradycji mysliwskiej jak na przyklad "pojedziemy na low TOWARZYSZU moj", ("TOWARZYSZKO moja") gdzie negatywny kontekst widoczny jest dla kazdego, nawet pobieznie obeznanego z najnowsza historia Polski. Flaszka a moze dwie potrzebna jest by nieco trzezwiej zerknac na swiat wokol zielonego kapelusika z piorkiem.  (Z napojem marki Jägermeister wypadaloby sie zreszta pospieszyc, poniewaz zupelnie niedawno PETA zwrocila sie do producenta o zmiane nazwy trunku, jako iz mysliwy w marce implikuje mordowanie zwierzat i tym samym trunek moze coraz czesciej stawac konsumentowi w gardle - Wlasciciel rozlewni Göringsznapsa - rodzina Mast potraktowala propozycje fizjologicznie. Ale niewykluczone ze w dalszej perspektywie trzeba bedzie ciagnac to lepka i slodka lure z butelki z nalepka "Waldmeister") Czemuż tak legalnie można kopać dolną część myśliweczka znajdującą się w zielonych portkach (galotach)? Nie wiem. Wirtualne cięgi to jedno ale niechęć społeczeństwa, odczuwana w każdej  jego warstwie to drugie. Po pierwsze - ta "niechec spoleczenstwa" jest nieslychanie zroznicowana - glos zabieraja PRZECIWNICY lowiectwa i KRYTYCY lowiectwa. Ta z pozoru drobna i trudna do uchwycenia roznica jest niestety - jak znaki na niebie i ziemi wskazuja - zbyt subtelna dla wielu przecietnych nosicieli zielonych kapelusikow. Po drugie - owe zjawisko nie przeklada sie (u nas jeszcze) na konkretne dzialania, badz nie maja one fundamentalnego znaczenia dla parajacych sie zabijaniem zwierzat lownych w ramach spedzania wolnego czasu. Nie jest na codzien odczuwalna - badz w niewielkim stopniu. Boje tocza sie w internecie , mediach itp. Po trzecie wreszcie - potraktowanie owej "niecheci" w kategoriach przyczynowo - skutkowych - jako rezultatu okreslonych zjawisk powinno uzmyslowic ze przyczny tego stanu rzeczy leza zarowno poza zasiegiem oddzialywania nosicieli zielonych galotow i bielizny w deseniu kamuflazowym, jak i wewnatrz samego srodowiska zielonych kapelusikow - w obrebie zachowan, systemu wartosci, argumentacji, komunikacji wewnetrznej i zewnetrznej. I zeby sie w tym rozebrac potrzebna jest flaszka. Albo dwie. ( Choc jesli juz ma byc Jägermeister to najwyzej uszlachetniony dzinem i spirytusem rektyfikowanym w proporcjach 1:1:0,25 - 05 - w zaleznosci od dzialu Pan w dyskusji wtedy robi sie "napojem pitnym") pozdr

  • Walkiria 2012-05-23 20:28:09

    Przyznam sie, ze nie bylem swiadomy slaskich korzeni parki z piosenki - niezaleznie od tego faktu, gry interpretacjne mozna sobie rowniez wyobrazic z uzyciem innych elementow prastarej tradycji mysliwskiej jak na przyklad "pojedziemy na low TOWARZYSZU moj", ("TOWARZYSZKO moja") gdzie negatywny kontekst widoczny jest dla kazdego, nawet pobieznie obeznanego z najnowsza historia Polski. Flaszka a moze dwie potrzebna jest by nieco trzezwiej zerknac na swiat wokol zielonego kapelusika z piorkiem.  (Z napojem marki Jägermeister wypadaloby sie zreszta pospieszyc, poniewaz zupelnie niedawno PETA zwrocila sie do producenta o zmiane nazwy trunku, jako iz mysliwy w marce implikuje mordowanie zwierzat i tym samym trunek moze coraz czesciej stawac konsumentowi w gardle - Wlasciciel rozlewni Göringsznapsa - rodzina Mast potraktowala propozycje fizjologicznie. Ale niewykluczone ze w dalszej perspektywie trzeba bedzie ciagnac to lepka i slodka lure z butelki z nalepka "Waldmeister") Czemuż tak legalnie można kopać dolną część myśliweczka znajdującą się w zielonych portkach (galotach)? Nie wiem. Wirtualne cięgi to jedno ale niechęć społeczeństwa, odczuwana w każdej  jego warstwie to drugie. Po pierwsze - ta "niechec spoleczenstwa" jest nieslychanie zroznicowana - glos zabieraja PRZECIWNICY lowiectwa i KRYTYCY lowiectwa. Ta z pozoru drobna i trudna do uchwycenia roznica jest niestety - jak znaki na niebie i ziemi wskazuja - zbyt subtelna dla wielu przecietnych nosicieli zielonych kapelusikow. Po drugie - owe zjawisko nie przeklada sie (u nas jeszcze) na konkretne dzialania, badz nie maja one fundamentalnego znaczenia dla parajacych sie zabijaniem zwierzat lownych w ramach spedzania wolnego czasu. Nie jest na codzien odczuwalna - badz w niewielkim stopniu. Boje tocza sie w internecie , mediach itp. Po trzecie wreszcie - potraktowanie owej "niecheci" w kategoriach przyczynowo - skutkowych - jako rezultatu okreslonych zjawisk powinno uzmyslowic ze przyczny tego stanu rzeczy leza zarowno poza zasiegiem oddzialywania nosicieli zielonych galotow i bielizny w deseniu kamuflazowym, jak i wewnatrz samego srodowiska zielonych kapelusikow - w obrebie zachowan, systemu wartosci, argumentacji, komunikacji wewnetrznej i zewnetrznej. I zeby sie w tym rozebrac potrzebna jest flaszka. Albo dwie. ( Choc jesli juz ma byc Jägermeister to najwyzej uszlachetniony dzinem i spirytusem rektyfikowanym w proporcjach 1:1:0,25 - 05 - w zaleznosci od dzialu Pan w dyskusji wtedy robi sie "napojem pitnym") pozdrzgodzę się z szanownym Kolegą Przedmówcą.. ale jak wszyscy wiemy Polska to nie Kuba i na wszelkie rewolucje jesteśmy dosyć oporni, także te kulturowe. Z naszej pięknej myśliwskiej zaśpiewki "Na łowy" wzięte  wyrazenie, jeśli brać udział PRLowskich notabli w niegdysiejszych polowaniach, miało podwójne znaczenie jak nieprzyjemnie kojarzące się z minioną epoką aż dziw bierze, toć my się na tym forum tytuujemy formą bardzo podobną w kontekście.. poniekąd myśliwska brać ma pełnię prawa by się wzajemnie zwać towarzyszami! Żeby mnie nikt źle nie odebrał..na gorące dni polecam Jäger vom Lutgenhoff: do blendera. 60 ml Jägermeister 60 ml kremu bananowego60 ml soku cytrynowegotonik do uzupełnienia albo zwyczajny z kostkami lodu, colą czy red-bullem. Nie jest taki zły. Wracając do zmiany nazwy, Niemcy są bardzo przywiązani do tradycji ale mi to jest "egal" jaką nalepkę znajdę na flaszce, byle Weidmanns Heil rozbrzmiewało. Pozdrawiam Walkiria

