Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Darz bór! Panie Kropaczewski. Widzę że i Pan , jak większość myśliwych jest za zdecydowanym ograniczeniem popularyzacji pięknego sportu jakim jest myślistwo. Ograniczenie rozbudowy kół łowieckich ma tylko jedno zadanie- a w zasadzie dwa w jednym. Ograniczy to obwody łowieckie no i ważne, "mięso" czyli zwierzyne na tych terenach, bo przecież należy się podzielić. Prawdą jest że są koła gdzie całe klany rodzinne polują, czy to ma być etyczne. Czy nie warto wyrazić zgodę na przyjęcie do koła chętnego ,który pali się i do pomocy i do udziału w życiu łowieckim łącznie z dokarmianiem zwierzyny. Czy myśliwym ma przyświecać tylko zwierzyna jako mięso, której będzie mniej, bo jest więcej chętnych na polowaniu to nazywa Pan "nadmiarem" a w zasadzie nadwyżką popytu nad podażą.Ale tak w zasadzie jest to elitarna organizacja do której wejście jest nie możliwe poza koligacjami rodzinnymi ewentualnie innymi. Chciałbym wierzyć że są obecnie koła myśliwskie. którym nie można takich przypadków przypisać.Darz bór.
Brawo Kolego - uważam, że tego typu forum nie powinno być miejscem jarmarcznych pyskówek, jak to zaprezentowała niejaka /nomen omen/ Horpyna. Bardzo pieknie Kolega pisze - zapraszam do mojego bloga /humor myśliwski/, który nie zawsze ma wiele wspólnego z humorem. Piszę "Kolego" ponieważ jestem członkiem PZŁ od - wstyd się przyznawać - 1960 r. Przepracowałam 25 lat w organach wojewódzkich i naczelnych zrzeszenia i środowisko znam jak mało kto /czasami niestety . . . / Darz Bór!
Szczepanie wyślij mi byle e - mail dla sprawdzenia twojego adresu
Ciesze się, że ten komentarz jest bardzo merytoryczny, "obowiązkiem" zas autora materiału jest odpowiedzieć na każdy i absolutnie nie chodzi o to, aby ktoś przyznawał mu rację lub nie. Komentarz jest jak zwykle bardzo długi i nie jest raczej możliwe odniesc się szerzej do każdego z jego wątków, zrobie to wyrywkowo. Pojęcie "obwód łowiecki" jest bardzo enigmatyczne, no przynajmniej nie ścisłe, bo żaden chyba obwód nie jest jednorodnym rajem, tylko określonym zbiorem uroczysk o rozmaitej atrakcyjności. Ja nigdy nie byłem "stowarzyszony" z wymienionymi tutaj towarzyszami, ale oni tutaj bywali, Jaroszewicz również na polowaniach. Zgłaszanie sie na "3 rejony" nie jest w "moim" kole możliwe. Szanse statystyczne na strzelenie 5 czy 10 sztuk czegoś tam, idą dosc ściśle z faktem zamieszkiwania blisko łowiska, przynajmniej moim zdaniem szanse kogoś kto do łowiska wpada nawet raz na tydzień nie są wielkie. Jeżeli chodzi o szeroko rozumianą "dostępność" do kół, (ja nie poluje już od lat 10, bo po cieżkiej chorobie uznałem że tak bedzie lepiej dla każdego) to dzisiaj bodaj najważniejszym kryterium "dostępności" stały si e pieniądze. Darz bór. Sz. Kropaczewski - Stary borsuk
