Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarz Kolegi Feldjaeger dużo lepszy i trafniejszy niż cały artykuł. Pozdrawiam
No wiec z wrodzonej upierdliwosci pozwole sobie zabrac glos.Gratulujac bujnej fantazji koledze Pana Rzecznika na poczatku. Locha, ktora oddalilasie na trzy godziny od warchlakow, na odleglosc wieksza niz slyszalnosc pociechto nie locha ale macocha. I cos takiego w botanice jest b. trudno spotkac.Z drugiej strony, zeby pasc z reki mysliwego locha nie musi oddalac sie na kilometryod pociech - wystarczy kilkadziesiat czasami kilkanascie metrow.Polowanie na dziki w czerwcu jak kazde polowanie w okresie wychowu mlodych jest bylo ibedzie nie tylko trudnym ale i kontrowersyjnym jednak staje sie koniecznoscia -tak jak wspomniano. Choc dzialanie kukurydzy jako afrodyzjak (http://pl.wikipedia.org/wiki/Afrodyzjak)jest w literaturze przedmiotu absolutnym nowum i mimo tego, ze uwaga w tym tekscie zawezatakie dzialanie tej wlasnie rosliny do dzikow to jest to nieslychanie odkrywczym.U osob, ktore skonsumowaly duze ilosci dojrzewajacych kolb kukurydzy wystepuje- jak wynika z moich obserwacji - raczej rozwolnienie. Czyli poped do ubikacji. Ale z dzikami moze byc inaczej.Niezaleznie od tego wypada moze dodac, ze o ile odstrzal dzikow w danym okresie - czerwiec - i konkretnym regionie jest koniecznoscia to te koniecznosc realizowac nalezy w pierwszymrzedzie na polach uprawnych - ewentualnie na krawedziach pol i lasow.Polowanie na dziki w czerwcu na terenie zwartych kompleksow lesnych jest w konteksciecelow tego polowania kontraproduktywnym.Jesli idzie o sama "technike" wykluczenia pomylki, ktora jest - moze byc - przestepstwemto napisano powyzej sporo. Podkreslic wypadaloby tylko jeszcze raz role doswiadczenia iobecnosc w lowisku - mysliwy ktory jest w obwodzie 3 - 5 razy w tygodniu strzelaczesto do zwierzakow, ktore zna z imienia. Mysliwy ktory wypada w sobotnie popoludnie- raczej anonimowo. Schematy i recepty na wlasciwe rozpoznanie obiektuzawodza nieraz w jednym i drugim przypadku. W tym drugim zdaje sie czesciej.Poza tym - mimo szaty roslinnej utrudniajacej - czesto uniemozliwiajacej polowanie,czerwiec ma potezny atut - tj. noce sa krotkie i zwierzeta sa na nogach juz przedzachodem slonca i dlugo po wschodzie slonca co - szczegolnie rano - daje mozliwosckilkugodzinnej zasiadki przy optymalnych badz zblizonych do optymalnych warunkachswietlnych. Gdzie rozpoznawanie dzikow mozna trenowac z podrecznikiem w reku.Albo numerem Lowca Polskiego.Na koniec jeszcze jedna uwaga. Pan Rzecznik chwali sie strzelil 8 - kilowego warchlaka" ze 130 metrow z wolnej reki". Coz, mnie kiedys dawno temu wbijano do lepeteny,ze z wolnej reki to sobie mozna postrzelac z wiatrowki w budzie jarmarcznej. Na polowaniuchodzi zdaje sie o rzeczy ciut powazniejsze niz stracenie kwiatka dla oblubienicy.Nie ukrywam, ze strzelam od czasu do czasu "z wolnej reki" jesli zaistnieja ku temuwarunki czy koniecznosc. Ale tego czy takich faktow nie uwazam ani za godne upowszechnienia ani nasladowania. A juz dumne podanie tych .....stu metrow swiadczyprzede wszystkim o lekkomyslnosci strzelca, braku odpowiedzialnosci i umiejetnosci.Umiejetnosci zaaranzowania sytuacji tak by strzelac z 30 - stu a nie 130 metrow.Gratulujac Panu Rzecznikowi soczystej pieczeni nie wypada nie skomentowactego slowami kogos kto ten temat ujmowal krotko: Swietny strzelec ale dooopa nie mysliwy.No ale czasy sie zmieniaja i jesli takie podejscie jest teraz aktualnie to niewypada sie przejmowac zrzedzeniem wczorajszych upierdliwych.Dalszych sukcesow i zera pomylek podczas czerwcowych polowan zyczac.
podzielam zdanie kolegi Feldjaeger!
podzielam zdanie kolegi Feldjaeger!
Komentarz Kolegi Feldjaeger dużo lepszy i trafniejszy niż cały artykuł. Pozdrawiam