Reklama

Łowiectwo i myślistwo - związek jednego z drugim...

Jest chyba rzeczą dla każdego oczywistą, że zadaniem publicysty jest prezentowanie na forum własnych poglądów, to, powinno być poza sporem. Poza sporem powinny być też inne rzeczy, np. takie, że tezy które autor danego opracowania głosi w poważnym magazynie, nie mogą być pozbawione walorów jakiejś powszechnie uznanej racjonalności, czyli, że nie są - przepraszam za wyrażenie - głupie. Za taki stan rzeczy odpowiada zaś nie tylko autor felietonu, ale i Redakcja która jego materiał weryfikuje i „puszcza”, lub też nie. W mniejszym stopniu - ale jednak, dotyczy to również wypowiedzi komentatorów, którzy się do danego materiału odnoszą. Przepraszam za taki formalny wstęp, ale pisując tutaj za friko chcę, aby każdy i każdemu okazywał należny mu szacunek. Dziwnie więc brzmi dla mnie w portalu łowieckim (!) notoryczne nabijanie się przez kogoś z „zielonego kapelusika” - a de fakto z ludzi którzy je noszą!?

Przejdźmy jednak do tematu, czyli związku jednego z drugim i konsekwencji, które z tego wynikają. W komentarzach pisanych ad vocem pod ostatnim moim materiałem, zobowiązałem się mianowicie do poszerzenia wątku traktującego o negatywnych skutkach „przeludnienia” w kołach łowieckich. Tutaj, na dzień dobry i konkretnie zaznaczam, że sprawa nie jest prosta, bo trudno kogokolwiek pozbawić prawa do uprawiania np. łowiectwa w tzw. państwie prawa. Bez wątpienia trudno i to jest poza sporem, ale z drugiej strony trudno sobie wyobrazić to, aby dostęp do posiadania broni myśliwskiej i prawo do polowania, były oderwane od realnych warunków funkcjonowania konkretnej organizacji, czyli w tym przypadku - koła łowieckiego, które w naszym kraju jest podstawową strukturą działalności łowieckiej.

Osobną kwestią jest sprawa myśliwych nie zrzeszonych w takich grupach i nie dzierżawiących obwodów. Tutaj można się zgodzić z tezą, że w tych przypadkach kwestia ograniczeń w ogóle nie występuje i każdy, kto spełni odpowiednie kryteria administracyjno-prawne oraz fachowe, myśliwym może być statystycznym, uprawiać strzelectwo sportowe, lub też polować na zasadach koleżeńskich zaproszeń, albo też komercyjnie, czyli za pieniądze. Myśliwi zrzeszeni w kołach też przecież nie polują za darmo, tylko ponoszą wszelkie skutki tego, że dany obwód łowiecki utrzymują i - z problemami z tego faktu wynikającymi, borykają się na co dzień. Konkretnie, to tak mają ich zarządy, a piszę to bynajmniej nie z zielonego kapelusza, tylko z autopsji, bo swego czasu sam to przeżywałem.

Sprawa praktyki naboru do kół łowieckich bywa kontrowersyjna, to fakt. Ogólnie zauważaną wadą obecnej sytuacji jest to, że najczęściej opiera się on na tzw. „zastępowalności pokoleń”, czyli, że w praktyce i w wielu przypadkach, polują w nich całe klany rodzinne, a hermetyczność na nowych członków bywa wielka. Z drugiej strony prawdą jest to, że młodzi ludzie z rodzin, gdzie ktoś już poluje, mają o wiele większe wyobrażenie o realiach tego środowiska, niż adepci, którzy pragną tutaj czasem trafić z pobudek zupełnie obcych idei, która przyświeca prawdziwemu łowiectwu. Dla wielu okazuje się to być rozczarowaniem, a dla koła tylko kłopotem.

Prawo jednak jest jasne i nie może być inne, myśliwym może zostać każdy, kto spełni określone warunki. Jedynym więc wnioskiem logicznym z tych realiów wypływającym jest to, że każde koło łowieckie - uwzględniając swoją indywidualną specyfikę, musi ją każdemu chętnemu jasno przedstawić, czyli - ustalić progi. Wyobraźnia ludzka jest bowiem niczym nie ograniczona, wyobrazić można więc sobie wszystko, wystarczy zamknąć oczy, o wiele jednak trudniej takie wizje, nawet tak szlachetne jak „równość, wolność i braterstwo” - wprowadzić w życie. Stąd też twierdzę, że głoszona przez niektórych teza o braku związku między ilością myśliwych dzierżawiących konkretny obwód, a praktycznymi skutkami, jakie z tego wypływają, jest utopijna.

