Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Z mojej strony nie pozostaje nic innego jak tylko zgodzić się z wpisami kol. "Nemroda73". Jetem również orędownikiem tego, żeby nawet selekcjonerzy już zaawansowani mieli taki podręcznik w swojej myśliwskiej biblioteczce. A przy okazji informuję Kolegów, że ukazała się także pozycja pt. "Łowiecki Podręcznik Selekcjonera" jako praca zbiorowa pod redakcją naukową prof. dr. hab. Romana Dziedzica, a wydana przez Oficynę wydawniczą FORSET przy współudziale Zarządu Głównego PZŁ. Książka jest dobrze opracowana, bogato wyposażona w kolorowe zdjęcia, także poglądowe. Namawiam wszystkich do nabycia tej pozycji. Ja mam to szczęście, że nasza ORŁ wyposażyła każde koło łowieckie na swoim terenie, w 2 egzemplarze tej pozycji. "Darz Bór" - Jerzy
Byłem na polowaniu z kolegą myśliwym, leśnikiem i selekcjonerem. Siedliśmy na obrzeżu wysokopiennego lasu sosnowego, odpoczywając i gawędząc z nim. Z naprzeciwka, z sosnowej drągowiny, wyszła na oziminę chmara wielowiekowych łań z cielakami. Pierwszy raz coś takiego zobaczyłem. Kolega, wskazując na poszczególne osobniki, objaśniał mi ich strukturę wiekową ich wyglądem, wskazał mi licówkę, która później poprowadziła chmarę. Było to dla mnie bardzo emocjonalnym i pouczającym przeżyciem. Pamiętam wszystko, jakby to było dziś! Czytałem podręczniki, ale uczyłem się od innych, by teorię łączyć z praktyką.
No właśnie, gdy czytam relacje z polowania dotyczące pozyskania samców zwierzyny płowej, "że byłem... wyszedł... i strzeliłem...", i że nie przychodzi takiemu "selekcjonerowi" na myśl, że podstawą do strzelenia takiego samca, jest wpierw jego ocena zewnętrzna selekcji wieku, budowy, poroża, bo to jest przecież podstawa zasad eliminacji z dalszej hodowli. Na kursach selekcjonerskich od tego się zaczyna naukę tego przedmiotu. Dlatego taka uwaga w relacji z pozyskania jest wyrazem wiedzy, świadomości i kunsztu myśliwego - selekcjonera. Dlatego uważam to wydawnictwo za wielce przydatne w literaturze łowieckiej i powinno być w bibliotece każdego myśliwego, a nie tylko selekcjonera.
Z mojej strony nie pozostaje nic innego jak tylko zgodzić się z wpisami kol. "Nemroda73". Jetem również orędownikiem tego, żeby nawet selekcjonerzy już zaawansowani mieli taki podręcznik w swojej myśliwskiej biblioteczce. A przy okazji informuję Kolegów, że ukazała się także pozycja pt. "Łowiecki Podręcznik Selekcjonera" jako praca zbiorowa pod redakcją naukową prof. dr. hab. Romana Dziedzica, a wydana przez Oficynę wydawniczą FORSET przy współudziale Zarządu Głównego PZŁ. Książka jest dobrze opracowana, bogato wyposażona w kolorowe zdjęcia, także poglądowe. Namawiam wszystkich do nabycia tej pozycji. Ja mam to szczęście, że nasza ORŁ wyposażyła każde koło łowieckie na swoim terenie, w 2 egzemplarze tej pozycji. "Darz Bór" - Jerzy
Byłem na polowaniu z kolegą myśliwym, leśnikiem i selekcjonerem. Siedliśmy na obrzeżu wysokopiennego lasu sosnowego, odpoczywając i gawędząc z nim. Z naprzeciwka, z sosnowej drągowiny, wyszła na oziminę chmara wielowiekowych łań z cielakami. Pierwszy raz coś takiego zobaczyłem. Kolega, wskazując na poszczególne osobniki, objaśniał mi ich strukturę wiekową ich wyglądem, wskazał mi licówkę, która później poprowadziła chmarę. Było to dla mnie bardzo emocjonalnym i pouczającym przeżyciem. Pamiętam wszystko, jakby to było dziś! Czytałem podręczniki, ale uczyłem się od innych, by teorię łączyć z praktyką.
No właśnie, gdy czytam relacje z polowania dotyczące pozyskania samców zwierzyny płowej, "że byłem... wyszedł... i strzeliłem...", i że nie przychodzi takiemu "selekcjonerowi" na myśl, że podstawą do strzelenia takiego samca, jest wpierw jego ocena zewnętrzna selekcji wieku, budowy, poroża, bo to jest przecież podstawa zasad eliminacji z dalszej hodowli. Na kursach selekcjonerskich od tego się zaczyna naukę tego przedmiotu. Dlatego taka uwaga w relacji z pozyskania jest wyrazem wiedzy, świadomości i kunsztu myśliwego - selekcjonera. Dlatego uważam to wydawnictwo za wielce przydatne w literaturze łowieckiej i powinno być w bibliotece każdego myśliwego, a nie tylko selekcjonera.