Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
U nas na szczęście łatwo dogadujemy się z rolnikami, wielu jest myśliwymi (najłatwiejsza metoda-przeciągnąć wroga na swoją stronę). Ale w sąsiednim OHZecie płacą dużo. Ale mam ciekawostkę: Rolnik zgłosił się z roszczeniem o wydeptaną kukurydzę. Faktycznie, było tego trochę. Tylko, że przy oględzinach nie zauważono ani jednego tropu zwierzyny, za to mnóstwo śladów ludzkich. W butach terenowych. Dokładniejsze badanie łodyg pokazało ślady kolorowej farby na roślinach. Skubańce paintballowce zrobiły sobie poligon :)
izby rolnicze jak sama nazwa wskazuje będą zawsze stronnicze i w mediacje prowadzone pod patronem izb nie wierzmy ale my myśliwi pozostawieni sami sobie musimy zarabiać na polowaniach dewizowych aby coraz większe roszczenia rolników spełniać,pieniądze ze sprzedaży tusz zwierzyny niestety nie pokrywają odszkodowań i to jest powodem frustracji wielu zarządów kół.
Sądzę, że interesy obu stron, zmuszają do szukania zadowalającego rozwiązania. Na uwagę zasługuje włączenie się izby rolniczej, która angażuje dla rolników swój autorytet oraz interes środowiskowy funkcjonowania i może mieć wpływ na ułożenie miedzy stronami racjonalnych stosunków w zakresie ponoszonych zysków i strat. Na uznanie zasługuje też redakcja "poluje", przez zamieszczenie przedmiotowej informacji dla innych kół i członków kół o sposobie rozwiązywania problemów, dość ważnych dla obu stron sporu, a także moim zdaniem wskazując na interesujące przedsięwzięcia w sposobie ograniczenia szkód dla obu stron. Dla mnie osobiście, z uwagi na rodzaj wykonywanej profesji myśliwskiej, ujmując to poważnie ale z nutką żartobliwości dla tej profesji- Dzik, jest strategicznym i najważniejszym zwierzęciem łownym w strukturze wiejskich upraw rolnych i w strukturach funkcjonowania kół łowieckich PZŁ.
U nas na szczęście łatwo dogadujemy się z rolnikami, wielu jest myśliwymi (najłatwiejsza metoda-przeciągnąć wroga na swoją stronę). Ale w sąsiednim OHZecie płacą dużo. Ale mam ciekawostkę: Rolnik zgłosił się z roszczeniem o wydeptaną kukurydzę. Faktycznie, było tego trochę. Tylko, że przy oględzinach nie zauważono ani jednego tropu zwierzyny, za to mnóstwo śladów ludzkich. W butach terenowych. Dokładniejsze badanie łodyg pokazało ślady kolorowej farby na roślinach. Skubańce paintballowce zrobiły sobie poligon :)
izby rolnicze jak sama nazwa wskazuje będą zawsze stronnicze i w mediacje prowadzone pod patronem izb nie wierzmy ale my myśliwi pozostawieni sami sobie musimy zarabiać na polowaniach dewizowych aby coraz większe roszczenia rolników spełniać,pieniądze ze sprzedaży tusz zwierzyny niestety nie pokrywają odszkodowań i to jest powodem frustracji wielu zarządów kół.
Sądzę, że interesy obu stron, zmuszają do szukania zadowalającego rozwiązania. Na uwagę zasługuje włączenie się izby rolniczej, która angażuje dla rolników swój autorytet oraz interes środowiskowy funkcjonowania i może mieć wpływ na ułożenie miedzy stronami racjonalnych stosunków w zakresie ponoszonych zysków i strat. Na uznanie zasługuje też redakcja "poluje", przez zamieszczenie przedmiotowej informacji dla innych kół i członków kół o sposobie rozwiązywania problemów, dość ważnych dla obu stron sporu, a także moim zdaniem wskazując na interesujące przedsięwzięcia w sposobie ograniczenia szkód dla obu stron. Dla mnie osobiście, z uwagi na rodzaj wykonywanej profesji myśliwskiej, ujmując to poważnie ale z nutką żartobliwości dla tej profesji- Dzik, jest strategicznym i najważniejszym zwierzęciem łownym w strukturze wiejskich upraw rolnych i w strukturach funkcjonowania kół łowieckich PZŁ.