Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
A ja w przeciwieństwie do przedmówcy tekst starego borsuka, podobnie jak każdy poprzedni uważam za świetny, czytam tego autora z wielką przyjemnością i daję 5!
Zielony kapelusik z piórkiem”, czy bez, zawsze był i będzie symbolem oraz wyróżnikiem grup społecznych imających się leśnictwa i łowiectwa. Ów kapelusz, to symbol godności „braci” myśliwskiej, którego wielu nam zazdrości. Ile piękna i uroku, np. daje taki kapelusz z piórkiem, pięknym Dianom - tylko im pozazdrościć! To nakrycie głowy godne i honorowe, na wzór nakrycia czapki żołnierskiej z porównywalnością czynienia uszczerbku na honorze osób noszących te nakrycia w sytuacji poważnego i publicznego znieważenie takiej godności (zagrożonej art. 212 § 1 i 2 kk. gdyby to kogoś interesowało, bo członkostwo w PZŁ ma osobowość prawną) Kolor i symbole noszone przy kapeluszach „rasowych” myśliwych, uosabiają jego upodobania, profesję i oddanie łowiectwu, a także pozyskane trofea. Jest to kod rozpoznawalny dla samych myśliwych i postrzegany w obrębie kół łowieckich. Taki kapelusz jest skrywanym marzeniem fryca myśliwskiego. Co najwyżej, żeby się nie narazić na śmieszność kolegów, fryc może przy takim kapeluszu nosić ozdobniki zakupione w sklepie jedności, bo na resztę musi mocno zapracować. Jeśli ktoś miałby wątpliwości co do tego, to miałem zdarzenie, gdy jeden z młodych myśliwych mojego koła, zabrał z półki w pojeździe przewożących nas na polowanie, kapelusz wytrawnemu myśliwemu, który nosił go z insygniami ozdobniczymi tylko na polowania . Gdy zagroziliśmy osobistym przeszukaniem kapelusza, wyjął go zza pazuchy wyjaśniając, że liczył z nim na szczęście w polowaniach... Śmialiśmy się z tego wszyscy, a zarazem zadziwiało, że ten młody i niedoświadczony fryc w skrytości ducha, taki kapelusz traktował, jak zaczarowany i utożsamiał go z pomyślnymi łowami, przynoszącymi szczęście, a nie z profesjonalizmem i kunsztem wykonywania polowania przez jego właściciela Sądzę, że czasem można sięgnąć po ironię jeśli taka jest nieodzowna, ale chorobliwe nadużywanie czegoś, zakrawa na dewiacje autora, bo nie ma on wyczucia, że wyszydza wiekową i kulturę i etykę łowiecką, a także skazuje Siebie na podejrzenie o awersję do czegoś, co jest poza jego zasięgiem i marzeniem, z przyczyn różnych, choćby z odrzucenia i niedostępności do tego środowiska lub wykluczenia z niego, więc kpi i szydzi z jego symboli i z pewnością takich motywów przyczyn zacietrzewienia, nie można wykluczyć! Powyższy zapis poświęcam Koledze „Staremu Borsukowi”, by nie zrażał się, bo to tylko internet.
Szanowny Kolego. Dziki żerujące w owsie lub pszenicy, nie czynią tego zazwyczaj kulturalnie, zwykle w takim zbożu są duże połacie wydeptanej uprawy, bywa też często, że zboża są wylegnięte od deszczu i wiatru na dużych połaciach, a stoją tylko na obrzeżach pola - to jedno. Druga sprawa to ta, że stanowisko umieszczone wysoko, daje nam doskonały wgląd w środowisko i ułatwia rozpoznanie kto zacz. Inna sprawą (o której pisałem w materiale) jest to, że zasiadkę taką budujemy w konkretnym miejscu (dziki zazwyczaj wychodzą utartym i sprawdzonym szlakiem, istnym korytem w stojącym zbożu) i strzelałem dziki które wychodziły na pole tuż pod moim siodełkiem, oczywiście nie od razu gdy je zobaczyłem. Proszę mi wierzyć, że bajkopisarzem nie jestem. Darz bór! Stary borsuk
moim zdaniem koniec czerwca, lipiec i poczatek sierpnia(miesiace wysokich zboz) sa okresem najgorszym na polowanie. Dziki wchodzac w uprawe sa niezwykle ciezkie do rozpoznania, co z tego ze mamy watahe na 80m skoro widac tylko chyb. Owszem, starsi stazem mysliwi potrafia ocenic dzika czy jest do odstrzalu czy nie, ale mlodzi mysliwi moga sie szybko pomylic. Wedlug mnie lato jest najgorszym w roku okresem polowan na dziki. Ale to moje zdanie, nie kazdy musi sie z nim zgadzac:) pozdrawiam:)
A ja w przeciwieństwie do przedmówcy tekst starego borsuka, podobnie jak każdy poprzedni uważam za świetny, czytam tego autora z wielką przyjemnością i daję 5!
