Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Kol. Marianie ! Popieram kolegę w całej rozciągłości.Od jakiegoś czasu można zauważyć,że nawet naszym politykom trudno się jest przyznać ,że pasją ich życia jest łowiectwo.Namnożyło się różnych pseudo-ekologów,zielonych,obrońców zwierząt,którzy nie mają ani doświadczenia,ani wystarczającej wiedzy i serwują nam jakże niekiedy niedorzeczne opinie.Takie stowarzyszenie " Salamandra",nie dość że przytacza fałszywe wyniki badań to nas myśliwych stawia często w fałszywym świetle.Pikanterii dodaje dodatkowo fakt, iż Ministerstwo Ochrony Środowiska na takie badania lekką ręką daje grubą kasę.Zadaję sobie nie raz pytanie dokąd my zmierzamy ??? !.Pozdrawiam,DB.
Popieram całkowicie stanowisko Kolegi Ignatowicza - pamiętając czasy, kiedy na wilki polowało się jak na każdą zwierzynę i populacja wcale nie malała !
Witaj ponownie. Jak obiecałem tak znalazłem. Jest to Brać łowiecka z listopada 2012 r. - wywiad z polskim wilczarzem z Bieszczad, Andrzejem Pawlakiem, więc zacytuje jego słowa na ten temat ; „ wracając jednak do wilków, długo walczyliśmy o to, aby ten gatunek nie został objęty ochroną. Niestety, zamiast słuchać głosu leśników i myśliwych, decydenci wzięli pod uwagę opinię różnych aktoreczek i ekooszołomów. Dziś mamy skutki tego – wilk w Bieszczadach znów staje się plagą. Zaczyna masowo atakować nie tylko zwierzynę, ale też zwierzęta domowe. Trudno to wszystko pojąć w sytuacji, gdy nasi sąsiedzi zza wschodniej i południowej granicy polują na te drapieżniki”, koniec cytatu. Zaś cały artykuł jest godny znajomości, a na moim blogu, w tytule dot. chyba „instynktu i myślenia , przytaczałem dość ciekawe urywki z tego artykułu, dotyczące wilków w Bieszczadach. Twój artykuł zatem należy uznać za dość trafny. Db.
Kolego Marianie, gratuluje znakomitego artykułu pod każdy względem jest on poprawny i zmusza do rozważenia każdego jego wątku. Wilkami bieszczadzkimi interesuje się od początku mojej obecności w łowiectwie, ale tak z pozycji ad hok trudno się wypowiedzieć. Wyczytałem niedawno, chyba w braci łowieckiej, że na Białorusi poluje się na nie, jak na zwierzynę łowną i nie ma to wpływu na zmniejszenie, czy też zagrożenie ich populacji, ale poszukam tego artykułu, bo znam jego autora. A tak przy okazji, żebym nie zapomniał, informuj mnie o takich artykułach, którego Ci jeszcze raz gratuluje. Pozdrawiam serdecznie, bo jesteś bezbłędny, ale masz gruntowną wiedzę i taką praktykę, więc dziel się tym z nami.
Kolego donwito83! Proponuję przeczytać mój powyższy temat raz jeszcze, aby zrozumieć. Ja nie jestem za całkowitą eksterminacją wilka. Chciano to u nas zrobić po wojnie, a wilk i tak się nie dał! Jestem za wilkiem łownym. Żebyśmy się nie obudzili po niewczasie i nie mieli kłopotu, jaki dziś mamy z....np. bobrem!!!
Bardzo pouczający artykół kol Ignatowicza gdyż wilk zawsze był obecny w naszych lasach zawsze czynił szkody i był postrachem ludzi i zwierząd zarówno dzikich jak i domowych.Może niech Francuzi zaczną chronić wilka u siebie a nie u nas w Polsce.Wzorując aię na populacji lisów polujemy na nie od lat również dopadają je choroby,wścieklizna również i czy populacja lisa zmniejsza się ? podejrzewam że podobnie rzecz miałaby się z wilkiem.pozdrawiam
KolegoPopieram odstrzał wilka, ale tylko i wyłącznie usprawiedliwiony (zwiększona populacią itp. ) a nie dlatego że to drapierznik , Gatunek ten był obecny na naszych ziemiach od zalania dziejów i jak najbardziej ma usprawiedliwioną racie bytu- czy to nam się to podoba czy nie ( myśliwym ). Zacząłeś od przeliczeń a ile nas to kosztuje... proponuje dalsze przeliczenia ile kosztują nas dziki ( jakie czynią zniszczenia, jakie odszkodowania płacą koła za straty- są kraje gdzie został wytępiony) a może by tak lisa całkowice wytępić ??
Kol. Marianie ! Popieram kolegę w całej rozciągłości.Od jakiegoś czasu można zauważyć,że nawet naszym politykom trudno się jest przyznać ,że pasją ich życia jest łowiectwo.Namnożyło się różnych pseudo-ekologów,zielonych,obrońców zwierząt,którzy nie mają ani doświadczenia,ani wystarczającej wiedzy i serwują nam jakże niekiedy niedorzeczne opinie.Takie stowarzyszenie " Salamandra",nie dość że przytacza fałszywe wyniki badań to nas myśliwych stawia często w fałszywym świetle.Pikanterii dodaje dodatkowo fakt, iż Ministerstwo Ochrony Środowiska na takie badania lekką ręką daje grubą kasę.Zadaję sobie nie raz pytanie dokąd my zmierzamy ??? !.Pozdrawiam,DB.
Popieram całkowicie stanowisko Kolegi Ignatowicza - pamiętając czasy, kiedy na wilki polowało się jak na każdą zwierzynę i populacja wcale nie malała !
Witaj ponownie. Jak obiecałem tak znalazłem. Jest to Brać łowiecka z listopada 2012 r. - wywiad z polskim wilczarzem z Bieszczad, Andrzejem Pawlakiem, więc zacytuje jego słowa na ten temat ; „ wracając jednak do wilków, długo walczyliśmy o to, aby ten gatunek nie został objęty ochroną. Niestety, zamiast słuchać głosu leśników i myśliwych, decydenci wzięli pod uwagę opinię różnych aktoreczek i ekooszołomów. Dziś mamy skutki tego – wilk w Bieszczadach znów staje się plagą. Zaczyna masowo atakować nie tylko zwierzynę, ale też zwierzęta domowe. Trudno to wszystko pojąć w sytuacji, gdy nasi sąsiedzi zza wschodniej i południowej granicy polują na te drapieżniki”, koniec cytatu. Zaś cały artykuł jest godny znajomości, a na moim blogu, w tytule dot. chyba „instynktu i myślenia , przytaczałem dość ciekawe urywki z tego artykułu, dotyczące wilków w Bieszczadach. Twój artykuł zatem należy uznać za dość trafny. Db.