Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Na obszarach o dużym zagęszczeniu wsi i miast znaczącym problemem są bezpańskie psy, które to działające w zorganizowanych grupach czynią znaczące szkody także w pogłowiu dorosłych osobników. Lisy i tak duża ich populacja są także dużym zagrożeniem głównie dla pogłowia koźląt.Tak że koledzy do roboty . W kołach łowieckich trzeba zwiększyć nacisk na odstrzał lisa. Ale do tego każdy myśliwy powinien odstrzał lisa traktować jako priorytet i obowiązek podczas pobytu w łowisku. Pozdrawiam wszystkich. Darz Bór.
Artykuł bardzo ciekawy, pokazujący różnorodne podejście do śmiertelności sarny. Bardzo dobrze, że pojawił się ktoś, kto tę sprawę poruszył, bo zaczyna to być problemem dla nas wszystkich. Bardzo niepokojące jest to, że dramat ten dzieje się chyba na terenie całego kraju. Osobiście nie zgadzam się z hipotezą I, czyli stwierdzeniem, że sarna pada z powodu zimy i barku pożywienia, z czym jak widać z opisu nie zgadza się także autor artykułu i bardzo precyzyjnie wyjaśnia to zdolnością zwierząt w przystosowaniu się do ciężkich warunków życiowych (późna jesień, zima). Zgadzam się, że na pewno coś w tym ciężkim okresie ginie, ale są to, moim zdaniem, tylko pojedyncze osobniki, które są słabsze fizycznie lub chore. Są to jednak przypadki sporadyczne, działające jako selekcja naturalna. Jeżeli chodzi o brak pożywienia, jest on na pewno bardzo ograniczony do zasobów naturalnych w uprawach rolnych (przy zmarzniętej ziemi, przy grubej pokrywie śnieżnej). Mimo tego sarna instynktownie w takich sytuacjach, podchodzi bliżej osiedli ludzkich i w miejsca gdzie myśliwi i rolnicy wykładają karmę w postaci siana, kasztanów, itp. Nie znam koła łowieckiego, które w takich okresach nie dbało by o zwierzynę, a w szczególności sarnę. Tu robię wielki ukłon w kierunku ludności wiejskiej, która w znacznym stopniu wspiera nas w tych działaniach, tak przynajmniej jest w naszych obwodach łowieckich, czego najlepszym przykładem są rolnicy z miejscowości Wierzch na opolszczyźnie. Zdarzają się u nas także potrącenia zwierzyny na drogach, są to jednak przypadki, moim zdaniem, nieznacznie wpływające na podwyższenie wskaźnika śmiertelności sarny.Co do oprysków zgodzę się, że jest on jedną z poważnych przyczyn, ale przy wzięciu pod uwagę całokształtu oprysku, i nie tylko przeciw chwastom, ale także przeciw chorobom roślin, przeciw owadom, itp. Autor nie mówi nic o bardzo dużym wzroście pogłowia lisa, który moim zdaniem, bardzo mocno przyczynia się do zwiększania śmiertelności sarny (przy norach lisich znajdowane są kości koźląt), i nie tylko. Jego ofiarami są także zające, kuropatwy, bażanty. Nie waham się się tu powiedzieć, że powodem tego jest wprowadzenie szczepienia lisów przeciw wściekliźnie. Choroba ta praktycznie została, że tak powiem, uduszona, ale spowodowało to eksplozyjny wzrost liczebności tego drapieżnika, który poprzez wzrost pogłowia nie może zaspokoić swoichpotrzeb żywieniowych gryzoniami leśnymi i polnymi. Uważam, że znaczna ekspansja lisa jest jednym z głównych powodów zanikania rodzimej zwierzyny drobnej, o której wspominam powyżej. Wszystko wskazuje na to, że dobiera się on także i do sarny.