  • Redakcja 2012-05-24 01:02:17

    Jeszcze kilka postow i popadniemy w alkoholizm spelniajac stereotyp mysliwego z dowcipu czyli uzbrojonego osobnika bladzacego po lesie w poszukiwaniu najblizszej knajpy. Owego "towarzysza" z melodia prosze nie brac powaznie - nawiazanie do przeszlosci z negatywnym podtekstem z czasow PRL - u ma raczej znaczenie w rozgrywkach "wewnetrznych" miedzy samymi mysliwymi. "Feudalne" polowanie partyjnych szyszek w Polsce mialo skromniejszy wymiar w porownaniu z innymi demoludami. Natura  obdarzyla rodzimych  przywodcow klasy robotniczej dosc oszczednie pasja do katrupienia rozmaitej gadziny. Dzisw wiekszym stopniu  budzi emocje stereotyp skory fury i komory - czyli materialne aspekty "bycia" mysliwym. Odbiegajac od tematu - celebrowane tutaj na forum "kolegowanie" i "kolezankowanie" - przy calym szacunku dla intencji "pomyslodawcow" - bo to jest nasz rodzimy wymysl, ma - z mojego punktu widzenia - duzo wiecej z zazenowaniem niz z okazywaniem wzajemnego szacunku do czynienia. Pan Bog stworzyl wszystkich mysliwych i mysliwki rownymi. Tak stoi w Pismie i Ustawie Prawo Lowieckie tez. Tuszowanie niezrecznosci sytuacji w ktorej malorolny zwraca sie do ministra per przepisowe "kolego" - lub odwrotnie, brzmi dosyc a nawet bardzo sztucznie. Oprocz tego ze Pan Bog stworzyl zabijaczy zwierzyny wolozyjacej rownymi, to owi na chrzcie swietym wyposazeni zostali w imiona - Bronek, Beata czy Samoobrona. I o ille "tykniecie" w cywilu pana ministra moze przyprawiac niektorych o rozkurczenie sie  miesni zwierajacych, o tyle sluzbowo - czyli na polowaniu kazdy buc w zielonym kapelusiku z jest tylko i az bucem w zielonym kapelusiku z piorkiem. I niczym wiecej. ( W przypadku gdyby to nie odopwiadalo prawdzie, prosilbym o jakis empiryczny dowod) Przyznam sie szczerze, ze czesto wyskakuja mi pryszcze na czesci ciala oslonietej elementem garderoby o ktorym mowa powyzej, gdy w powietrzu fruwaja "koledzy" i "kolezanki" w gronie ktore skonsumowalo wspolnie niejedna beczke wodki. Ale powyzsze jest prywatnym zdaniem, ktorego nikt nie musi podzielac, ani per "Pan" czy "Pani" sie do naganki zwracac. pozdr

  • Pabloo163 2012-05-25 21:04:15

    Drodzy Koledzy .. Myślistwo było krytykowane od zawsze , więc nie ma powodu się oburzać ..  Ludzie którzy tego nie doświadczyli , nigdy nie pojmą istoty i celu polowania . Tak więc radził bym to ,, olać totalnie " i robić swoje !DB Koledzy i Kolezanki !

  • Redakcja 2012-05-26 09:06:14

    Drodzy Koledzy .. Myślistwo było krytykowane od zawsze , więc nie ma powodu się oburzać ..  Ludzie którzy tego nie doświadczyli , nigdy nie pojmą istoty i celu polowania . Tak więc radził bym to ,, olać totalnie " i robić swoje !DB Koledzy i Kolezanki !W stosunku do rozglosu jaki ma w internecie i mediach frakcja antyzielonokapelusikowaten wrzask przeklada sie na stosunkowo skromnie sukcesy w realu. Jednak one sa.Do nich zaliczylbym:- wplyw na zmiane ustawcy o ochronie zwierzat - parasol nach klusujacymi psami.- odebranie dwururki pewnemu kandydatowi na Prezydenta.- zakaz polowan w otulinie PN PB- zablokowanie odstrzalu krukowatych w ub. roku- blokowanie regulacji poglowia zwierzat objetych ochrona.Powiedzmy ze do tych spraw mozna podejsc zupelnie obojetnie czy nawet optymistycznie- trofeum z takiego burka przeciez zadne - futro z Ciapka przed albo nad kominkiemto zaden splendor. Na prezydenta malo ktory bedzie mial okazje kandydowyc.Teren objety zakazem polowan to tak czy owak OHZ - et. Strzelanie do wron ?Wilki malo gdzie.....bobr ? - problem kogos innego...Tak, ze faktycznie mozna to "olac".....Bo czytanie rozmaitych bzdetow jest tylko denerwujacym.....Na tepecie stana - wlasciwie juz stoja:- skrocenie okresu polowan na ptactwo wodne.- zdjecie niektorych gatunkow ptakow z listy lownych- ochrona czesciowa zajaca i kuropatwy- calkowity zakaz polowan na ptactwo ( o ile ten ostatni bedzie dyskutowany, te pierwsze punkty sie same "zalatwiaja")- ograniczenie polowan na obszarach Natura 2000 - albo ze wzgledu naduze drapiezniki, albo z dyrektywy ptasiej.- eliminacja introdukowanych w przeszlosci "obcych" gatunkow lownych -ograniczenie badz uniemozliwienie zasiedlania lowisk takimi gatunkamijak bazant, daniel, muflon. (Bazant juz jest na liscie inwazyjnych)- likwidacja zagrod "dziczych" do szkolenia psow mysliwskich.i pare innych tez......mniej lub bardziej realnych - te zupelnie nierealne pomijajac.Do tego mozna roznie podchodzic....Rowniez fizjologicznie.Dlaczego nie ?pozdr

  • Reklama
  • Pabloo163 2012-05-26 10:31:18

    Jak oni tak na wszystkie gatunki wprowadzą zakaz polowania to sami sobie problemów narobią ! I skonczy się to tak , że przybiegną do myśliwych w łaskę , żeby poradzili coś na szkody wyrządzane przez zwierzyne , bo sobie nie radzą i konieczny będzie odstrzał ! A więc i stracą na szkodach wyrządzanych przez zwierza , oraz stracą na przywracaniu dawnego porządku , bo doskonale wiemy , że jak się komuś du*a pali to od razu zaczyna racjonalnie myśleć ..Tak więc niech sobie zakazują a po jakimś czasie będa Nas prosić na kolanach , bo np dziki sobie buchtują w parkach miejskich ..DB

  • koser 2012-05-26 11:18:48

    Ładnie to wszystko zostało wypunktowane. Jednak łowiectwo jest takim obszarem działalności którą trudno sobie wyobrazić bez głównego atrybutu jakim jest strzelba myśliwska. Tak się u nas składa, że całe władztwo w jej obszarze podlega zupełnie innemu resortowi. Łowiectwo nie może istnieć bez tego kardynalnego elementu. I tutaj jest drugi, a może nawet główny obszar oddziaływań takich pismaków i nawoływaczy do "lepszego świata". Wynik ich działań jest widoczny na przestrzeni ostatnich lat właśnie w obszarze dostępu do wspomnianej strzelby i obsługi tejże. I nie chodzi tutaj o drobny ruch +/- 3 metry z załadowaną strzelbą ale o szerszą możliwość w łowisku, który tak systematycznie zostaje ograniczany.