Pod zielonymi kapelusikami z piorkami legna sie rozne mysli. Fakt. Ale wypada tez podac pare FAKTOW. Do owych przemyslen. O ile istnieje sporo dywagacji na temat "pojemnosci lowiska" w odniesieniu do zwierzat to nikt nie potrudzil sie o zdefiniowanie tego pojecia w stosunku do pytania - "ilu mysliwych wlasciwie moze zmiescic sie w lowisku ?". Zawarta we wpisie szanownego starego borsuka konkluzja - "jak za malo to niedobrze a jak za duzo to tez zle" jest w 100 % sluszna. Jednak warto zwrocic uwage, ze miedzy granicami "za malo", "za duzo" - rzadzi sie w naszych realiach zwyczajny egoizm. Egoizm zasiadajacych przy korycie. Teroretycznie jesli kazdy z czlonkow kola strzela po 10 sztuk zwierzyny rocznie, mozliwym jest przyjecie tej samej ilosci nowych czlonkow. Praktycznie kazdy z czlonkow powiekszonego kola strzelalby po takiej operacji tylko albo az 5 sztuk. Jesli w danym kole sumienie polujacego buca w zielonym kapepelusiku z piorkiem obciaza zamordowanie tylko jednego stworzenia z listy zwierzat lownych rocznie, to po powiekszeniu listy czlonkow danego towarzystwa wzajemnej adoracji strzelaby przecietny czlonek tegoz jedno stworzenie raz na dwa lata . Tragedia ? Dla niektorych - jak widac - owszem. "Kolezenstwo" odmieniane we wszystkich mozliwych i niemozliwych przypadkach idzie w tym wypadku sie...... pokolegowac powiedzmy. Bo "za ciasno" bedzie w lesie. Wracajac do FAKTOW - @Koser wspomnial, ze jesli idzie o % polujacej populacji jestesmy na szarym koncu "polujacej Europy" - trzeci czy czwarte miejsce od konca. Zgadza sie. Palme pierwszenstwa dzierzymy natomiast jesli idzie o przecietna powierzchnie lowisk przypadajaca na glowe przecietnego mysliwego - stowarzyszonego czy niestowarzyszonego. Ow przecietny polujacy Polak ma 2,5 km2 lowiska/obwodu do wlasnej dyspozycji. Przecietnie. Praktycznie wiecej. Naturalnie dla lowiecko wyroslych za czasow poznego Gomulki czy wczesnego Gierka, kiedy polowalo ok. 50 000 osob (i nie bylo internetowych trolli) czyli o polowe mniej niz dzis, jest to "tragedia". Tyle tylko, ze ci dwaj Towarzysze juz nie zyja, Jaroszewicz tez juz nie poluje a lowiectwo ma do czynienia z duzo istotniejszymi problemami niz fakt ze ktos musi sie zapisac na trzy rejony zeby pochodzic za tumakiem. Z faktem, ze mysliwi sa stosunkowo nielicznie reprezentowani w polskim spoleczenstwie wiaze sie kwestia popularnosci lowiectwa przekladajaca sie sie jego "wizerunek" . A ten jest - tak jaki jest.
Szanowny Szczepanie, jestem chwilowo tak mocno zajęty, że w przerwach wskakuje na forum, by zobaczyć co się dzieje. Czytam twoją publicystykę, i przyznaje się do wielu wątpliwości, które poruszasz. Wczytuje się też w komentarze i dywagacje Twoich adwersarzy, jak oni to widzą i piszą. Mam nadzieje, że tematyka ta nam nie ucieknie..., więc pozdrawiam serdecznie i życzę na razie pozytywnej twórczości !
Szanowny Szczepanie, jestem chwilowo tak mocno zajęty, że w przerwach wskakuje na forum, by zobaczyć co się dzieje. Czytam twoją publicystykę, i przyznaje się do wielu wątpliwości, które poruszasz. Wczytuje się też w komentarze i dywagacje Twoich adwersarzy, jak oni to widzą i piszą. Mam nadzieje, że tematyka ta nam nie ucieknie..., więc pozdrawiam serdecznie i życzę na razie pozytywnej twórczości !
