Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
No, raczej tak. Ja miałem komfortową sytuację, bo zostało mi sporo materiału po budowie. Niektóre Koła zapewniają materiał, ale jest ich niewiele. Pogadaj z innymi członkami Koła. Zazwyczaj znajdzie się ktoś, kto ma jakieś dojścia i pomoże uzyskać materiał taniej, lub wręcz za darmo. Poza tym w obecnej dobie często bardziej opłaca się zlecić całą budowę komuś, kto to robi "zawodowo". Przemyśl i policz stawki godzinowe. Jeśli zarabiasz na godzinę więcej niż 20 zł to może lepiej zapłacić 10/h i mieć zrobione. Inna sprawa, że to takie trochę, może nie "oszukiwanie", ale w społeczności graczy komputerowych jest słowo "cheater".
Czyli ambony , lizawki , paśniki mam budować sam , i z własnych materiałów ? I czy muszę wydawać jakieś pieniądze na to ? :)
Jestem myśliwym, choć niezbyt długo. Dlatego jeszcze pamiętam staż. Nie licząc polowań, prace w lesie i na poletkach zajmowały jakieś 3-4 godziny w tygodniu. Jeden Prowadzący to zdecydowanie za mało. Mój starał się znaleźć mi co raz to innego opiekuna do różnych prac. Budowanie ambon lub innych urządzeń było zrozumiałe samo przez się. Jeśli chcesz, możesz ambonę (paśnik, lizawki, magazyn) zlecić komuś do zbudowania, jeśli masz czas i umiejętności, to zbuduj sam. Dla Koła ważne, żeby stały w wyznaczonym miejscu. Postawimy razem. I faktycznie, ambonę zbijałem i wkopywałem razem z moim opiekunem. Poza tym nabiegałem się w nagance, metodą prób i błędów nauczyłem się prowadzić psy w miocie. Na końcu stażu dopiero brałem udział w próbach dzikarzy i posokowców (jako obsługa imprezy, ale miałem szansę pooglądać) i zdobyłem nieco podstaw teoretycznych. Za to wielu Kolegów zabierało mnie na proszone i komercyjne polowania w różne miejsca, żebym zobaczył, jak to wygląda w innych Kołach, a nie tylko w macierzystym. Nawet tak "egzotyczne", jak dziki w Tatrach, beskidzkie łowisko wytrzebione przez wilki i górskie muflony. A dzienniczek od początku do końca, wraz z zadaniami z Okręgu wypełniał mój Opiekun. Dopiero na egzaminie go zobaczyłem.
narzekać nie mogę ,choć mam niedosyt, rozumiem że "guru " ma rodzinę i nie będzie mnie niańczył co niedziela . pozdrawiam kol Tadeusza
nie wspominając o budowaniu ambon, lizawek oraz paśników za własną kasę lub "zmuszaniu" wpłacania darowizn za rzecz koła...
Jestem stażystą.Spotykając się z kolegami stażystami będącymi w innych kołach,rozmawiając czy opiekunowie są za interesowani pomocą dla stażysty,każdy zna odpowiedz.DB.
No, raczej tak. Ja miałem komfortową sytuację, bo zostało mi sporo materiału po budowie. Niektóre Koła zapewniają materiał, ale jest ich niewiele. Pogadaj z innymi członkami Koła. Zazwyczaj znajdzie się ktoś, kto ma jakieś dojścia i pomoże uzyskać materiał taniej, lub wręcz za darmo. Poza tym w obecnej dobie często bardziej opłaca się zlecić całą budowę komuś, kto to robi "zawodowo". Przemyśl i policz stawki godzinowe. Jeśli zarabiasz na godzinę więcej niż 20 zł to może lepiej zapłacić 10/h i mieć zrobione. Inna sprawa, że to takie trochę, może nie "oszukiwanie", ale w społeczności graczy komputerowych jest słowo "cheater".
Czyli ambony , lizawki , paśniki mam budować sam , i z własnych materiałów ? I czy muszę wydawać jakieś pieniądze na to ? :)
Jestem myśliwym, choć niezbyt długo. Dlatego jeszcze pamiętam staż. Nie licząc polowań, prace w lesie i na poletkach zajmowały jakieś 3-4 godziny w tygodniu. Jeden Prowadzący to zdecydowanie za mało. Mój starał się znaleźć mi co raz to innego opiekuna do różnych prac. Budowanie ambon lub innych urządzeń było zrozumiałe samo przez się. Jeśli chcesz, możesz ambonę (paśnik, lizawki, magazyn) zlecić komuś do zbudowania, jeśli masz czas i umiejętności, to zbuduj sam. Dla Koła ważne, żeby stały w wyznaczonym miejscu. Postawimy razem. I faktycznie, ambonę zbijałem i wkopywałem razem z moim opiekunem. Poza tym nabiegałem się w nagance, metodą prób i błędów nauczyłem się prowadzić psy w miocie. Na końcu stażu dopiero brałem udział w próbach dzikarzy i posokowców (jako obsługa imprezy, ale miałem szansę pooglądać) i zdobyłem nieco podstaw teoretycznych. Za to wielu Kolegów zabierało mnie na proszone i komercyjne polowania w różne miejsca, żebym zobaczył, jak to wygląda w innych Kołach, a nie tylko w macierzystym. Nawet tak "egzotyczne", jak dziki w Tatrach, beskidzkie łowisko wytrzebione przez wilki i górskie muflony. A dzienniczek od początku do końca, wraz z zadaniami z Okręgu wypełniał mój Opiekun. Dopiero na egzaminie go zobaczyłem.