Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Kolego Koser, w pełni podzielam twoje uwagi, choć to stary artykuł, to czuje się jakbym czytał instrukcję harcerzy o zabawach w podchodach albo pisze to ktoś niemający pojęcia o polowaniu.
Artykulik to taki kogiel - mogiel. Najbardziej rozbawiły mnie zalecenia o posługiwaniu się GPS i dedektorem wiatru. Polując na zwierzynę z podchodu powinniśmy znać topografię obwodu na pamięć. Natomiast wiatr trzeba nauczyć się "czuć" bez elektronicznych wiatraczków. Prawdą jest natomiast ciche zachowanie się w lesie. Często n.p. na osiedlach mieszkaniowych w blokach wystarczy zatrzymać się na klatce schodowej i posłuchać Jak "nasz" potencjalny myśliwy idzie pod górę na wyższe piętro. Odnosi się wrażenie, że to słoń idzie po tych schodach. Później takiemu zawodnikowi na leśnej ścieżce nie pomoże żaden dedektor wiatru, GPS, super buty czy niezmiernie lekka lornetka.
Osobiście wolę ten rodzaj polowania niż statyczne siedzenie na zasiadce. Co do wiatru się zgodzę, że otępia zmysł słuchu zwierzyny. Jednak nie może być to porywisty wiatr lub wichura ponieważ wtey zwierz nie wychodzi z lasu. A co do magły to nadaje się do polowań na gęsi - ciągną niżej, a przy polowaniach na zwierzynę grubą jest niewskazana. Zmienia punkt celowanie (potwierdzone naukowo) oraz mocno "łapie" optykę. Darz Bór
zwłaszcza sarny, gdy wieje wiatr są strasznie zamulone jak by polegały wyłącznie na wzroku, bo po pierwsze zapach człowieka jest szybko rozwiewany, po drugie szum zagłusza kroki podchodzącego, zauważyłem to sam w ostatnich dniach
Kolego Koser, w pełni podzielam twoje uwagi, choć to stary artykuł, to czuje się jakbym czytał instrukcję harcerzy o zabawach w podchodach albo pisze to ktoś niemający pojęcia o polowaniu.
Artykulik to taki kogiel - mogiel. Najbardziej rozbawiły mnie zalecenia o posługiwaniu się GPS i dedektorem wiatru. Polując na zwierzynę z podchodu powinniśmy znać topografię obwodu na pamięć. Natomiast wiatr trzeba nauczyć się "czuć" bez elektronicznych wiatraczków. Prawdą jest natomiast ciche zachowanie się w lesie. Często n.p. na osiedlach mieszkaniowych w blokach wystarczy zatrzymać się na klatce schodowej i posłuchać Jak "nasz" potencjalny myśliwy idzie pod górę na wyższe piętro. Odnosi się wrażenie, że to słoń idzie po tych schodach. Później takiemu zawodnikowi na leśnej ścieżce nie pomoże żaden dedektor wiatru, GPS, super buty czy niezmiernie lekka lornetka.
Osobiście wolę ten rodzaj polowania niż statyczne siedzenie na zasiadce. Co do wiatru się zgodzę, że otępia zmysł słuchu zwierzyny. Jednak nie może być to porywisty wiatr lub wichura ponieważ wtey zwierz nie wychodzi z lasu. A co do magły to nadaje się do polowań na gęsi - ciągną niżej, a przy polowaniach na zwierzynę grubą jest niewskazana. Zmienia punkt celowanie (potwierdzone naukowo) oraz mocno "łapie" optykę. Darz Bór