Jak zawsze i wszędzie, kryterium oceny ilości wszystkiego, powinien być zdrowy rozsądek, a osiągnięcie tego celu, powinno wynikać z dopuszczonych prawem i jasnych dla każdego reguł. Z całą pewnością jest źle, jeżeli gospodarka łowiecka koła (szczególnie w obwodach leśnych i leśno - polnych) kuleje z powodu zbyt małej obsady aktywnych myśliwych, ale inne są problemy, gdy tych jest zbyt wielu. Tak przynajmniej uważam na podstawie własnych doświadczeń, a nie dlatego, „że sobie poczytałem” jak mi tutaj ktoś życzliwy radzi.

Powszechnie przecież wiadomo, że polowanie, np. na zwierzynę grubą, nie odbywa się na zasadach jakiejś wolnej amerykanki, tylko na podstawie ściśle ustalonych planów i już z tego powinno wynikać jasno, że w przypadku gdy ilość myśliwych znacznie przekracza ofertę podaży, mamy problem. Jest to jednak problem nie jedyny.

Polowanie nie odbywa się bowiem „byle gdzie”, tylko w konkretnym obwodzie, który ma określoną powierzchnię i trzeba znaleźć jakiś sposób na to, aby polując indywidualnie, zachować tutaj ład i bezpieczeństwo. Najlepszym jak się wydaje wyjściem z w tej sytuacji, jest podział obwodu na ściśle określone rejony, do których dostęp ma każdy uprawniony. Takie rozwiązanie jest sprawiedliwe i demokratyczne, ale i ono - w sezonie który jest przecież krótki, może rodzić swoiste wyścigi i to nie tylko w kwestii dostępu do łowiska, ale i w delikatnej materii dotyczącej selekcji. Przecież, kto pierwszy, ten lepszy, a plan gumowy nie jest...

Podział łowiska na określone rejony, albo wręcz na konkretne stanowiska, np. ponumerowane ambony, jest więc w pewnych warunkach logiczny. „Przeludnienie” do tego zmusza, ale ja z rozrzewnieniem wspominam czasy, gdy takiej konieczności w moim kole nie było i z powodzeniem mogłem podczas ponowy tropić tumaka, bez oglądania się na poszczególne dukty, a nawet trakty. Niestety, ale w warunkach rejonizacji uroczysk, taka przygoda nie jest już możliwa. Osobnym problemem jest sprawne przeprowadzenie polowania zbiorowego w sytuacji, kiedy na zbiórce stawi się nam komplet, który zaskoczy prowadzącego. Oczywiście, że wszystko można z góry ustalić i reglamentować, kto jednak tęskni za taką sytuacją? Myślę, że nie ci, którym akurat wypadnie pauzować, wszystko to jednak wynika z nadmiaru popytu nad podażą i szczęśliwi są ci, którzy jeszcze się z takimi problemami nie borykają. Darz bór!

Stary borsuk
Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    Przyroda 2013-03-19 18:10:40

    Darz bór! Panie Kropaczewski. Widzę że i Pan , jak większość myśliwych jest za zdecydowanym ograniczeniem popularyzacji pięknego sportu jakim jest myślistwo. Ograniczenie rozbudowy kół łowieckich ma tylko jedno zadanie- a w zasadzie dwa w jednym. Ograniczy to obwody łowieckie no i ważne, "mięso" czyli zwierzyne na tych terenach, bo przecież należy się podzielić.  Prawdą jest że są koła gdzie całe klany rodzinne polują, czy to ma być etyczne. Czy nie warto wyrazić zgodę na przyjęcie do koła chętnego ,który pali się i do pomocy i do udziału w życiu łowieckim łącznie z dokarmianiem zwierzyny.  Czy myśliwym ma przyświecać tylko zwierzyna jako mięso, której będzie mniej, bo jest więcej chętnych na polowaniu to nazywa Pan "nadmiarem" a w zasadzie nadwyżką popytu nad podażą.Ale tak w zasadzie jest to elitarna organizacja do której wejście jest nie możliwe poza koligacjami rodzinnymi ewentualnie innymi. Chciałbym wierzyć że są obecnie koła myśliwskie. którym nie można takich przypadków przypisać.Darz  bór.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    anna-suminska 2012-08-02 08:31:30

    Brawo Kolego - uważam, że tego typu forum nie powinno być miejscem jarmarcznych pyskówek, jak to zaprezentowała niejaka /nomen omen/ Horpyna. Bardzo pieknie Kolega pisze - zapraszam do mojego bloga /humor myśliwski/, który nie zawsze ma wiele wspólnego z humorem. Piszę "Kolego" ponieważ jestem członkiem PZŁ od - wstyd się przyznawać - 1960 r. Przepracowałam 25 lat w organach wojewódzkich i naczelnych zrzeszenia i środowisko znam jak mało kto /czasami niestety . . . / Darz Bór!

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    Redakcja 2012-07-04 17:25:03

    Szczepanie wyślij mi byle e - mail dla sprawdzenia twojego adresu

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama
Reklama
Najnowsze wiadomości