Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
I to właśnie było celem opowiadania, pokazanie jak ważne są zasady obchodzenia się z bronią i jak istotne jest aby je przestrzegać. Darz Bór
Zawsze używałam czeskiej amunicji - nie było nigdy problemów. Natomiast b. ważny szczegół z artykułu - spojrzenie w światło lufy przed załadowaniem powinno być jak nieodzowny rytuał! Niezależnie, czy kula czy śrut - po śrutowym naboju, zdarzało się - została przybitka - efekt wiadomy!
Zajrzałem na podane przez Kolegę forum o posokowcach. Trochę dziwne. Tam psy się przedstawiają i piszą w pierwszej osobie. Każdy ma swoje zdjęcie w niku. Ja mam te pieski około 15 lat i coś tam wiem o nich, a one o mnie. Na forum nawet administrator ma taką przypalaną kufę. Trochę dziwna konwencja. Sam nie wiem.
Zapraszam jednocześnie kolegę do aktywnego udziału na forum posokowcow www.posokowce.com.pl można znaleźć tam sporo interesujących informacji Pozdrawiam Darz Bór
Nie rysuje tylko zabija czoło pocisku a to zasadnicza różnica. Moje psy uwielbiają pracę na farbie ale przyznam że wolę gdy pracują po strzale innych niż moim. Bo najczęściejj niestety konieczność pracy posoka oznacza błąd strzelca. Darz Bór
Oczywiście. Ja nie namawiam Cię na wymianę karabinu. Chdziło mi o spróbowanie. X-Bolt ma magazynek z tworzywa i w ogóle nie rysuje czoła pocisku. Czyli stary Mauser nie jest idealny. Ale moższ strzelać z czego uważasz i ładować dalej naboje RWS. Też mam posokowca. Mój natomiast lubi szukać postrzałków.
Ja nie mam kłopotu. Nie chodzi o rysy tylko o zbicie czoła pocisku. Mauser jest dla mnie idealny i nie mam potrzeby zmiany broni. Dalej pozostanę przy Mauserze i niemieckiej amunicji, dla mnie to połączenie wsam raz na moje potrzeby. Tak samo jak pies myśliwski, większość woli wyżły jako wszechstronne, a ja uparcie trzymam się posokowców szkolonych tylko do podnoszenia postrzałków zwierzyny gubej Darz Bór
To masz kłopot. Spróbuj postrzelać z belgijskiego karabinu Browning X-Bolt i czeskiej amunicji. Tam nic się nie rysuje. To nie jest wina czeskich naboi tylko niemieckiego karabinu Mauser.
Dla mnie osobiście czeska amunicja ma zbyt miękkie czubki, bardzo się niszczą gdy przeładowuję swój sztucer (Mauser), niemiecka amunicja zdecydowanie lepiej się zachowuje, a i strzelnica w moim przypadku potwierdza lepszym skupieniem pozostanie przy niemieckich nabojach. Darz Bór
Kolego Koser,popieram twoją wypowiedź, że nie wszystko złoto co się świeci. Rzeczywiście opinia że niemieckie jest najlepsze jest nie tylko w Europie mocno zakorzeniona-niestety ;( Osobiście korzystam z czeskiej amunicji i jestem bardzo zadowolony ale mój wybór podparty był opiniami kolegów i strzelnicą. Darz Bór
masz kolego absolutną rację w sprawie sprzedaży towaru drugiego gatunku przez znane światowe firmy. Można się z tym spotkać w różnych przypadkach,nie tylko jeżeli chodzi o amunicję,tak że może lepiej nie zachwycać się aż tak bardzo tym zalewaniem naszego rynku przez produkty znanych firm.
Widzisz siwczuk@ wiele niemieckich firm sprzedaje w Polsce towar drugiej lub trzeciej katygorii. Amunicję, broń, samochody i wiele innych rzeczy za ogromne pieniądze. I mimo wieku wpadek jak Twoja ludzie zauroczeni niemiecką produkcją milczą. Pozwalając, żeby to trwało dalej. Niedobrze.
Hmm, nazwy producenta nie użyłem celowo, mogę tylko napisać, że jest to jedna z dwóch firm podana przez Ciebie. Darz Bór
Bardzo ciekawe opowiadanie. Szkoda, że młody kolega używa niemieckiej amunicji nieznanego producenta…. Przeciesz są bardzo szeroko reklamujące się firmy jak choćby Brenneke, RWS i inne. Strzelanie z bliżej nieznanej amunicji może się tak kończyć lub gorzej.
I to właśnie było celem opowiadania, pokazanie jak ważne są zasady obchodzenia się z bronią i jak istotne jest aby je przestrzegać. Darz Bór
Zawsze używałam czeskiej amunicji - nie było nigdy problemów. Natomiast b. ważny szczegół z artykułu - spojrzenie w światło lufy przed załadowaniem powinno być jak nieodzowny rytuał! Niezależnie, czy kula czy śrut - po śrutowym naboju, zdarzało się - została przybitka - efekt wiadomy!
Zajrzałem na podane przez Kolegę forum o posokowcach. Trochę dziwne. Tam psy się przedstawiają i piszą w pierwszej osobie. Każdy ma swoje zdjęcie w niku. Ja mam te pieski około 15 lat i coś tam wiem o nich, a one o mnie. Na forum nawet administrator ma taką przypalaną kufę. Trochę dziwna konwencja. Sam nie wiem.