  • Redakcja 2012-05-26 15:08:08

    Czasami oczywiste na pierwszy rzut oka rzeczy sa odrobine skomplikowane achochlik siedzi w szczegolach. Mozna tez spokojnie zerknac poza krawedzie rodzimego grajdolka.Szwajcaria jest bogatym krajem i z tego zapewne wzgledu - co u nas malo znane - moze pozwolic sobie nie tylko na jeden "model" lowiectwa ale na trzy....:).W polnocnej czesci kraju obowiazuje tzw. system rewirowy, tj. wydzierzawianie obwodowlowieckich pojedynczym mysliwym i stowarzyszeniom - tak jak u nas, tylko ze wydzierzawiajacym jest kto inny i zasady dzierzawienia sa odrobine inne. W gorskich regionach kraju dominuje sytem licencyjny - tj. gospodarka lowiecka zajmuja sie kantony lub jednostki organizacyjne w obrebie kantonow a udzial (hobby) mysliwych ogranicza sie do wykupienia licencji - z ktorych sprzedazy ten sytem jest utrzymywany - i odstrzale. W malenkim kantonie Genewyobowiazuje tzw "panstwowy model". W ramach plebiscytu mieszkancy tego kantonuwypowiedzieli sie za zakazem polowania dla (hobby) mysliwych, a caloksztaltem zajmujesie grupa zawodowych mysliwych. Zamieszkali w tym kantonie mysliwi (prywatni) niemaja mozliwosci wykonywania polowania w miejscu zamieszkania.Naturalnie na wszystko wypada patrzec z perspektywy specyfiki Konfederacji Helwetyckiejz roznymi regulacjami dotyczacymi wlasnosci prawa do polowania i praktykowanademokracja bezposrednia.Naturalnie istotne sa tutaj relacje i regionalne warunki - kanton Genewy, gdzie ow"zakaz" polowania dla hobby - mysliwych wprowadzono, ma powierzchnie miasta stolecznegoWarszawy, a krag osob dotknietych "zakazem" liczy kilkadziesiat moze kilkaset osob.Jest tez kwestia kosztow spolecznych - szkody w systemie rweirowym pokrywajapolujacy mysliwi, w licencyjnym doklada do tego (o ile zachodzi potrzeba) administracjakantonalna - a w "panstwowym" - jak sama nazwa wskazuje calosc kosztow spoczywaw rekach (kieszeni) kantonu, wlacznie z uposazeniem (obecnie) ok. 20 mysliwychzawodowych, ktorzy strzelaja kilkaset dzikow i odpowiedziani sa za wszystko cosie wiaze z "dzialanoscia" i skutkami bytowania zwierzyny - oprocz dzikow, sarny,troche jelenia - poza tym drobnica, ktora sie sama reguluje.Na niektore modele panstwo (spoleczenstwo) najpierw musi sobie pozwolic,czyli zaakceptowac koszty - te posrednie i bezposrednie.W tym kontekscie predzej czy pozniej dyskusja na temat "klasycznego" - hobbysty mysliwego zacznie sie rowniez u nas. Byc moze jeszcze za naszego lowieckiego zywota - tych mlodszych na pewno....Po co komu taki Kowalski z dwururka, w ramach spedzania wolnego czasuzajmujacy sie "regulacja"  ? Za szkody nie moze i nie chce zaplacic. Z eksplozja populacji neozenu, czy lisa nie moze sobie poradzic. Do zajecia sie przypadkami konfliktow zezwierzyna lowna potrzebne sa tak czy owak specjalne sluzby (wypadki, chore zwierzeta) , bo Kowalski od dwururki tym sie zajac nie chce i nie umie. Zeby - jak tradycja nakazuje za biesiadnym stolem "Pojedziemy na low" odspiewac ?Msze hubertowska folklorem urozmaicic ?No po co ?Warto sie nad tym zastanowic w kontekscie rzuconego tutaj tematu o "jeszcze jednymwrogu lowiectwa....Bo to cale myslistwo czy lowiectwo , to jest odrobine szersza dzialkaniz dzik, jelen i sarna. I czasami, zamiast przyjsc sie prosic w sprawie tej czy innej gadziny, ktos mozepowiedziec....."A tym Panim (i Paniom) to juz dziekujemy".Nierealistyczne ?

  • Hormon 2012-06-12 08:40:14

    Przepraszam ale jak definiuje się neozen? Nie żartuję...mogę się domyślać ale nie spotkałem sie z tym terminem...Będę wdzieczny za wyjaśnienie...Darz Bór

  • Redakcja 2012-06-13 02:17:29

    Sorry - mea culpa Neozoen -  Neozoon  -  Neozoa  - zniemczone  Neozoen  z greckiego "nowe zwierzeta"czyli wlasciwie "gatunki obce"

  • jerzy14z4 2012-08-01 14:44:03

    Autorem tego tekstu jest jakiś frustrat albo ktoś, kto po prostu dostał odpowiednią gażę za napisanie takiego artykułu. Jest to jednak efekt tego, że nasze kochane władze robią za mało, aby zmieniać nasz wizerunek w społeczeństwie. W środkach masowego przekazu słyszymy i czytamy bardzo często tylko o tym, jakim strasznym złem są myśliwi i łowiectwo, jesteśmy tam bardzo często obśmiewani, krytykowani, a nawet opluwani, a ze strony tych, którzy powinni natychmiast odpowiadać właściwym artykułem na takie posty, nie ma jakiegokolwiek ruchu. Polski Związek Łowiecki zachowuje się tak jakby nie miał pieniędzy na to aby wejść z odpowiednim programem do radia i TV. Jest to jedna z głównych dróg, na której można spowodować zmianę postrzegania nas przez społeczeństwo. Większość kół łowieckich i wielu myśliwych indywidualnie, robią wszystko, na swoim terenie, aby naprawiać szkody jakie czynią nam pismacy i pseudo obrońcy natury. To jednak jest za mało, tu niezbędne jest mocne wsparcie ze strony samej organizacji. Mniej wycieczek zagranicznych, a więcej programów edukacyjnych w radio i TV. Szkoda wielka, że brakuje takich ludzi jak niezapomniany pan Michał Sumiński, który swoją szeroką działalnością i wielkim spokojem potrafił zjednywać najzagorzalszych wrogów łowiectwa. Choć powiem szczerze, że widzę i tu, na tym forum ludzi, którzy z wielką pasją i zacięciem piszą o łowiectwie i jego problemach. Olewać takich artykułów, jak pisze ktoś powyżej, nie można, bo doprowadzi to do eskalacji jeszcze większej krytyki, a przecież chodzi nam o to aby poprawiać nasz wizerunek, a nie go pomniejszać. Skoro nie kwapią się do tego nasi włodarze to róbmy to sami, powoli, ale skutecznie. Życzę wszystkim cierpliwości, wyrozumiałości i zacięcia. "Darz Bór"     

  • Horpyna 2012-08-02 14:57:51

    Bardzo rozsądny głos w sprawie :) Tak się składa, że koło z którym poluję ma obwód na obrzeżach dużego miasta , praktycznie tereny przeznaczone pod zabudowę są cyklicznie  wyrywane z łowiska. A co za tym idzie zwierzyna wchodzi coraz częściej do miasta a to z powodu - łatwej dostępności pożywienia , śmietniki sa pełne wyrzucanej żywności byle jak i byle gdzie i w końcu gdzie ona ma się podziać jak my zajmujemy jej miejsce bytowania.  Z racji tego usytuowania łowiska w takich przypadkach notorycznie dzwonią  służby miejskie do mojego opiekuna -Łowczego koła z prośbą o pomoc w interwencji i wypłoszeniu zwierzyny. Zdarzyło się , że  wezwano Go bo na teren osiedla zawitała locha z małymii i zaczęła straszyć mieszkańców osiedła. Oczywiście cały sztab kryzysowy radził co zrobić, o odstrzale mowy nie ma , kolejny pomysł uśpić - mało realny ponieważ powiatowy lekarz weterynarii nie posiadał wtedy  karbinka z nabojami usypiającymi a to byłoby najlepsze rozwiązanie no wiec jedyna opcja trzeba lochę wypłoszyć. Przy pomocy straży miejskiej i straży pożarnej, podjęta została próba zapędzenia lochy w kierunku wyjścia z osiedla . Niestety zwierzę jak to zwierzę ma swój instynkt i swoje ścieżki, osaczone ucieka  w tylko dla siebie zrozumiałym kierunku , no i uciekła ale na teren  ogrodzony. Przy kolejnej próbie przegonienia jej z ogrodzonego skwerku podjęła błędną decyzję przeskoczenia przez ogrodzenie , małe przeszły pomiedzy a matka pokaleczyła się dosyć mocno o elementy ogrodzenia.   Oczywiście cała wina została zrzucona na bezdusznych myśliwych , którzy się do tego przyczynili a w prasie ukazał się artykuł łacznie ze zdjęciami pokaleczonej  lochy,  wymieniający Łowczego z imienia i nazwiska jako jednego z niemalże oprawców. Nikt  tego nie sprostował , nikt nie podjął dyskusji na łamach prasy w temacie kompletnego braku przygotowania służb miejskich,  łącznie z Policją do załatwiania takich wypadków. Kilka razy byłam razem z Łowczym w takiej lub podobnej sytuacji , gdzie zwierzyna weszła na tereny miasta i scenariusz za każdym razem jest taki sam. Najbardziej jednak ubawiłam się kiedy ostatnim razem wezwano nas do dzika buszującego po dużych magazynach ( był już dosyć wymęczony ale i okaleczony, próbując sie wydostać rozbił szybę w drzwiach wejściowych na halę ) a powiatowy lekarz weterynarii powiedział ,że On go uśpi jak my go złapiemy, bo ma tylko strzykawkę  :)))))) Na te słowa jakoś straż pożarna , która przyjechala z siatką delikatnie mówiąc schowała się do auta:)))) To taka dygresja w kwestii obrony nas samych - przez nas samych.   