Zielony kapelusik z piórkiem”, czy bez, zawsze był i będzie symbolem oraz wyróżnikiem grup społecznych imających się leśnictwa i łowiectwa. Ów kapelusz, to symbol godności „braci” myśliwskiej, którego wielu nam zazdrości. Ile piękna i uroku, np. daje taki kapelusz z piórkiem, pięknym Dianom - tylko im pozazdrościć! To nakrycie głowy godne i honorowe, na wzór nakrycia czapki żołnierskiej z porównywalnością czynienia uszczerbku na honorze osób noszących te nakrycia w sytuacji poważnego i publicznego znieważenie takiej godności (zagrożonej art. 212 § 1 i 2 kk. gdyby to kogoś interesowało, bo członkostwo w PZŁ ma osobowość prawną) Kolor i symbole noszone przy kapeluszach „rasowych” myśliwych, uosabiają jego upodobania, profesję i oddanie łowiectwu, a także pozyskane trofea. Jest to kod rozpoznawalny dla samych myśliwych i postrzegany w obrębie kół łowieckich. Taki kapelusz jest skrywanym marzeniem fryca myśliwskiego. Co najwyżej, żeby się nie narazić na śmieszność kolegów, fryc może przy takim kapeluszu nosić ozdobniki zakupione w sklepie jedności, bo na resztę musi mocno zapracować. Jeśli ktoś miałby wątpliwości co do tego, to miałem zdarzenie, gdy jeden z młodych myśliwych mojego koła, zabrał z półki w pojeździe przewożących nas na polowanie, kapelusz wytrawnemu myśliwemu, który nosił go z insygniami ozdobniczymi tylko na polowania . Gdy zagroziliśmy osobistym przeszukaniem kapelusza, wyjął go zza pazuchy wyjaśniając, że liczył z nim na szczęście w polowaniach... Śmialiśmy się z tego wszyscy, a zarazem zadziwiało, że ten młody i niedoświadczony fryc w skrytości ducha, taki kapelusz traktował, jak zaczarowany i utożsamiał go z pomyślnymi łowami, przynoszącymi szczęście, a nie z profesjonalizmem i kunsztem wykonywania polowania przez jego właściciela Sądzę, że czasem można sięgnąć po ironię jeśli taka jest nieodzowna, ale chorobliwe nadużywanie czegoś, zakrawa na dewiacje autora, bo nie ma on wyczucia, że wyszydza wiekową i kulturę i etykę łowiecką, a także skazuje Siebie na podejrzenie o awersję do czegoś, co jest poza jego zasięgiem i marzeniem, z przyczyn różnych, choćby z odrzucenia i niedostępności do tego środowiska lub wykluczenia z niego, więc kpi i szydzi z jego symboli i z pewnością takich motywów przyczyn zacietrzewienia, nie można wykluczyć! Powyższy zapis poświęcam Koledze „Staremu Borsukowi”, by nie zrażał się, bo to tylko internet.
Szanowny Kolego. Dziki żerujące w owsie lub pszenicy, nie czynią tego zazwyczaj kulturalnie, zwykle w takim zbożu są duże połacie wydeptanej uprawy, bywa też często, że zboża są wylegnięte od deszczu i wiatru na dużych połaciach, a stoją tylko na obrzeżach pola - to jedno. Druga sprawa to ta, że stanowisko umieszczone wysoko, daje nam doskonały wgląd w środowisko i ułatwia rozpoznanie kto zacz. Inna sprawą (o której pisałem w materiale) jest to, że zasiadkę taką budujemy w konkretnym miejscu (dziki zazwyczaj wychodzą utartym i sprawdzonym szlakiem, istnym korytem w stojącym zbożu) i strzelałem dziki które wychodziły na pole tuż pod moim siodełkiem, oczywiście nie od razu gdy je zobaczyłem. Proszę mi wierzyć, że bajkopisarzem nie jestem. Darz bór! Stary borsuk