Kolego Czesławie! Ja doprawdy nie wiem, czy to był troll, może i był, sam mówiąc poważnie miałem nawet jednego konkretnego gościa z portalu na którym poprzednio pisałem na myśli! ale nie bez kozery napisałem, że od weryfikacji tego co się publikuje, jest Redakcja. Ten domniemany troll, ma tutaj swoje konto i chociaż pisał bzdury, to ja jako autor konkretnego materiału, muszę zachować spokój i odpowiadać w miarę grzecznie. A pro pos. Cały czas czekam na wieści na mojej skrzynce. Pozdrawiam. Stary borsuk
Szanowny Szczepanie, słusznie poruszyłeś nabijanie się z "zielonego kapelusika" i noszących go ludzi. Komunikuje Ci więc, że z ciekawością zacząłem śledzić Twoje zmagania, dziwiąc się łatwości prowokacji, której się poddałeś. Podejmowanie przez Kolegę i prowadzenie dyskusji z osobą bądź co bądź animową, nie autoryzowaną na portalu udostępnieniem swoich uprawnień z pozycji wiedzy na temat zagadnień łowiectwa zdziwiło mnie trochę, choć daje Ci duży plus w tym starciu.Musiał Kolega zauważyć jego niezrozumiały styl wypowiadania się, pełny aberracji- odchylenia od stanu zwykłego wypowiadania się, wskazującego na Osobę, tzw. "trolla internetowego", celowo zamieszczającego długie, groteskowe i kontrowersyjne wypowiedzi, burzące komunikatywność społeczną forum, grożącą martwotą aktywności. DB. i pozdrawiam!
Szanowny Kolego! To bardzo sympatyczne gdy ludzie z sobą rozmawiają i różnią się pięknie. Łowca" to mam oprawionych 8 kompletnych roczników i zgadza się, że różnie to z tym wydawnictwem było, pamiętam czas, gdy wydawano go na papierze omal toaletowym, a na jakiś czas zdaje się całkowicie zniknął. Jaa, jeżeli chodzi o ulubiony kolor, to zawsze ceniłem tylko zielony i z tego powodu w czasie najgłupszej wojny współczesnej Europy, nie polowałem prawie rok. Temat, jak każdy jest szeroki i można by tak gawędzić w nieskończoność, czy ja jednak wiem, czy duża ilość myśliwych może uzdrowić koło? Pewnie ilość zrzucających się wzrośnie, to fakt, czy to jednak ma jakikolwiek związek z sytuacją w przysłowiowym lesie? Wątpię. Miłego dnia! Sz. Kropaczewski. Stary borsuk
Uważam, że to dobrze Stary borsuku, że poruszyłeś temat i dyskutujemy o nim. A, że posiadamy inną agrumentację to też dobrze. Tak się złożyło, że wychowałem się podobnie jak wielu na Łowcu Polskim. Miałem również dostęp do roczników od lat 30 ubiegłego wieku. Moja przygada z tym periodykiem skończyła się na początku lat 80. Wówczas stwierdziłem, że zabarwienie pisma z zielonego zmieniło się na inny kolor. Mimo, że mineło już wiele lat i obecnie czytam inne tytuły to ten odcień i retoryka gdzieś tam pozostała w pamięci. Czytając odpowiedz Kolegi na mój wpis przypomniały mi się ówczesna retoryka. Żyjemy obecnie tu i teraz. Jakieś tam obszary hodowli zagrodowej lub na wydzielonych obszarach przykłady intensywnej hodowli były i są u nich i były i są u nas. I z dostępnością tak u nich jak i u nas jest różnie. Słaba kondycja finasowa wielu kół. To fakt. Ale tak jest również w różnych firmach. Ich kondycja finansowa jest różna. Jedni padają inni tworzą nowe podmioty. To naturalne. Więc może trzeba przyjmować więcej młodych prężnych ludzi i prowadzić bardziej efektywną, a nie efektowną gospodarkę łowiecką w kołach. Wówczas kondycja finansowa się poprawi i będzie lepiej.