  • Redakcja 2012-08-02 16:20:41

    Szanowny Kol. Jerzy; Feldjagera, który w sposób natrętny i prowakacyjny penetruję Forum, trudno jest orzec o przyczynach jego frustracji. Taką tezę założyłem na zakończenie „Zielonego Kapelusika” ale nie ustosunkował się do tego podejrzenia. Takie zachowanie ujawniają frustraci wykluczeni, albo odrzuceni ze Związku. Jego „twórczość” przemycana na forum jest wręcz błazeńskia, a między wierszami próbuje sugerować, że chodzi w kapelusikach, jest też selekcjonerem, myśliwym itp., uprawiając błazenadę. Tytuł swojego posta „jeszcze jeden wróg ...”jest kabotyński w wykonaniu lichego aktora, komedianta. Co zaś do płatności, to nikt mu grosza nie płaci i nie może mieć też żadnego wpływu na wizerunek myśliwego ani też Związku. Poza forum, świat nie wie o jego, jak i naszym istnieniu. A władze Związku „jerzy”, nie muszą i nie maja obowiązku włączać się w dysputy wariatów czy frustratów. Związek był, jest i będzie funkcjonował bez względu na cokolwiek, bo jest to masowa organizacja społeczna, stanowiąca ważne ogniwo społeczne i gospodarcze Kraju, gwarantowana prawem i wpisana mocnym uznaniem w system łowiecki Krajów Unii. Nie podważy tego żadna nagonka medialna, która jest wymysłem słabej wyobraźni niektórych... Feldjager, w swojej twórczości około-łowieckiej na forum, reprezentuje stały poziom swej niekompetencji wiedzy łowieckiej, co ujawnia przy byle okazji natręctwa w stosunku do każdego postu na forum, a nawet do tych wywołanych przez siebie. Jest pozerem, efekciarzem oraz komediantem, a przy okazji pracowitym poszukiwaczem nikomu niepotrzebnych i zbędnych tematów. Kolego Jerzy - ten post na forum, który Cię tak zbulwersował, trzeba traktować w kategoriach ciekawostki, gdyby była pewność, że to nie plagiat z uwagi na jego autora. Nikt nad tym postem nie zatrzyma się dłużej, niż tego wymaga chwila jego przeczytania, gdyby to kogoś interesowało. Inna sprawa, że szmugluje przy tym podteksty, które przemyca w swej treści. Jego wizje dyskusji, które zapowiada, są odzwierciedleniem jego zaburzenia nienormalności pojmowania spraw tak jak one się mają rzeczywiście. Mnie, to czasem nawet bawią te jego dywagacje i zakusy. Dlatego, nie wolno nic przeceniać, a szczególnie tego, co dziś jest normalnością w sferze bezgranicznej komunikacji internetowej z której korzystają różni użytkownicy, a więc i tacy Feldjagerowie też. Ale nie dziwiłbym się, gdyby dla powagi i dobra Forum, redakcja, powiedziała Mu jego sugerowanymi słowami ; a „Panu Panie F, to już dziękujemy... Nie musielibyśmy się nim zajmować i nie irytowałby Kolegi, Więc DB p.”jerzy 14/4” od Nemroda i spoko – koko...po Euro -2012

  • Horpyna 2012-08-02 17:55:04

    A ja myślę , że zanim się zabierze głos w temacie to może warto  przeczytać wątek od samego poczatku. Wtedy może dałoby się zauważyć , że wątku nie rozpoczął heretyk Feldjeager hm myślałam ,że  czasy krucjat mamy już za sobą :)) ale koser@ , wtedy przeczytawszy ze z zrozumieniem  artykuł o którym mowa w tytule wątku  a następnie post Jerzego/14x4@ sytuacja byłaby jasna. Zaznaczam przeczytać  ze zrozumiem, które z tego co pamiętam jest w zakresie programowym nauki  języka polskiego w klasach szkoły podstawowej 1-3.  

  • Redakcja 2012-08-02 17:58:42

    Horpyna, co uważasz za „rozsądny głos w sprawie”, bo tych głosów pojawiło się dwa. Feldjagera i jego krytykujący - „jerzego 14/4” i twój trzeci, nie pasujący do żadnego z nich – to po pierwsze, a po drugie, opisując zdarzenie o dziku, nie piszesz jakie to wielkie miasto, bo to jest ważne. Nie zajmowałbym się tym, gdyby ten problem nie dotyczył związku łowieckiego i samych myśliwych, bo jest to przestroga dla nich. O inwazji dziczyzny na obszary miejskie, to wiemy wszyscy. Zwierzyna ta, jak przestało na Dzika (podkreślenie moje), Siłą próbuje odebrać co jego, co mu zabrał człowiek. Za sytuację, jaką opisuje Horpyna, nie może być obciążany ani związek, ani myśliwi, bo zwierzyna w stanie wolnym jest własnością Państwa. Tak to wygląda w oczach pismaków „ wiadomości miejskich” jakiegoś dużego miasta - wiadomości opłacanych zazwyczaj przez jego notabli i dla nich samych. Służby tego miasta, są niekompetentne i leniwe. Mogłyby równie dzwonić do Policji, by ta np. zastrzeliła dzika gdyby zagrażał ludziom. Niekompetencja służb, wyraża się też w dzwonieniu do myśliwego, koła, czy temu podobnemu. Związek Łowiecki, nie może mieć nic wspólnego z taką sytuacją, zdarzeniem. Byliście tam proszeni, ale nieprawnie. Takimi sprawami, dot. zwierzyny dzikiej, czy utrzymywanej przez człowieka, np. pies - ich inwazją i np. padnięciami, mają obowiązek zajmować się ustawowo „zespolone służby porządkowe” organu samorządu terytorialnego (gminy) – Policja, Straż miejska (Pożarna), służby weterynaryjne, Sanepid, które działają w oparciu o”Plan Reagowania Kryzysowego, z którego wynikają różne zagrożenia. Wścibianie się w nie swoje, prawem nie przypisane sprawy, pociąga za sobą niezasłużone kłopoty. Zaś nieznajomość struktur organów i ich kompetencji w powyższych uregulowaniach prawnych, fałszywie przypisuje się myśliwym, którzy nic z tym wspólnego nie mają i nie powinni się tam, i Horpyna i jej opiekun znaleźć. A jeśli już, to przez niewiedzę staliście się mimowolnymi oprawcami, jak piszesz, ale co to ma wspólnego z opinią o myśliwych?

  • Redakcja 2012-08-02 18:17:28

    Szanowna Horpyno - nie ważne kto i co zaczął, ale ważne, kto i co piszę!, więc czytaj ze zrozumieniem, bo to tym razem nie jest przytyk. A swoją drogą, jak obleciałaś tak ważny kurs czytania w parę dni ? Uśmiechnij się... Przeproszenia nie będzie, choć tak by się  chciało

  • Horpyna 2012-08-02 19:02:49

    Popierwsze : ważne jest kto i co zaczął bo Jerzy/14x4 @odnosił sie w mojej ocenie do pierszwego postu kosera@ i zawartego w nim artykułu a nie do postu Fekldjeagera .Po drugie  : to głosów w sprawie pojawiło się więcej dlatego sugerowałam przeczytanie wątku od początku. czyli od poprzedniej strony.Po trzecie : to nie uważam , aby Jerzy/14x4 krytykował Feldjeagera bo on się do Niego w ogóle nie odniósł , ich posty powstały jeden tylko po drugim ale może najlepiej zapytać u źródła do czego odniósł się Jerzy?Po czwarte :  za rozsadny głos uważam uwagę Jerzego/14x4 w kwestii opieszałości w działaniu bądż w braku działania władz Związku na niwie opinii krążacych o myśliwych w odniesieniu do takich sytuacji. Po piąte : w ramach działania sztabu kryzysowego i wydarzeń na terenie miasta , które wymagają inerwencji różnych służb z uwagi na zagrożenie bezpieczeństwa mieszkańców miasta wszelkie działania sa konsultowane z ekspertami w danej dziedzinie. Dlatego  mic dziwnego ,że do spraw związanych z  dzikami prosi sie o pomc myśliwych a nie piekarzy czy kominiarzy :) Po szóste : Gdybyś uważnie przeczytał to co napisałam zauważyłbyś ,że w opisanej przeze mnie sytuacji była obecna straż miejska , policja, straż pożarna a uwagi były tylko do myśliwych. Po siódme : nawet przez moment tych przeprosin nie oczekiwałam bo tak  jak Krzyżowcy  żyli w przekonaniu ,że tylko ich wiara jest  godna naśladowania tak i Ty żyjesz w przekonaniu o wyższości Swoich racji nad innymi w myśl zasady "kto nie jest ze mną jest przeciwko mnie "Po ósme : Uśmiałam się dzisiaj setnie z tej komedii pomyłek :)Po dziewiąte : Nie sądzę aby redakcja podjęła decyzję o usunięciu jakiegoś forumowicza tylko dlatego ,że ma swoje zdanie w niektórych kwestiach odmienne od reszty ale nikomu tak naprawdę nie ubliża , nie używa wulgaryzmów i nikogo personalnie nie "tyka"Pozostało mi jeszcze zero  :)))  Jak widzisz jestem wystarczająco bystra aby w tak krótkim czasie oprócz czytania oblecieć jeszcze liczebniki  :))PS Na wypadek gdyby ktoś chciał podważyć moje umiejętności matematyczne służę kserokopią mojego świadectwa maturalnego  z oceną 5 matematyki :))))))))