Artykuł bardzo ciekawy, pokazujący różnorodne podejście do śmiertelności sarny. Bardzo dobrze, że pojawił się ktoś, kto tę sprawę poruszył, bo zaczyna to być problemem dla nas wszystkich. Bardzo niepokojące jest to, że dramat ten dzieje się chyba na terenie całego kraju. Osobiście nie zgadzam się z hipotezą I, czyli tym, że sarna pada z powodu zimy i braku pożywienia. Zresztą bardzo precyzyjnie wyjaśnił to autor artykułu zdolnością zwierząt do przystosowania się do takich warunków życia. Na pewno coś tam ginie, ale są to tylko pojedyncze osobniki, które są słabsze fizycznie lub chore. Są to jednak przypadki bardzo sporadyczne i działają one jako naturalna selekcja. Jeżeli chodzi o brak pożywienia, jest on na pewno bardzo ograniczony do zasobów naturalnych takich jak np. ozimina, czy inne (przy zmarzniętej ziemi i przy grubej pokrywie śnieżnej). Mimo tego sarna instynktownie w tym czasie, podchodzi bliżej osiedli ludzkich i w miejsca gdzie myśliwi i rolnicy wykładają karmę w postaci siana, kasztanów, itp. Nie znam koła, które w takich okresach nie dbało by o zwierzynę, a szczególnie sarnę. Tu robię wielki ukłon w kierunku ludności wiejskiej, która w znacznym stopniu wspiera nas w tych działaniach, tak przynajmniej jest w naszych obwodach łowieckich, czego najlepszym przykładem są rolnicy z miejscowości Wierzch na opolszczyźnie. Zdarzają się u nas potrącenia zwierzyny na drogach, są to jednak przypadki, moim zdaniem nieznacznie wpływające na podwyższenie wskaźnika śmiertelności sarny. Co do oprysków zgodzę się, że jest on jedną z poważniejszych przyczyn, ale przy wzięciu pod uwagę całokształtu stosowania oprysków w uprawach rolniczych. Autor nie mówi nic o bardzo dużym wzroście pogłowia lisa, który bardzo mocno przyczynia się do zwiększania śmiertelneści sarny (przy norach lisich znajdowane są spore ilości kości koźląt), i nie tylko. Jego ofiarami są także zające, kuropatwy i bażanty. Nie waham się tu powiedzieć, że powodem tego jest wprowadzenie szczepienia lisów przeciw wściekliźnie. Choroba ta praktycznie została, że tak powiem, uduszona, ale spowodowało to eksplozyjny wzrost liczebności tego drapieżnika, który nie może zaspokoić swoich potrzeb żywieniowych gryzoniami polnymi i leśnymi. Lis jest jednym z głównych powodów zanikania rodzimej zwierzyny drobnej, o której wspominam powyżej. Dobiera się, niestety także, i do sarny.
Na obszarach o dużym zagęszczeniu wsi i miast znaczącym problemem są bezpańskie psy, które to działające w zorganizowanych grupach czynią znaczące szkody także w pogłowiu dorosłych osobników. Lisy i tak duża ich populacja są także dużym zagrożeniem głównie dla pogłowia koźląt.Tak że koledzy do roboty . W kołach łowieckich trzeba zwiększyć nacisk na odstrzał lisa. Ale do tego każdy myśliwy powinien odstrzał lisa traktować jako priorytet i obowiązek podczas pobytu w łowisku. Pozdrawiam wszystkich. Darz Bór.
Artykuł bardzo ciekawy, pokazujący różnorodne podejście do śmiertelności sarny. Bardzo dobrze, że pojawił się ktoś, kto tę sprawę poruszył, bo zaczyna to być problemem dla nas wszystkich. Bardzo niepokojące jest to, że dramat ten dzieje się chyba na terenie całego kraju. Osobiście nie zgadzam się z hipotezą I, czyli stwierdzeniem, że sarna pada z powodu zimy i barku pożywienia, z czym jak widać z opisu nie zgadza się także autor artykułu i bardzo precyzyjnie wyjaśnia to zdolnością zwierząt w przystosowaniu się do ciężkich warunków życiowych (późna jesień, zima). Zgadzam się, że na pewno coś w tym ciężkim okresie ginie, ale są to, moim zdaniem, tylko pojedyncze osobniki, które są słabsze fizycznie lub chore. Są to jednak przypadki sporadyczne, działające jako selekcja naturalna. Jeżeli chodzi o brak pożywienia, jest on na pewno bardzo ograniczony do zasobów naturalnych w uprawach rolnych (przy zmarzniętej ziemi, przy grubej pokrywie śnieżnej). Mimo tego sarna instynktownie w takich sytuacjach, podchodzi bliżej osiedli ludzkich i w miejsca