Witaj Kolego! Uprzejmie dziękuję za komentarz i powiem tak. Ponownie swojego artykułu czytał nie będę, ale pewnie nie do końca napisałem tak, jak mi Kolega sugeruje. Napisałem chyba, że myśliwych istotnie może być wielu (np, jako niezrzeszonych) gorzej gdy wielu ich ma konkretne koło dysponujące określonym areałem łowiska. Ja nie jestem znawcą łowiectwa światowego, ale na zachodzie mam też rodzinę i oni mówią mi tak, broń to ja mogę mieć, stoi za szafą, ale na polowanie to mnie nie stać, bo nie posiadam własnego łowiska, mogę owszem strzelić do kaczki która przeleci nad moim podwórkiem. Poza tym, to na zachodzie prowadzi się chodowlę zagrodową i nazywa się to co tuczy granulowaną paszą, zwierzyną dziką. Koła, owszem mogą się bronic przed chętnymi, ale prawnie pewnie nikomu kto mieszka na terenie ich obwodu odmówić nie mogą, mogą owszem postawić mu pewne progi. Wszelkie progi zaś doskonale pokonuje gruby portfel, szczególnie dzisiaj, gdy kondycja finansowa kół jest z reguły kiepska, bo wykańczają je szkody w prywatnych uprawach, pegeerów już nie ma, a i LP prowadzą inną polityką niż wtedy, gdy byłem młody i ładny. Darz bór. Stary borsuk
Przeczytałem uważnie artykuł kol. Stary borsuk@. Ogólnie tekst jest o przeludnieniu w kołach łowieckich i nadmiarze myśliwych jako takich. Autor nawet próbuje szkicować pewne rozwiązania systemowe dla rozładowania tego problemu. I tak n.p. autor zauważa, że dostęp do posiadania broni myśliwskiej i prawo do polowania nie może być oderwany od realiów danego koła łowieckiego. To jest trochę sztuczne założenie. Polowania definiuje koło PZŁ. Natomiast posiadanie lub nie posiadanie broni myśliwskiej czy też prawa do posiadania tejże leży zupełnie gdzie indziej. Jest w gesti instytucji zewnętrznej, która z łowiectwem nie ma nic wspólnego. Przeludnienie. W kołach łowieckich jest niepisana zasada - limit ilościowy. Koła trzymają się tego limitu jak niepodważalnej reguły. Wszelkie próby przebicia się kończą się prawie zawsze tak samo - mamy komplet. Czy u nas jest dużo myśliwych? Nie! N.p. w republice francuskiej, która jest 2x większa od Polski poluje 1,4 miliona osób. W przeliczeniu na porównywalny obszarowo obwód łowiecki jest ich prawie 7x więcej. Dokładnie 6,7 raza. Dostęp do związku łowieckiego czy kupno broni jest nieporównywalnie prostsze niż u nas. Mimo to ilości pozyskiwanej zwierzyny z 1000 hektarów jest zdecydowanie wyższy niż u nas. Czyli problem nie leży w t.z. przeludnieniu ale gdzieś indziej. Również średnia wieku w kołach cały czas rośnie. Może to jest spowodowane hermetycznością wielu kół łowieckich?
Darz bór! Panie Kropaczewski. Widzę że i Pan , jak większość myśliwych jest za zdecydowanym ograniczeniem popularyzacji pięknego sportu jakim jest myślistwo. Ograniczenie rozbudowy kół łowieckich ma tylko jedno zadanie- a w zasadzie dwa w jednym. Ograniczy to obwody łowieckie no i ważne, "mięso" czyli zwierzyne na tych terenach, bo przecież należy się podzielić. Prawdą jest że są koła gdzie całe klany rodzinne polują, czy to ma być etyczne. Czy nie warto wyrazić zgodę na przyjęcie do koła chętnego ,który pali się i do pomocy i do udziału w życiu łowieckim łącznie z dokarmianiem zwierzyny. Czy myśliwym ma przyświecać tylko zwierzyna jako mięso, której będzie mniej, bo jest więcej chętnych na polowaniu to nazywa Pan "nadmiarem" a w zasadzie nadwyżką popytu nad podażą.Ale tak w zasadzie jest to elitarna organizacja do której wejście jest nie możliwe poza koligacjami rodzinnymi ewentualnie innymi. Chciałbym wierzyć że są obecnie koła myśliwskie. którym nie można takich przypadków przypisać.Darz bór.
Brawo Kolego - uważam, że tego typu forum nie powinno być miejscem jarmarcznych pyskówek, jak to zaprezentowała niejaka /nomen omen/ Horpyna. Bardzo pieknie Kolega pisze - zapraszam do mojego bloga /humor myśliwski/, który nie zawsze ma wiele wspólnego z humorem. Piszę "Kolego" ponieważ jestem członkiem PZŁ od - wstyd się przyznawać - 1960 r. Przepracowałam 25 lat w organach wojewódzkich i naczelnych zrzeszenia i środowisko znam jak mało kto /czasami niestety . . . / Darz Bór!
Szczepanie wyślij mi byle e - mail dla sprawdzenia twojego adresu