  • Redakcja 2012-08-02 19:24:19

    @ Nemrod73Wlasciwie nalezaloby Ci odpisac na priv. Ale sadze ze pare rzeczy wypada otwarcie wyjasnic.Nawiazujac do Twojej wypowiedzi:Ale nie dziwiłbym się, gdyby dla powagi i dobra Forum, redakcja, powiedziała Mu jego sugerowanymi słowami ; a „Panu Panie F, to już dziękujemy... Nie musielibyśmy się nim zajmować i nie irytowałby Kolegi, Więc DB p.”jerzy 14/4” od Nemroda i spoko – koko...po Euro -2012Pomijajac to, ze jerzy 14/4 sam powinien odniesc sie do tego, ktory post i artykul mialna mysli.Owszem, zostalem upomniany przez redakcje nawet kilkakrotnie: W tej formie - pozwole sobie zdradzic tajemnice korespondencji:(mam nadzieje, ze Pani Monika wybaczy?"Panie Andrzeju, jak fajnie by było dać tę Pana wypowiedź jako tekst:"Przesad mowi ze strzelca takiego zwierzecia spotka nieszczescie.Bialy jelen - pojawia sie zreszta w niektorych wersjach legendy o Sw. Hubercie - choc pierwotnie w wersji ze sredniowiecznej bylo to zwierze normalnie ubarwione.(pomijajac to ze orginalny jelen Sw. Huberta to dziesiatak - Logo PZL z dwunastakiem jestwlasciwie "legendowo" niepoprawne .....). Przesad jest chyba starszy niz legenda w naszych szerokosciach.Ale dzis zdaje sie niewielu sie tym przejmuje. Niedawno w chlodni sie z bialym stworzeniemzetknalem. W okolicy jest populacja sarny, w ktorej dosc regularnie pojawiaja sie biale osobniki. Duzym "popytem" ciesza sie czarne osobniki - wystepujace regularnie w rejonie miedzy dolnaLaba i Wezera - czarne populacje. W stosunku do tych nikt nie ma i nie mial skrupulow. W XVIII wieku jeden z tamtejszych biskupow zazyczyl sobie do kuchni wylacznie czarne sarny. Dzis wiekszosc strzelcow robi medaliony albo te okazy sa preparowane w calosci.Biale jelenie - lokalny podgatunek jelenia szlachetnego wystepowaly w Iranie -byly onegdaj hodowane na dworach szachow - dzis moze sie nimi pochwalic pare europejsckich zwierzyncow - z tym, ze ten iranski "bialy jelen" jest wlasciwie kremowo -bezowy.Niewykluczone ze ktos sie nawrocil na widok bialego jelenia. Zawsze to lepiej jaknawrocenie po widokach bialych myszy. Czasem czestych." Wystarczy wstawić polskie znaki i mamy felietonik cud malina. Jeszcze raz gorąco zachęcam do założenia bloga. Sama osobiście będę Panu poprawiała czcionkę, byle by Pan nie "marnował" talentu w komentarzach, ale rozkwitał na blogu poluje.pl. Pozdrawiam serdecznieMonika Figut"Przyznam sie, ze z wrodzonego lenistwa nie podjalem sie tego od razu. Owszem przygotowalem pare rzeczy ale kabaret starszych Panow ktory tutaj Nemrodzie73 zaczalesodstawiac wespol z kolega skutecznie odstreczyl mnie od wstawienia jakichkolwiek -poza komentarzami - tekstow na tym portalu.Nie jestem aniolem, doskonale zdaje sobie sprawe, ze to co pisze jest kontrowersyjne,czasami arogancko brzmi i daleki jestem od uprawiania stylu dyskusji opartego naszukaniu konsensu. I obawiam sie, ze wobec emocjonalnego - osobistego podejsciado mojej osoby bardzo szybko mielibysmy tu rynsztok. Podobny do tego z innych forowlowieckich.Nie myl Nemrodzie73 swojego stanowiska ze stanowiskiem osob, do ktorych taplaszczyzna wymiany pogladow nalezy.Jak Cie zielony kapelusik uwiera - zaloz wiekszy albo zmien  portal.

  • Redakcja 2012-08-03 10:33:08

    Feldjager, przeczytałem i uświadamiam Ci, że to portal dla myśliwych, więc co tu robisz w portalu. Dla zabawy i z ciekawości - co tym znowu razem - czytam twoje „komentarze”, pod którymi wciskasz to wszystko, do czego ja się krytycznie odnoszę i tępię twoje wybryki poniżania ludzi w „twoich kapelusikach”. Widzisz, to już stało się synonimem. Szkoda, że takiego nie mam. Bardzo często też, odnajduje w twojej bazgraninie, dość celne uwagi, które zdarza mi się podzielać, choć nie mają one żadnego związku z tematem, który akurat podejmujesz. Ale to nie zmienia faktu, że krytykuje to, co należy bezwzględnie tępić i nie wynika to z pozycji „starszych Panów”, że nie nawykli do „gnoju”, ale z przyzwoitości zasad, doświadczenia i wiedzy. Feldjager, co zaś do „starszych Panów”, to często na pewnej anonimowości uczestników forum oraz na bazie twoich „dokonań”, rozważam twój wiek, wskazujący trochę na „gówniarzerię”, która bawi się kosztem innych. Co zaś dyskusji, to jest ona możliwa tylko z osobami, których łączy płaszczyzna znajomości tematów od podstaw, zbliżeń wokół spraw oraz kultury jej prowadzenia, a ty nie masz tego. Mnie Jager, nie urzeka posiadanie bloga, jeśli ci proponowali, załóż go, byłby to najdłuższy blog o charakterze hydeparku z podtekstem zielonych kapelusików w tle, mielibyśmy przedni ubaw, zapewniam cię. Miałbyś dwóch wiernych czytelników – możesz zgadywać!?

  • Horpyna 2012-08-03 11:53:13

    Zaciekawiła mnie ta uwaga z tą  anonimowością i wiekiem, ciekawe jak mnie plasujesz ?