gdzie myśliwi i rolnicy wykładają karmę w postaci siana, kasztanów, itp. Nie znam koła łowieckiego, które w takich okresach nie dbało by o zwierzynę, a w szczególności sarnę. Tu robię wielki ukłon w kierunku ludności wiejskiej, która w znacznym stopniu wspiera nas w tych działaniach, tak przynajmniej jest w naszych obwodach łowieckich, czego najlepszym przykładem są rolnicy z miejscowości Wierzch na opolszczyźnie. Zdarzają się u nas także potrącenia zwierzyny na drogach, są to jednak przypadki, moim zdaniem, nieznacznie wpływające na podwyższenie wskaźnika śmiertelności sarny.Co do oprysków zgodzę się, że jest on jedną z poważnych przyczyn, ale przy wzięciu pod uwagę całokształtu oprysku, i nie tylko przeciw chwastom, ale także przeciw chorobom roślin, przeciw owadom, itp. Autor nie mówi nic o bardzo dużym wzroście pogłowia lisa, który moim zdaniem, bardzo mocno przyczynia się do zwiększania śmiertelności sarny (przy norach lisich znajdowane są kości koźląt), i nie tylko. Jego ofiarami są także zające, kuropatwy, bażanty. Nie waham się się tu powiedzieć, że powodem tego jest wprowadzenie szczepienia lisów przeciw wściekliźnie. Choroba ta praktycznie została, że tak powiem, uduszona, ale spowodowało to eksplozyjny wzrost liczebności tego drapieżnika, który poprzez wzrost pogłowia nie może zaspokoić swoichpotrzeb żywieniowych gryzoniami leśnymi i polnymi. Uważam, że znaczna ekspansja lisa jest jednym z głównych powodów zanikania rodzimej zwierzyny drobnej, o której wspominam powyżej. Wszystko wskazuje na to, że dobiera się on także i do sarny.
Artykuł bardzo ciekawy, pokazujący różnorodne podejście do śmiertelności sarny. Bardzo dobrze, że pojawił się ktoś, kto tę sprawę poruszył, bo zaczyna to być problemem dla nas wszystkich. Bardzo niepokojące jest to, że dramat ten dzieje się chyba na terenie całego kraju. Osobiście nie zgadzam się z hipotezą I, czyli tym, że sarna pada z powodu zimy i braku pożywienia. Zresztą bardzo precyzyjnie wyjaśnił to autor artykułu zdolnością zwierząt do przystosowania się do takich warunków życia. Na pewno coś tam ginie, ale są to tylko pojedyncze osobniki, które są słabsze fizycznie lub chore. Są to jednak przypadki bardzo sporadyczne i działają one jako naturalna selekcja. Jeżeli chodzi o brak pożywienia, jest on na pewno bardzo ograniczony do zasobów naturalnych takich jak np. ozimina, czy inne (przy zmarzniętej ziemi i przy grubej pokrywie śnieżnej). Mimo tego sarna instynktownie w tym czasie, podchodzi bliżej osiedli ludzkich i w miejsca gdzie myśliwi i rolnicy wykładają karmę w postaci siana, kasztanów, itp. Nie znam koła, które w takich okresach nie dbało by o zwierzynę, a szczególnie sarnę. Tu robię wielki ukłon w kierunku ludności wiejskiej, która w znacznym stopniu wspiera nas w tych działaniach, tak przynajmniej jest w naszych obwodach łowieckich, czego najlepszym przykładem są rolnicy z miejscowości Wierzch na opolszczyźnie. Zdarzają się u nas potrącenia zwierzyny na drogach, są to jednak przypadki, moim zdaniem nieznacznie wpływające na podwyższenie wskaźnika śmiertelności sarny. Co do oprysków zgodzę się, że jest on jedną z poważniejszych przyczyn, ale przy wzięciu pod uwagę całokształtu stosowania oprysków w uprawach rolniczych. Autor nie mówi nic o bardzo dużym wzroście pogłowia lisa, który bardzo mocno przyczynia się do zwiększania śmiertelneści sarny (przy norach lisich znajdowane są spore ilości kości koźląt), i nie tylko. Jego ofiarami są także zające, kuropatwy i bażanty. Nie waham się tu powiedzieć, że powodem tego jest wprowadzenie szczepienia lisów przeciw wściekliźnie. Choroba ta praktycznie została, że tak powiem, uduszona, ale spowodowało to eksplozyjny wzrost liczebności tego drapieżnika, który nie może zaspokoić swoich potrzeb żywieniowych gryzoniami polnymi i leśnymi. Lis jest jednym z głównych powodów zanikania rodzimej zwierzyny drobnej, o której wspominam powyżej. Dobiera się, niestety także, i do sarny.