Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Co najważniejsze !!!! Muszę przyznać Szanowny Kolego Szczepanie, że wiersz przeczytałem z wielka uwagą. Szczerze gratuluję weny poetyckiej. Mam nadzieję, że to nie koniec poezji ???? pozdrawiam - "Darz Bór"
Myślę Szanowny Kolego Szczepanie, że jeżeli nie podjmie się radykalnych działań w kierunku odbudowy populacji „kota” to ma tu Kolega rację. Obecna sytuacja nie wróży nic dobrego dla tego gatunku. Jestem w kole, które jest kołem gospodarującym w większości na terenach polnych, u nas zając jeszcze się trzyma, jest go znacznie mniej jak przed kilkunastoma laty, ale jeszcze jest. Nie polujemy na niego bo mijałoby się to z celem. Już wcześniej wymieniliśmy na ten temat nasze myśli, na blogu „czy zwierzęta są mądre”. My ciągle prowadzimy wojnę z lisami na naszym terenie, dużo rozmawiamy z miejscowymi rolnikami o sposobach oprysków roślin, aby zmniejszyć skutki zatruć zająca. Efekty nie są imponujące, ale są. Przynajmniej nie obserwujemy dalszej degradacji tego gatunku. Jak będzie dalej trudno przewidzieć. W tym roku przy pierwszych parkotach zaobserwowaliśmy dość spory stan. Wróżba jest dobra, ale czy uda nam się to utrzymać ? Jestem w tym względzie małym optymistą. Podobna sytuacja, jak zająca, spotkała też kuropatwę, której mieliśmy bardzo dużo jeszcze przed szczepieniem lisa, dzisiaj mimo dodatkowego, sztucznego zasilania, stanu kuropatw z lat poprzednich nie udaje się nam odtworzyć. Podobnie jest z bażantem. Pozostała nam sarna, którą też zaczął atakować lis. Na szczęście ciągła jego redukcja w znacznym stopniu powstrzymała straty wśród koźląt i tu nam lekko wzrosło. Jak pisałem wcześniej, jest to ciągła, lisia wojna. Proszę czasami nie brać mojego wpisu, jako narzekanie z mojej strony, broń Boże, jak na razie dajemy sobie radę i robimy wszystko, aby doprowadzić przynajmniej do podnoszenia się liczebności zwierzyny drobnej. Sarny mamy sporo i właściwie sarna w tej chwili nas utrzymuje. Jest też dzik przechodni i jeleń, które ujmowane są w planach hodowlanych. Są także pozyskiwane. Pojawił się też nasz herbowy zwierz, czyli borsuk. Smuci mnie jedak bardzo to, że nasze łowiectwo dość szybko przekształca się w perzdsiębiorstwo produkcyjne. „Darz Bór” – Jerzy
Cóż można powiedzieć? Niestety, los zająca wydaje się być przesądzony, tragiczne jest to, że dzisiaj częściej zajączka możemy zobaczyć martwego na drodze, niż żywego w kniei. Trudno mnie się odnieść do ostatniego wpisu, bo nie wiem, o który park chodzi, ja w ubiegłym roku widywałem zające w "moim" parku, niestety, ale w tym nie widziałem już żadnego, coś wcięło też miejscowe bobry, w tym roku nie widzę w okolicy żadnego śladu ich działalności. Stary borsuk - Czerniejewo k. Gniezna
Ja tydzeń temu w parku tez zuwarzyłem zająca dziś leżał martwy:C
Pięknie , prawdziwie i tak nostalgicznie , dzięki Mistrzu .
Co najważniejsze !!!! Muszę przyznać Szanowny Kolego Szczepanie, że wiersz przeczytałem z wielka uwagą. Szczerze gratuluję weny poetyckiej. Mam nadzieję, że to nie koniec poezji ???? pozdrawiam - "Darz Bór"
Myślę Szanowny Kolego Szczepanie, że jeżeli nie podjmie się radykalnych działań w kierunku odbudowy populacji „kota” to ma tu Kolega rację. Obecna sytuacja nie wróży nic dobrego dla tego gatunku. Jestem w kole, które jest kołem gospodarującym w większości na terenach polnych, u nas zając jeszcze się trzyma, jest go znacznie mniej jak przed kilkunastoma laty, ale jeszcze jest. Nie polujemy na niego bo mijałoby się to z celem. Już wcześniej wymieniliśmy na ten temat nasze myśli, na blogu „czy zwierzęta są mądre”. My ciągle prowadzimy wojnę z lisami na naszym terenie, dużo rozmawiamy z miejscowymi rolnikami o sposobach oprysków roślin, aby zmniejszyć skutki zatruć zająca. Efekty nie są imponujące, ale są. Przynajmniej nie obserwujemy dalszej degradacji tego gatunku. Jak będzie dalej trudno przewidzieć. W tym roku przy pierwszych parkotach zaobserwowaliśmy dość spory stan. Wróżba jest dobra, ale czy uda nam się to utrzymać ? Jestem w tym względzie małym optymistą. Podobna sytuacja, jak zająca, spotkała też kuropatwę, której mieliśmy bardzo dużo jeszcze przed szczepieniem lisa, dzisiaj mimo dodatkowego, sztucznego zasilania, stanu kuropatw z lat poprzednich nie udaje się nam odtworzyć. Podobnie jest z bażantem. Pozostała nam sarna, którą też zaczął atakować lis. Na szczęście ciągła jego redukcja w znacznym stopniu powstrzymała straty wśród koźląt i tu nam lekko wzrosło. Jak pisałem wcześniej, jest to ciągła, lisia wojna. Proszę czasami nie brać mojego wpisu, jako narzekanie z mojej strony, broń Boże, jak na razie dajemy sobie radę i robimy wszystko, aby doprowadzić przynajmniej do podnoszenia się liczebności zwierzyny drobnej. Sarny mamy sporo i właściwie sarna w tej chwili nas utrzymuje. Jest też dzik przechodni i jeleń, które ujmowane są w planach hodowlanych. Są także pozyskiwane. Pojawił się też nasz herbowy zwierz, czyli borsuk. Smuci mnie jedak bardzo to, że nasze łowiectwo dość szybko przekształca się w perzdsiębiorstwo produkcyjne. „Darz Bór” – Jerzy
Cóż można powiedzieć? Niestety, los zająca wydaje się być przesądzony, tragiczne jest to, że dzisiaj częściej zajączka możemy zobaczyć martwego na drodze, niż żywego w kniei. Trudno mnie się odnieść do ostatniego wpisu, bo nie wiem, o który park chodzi, ja w ubiegłym roku widywałem zające w "moim" parku, niestety, ale w tym nie widziałem już żadnego, coś wcięło też miejscowe bobry, w tym roku nie widzę w okolicy żadnego śladu ich działalności. Stary borsuk - Czerniejewo k. Gniezna