  • Redakcja 2012-08-03 15:43:09

    @Horpyna Pyskata smarkula w pieluchach? Ale niewazne. Szanowny Nemrod73 wypocil byl z siebie: Ale to nie zmienia faktu, że krytykuje to, co należy bezwzględnie tępić i nie wynika to z pozycji „starszych Panów”, że nie nawykli do „gnoju”, ale z przyzwoitości zasad, doświadczenia i wiedzy. Wezmy to ostatnie. Spod tego samego zielonego kapelusika z piorkiem pochodzi tez ta mondrosc: "Zwierzyna ta, jak przestało na Dzika ( podkreślenie moje), Siłą próbuje odebrać co jego, co mu zabrał człowiek." Splodzona na uzytek smarkuli w pieluchach. Pyskatej. Pytanie ktore sie nasuwa - czy zwierzyna Dzika (pokreslenie moje) za poznego Gomulki i wczesnego Gierka nie miala tyle sily co dzisiaj ?. Bo wtedy fenomen "miejskich" dzikow nie istnial badz byl marginalny. Wyjasnieniem tego fenomenu zajmuja sie poza naszym Nemrodem bez zielonego kapelusika (z piorkiem) takze inni ludzie. Istnieje szereg hipotez na temat postepujacej migracji zwierzat - nie tylko lownych - na tereny zurbanizowane: - „adaptation hypothesis“  czyli hipoteza adaptacyjna - „population pressure hypothesis“  lub hipoteza presji populacyjnej - badz „hunting pressure hypothesis“ czyli teza o presji lowieckiej Kaktus mi na dloni wyrosnie jesli ow buc w zielonym kapelusiku z piorkiem, ktory rezerwuje dla siebie wylacznosc "zasad, doswiadczenia i wiedzy" bedzie w stanie merytorycznie odniesc sie chocby jednym zdaniem do powyzszego. Bo powyzsze ma do czynienia nie tylko z samymi zwierzetami ale i lowiectwem - jego rola i......wizerunkiem. Zeby w temacie zostac. Czyli z panem Dajczem ktory splodzil na onecie rownie "naukowe dzielo" jak nasz bohater73. Czy doswiadczony nemrodek ma pojecie na temat tego, ktora instytucja naukowa w Polsce zajmuje sie problemem dzikich zwierzat w miastach, gdzie przeprowadono badania, dotyczace jakich zwierzat z jakimi wynikami ?. Nie ma. Bo po co ? Tego - bedac mysliwym - nie trzeba znac, wiedziec. Ale mozna. Nie zaszkodzi. Tym bardziej jak sie chce uswiadamiac smarkule w pieluchach. Pyskata na dodatek. Uswiadamiajacemu Nemrodowi73 nie pozostanie nic innego zapewne jak dalej tepic to co mu przeszkadza w kreowaniu ogniskowych opowiesci - czyli nastepny stek inwektyw pod adresem F. Bo jak na prawdziwego buca w zielonym kapelusiku z piorkiem - przez duze B - przystalo - nie stac go na nic innego, ´jak na kreowaniewlasnego bucowstwa mylonego z myslistwem. pozdrowienia z piaskownicy. PS. Gdyby kogos powyzsze (owe dziki w miescie)  interesowalo - podrzuce chetnie na PW. Bo na portalu tego rodzaju rzeczy pewnie niejednemu bucowi (w zielonym tym tam i bez) tego rodzaju rzeczy - najwyrazniej przeszkadzaja. Ciag dalszy nastapi. Lubie jak ktos usiluje mnie tepic....:)

  • jerzy14z4 2012-08-03 15:56:54

    Szanowny kol. Nemrodzie.  Popierwsze : ważne jest kto i co zaczął bo Jerzy/14x4 @odnosił sie w mojej ocenie do pierszwego postu kosera@ i zawartego w nim artykułu a nie do postu Fekldjeagera . Po drugie  : to głosów w sprawie pojawiło się więcej dlatego sugerowałam przeczytanie wątku od początku. czyli od poprzedniej strony. Po trzecie : to nie uważam , aby Jerzy/14x4 krytykował Feldjeagera bo on się do Niego w ogóle nie odniósł , ich posty powstały jeden tylko po drugim ale może najlepiej zapytać u źródła do czego odniósł się Jerzy? Nie krytykowałem "Feldjeagara", tylko tak jak bardzo celnie wypunktowała to kol. "Horpyna" odniosłem się do artykułu, który przeczytałem w podanym poście. A co do działalności "Fekdjeagera" to już coś na ten temat wiem bo miałem "nieprzyjemność" spotkać się z jego opisami podczas korespondencji z kol. "Starym Borsukiem" w artykule "czy zwierzęta są mądre .. " gdzie obaj doszliśmy do wniosku, że tym człowiekiem po prostu nie należy się zajmować i nie należy odpowiadać na jego zaczepki.  Przykro mi, ale Koleżanka "Horpyna" bardziej zrozumiała moje intencje w tej krótkiej wypowiedzi na naszym forum. Uważam jednak, że każdy głos zabrany tutaj jest cenny, bo w ferworze tej dyskusji, czasami nawet trochę nieprzyjemnej, coś się, że tak powiem, ulęgnie i doprowadzi do dalszego wzbogacania nas samych. Co do naszej organizacji to niestety nie zmienię swojego zdania, bo jest ona, między innymi, po to aby nas wspierać w naszych działaniach, a szczególnie w działaniach edukacyjnych. I tu zgodzę się z Kolega: Ale nie dziwiłbym się, gdyby dla powagi i dobra Forum, redakcja, powiedziała Mu jego sugerowanymi słowami ; a „Panu Panie F, to już dziękujemy...  Nie musielibyśmy się nim zajmować i nie irytowałby Kolegi, Więc DB p.”jerzy 14/4” od Nemroda i spoko – koko...po Euro -2012 redakcja już dawno powinna to zrobić, nie wiem na co czeka ???? W zupełności zgadzam się z poniższym cytatem, który jest przez Kolegę zamieszczony w odpowiedzi do Kol. "Horpyny".  Związek Łowiecki, nie może mieć nic wspólnego z taką sytuacją, zdarzeniem. Byliście tam proszeni, ale nieprawnie. Takimi sprawami, dot. zwierzyny dzikiej, czy utrzymywanej przez człowieka, np. pies - ich inwazją i np. padnięciami, mają obowiązek zajmować się ustawowo „zespolone służby porządkowe” organu samorządu terytorialnego (gminy) – Policja, Straż miejska (Pożarna), służby weterynaryjne, Sanepid, które działają w oparciu o”Plan Reagowania Kryzysowego, z którego wynikają różne zagrożenia. Wścibianie się w nie swoje, prawem nie przypisane sprawy, pociąga za sobą niezasłużone kłopoty. Zaś nieznajomość struktur organów i ich kompetencji w powyższych uregulowaniach prawnych, fałszywie przypisuje się myśliwym, którzy nic z tym wspólnego nie mają i nie powinni się tam, i Horpyna i jej opiekun znaleźć.   - "Darz Bór" Jerzy

  • Redakcja 2012-08-03 18:20:53

    Pan Jerzy przytoczyl bardzo piekny przyklad tforczosci mojego ulubionegoforumowicza: Związek Łowiecki, nie może mieć nic wspólnego z taką sytuacją, zdarzeniem. Byliście tam proszeni, ale nieprawnie. Takimi sprawami, dot. zwierzyny dzikiej, czy utrzymywanej przez człowieka, np. pies - ich inwazją i np. padnięciami, mają obowiązek zajmować się ustawowo „zespolone służby porządkowe” organu samorządu terytorialnego (gminy) – Policja, Straż miejska (Pożarna), służby weterynaryjne, Sanepid, które działają w oparciu o”Plan Reagowania Kryzysowego, z którego wynikają różne zagrożenia. Wścibianie się w nie swoje, prawem nie przypisane sprawy, pociąga za sobą niezasłużone kłopoty. Zaś nieznajomość struktur organów i ich kompetencji w powyższych uregulowaniach prawnych, fałszywie przypisuje się myśliwym, którzy nic z tym wspólnego nie mają i nie powinni się tam, i Horpyna i jej opiekun znaleźć. Ten medal ma tez druga strone - niewidoczna spod ronda opadajacego na oczy zielonego kapelusikaz piorkiem.Obywatel - jak to slusznie zauwazyla Hopryna - pyskata smarkula w pieluchach (dla Panow wszelkiegostworzenia z listy lownych) zwraca sie wlasnie do mysliwego w przypadku zaistnienia problemow zezwierzyna lowna a nie do kominiarza czy piekarza, poniewaz uwaza, ze wlasnie mysliwy jest osoba,instytucja kompetentna w odniesieniu do zwierzyny dziko zyjacej. Majac nadzieje i przekonanieze kompetencja tej grupy nie ogranicza sie tylko do umiejetnosci ukatrupienia zwierzecia, powieszeniakawalka szkieletu z tegoz na scianie i zezarcia reszty.Tymczasem zalecenia mojego ulubionego forumowicza ida zupelnie innym kierunku:Obywatel majacy do czynienia ze zwierzeciem w potrzebie moze wg. powyzszych zalecen od bucaprzez baaaardzo duuuuze B uslyszec w najlepszym wypadku, ze ten buc ma los zwierzeciagleeeeeboko w doooooopie. Niech se gadzina zdycha - od tego sa "sluzby".Wplyw na "wizerunek" - oczywisty. Hoprynie i jej opiekunowi, ktorzy zareagowali, poniewaz potrzebna byla kompetencja, ktorej wzywajacemysliwych na pomoc sluzby badz organy nie posiadaly, mozna wiele zarzucic ale z pewnoscia nieasekuranctwo, troske o wlasna dooope i obojetnosc na losy zwierzat, ktore to propagujemoj ulubieniec kreujac sie nieswiadomie na buca w zielonym tym tam, albo i bez ale za toprzez bardzo duze B.Oczywiscie reagowanie w sytuacjach nie majacych do czynienia bezposrednio z polowaniemjest kwestia profesjonalnosci takiej reakcji, uzytych srodkow i metod, znalezienia sie gaszczczu sprzecznychnieraz przepisow prawnych, swiadomosci konsekwencji i reperkusji z powodu popelnionych bledow.Ale obywatel Kowalski  potrafi doskonale ocenic profesjonalnosc podejscia do zwierzat w sytuacjach wyjatkowych,kompetencje i zaangazowanie mysliwego. I to ma wplyw na "wizerunek" a nie zalozenie zielonegokapelusika, wystrojenie sie jak choinka bozonarodzeniowa w oczekiwaniu, ze spoleczenstwo z nalezytym "respektem" bedzie sie odnosic sie do takiego typa.Jesli mamy dyskutowac o zachowaniu sie w sytuacjach wyjatkowych to w kontekscie stworzenia podstawprawnych, formalnych, technicznych do tego by interwencje nie przynosily ze soba negatywnych skutkow.Zalecane przez szanownego Nemroda73 "zabranie doooopy w troki wykazuje jedynie jak waski mozebyc horyzont myslowy zakreslony rondem zielonego kapelusika z piorkiem.cdn.

