Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Czytając ten artykuł zauważyłem, że cała wina znacznego zmniejszenia populacji zająca spada na koła łowieckie, które w nadmiernym stopniu polowały na zające. Jeszcze 18 - 20 lat temu polowano na zające i jakoś ich nie brakowało. Spadek liczebności zajęcy zaczęto odnotowywać przy wzmożonym procesie mechanizacji i chemizacji rolnictwa w naszym kraju.To jednak nie było jeszcze głównym powodem zanikania tego gatunku. Bardzo znaczący spadek pogłowia nastąpił od momentu wprowadzenia szczepień przeciwko wściekliźnie lisa. Uduszono chorobę, ale doprowadzono do eksplozyjnego powiększenia się ilości tego drapieżnika. Moim skromnym zdaniem to jest właśnie główna przyczyna zanikania zwierzyny drobnej, jak: bażant, kuropatwa, zając, królik. Bażant i kuropatwa są ptakami gniazdującymi na ziemi, a jaja są smakołykiem dla tego drapieżcy. Co z tego, że wpuszczamy te ptaki do łowiska jak są to pieniądze wyrzucone w błoto. Rozrodu nie będzie bo przez tak dużą ilość lisa już jaja są niszczone prawie w 100 %, a w końcu i ptaki dorosłe padają ich ofiarą. Chcę tu przywołać pewne dane, które na początku lat 90-tych wyczytałem chyba w "Łowcu Polskim", dokładnie już nie pamiętam, na temat odżywiania się lisa. W artykule tym autor podawał, że jeden dorosły lis zjada około 60 zajęcy rocznie. Dla mnie jest to ogromna liczba. U nas były lata, gdzie strzelano w jednym roku 160 lisów, proszę to sobie pomnożyć i mamy przyczynę wyginięcia zająca. Dodam tu, że przed szczepieniem w latach poprzednich nie strzelano więcej lisów jak 8 - 12 rocznie bo redukowała je pojawiająca się od czasu do czasu choroba wścieklizny, która była dla tego drapieżcy naturalnym selekcjonerem. Wracając jednak do niszczycielskiej działalności lisa trzeba zaznaczyć, że chętnie zasiedlał się przy koloniach króliczych, które są zwierzyną miejscową. Lisek przy takich skupiskach "jadła" czuł się jak we własnej stołówce.Aby zredukować lisa w danym rejonie trzeba wsparcia kolegów kół ościennych, którzy także u siebie będą prowadzić taki sam system. Jeżeli się tego nie robi na "wyczyszczonym" terenie po 2 - 3 tygodniach pojawiają się nowe osobniki przychodzące z sąsiednich obwodów. Wtedy jest to syzyfowa praca. Dzisiaj unika się tematu w sprawie bezmyślnego przyczynienia się do nadmiernego rozrodu lisa, poprzez wprowadzenie szczepionki przeciw wściekliźnie. Pytam dlaczego ?????? Chciałbym się w końcu dowiedzieć kto o tym zadecydował, czy był to fachowiec, który mógł przewidzieć skutki takiego tragicznego posunięcia, czy też był to ktoś, kto za taką decyzję otrzymał jakieś konkretne korzyści.
WITAM JESTEM Z POMORZA I OD DAWNA NIE WIDUJE ZAJĘCY ZA TO LISÓW JAK NA...Ł DZIWNA TA GOSPODARKA LEŚNA......
Jeszcze w latach 80-tych dwudziestego wieku był on bardzo pospolity ale od 18 lat jest go coraz mniej podobnie jak dzikich królików czy kuropatw i istnieje zagrozenie ze moze znikna z naszych pól. Mówiac o jego ochronie to uważam że powinien być wziety pod moratorium .
Czytając ten artykuł zauważyłem, że cała wina znacznego zmniejszenia populacji zająca spada na koła łowieckie, które w nadmiernym stopniu polowały na zające. Jeszcze 18 - 20 lat temu polowano na zające i jakoś ich nie brakowało. Spadek liczebności zajęcy zaczęto odnotowywać przy wzmożonym procesie mechanizacji i chemizacji rolnictwa w naszym kraju.To jednak nie było jeszcze głównym powodem zanikania tego gatunku. Bardzo znaczący spadek pogłowia nastąpił od momentu wprowadzenia szczepień przeciwko wściekliźnie lisa. Uduszono chorobę, ale doprowadzono do eksplozyjnego powiększenia się ilości tego drapieżnika. Moim skromnym zdaniem to jest właśnie główna przyczyna zanikania zwierzyny drobnej, jak: bażant, kuropatwa, zając, królik. Bażant i kuropatwa są ptakami gniazdującymi na ziemi, a jaja są smakołykiem dla tego drapieżcy. Co z tego, że wpuszczamy te ptaki do łowiska jak są to pieniądze wyrzucone w błoto. Rozrodu nie będzie bo przez tak dużą ilość lisa już jaja są niszczone prawie w 100 %, a w końcu i ptaki dorosłe padają ich ofiarą. Chcę tu przywołać pewne dane, które na początku lat 90-tych wyczytałem chyba w "Łowcu Polskim", dokładnie już nie pamiętam, na temat odżywiania się lisa. W artykule tym autor podawał, że jeden dorosły lis zjada około 60 zajęcy rocznie. Dla mnie jest to ogromna liczba. U nas były lata, gdzie strzelano w jednym roku 160 lisów, proszę to sobie pomnożyć i mamy przyczynę wyginięcia zająca. Dodam tu, że przed szczepieniem w latach poprzednich nie strzelano więcej lisów jak 8 - 12 rocznie bo redukowała je pojawiająca się od czasu do czasu choroba wścieklizny, która była dla tego drapieżcy naturalnym selekcjonerem. Wracając jednak do niszczycielskiej działalności lisa trzeba zaznaczyć, że chętnie zasiedlał się przy koloniach króliczych, które są zwierzyną miejscową. Lisek przy takich skupiskach "jadła" czuł się jak we własnej stołówce.Aby zredukować lisa w danym rejonie trzeba wsparcia kolegów kół ościennych, którzy także u siebie będą prowadzić taki sam system. Jeżeli się tego nie robi na "wyczyszczonym" terenie po 2 - 3 tygodniach pojawiają się nowe osobniki przychodzące z sąsiednich obwodów. Wtedy jest to syzyfowa praca. Dzisiaj unika się tematu w sprawie bezmyślnego przyczynienia się do nadmiernego rozrodu lisa, poprzez wprowadzenie szczepionki przeciw wściekliźnie. Pytam dlaczego ?????? Chciałbym się w końcu dowiedzieć kto o tym zadecydował, czy był to fachowiec, który mógł przewidzieć skutki takiego tragicznego posunięcia, czy też był to ktoś, kto za taką decyzję otrzymał jakieś konkretne korzyści.
WITAM JESTEM Z POMORZA I OD DAWNA NIE WIDUJE ZAJĘCY ZA TO LISÓW JAK NA...Ł DZIWNA TA GOSPODARKA LEŚNA......
Jeszcze w latach 80-tych dwudziestego wieku był on bardzo pospolity ale od 18 lat jest go coraz mniej podobnie jak dzikich królików czy kuropatw i istnieje zagrozenie ze moze znikna z naszych pól. Mówiac o jego ochronie to uważam że powinien być wziety pod moratorium .