  • Horpyna 2012-08-03 20:08:06

    Dziękuję serdecznie Jerzy14x4   za wyjaśnienie tej sytuacji, zdawało mi się ,że dobrze zrozumiałam Twoje intencje i cieszę się ,że jednak sie nie pomyliłam :)Co do mojej dygresji o zwierzynie w mieście , ja wyraźnie napisałam ,że koło ma obwód na obrzeżach miasta w bardzo bliskim sąsiedztwie nowych wyrastających jak grzyby po deszczu osiedli dla przykładu dwa inne zdarzenia  miały miejsce już w samym łowisku ,w odległości 100 metrów od bloków mieszkalnych. Co chwila wraca temat odebrania kołu tych terenów ale póki co jeszcze sa nasze , więc raczej trudno powiedzieć ,że to nie nasza sprawa. Co do dzika w magazynach, to go wytropiliśmy, bo do naszego przyjazdu już się zdąrzył gdzieś zaszyć ,wyprowadziliśmy go i przytrzymaliśmy na otwartym terenie  na odległość 10 metrów  w takim miejscu ,że gdyby powiatowy  lekarz weterynarii posiadał odpowiedni sprzęt - czytaj karabinek z nabojami usypiajacymi to byłoby po sprawie. Trzeba postarać się zrozumieć włąściciela magazynów , w których dzik już zdrowo naszkodował , np pogonił rowerzystę co zostało nagrane na kamerach  monitoringu, swoją drogą to facet tak pedałował  ,że wygrałby bez trudu Tour de Polgne :)))) Trzeba było widzieć bezradność człowieka , kiedy powiedzieliśmy Mu , że dostaliśmy polecenie wycofania się  po tym jak na kolejną naszą propozycję odstrzelenia poranionego zwierzęcia nie dostaliśmy zgody pomimo zachowania wszelkich zasad bezpieczeństwa, podszedł do nas i powiedział " ludzie za pół godziny z magazynów wyjdzie około setki ludzi z II zmiany i wejdzie kolejna setka na III zmianę to co ja mam zrobić ????? " Ale tym problemem sa nie tylko dziki ale i sarny , które zadomowiły sie na miejskim cmentarzu i zajadaja wieńce i wiązanki,  sa to kuny niszczace samochody , sama mam w okolicy mojego bloku   dwie i  czekam kiedy sie zaczną problemy a zaczną bo coraz czesciej widuje je pod autami moich sasiadów. 

  • jerzy14z4 2012-08-04 21:52:30

    W pełni rozumiem wasze postępowanie w akcji jaką, dokładnie i ciekawie opisałaś. Tak chyba zachował by się każdy człowiek, który kocha zwierzęta i jest czuły na cierpienie i stres jaki przeżywają w takich sytuacjach. Ale ... skoro mamy przepisy regulujące precyzyjnie na kogo spada obowiązek działania w podobnych momantach, to nie należy ich w tym wyręczać. Przepisy te dokładnie zacytował w swojej wypowiedzi kol. „Nemrod73” i tu należy w jego stronę przesłać ukłon za dużą znajomość tematu i wiedzę, jaką bardzo często prezentuje w różnych sprawach. Myślę jednak, że niepotrzebne są w Waszych wypowiedziach słowa, po jednej i drugiej stronie, które mogą urazić, nie mówiąc już o obrażaniu. Emocje powinny być odłożone na bok, a każdą swoją wypowiedź, można sprecyzować tak aby nie było w niej cienia złośliwości i wzajemnego obrażania. Wracając jednak do meritum sprawy to, jak cytuje „Nemrod73”,  samorząd lokalny powienien przy pomocy swoich służb takie problemy rozwiązywać. Prym wieść tu powinien powiatowy lekarz weterynarii, przy współpracy policji i straży miejskiej. W przypadku kiedy należy podjąć tą najtrudniejszą decyzję o uśmierceniu zwierzęcia w celu skrócenia jego cierpień, jakie przeżywa z odniesionych obrażeń czy stresu, należy to zrobić przy ścisłym współudziale lekarza weterynarii, choć i w tej kwestii są już odpowiednie uwarunkowania, które dokładnie precyzują i określają kto może taką decyzję podjąć. W gronie tych upoważnionych jest także myśliwy. I tu Wasz łowczy powinien na ten temat mieć pełna informację z ORŁ. Radziłbym jednak, aby decyzja taka nie była podejmowana tylko i wyłącznie przez myśliwego, bo lekarz weterynarii albo się spóźnia, albo czyni wszystko, aby scedować taką decyzję właśnie na niego. Powinniśmy lekarza w tym wspierać, ale unikajmy samodzielnego podejmowania tak drstycznych decyzji, które mogą potem obrółcić się przeciwko nam. Myślę Szanowna Koleżanko, że warto rozmawiać z ludźmi, omijając przy tym języka, który budzi negatywne emocje i prowadzi do niepotrzebnych niesnasek. Jesteśmy przecież członakmi organizacji, w której zwracamy sie do siebie, per Koleżanko, Kolego, a to do czegoś zobowiązuje. Jeżeli chodzi o problemy związane z błąkaniem się zwierzyny dzikiej w miejscach zajętych przez ludzi, to trafnie Koleżanka zauważyła, że problemy te są coraz bardziej nagminne, dlatego dobrą współpracę, ale zdrową ze służbami, które są zobowiązane do rozwiązywania tych spraw, trzeba nawiązać i współpracować, a na pewno wyjdzie to nam na dobre. Nie można tylko dopóścić do tego aby dziennikarze uczestniczący w takich akcjach wszystko zło wylewali na myśliwych. Trzeba zadbać o to, aby przy opisie działń wynikających z współpracy służb samorządowych i ewentualnie myśliwych, znalazła się przynajmniej wzmianka, o myśliwych jako ekspertach i znawcach tematu, którzy swoją wiedzą i profesjonalizmem w rozwiązaniu problemu wsparli władze samorządowe. A przy okazji gratuluję Koleżance spostrzegawczości i celnego odczytania moich intencji. Pozdrawiam „Darz Bór” Jerzy   

  • jerzy14z4 2012-08-04 21:57:31

    Oczywiście powyższa odpowiedź jest dla Koleżanki "Horpyny" - przepraszam za to niedopatrzenie.

  • Horpyna 2012-08-04 23:48:14

    Dziękuję za słowa uznania:)To jeszcze słów kilka w temacie naszych przygód ze zwierzyną w mieście. Mój opiekun to myśliwy z wieloletnim doświadczeniem ( niedawno ochodził 80 urodziny i 54 lata stażu) od wielu , wielu  lat jest Łowczym  w tym kole , jest również członkiem Sądu Łowieckiego przy ORŁ  o odznaczeniach nie ma co wspominać , bo ma chyba wszystkie łącznie ze Złomem :) Nigdy nie było sytuacji abyśmy stawili się tam sami,  nie proszeni, zawsze była to prośba bądź inicjatywa służb miejskich i zawsze PZŁ miał o tym informację i nigdy żadne działania nie były podjęte samowolnie. Z pewnością posiada On odpowiednię wiedzę w tej materii a proszny jest praktycznie do każdej interwencji z prostej przyczyny , świetny fachowiec i człowiek który ponad wszystko stawia wzajemną wsółpracę i troskę o dobro zarówno ludzi jak i zwierzyny. Ja praktycznie robię za kierowcę , który przy okazji pobiera nauki i podpatruje mistrza, ponieważ tak się składa ,że jesteśmy również sąsiadami :)) Jak śmieją się nasi współlokatorzy z klatki mogą spać spokojnie , bo klatka jest uzbrojona od parteru po II pietro  :))   Myślę ,że to rozwieje dalsze wątpliwości co do kompetencji naszego duetu:))  Co do naszego Nemroda :) nasza rozmowa przybrała taki a nie inny  obrót ponieważ mówiąc szczerze zaczęła mnie już irytować wyznaczona mi rola " niepiśmiennego chłopa" :))) Potrafie dyskutować i uszanować rozmówcę nawet jeśli się z Nim nie zgadzam :) ale to musi działać w obie strony :)))

  • jerzy14z4 2012-08-05 11:31:41

    Horpyna  Pięknie i spokojnie wszystko sobie wyjaśniliśmy, i właśnie o to tu chodzi. Zauważyłem już w kilku wypowiedziach Koleżanki, że wzoruje się na starszym koledze, który wprowadzał ją w arkana łowiectwa. Muszę przyznać, że wybór Koleżanki jest bardzo trafny bo uczysz się dobrej, starej szkoły łowieckiej, szkoły która kładzie nacisk na etykę, zachowanie i szacunek do innych ludzi i samej natury ze zwierzętami włącznie. Ja jestem już emerytem, a myśliwym 43 lata. Tak właściwie to pochodzę z łowieckiej rodziny, polował mój dziadek, polował mój ojciec a ja dalej podtrzymuję te tradycje. Dorobkiem swoim nie będę się chwalił bo inni mogą to odczytać jako zwykłą nieprzyzwoitość. Proszę przekazać ukłony dla starszego pana, dla łowczego od łowczego, i tak trzymać Koleżanko. Życzę dalszej dobrej współpracy z innymi i ciągłego rozwijania się, a Twojemu starszemu koledze życzę dużo zdrowia i co najmniej 100 lat życia. Myślę, że nieraz jeszcze spotkamy się na tym portalu. Pozdrawiam - Jerzy        

  • Horpyna 2012-08-06 17:19:24

    Przekaże pozdrowienia :)Miałam to szczęście ,że trafiłam na opiekuna w osobie mojego sąsiada, dla którego mam wielki szacunek , jest dla mnie autorytetem i mam wobec Niego ogromny dług wdzięczności ,za to ,że sie mną zaopiekował kiedy inni zawiedli,  i że pomimo wielu obowiązków poświeca mi swój czas.Ale największy szacunek mam za to ,że jest zwyczajnie uczciwym i dobrym człowiekiem,  z rozsadkiem podchodzi do tego co się dzieje dzisiaj w łowiectwie i daleki jest od napuszenia, z którym zdarzyło mi sie już zetknąć, choć akurat On mógłby głowę nosić wysoko.  Przez myśl mi nawet nie przeszło pisząc o naszych przygodach, że zostanie to w taki sposób odebrane, ale może i dobrze sie stało , w przyszłości kiedy przywołam postać mojego opiekuna  będzie jasne , kto jest kto :) 

  • robin 2012-08-15 16:11:19

    Ja myślę że większą nienawiścią darzone są władze PZŁ jak przeciętny myśliwy. a jak wiadone wszystkie g.... spływa z góry to na dole śmierdzi nalepiej. O co mi chodzi, tylko spokojnie np: Prywatne chodowle zwierzyny łownej- od dłuższego czasu starają się na zalegalizowanie polowań na ich terenie. W skrócie przykładowo wystawia byka  jakiegoś tam na allegro, kto da więcej za wieniec ten strzela z broni lub łuku. Przecierz to chodowla rolnicza nic wspólnego z obwodami łowieckimi nie ma. Ja polowałem tak w Irlandii, Szkocji,Słowacji. A u nas trwają jakieś stereotypy i beton odporny na wiedzę i postęp. Mimo że mam 50 h lasu i kiedyś należałem do PZŁ to myśliwym wstęp wzbroniony skutecznie na to zapracowali. Ludzie tacy jak ja i mi podobni są zainteresowani zmianami w PZŁ lub jego upadkiem. Zarząd główny sprawia wrarzenie głuchego, skostniałego, starca wierzącego że jest nieśmiertelny. To durzy błąd. Prezesa morzna zobaczyć w gazecie ale przeciętnego myśliwego z sąsiedztwa morzna opluwać. Czyli kowal zawinił, cygana powiesili

  • Wiktor951 2012-08-15 18:51:44

    Jestem pod wrażeniem Pana słowami coś nie samowitego ta współpraca myśliwego z lasem to wspaniałe,tylko dla czego macie celowniki optyczne gwarantujące strzał z 200 metrów amunicję mocniejszą jak wojsko ,Ja osobiście zabiłem bo musiałem  w Karkonoszach za zgodą .........łanięmiała połamane nogi do tego wystarczył mi bagnet.Dzisiaj jako stary weteran misji wojskowychdumnie noszący odznakę Szarotki spotkałem pana kolegów możliwe że koło łowieckie Zryw Mińsk Mazowiecki polujących na kaczki ja nie polowałem ja chciałem być nad stawami gdzie się wychowałem sam .śmiech pana kolegów wprawił mnie w zdumienie nie odpowiedzieli na dzień dobry patrzyli się na frajera co rano spaceruje........Miałem wielką pokusę podejść i powiedzieć że kaczki nie strzelają dlaczego wy strzelacie do nich skoro i tak nie będą zjedzone tylko wyrzucone , około 10 15 sztuk dla myśliwego .Rejon ogołocony i do końca nie jestem przekonany oprawidłowości polowania strzelanie do kaczek pływających w szuwarach nie czekanie na lot .Strzelać strzelałem i strzelam ponad 20 lat mam więcej trafień niż ci myśliwi kaczek ale ta różnica że do mnie strzelano,Nie chodzi mi o zasadność ale cel współczesnych polowańoraz o ludzi którzy to wykonują, podobno jak się mówi w Polsce Dzień Dobry ,to się odpowiadaJa za godzinę też ubrany byłem w moro i też byłem w lesie niszczyć wnyki nie jestem myśliwym inigdy nie będę  Jest Was po prostu za dużo może tak polowanie koło na koło.......Ciekawe

  • robin 2012-08-15 21:46:20

    Wiesz powiem ci że masz dyżo racji, Ja obecnie nie jestem myśliwym według prawa polskiego. Byłe nim 12 lat temu i sam zrezygnm bo głupota z debilizmem już mniemału. To co piszesz o kaczkach to prawda sam w ubiegłym roku byłem świadkiem takiego zachowania.Przyjechało kilku panów jepami i urządzili sobie rzeżnię na wodzie. Nie mieki  ze sobą psa ani łodzi. Byłem wtedy na rybach miałem łódz i zebrałem 15 sztuk niektóre trzeba było dobić. Widzieli mnie i nie próbowali nawet poprosić o ich zebranie .Jak szybko przyjechali tak szybko odjechali. Ja miałem parę obiadów........... Ja poluję z  łukiem i z sokołem wędrownym. Muszę wyjeżdzać za granicę bo w Polsce to kłusownictwo. Nie mam celownika na 200 m itp. Żeby coś strzelić czasen muszę się tarzać 200m po błocie aby podpełzać na 30 m do celu. Ptasiek terz czasami odmawia posłuszeństwa i ma chumory, czasem zamiast polować, woli sobie polatać. Ciekawe czy zielone kapelusiki wytarzali by te swoje ładne ubranka. Pewnie paru by się znalazło...........  Poza wyjątykami debili, nie warto zapominać że jak wszędzie jest garstka normalnych ludzi, że to terz gospodarka łowiecka a to warzna sprawa. Tylko jak wyeliminować debili z tego środowiska. W Irlandi podobało mi się jedno stwierdzenie..... Czego nie reguluje prawo powinien regulować wstyd...... Ale jak to przenieść na Polski gruny?



Reklama
Reklama